piątek, 17 lipca 2026



Ponowne poruszanie pretensji dotyczących wyborów w 2020 r., które wygrał prezydent Joe Biden, mogłoby zmotywować republikańską bazę wyborczą i pomóc zniwelować ogromną przepaść w entuzjazmie między obiema partiami. Niektórzy z najbardziej zagorzałych zwolenników prezydenta twierdzą, że rdzenni wyborcy ruchu MAGA muszą dostrzec postępy w realizacji obietnic wyborczych prezydenta na rok 2024, takich jak masowe deportacje i ściganie oszustw wyborczych, w przeciwnym razie w listopadzie mogą pozostać w domach.

Informacje, [które zostaną] ujawnione w czwartek i w kolejnych dniach dotyczące uczciwości wyborów będą dokładnie tym, czego potrzebuje oddolna baza MAGA, by się zmobilizować — aby przypomnieć im, o co tak naprawdę walczą w tych kluczowych listopadowych wyborach — twierdzi były główny strateg Białego Domu Steve Bannon.

— Ta strategia nie ma większego znaczenia w wyborach, w których zwycięstwo Republikanów zależy od przekonania bardziej umiarkowanych wyborców — komentuje Steve Cortes, były doradca Trumpa.

— W naszej bazie wyborczej jest wiele osób, tak jak ja, które uważają, że doszło do poważnej niesprawiedliwości — mówi Cortes o wyborach w 2020 r. — Uważam jednak, że dla wyborców, których można przekonać, czyli osób spoza ruchu MAGA, mówienie o wyborach sprzed sześciu lat brzmi jak zachowanie kogoś, kto jest rozgoryczony i nie potrafi pogodzić się z porażką — dodaje.

(...)

Sondaż Politico z maja wykazał, że kluczowe postanowienia ustawy SAVE America Act cieszą się popularnością wśród ogółu Amerykanów. Nie łagodzi to jednak obaw, że Trump zacznie szerzyć dezinformację i osobiste pretensje związane z wyborami w 2020 r. w momencie, gdy większość członków Partii Republikańskiej chętnie atakuje grupę demokratycznych socjalistów, którzy przejęli inicjatywę na lewicy.

"Republikanie zdobyli poparcie Latynosów, wyborców niezdecydowanych i młodych Amerykanów w 2024 r., demaskując ten ekstremizm i oferując lepszą alternatywę dla otwartych granic, Zielonego Nowego Ładu i lewicowej polityki tożsamościowej — mówi anonimowo przedstawiciel sztabu wyborczego Partii Republikańskiej do Senatu. — Jeśli będziemy spędzać czas, patrząc w lusterko wsteczne zamiast przez przednią szybę, doprowadzimy naszą koalicję prosto do politycznej przepaści — dodaje.

W jednym ze swoich pierwszych działań jako prezydent w 2025 r. Trump ułaskawił oskarżonych z 6 stycznia 2021 r., którzy zostali skazani na karę więzienia za udział w zamieszkach na Kapitolu, a na początku tego roku wezwał do przedstawienia dokumentacji wyborczej z 2020 r.

onet.pl\Politico


— Przed nami bardzo ważne wybory. Chcemy, aby były one uczciwe — oświadczył Trump. — Zwracam się z prośbą do wszystkich Amerykanów: sięgnijcie jutro po telefon, zadzwońcie do swoich przedstawicieli w Izbie Reprezentantów i Senacie oraz zażądajcie od nich niezwłocznego uchwalenia ustawy Save America Act — zaapelował Trump w wystąpieniu.

Prezydent od dawna żąda, by Republikanie przegłosowali ustawę, zakładającą m.in. obowiązek potwierdzenia obywatelstwa USA przy rejestracji na wybory i dokumentu ze zdjęciem przy głosowaniu.

Trump powiedział też, że stacje telewizyjne, które nie transmitowały jego orędzia, powinny stracić koncesje.

— Co jest rzadko spotykane, stacje fake news NBC i ABC, zapowiedziały, że nie będą transmitować tego wystąpienia. Wiedziały, czego będzie dotyczyć, nie podoba im się ten temat. Wiedzą, jak skorumpowany jest nasz system, i nie chcą tego ujawniać — oświadczył Trump.

Zarzucił tym stacjom, że razem z innymi redakcjami "są częścią spisku". — Z jakiegoś powodu chcą, aby to oszustwo trwało nadal. Chcą je podtrzymywać. Chcą chronić radykalną lewicę — krytykował media Trump.

Dodał, że "nie można mieć wielkiego kraju bez wolnych i uczciwych wyborów". — Oszustwo tego rodzaju powinno skutkować odebraniem im koncesji. Korzystają z publicznych częstotliwości wartych miliardy dolarów, nie płacąc za to nic. (...) Jedyne, czego chcemy, to uczciwość naszych wyborów i rzetelność w przekazywaniu informacji — kontynuował prezydent.

— Naszemu krajowi wyrządzono ogromne szkody. Nasze wybory pozostawiono podatne na manipulacje i kradzież, a zaufanie narodu amerykańskiego zostało utracone. Nie można dopuścić, aby taki stan rzeczy trwał — wezwał prezydent.

fakt.pl\PAP





Plan Putina, polegający na przekształceniu wydobycia ropy i gazu we wpływ polityczny, się nie powiódł. Europejski bojkot rosyjskiego gazu, a teraz także konsekwencje zablokowania przez Iran cieśniny Ormuz, pokazały, że światowy rynek energetyczny jest bardziej stabilny, niż sądzono, posiada wiele poziomów zabezpieczeń i nie jest aż tak krytycznie uzależniony od tych, którzy uważają się za jego właścicieli.

Władimir Putin zajął się kwestią rozszerzenia rosyjskiego handlu niesurowcowego i wezwał Weronikę Nikisziną — urzędniczkę, której powierzono opiekę nad eksporterami. Od pierwszych słów Putin postawił sprawę jasno:

— Znamy wszystkie trudności, z jakimi borykają się nasi eksporterzy. Niemniej jednak, przy wsparciu Centrum Eksportowego, w 2025 r. udało się zwiększyć wolumen eksportu towarów nieenergetycznych o 9 proc. Wyniosło to 1,7 bln rubli (ok. 82 mld zł) — stwierdził.
— Tak, 1,7 bln rubli — odparła Nikiszina.
— Niezły wynik — skomentował Putin.

W trakcie dalszej rozmowy Nikiszina poinformowała Putina, że reorientacja eksportu produktów niebędących surowcami z Federacji Rosyjskiej "została zakończona" i że obecnie w jego strukturze "udział krajów zaprzyjaźnionych wynosi 86 proc.".

(...)

Oczywiście nie obyło się bez manipulacji. W 2025 r. eksport Rosji w sektorze niesurowcowym i nieenergetycznym wyniósł 157 mld dol. (594,5 mld zł) i był nawet w ujęciu nominalnym o 19 proc. niższy niż w przedwojennym 2021 r. (194 mld dol. — 734,7 mld zł).

(...)

Wygląda na to, że Putin, który przez te lata dziesiątki razy osobiście błagał swojego starszego przyjaciela o zakup gazu, coś zrozumiał. Stąd też jego spotkanie z Nikisziną. Chciał wysunąć na pierwszy plan marzenia o eksporcie, który nie dotyczyłby wyłącznie surowców.

Za skromnymi liczbami kryje się jednak jeszcze skromniejsza rzeczywistość. W zeszłym roku Rosja straciła miejsce nawet w pierwszej 20 krajach eksportujących. Wyprzedził ją Wietnam.

W ciągu ostatnich 10 lat rosyjskiej stagnacji eksport Chin — i to nie w ujęciu nominalnym, lecz w cenach stałych — wzrósł o 73 proc., eksport Zjednoczonych Emiratów Arabskich — o 83 proc., eksport Wietnamu — o 152 proc., a eksport Stanów Zjednoczonych wzrósł w ujęciu realnym o 18 proc. Rosja pod względem eksportu we wszystkich kategoriach pozostaje obecnie w tyle nie tylko za takimi gigantami światowego handlu, jak Niemcy i Korea Południowa, ale także za Meksykiem czy Indiami.

W ciągu ostatnich dwóch i pół roku, od 2023 r. do dnia dzisiejszego, ma miejsce bezprecedensowa reorganizacja światowego handlu, której towarzyszy gwałtowny wzrost powiązań gospodarczych w Azji Wschodniej.

Ponad 40 proc. wzrostu międzynarodowego obrotu towarowego w tych latach przypada na Chiny, a prawie cała pozostała część — na Hongkong, Koreę Południową, Wietnam i Tajwan.

Pogarsza się handel amerykańsko-chiński, który przez kilkadziesiąt lat stanowił trzon światowego obrotu towarowego. W impasie znajdują się stosunki handlowe ChRL i krajów Azji Wschodniej z Unią Europejską. Natomiast szybko umacniają się powiązania między Chinami a grupą ich gospodarczych satelitów, przy czym szczególną rolę odgrywa Tajwan, który zbliża się do Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej.

Rosja jest wykorzystywana jako drugorzędny, ale pożyteczny uczestnik wspólnego przedsięwzięcia. Federacja Rosyjska nie jest w stanie wnieść do wspólnej puli niepowtarzalnych wyrobów ani unikalnych technologii. Jednak i dla niej wybrano rolę na miarę jej możliwości, skoro tak bardzo o to zabiegała. Kiedy Rosja przybywa do Chin ze swoją ropą, mięsem indyczym, kurzymi łapkami i "fizycznym złotem", nie jest odprawiana, lecz przyjmowana w sposób niezwykle hojny.

onet.pl\The Moscow Times

czwartek, 16 lipca 2026



W tym samym czasie Mongołowie przygotowywali swoją drugą, tym razem już trwałą inwazję na Ruś. Ta od dawna doświadczała rajdów, najazdów, nalotów ludzi stepu, choć i sama chętnie najeżdżała stepy, gdy balans sił temu sprzyjał. W XII wieku Połowcy stali się elementem symbiotycznie wplecionym w relacje między ruskimi książętami. W sporach między nimi o wyniku decydowało w praktyce to, której ze stron połowiecki chan użyczy swojego stepowego wojska. W kronice ignatiewskiej z lat 1055–1236 jest mowa o 30 najazdach Połowców na Ruś i Porosie, 27 pochodach Rusi i czarnych kłobuków (czapek) na Połowców i 38 wspólnych przedsięwzięciach Rusinów i Połowców zarówno w walkach bratobójczych książąt, jak i w walkach z zewnętrznym wrogiem. W większości wypadków rosyjscy książęta płacili stepowym pobratymcom pozwoleniem na grabież ziem księstw przeciwnika.

(...)

Mongołowie różnili się od tureckich Połowców. W czasie ich drugiej inwazji (1237–1240) byli pod takim wpływem cywilizacji chińskiej, że rządząca elita Mongołów nie należała już do kultury nomadów. Mongolskie jassy (prawa Czyngis-chana) weszły w symbiozę z konfucjanizmem; tradycyjne więzy pokrewieństwa, tak ważne w dawniejszych tureckich kulturach stepowych, połączyły się z nową, niezwykle rygorystyczną dyscypliną, a stepowe techniki wojenne doznały ogromnego wzbogacenia technologiami militarnymi pochodzącymi z Chin.

Mongolska penetracja północnej Rosji zimą 1237/1238 stanowiła wielki szok dla mieszkańców Nowogrodu, ponieważ wcześniej stepowi najeźdźcy nigdy nie docierali aż tak daleko. Aleksander nie przygotował obrony, a Nowogród zwrócił się do swojej ulubionej, tradycyjnej polityki naginania się do tego, co nieuniknione, zwłaszcza jeśli to nie szkodziło handlowi. Ludzie modlili się do Boga o pomoc i wydawało się, że to podziałało, gdyż Mongołowie zawrócili niemal o kilka kilometrów od miasta. Aleksander kontynuował promongolską politykę swojego ojca Jarosława Wsiewołodowicza i uznał nad sobą władzę mongolskiego chana jako suzerena. Nowogród zgodził się płacić ordzie daninę i stał się dla Mongołów „dobrym miastem”. Inne miasta poszły śladem Nowogrodu. Życie gospodarze i kulturalne przetrwało i w pewnym stopniu rozkwitało pod panowaniem Mongołów. Wzmocnieniu uległa tendencja prawosławnej Rosji do odseparowania się od katolickiej zachodniej Europy.

Co ważne, tezę o dewastacji Rusi w wyniku okupacji mongolsko-tatarskiej należy uznać za obciążoną mitem. Prawie połowa terytorium Rusi włącznie z największą i najbogatszą częścią Rusi – ziemią nowogrodzką, a także księstwami połockim, turowo-pińskim i częścią smoleńskiego – uniknęły zniszczeń ze strony najeźdźcy. O tym, że ziemia Nowogrodu nie ucierpiała w 1239 roku, Europa była doskonale poinformowana, choćby dzięki kolonii kupców zachodnich w Nowogrodzie. W 1239 roku ogromna armia stepowa wycofała się spod Nowogrodu, gdyż ten zgodził się płacić ordzie dziesięcioprocentową daninę.

Nie uległy też zniszczeniu księstwa niżowe (ziemie rostowska, suzdalska i włodzimierska). Ojciec Aleksandra Newskiego – Jarosław Wsiewołodowicz – nie uczestniczył w obronie ziem księstwa włodzimiersko-suzdalskiego. Nie wysłał obiecanej pomocy walce o Ruś swoim starszym braciom, przez co faktycznie skazał ich na śmierć. Za swe „zasługi” został wyróżniony przez ordę: otrzymał jarłyk (decyzję) mianujący go wielkim księciem ruskim.

Gdy tylko Batu-chan się wycofał, Jarosław Wsiewołodowicz napadł na wolne jeszcze od ordy ziemie swojego dawnego konkurenta – księcia kijowskiego Michała Czernihowskiego. Zadał mu klęskę, zajął Kamieniec, wziął do niewoli żonę księcia, a Michała zmusił do ucieczki. W drodze powrotnej pobił pod Smoleńskiem księcia litewskiego i wziął go do niewoli. Oczywiste jest, że tego wszystkiego nie mógł dokonywać książę władający księstwem zniszczonym przez Tatarów-Mongołów.

Nie ma więc podstaw często głoszona stereotypowa teza, że w latach 1239–1242 Ruś znalazła się w imadle między Mongołami a Zachodem.

Być może było tak, że skoro zarówno Zachód, jak i Ruś zostały napadnięte przez Mongołów, to i Zachód i Ruś mogły się uważać za sojuszników; właśnie o tym może świadczyć to, że w 1248 roku papież obiecał Aleksandrowi pomoc w walce przeciwko Mongołom. A być może było, tak że jeżeli w Europie uznano Rusinów za sojuszników Mongołów, to wówczas konfrontacja z nimi stanowiła część obrony świata zachodniego przed mongolskim naporem. 

Wiadomo, że Tatarzy-Mongołowie wcielali armie podbitych ludów do swojego wojska. Zatem również rdzeń armii chańskiej ruszającej na Europę powinien składać się z drużyn pokonanych ruskich księstw. Postępując w ten sposób, Mongołowie rozwiązywali co najmniej dwa problemy: po pierwsze, kompensowali straty bojowe; po drugie, zabezpieczali tyły przed buntami na podporządkowanych terytoriach. W jassach Czyngis-chana znajdujemy tezę, że pokonany nie może być przyjacielem. Mimo to o udziale drużyn północnowschodniej Rusi w pochodzie Batu na Europę historycy nie mają żadnych danych; milczą na ten temat Kroniki nowogrodzkie. Rozsądnie więc jest przypuścić, że Batu miał inny plan: północno-wschodnia Ruś powinna wspomóc pochód Batu na Europę i uderzyć na Liwonię. W bagnach i lasach regionu nadbałtyckiego zastosowanie dużej konnicy stepowej było nieefektywne. Ten aspekt strategiczny ma istotne znaczenie w zrozumieniu działań Aleksandra Newskiego w kampanii liwońskiej 1240–1242, zakończonej bitwą na jeziorze Pejpus.

Czemu więc wciąż pokutuje mit o agresji katolickiego Zachodu na Ruś? Mit agresji Zachodu był potrzebny, by wytworzyć mit zbawcy Rusi od Zachodu – wielkiego wodza Aleksandra Newskiego, cementujący władzę włodzimierskosuzdalskiej dynastii Wsiewołodowiczów, a później – Romanowów.

Aleksander ze swoim ojcem Jarosławem podjęli wielką decyzję geopolityczną. Dotychczas na Rusi współistniały dwa modele władzy państwowej: arystokratyczno-republikański reprezentowany przez Ruś Kijowską i Nowogród oraz samodzierżczy, monarchiczny, absolutystyczny reprezentowany przez, na przykład, księstwo włodzimiersko-suzdalskie. Po tym, jak Ruś Kijowska padła pod ciosami Tatarów-Mongołów, już tylko Nowogród, choć zwasalizowany przez ordę, reprezentował pierwszy z modeli. Gdy na ramionach ordy władzę na całym obszarze Rusi koncentrowali książęta moskiewscy – bezpośredni potomkowie Aleksandra Newskiego – planowo niszczyli nowogrodzki republikanizm. Prawnuk Aleksandra Newskiego – Iwan Groźny – dokonał całkowitej, ostatecznej, nieodwracalnej likwidacji, a nawet, można rzec, eksterminacji republiki nowogrodzkiej. Iwan Groźny reformował Ruś, tak by rządziła nią religia bezwzględnego podporządkowania carowi (ten tytuł sam sobie nadał, gdy oficjalnie uznał Moskwę za Trzeci Rzym i za spadkobiercę Bizancjum), religia, która czyniła go namiestnikiem Boga, religia, której centrum mieściło się w Moskwie. Władza, z którą nie można się porozumiewać, pojawiła się na Rusi już w jej początkach – kiedy jej książętom, pierwszym samodzierżcom, zapewniała władzę siła ich drużyn. Euroazjatyckie samodzierżawie stanowiło sedno wyboru historycznego Aleksandra Newskiego.

W państwie mongolsko-tatarskim dominował typ społeczeństwa będący symbiozą tradycji stepowych, prawdopodobnie też – nestorianizmu i mającego już wtedy wielowiekową tradycję chińskiego konfucjanizmu. W myśl tego ostatniego podstawową jednostkę społeczeństwa stanowiła rodzina, której głowa – ojciec – sprawował władzę niemal absolutną. Rodzina miała być wzorem dla wszelkiej większej wspólnoty, w tym – państwa. Podstawą funkcjonowania rodziny i wszelkich wspólnot było ścisłe przestrzeganie rytuałów. Ich rola była tak wielka, że zastępowały prawo. Podstawowymi zasadami były: synowska miłość, przestrzeganie hierarchii, posłuszeństwo wobec wyższych rangą w hierarchii, zakaz wszelkich ekscesów. W tej koncepcji społeczeństwa prawo odgrywało rolę drugorzędną, przede wszystkim represywną. Była to świadoma polityka społeczna cesarzy chińskich, by ludzie bali zwracać się do sądów po sprawiedliwość; niemal celowa zła organizacja sądownictwa miała wzbudzać wśród poddanych wstręt do prawa i skłaniać ich do tego, by spory rozstrzygali za pomocą pozasądowych procedur. Innymi słowy, dla społeczeństwa chińskiego prawa nie stanowią normalnego sposobu rozstrzygania konfliktów między ludźmi. Z punktu widzenia konfucjanizmu prawa nie mają znaczenia dla udoskonalenia społeczeństwa i im ich jest mniej, tym lepiej, a zwracanie się do sądu jest amoralne.

Odejście od praworządności ku konfucjanizmowi zaczęło się w łonie ordy po śmierci Czyngis-chana, który zamierzał budować społeczeństwo oparte na prawie (Wielka Jassa). Od czasów Złotej Ordy podobne podejście ukorzeniło się w świadomości społecznej Rusinów. Dotykamy tu źródła zasadniczej różnicy między Rosją a Zachodem. Na Zachodzie podstawą porządku społecznego jest prawo, a w Rosji porządek ten opiera się na podstawach moralnych, czyli w istocie na pewnego rodzaju konfucjanizmie. Wpływ tego sposobu myślenia w Rosji jest przemożny. Rosyjscy demokraci XIX wielu (Czernyszewski, Dobrolubow i inni) nie udzielali prawu żadnej pozytywnej roli jako czynnikowi przemian społecznych. Innym przykładem jest ruch intelektualny i polityczny zwany „słowianofilstwem”. Czy to wydaniu XIX-wiecznym w osobie Iwana Siergiejewicza Aksakowa (1823–1886), czy to w XXIwiecznej wersji noszącej nazwę „euroazjatyzm”, w wydaniu integralnego tradycjonalisty Aleksandra Gelewicza Dugina, pobrzmiewa stały lejtmotyw: narody Zachodu w swej próżności błądzą, gdy wierzą, iż praworządność, konstytucjonalizm, republikanizm są najlepszymi formami rządzenia, przez co zubożają swoją duszę i zmierzają do swej zguby; ocalającą alternatywą jest samoświadoma dusza słowiańska (czyli przede wszystkim – rosyjska), której intelektualnym głosem są między innymi wymienieni intelektualni liderzy.

Jerzy Pluta - Jezioro Pejpus 1242


15 lipca prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił, że w nowym rządzie nie znajdzie się Mychajło Fedorow, dotychczasowy minister obrony. Pretekstem do zwolnienia tego bardzo popularnego ministra stała się rekonstrukcja rządu i rzekomo zbyt powolna realizacja reformy systemu mobilizacji. Powodem wskazanym przez głowę państwa był konflikt ministra z naczelnym dowódcą generałem Ołeksandrem Syrskim.

(...)

Komentarz
  •     Głównym powodem zwolnienia Fedorowa wydaje się chęć zatrzymania jego działań na rzecz walki z korupcją w sektorze obronnym i wprowadzenia przejrzystości (cyfryzacji procesu) zamówień publicznych. Po objęciu stanowiska ministra obrony pół rok temu podjął on próbę zmiany systemu realizacji przetargów, skutecznie ograniczając możliwości uzyskiwania zamówień na podstawie nieformalnych relacji producentów broni z przedstawicielami SG (Sztab wskazuje potrzeby w zakresie rodzajów uzbrojenia i wyposażenia dla sił zbrojnych, które następnie w drodze przetargów realizuje Agencja Zamówień Obronnych). Do rozdzielenia jest kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie, a szereg firm korzystało z nieformalnych kontaktów, by sprzedać swoje produkty po zawyżonej cenie lub o niskiej jakości. W marcu br. rola SG w zakupach dronów została ograniczona do określania parametrów technicznych, bez wskazywania konkretnego produktu i jego producenta. Późniejszy wybór odbywa się wyłącznie na podstawie osiągnięć bojowych danego modelu odnotowywanych w cyfrowych systemach koordynacji pola walki (Mission Control). Zapowiedzi objęcia tymi zmianami pozostałych rodzajów broni i sprzętu spowodowały wzmożenie nacisków grup lobbingowych na zdymisjonowanie niewygodnego ministra.
  •     Formalnym pretekstem do odsunięcia Fedorowa stał się jego konflikt z generałem Syrskim i Sztabem Generalnym. Za niedopuszczalną ingerencję uznali oni m.in. pomysł ministra, aby dokonywać analizy wyników operacji wojskowych wyłącznie na podstawie informacji z systemów cyfrowych integrujących dane z pola walki (m.in. system DELTA). Dzięki temu miano uzyskać pełną wiedzę na temat strat zadawanych armii rosyjskiej oraz zasobów, które wykorzystano do tego celu. Fedorowowi zarzucono podporządkowanie oceny efektywności działań bojowych algorytmom, bez uwzględnienia specyfiki pola walki. Spór z Syrskim nabrał charakteru konfliktu personalnego, a jego podłożem było nie tylko odmienne podejście do spraw wojskowych i znaczenia technologii, lecz także znaczna różnica pokoleniowa wyrażająca się w odmiennych stylach komunikacji i organizacji pracy. Odwołanie Fedorowa będzie skutkowało spowolnieniem modernizacji armii, w tym ograniczeniem wykorzystania dronów i systemów koordynacji pola walki, wyhamowaniem zwalczania korupcji w sektorze obronnym i oszczędnościami w zakupach uzbrojenia.
  •     Dymisja Fedorowa świadczy o obawach prezydenta Zełenskiego o rosnącą popularność ministra i ryzyko konkurencji politycznej z jego strony. Zgodnie z badaniami ośrodka KMIS z czerwca br. w rankingu zaufania Fedorow uplasował się na drugim miejscu, przed urzędującym prezydentem (byłemu ministrowi obrony ufa 50% respondentów, a 21% nie). Usunięcie młodego (ur. w 1991 r.) polityka i niezaproponowanie cenionemu specjaliście równorzędnej posady wpisuje się w sposób działania Zełenskiego wobec zaradnych, uczciwych i usamodzielniających się urzędników, których rosnąca pozycja mogłaby stać się dla niego politycznie konkurencyjna. Z podobnych pobudek w 2024 r. zdymisjonowano wicepremiera Ołeksandra Kubrakowa czy prezesa Ukrenerho Wołodymyra Kudryckiego. Decyzja doprowadzi prawdopodobnie do spadku popularności urzędującego prezydenta.
  •     Dymisja Fedorowa wywołała znaczny rezonans społeczny oraz krytykę ze strony mediów i organizacji obywatelskich. W ciągu siedmiu lat sprawowania urzędu ministra cyfryzacji (2019–2026) oraz wicepremiera (2019–2026), a od początku tego roku szefa resortu obrony, odniósł on liczne sukcesy, przede wszystkim za sprawą udanej cyfryzacji administracji publicznej (m.in. aplikacja Dija) oraz „dronizacji” armii. Osiągnięcia te są uznawane za kluczowe w kontekście skutecznego oporu wobec rosyjskiego najeźdźcy.
  •     Odważne wystąpienia Fedorowa, w tym bezprecedensowo ostra krytyka pod adresem Sztabu Generalnego, świadczą o chęci podkreślenia niezależności i podmiotowości politycznej. Rosnąca popularność byłego już ministra obrony, protesty społeczne przeciwko jego odwołaniu oraz demonstrowane ambicje polityczne stawiają go w rzędzie potencjalnych poważnych kandydatów w przyszłych wyborach prezydenckich.
osw.waw.pl


W ciągu sześciu miesięcy jakie minęły od uprowadzenia z Caracas prezydenta Nicolasa Maduro "Rubio stał się de facto wicekrólem Wenezueli, sprawując taką kontrolę nad suwerennym narodem, jakiej nie miał żaden amerykański urzędnik odkąd Paul Bremer III przybył do Bagdadu w 2003 roku, by rządzić okupowanym przez USA Irakiem" - ocenia dziennik.

Sekretarz stanu USA w praktyce kontroluje finanse Wenezueli, dystrybucję bogactw naturalnych państwa czy funkcjonowanie jego rządu - pisze "NYT" /"New York Times"/, powołując się na rozmowy z kilkunastoma osobami zbliżonymi do rządów w Waszyngtonie i Caracas.

Rubio pozostaje w stałym kontakcie z Rodriguez, ale nie jest to relacja partnerska, lecz "manifestacja siły USA w erze (prezydenta Donalda) Trumpa, w której zwycięzca bierze wszystko, niezależnie od kwestii suwerenności i prawa międzynarodowego" - komentuje dziennik.

Ocenia ponadto, że zwłaszcza bezpośrednia kontrola administracji Trumpa nad finansami tego państwa wyróżnia osobliwie jego status wśród innych krajów zależnych od USA militarnie czy finansowo.

Amerykański resort finansów przejmuje bowiem dochód z większości wenezuelskiego eksportu, a następnie przekazuje go Caracas poprzez system bankowy, tak jakby "rodzice wręczali dzieciom kieszonkowe". Rubio i jego zespół określają przy tym kto i na co może wydać przekazane środki - opisuje "NYT".

Ten sam zespół ułatwił amerykańskim firmom dostęp do sektora naftowego Wenezueli, ponieważ najważniejszym celem Trumpa w odniesieniu do Caracas jest, w ocenie rozmówców dziennika, zagwarantowanie Stanom Zjednoczonym korzyści z wenezuelskiej ropy.

W opinii "NYT" jest to bardzo niezwykły układ pomiędzy resztkami reżimu Madura a Waszyngtonem, przypominający stosunki kolonialne.

Dziennik pisze również, że o świcie 3 stycznia, wkrótce po uprowadzeniu Madura przez amerykańskich żołnierzy, Rubio odbył z Rodriguez rozmowę telefoniczną po hiszpańsku, podczas której powiedział, że ma ona wybór między współpracą z administracją Trumpa, a szerzej zakrojonymi atakami na infrastrukturę, bazy wojskowe i wysokiej rangi urzędników swego kraju.

Gdy wkrótce potem Delcy Rodriguez zaczęła kompletować swój gabinet, Rubio wpływał na jej decyzje kadrowe. Później zaś ostrzegł Caracas, że nie może prowadzić interesów z przeciwnikami USA.

Nie wiadomo, kto dalej będzie rządził w Wenezueli. Najpopularniejszą postacią w polityce jest przywódczyni wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado. Ale ma ona wielu wrogów w armii i aparacie bezpieczeństwa, toteż Rubio zrezygnował ze współpracy z nią i postawił na Delcy Rodriguez - wyjaśnia dziennik.

Politolodzy sądzą, że teraz tymczasowa prezydent liczy na to, że przeczeka Trumpa i zachowa władzę. Na razie jednak to, czy w kraju odbędą się wybory, które o tym przesądzą, nie zależy od niej - zależy od Rubio - konkluduje "NYT". 

PAP

środa, 15 lipca 2026



ISW co najmniej od 10 lipca obserwuje wzmożoną rosyjską kampanię uderzeniową przeciwko ukraińskiej infrastrukturze portowej w obwodzie odeskim i statkom zawijającym do ukraińskich portów. Szef Administracji Wojskowej Obwodu Odeskiego Ołeh Kiper poinformował 14 lipca, że siły rosyjskie uderzyły w port miejski w Odessie, w dwa statki handlowe pływające pod banderą Tanzanii i Liberii, pływające korytarzem Morza Czarnego oraz cywilny statek pływający pod banderą Wysp Marshalla. Ukraiński eksporter zboża Kernel Holding poinformował 14 lipca, że rosyjskie ataki na Port Czornomorsk w obwodzie odeskim uszkodziły terminal firmy i zniszczyły około 25.000 ton oleju słonecznikowego. Ukraińska Państwowa Służba Ratunkowa poinformowała, że siły rosyjskie przeprowadziły atak rakietowy na infrastrukturę cywilną w Odessie w nocy z 14 na 15 lipca, a Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że siły rosyjskie przeprowadziły rano nalot na obwód odeski 15 lipca po nocnych atakach. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) szczególnie podkreśla swoje doniesienia o atakach na obwód odeski w ciągu ostatnich kilku dni, które mogą wywołać skutki informacyjne.

Rosyjskie uderzenia prawdopodobnie mają na celu degradację ukraińskiej gospodarki i zmniejszenie zdolności eksportowych Ukrainy. Bohdan Kostetskyi, partner operacyjny w agencji doradztwa rolniczego Barva Invest, oświadczył 15 lipca, że niedawne rosyjskie strajki przeciwko ukraińskim portom skutecznie powstrzymały głębokowodny eksport zboża. Kostetskyi stwierdził, że większość głównych handlarzy zbożem zawiesiła zakupy, a niektóre terminale eksportowe tymczasowo wstrzymały działalność. Kostetskyi poinformował, że ceny zbóż na krajowym rynku ukraińskim spadają, ponieważ handlowcy nie chcą płacić wyższych cen zaopatrzenia, ponieważ muszą uwzględniać wyższe koszty logistyki. Kostetskyi stwierdził, że armatorzy coraz częściej odmawiają zawijania do ukraińskich portów po niedawnych rosyjskich strajkach, powołując się na siłę wyższą. Rosyjski milbloger stwierdził 15 lipca, że rosyjskie strajki mają na celu zmniejszenie liczby załóg i kapitanów chętnych do pływania tą trasą. Inny rosyjski milbloger twierdził, że rosyjskie ataki mają na celu ograniczenie zdolności ukraińskiego wojska do wykorzystania portów do celów logistycznych.

Rosyjskie ataki są prawdopodobnie także odpowiedzią na niedawną kampanię uderzeniową Ukrainy przeciwko rosyjskim statkom na Morzu Azowskim i Morzu Czarnym, ale taka rosyjska taktyka uderzeniowa nie jest nowa. 

(...)

Wydaje się, że Rosja ma trudności z zapewnieniem rosnącego eksportu morskiej ropy naftowej, ponieważ ukraińska kampania strajkowa na dalekie odległości zmniejsza moce rafineryjne Rosji. 

(...)

Minister obrony Estonii Hanno Pevkur poinformował, że Rosja po raz pierwszy 9 lipca przeprowadziła ćwiczenia z użyciem ostrego ognia na jeziorze Peipus /Pejpus, miejsce sławnej propagandowo, średniowiecznej bitwy na lodzie - red./, które leży na granicy rosyjsko-estońskiej. Pevkur zauważył, że Rosja nie powiadomiła z wyprzedzeniem władz estońskich o ćwiczeniach oraz że rosyjskie ćwiczenia na jeziorze – w przeciwieństwie do pobliskiej granicy lądowej – były “niezwykłe”.

(...)

15 lipca agencja Reuters podała, powołując się na dwa źródła branżowe, że kompleks petrochemiczny Salavat w Baszkortostanie wstrzymał działalność 14 lipca w następstwie ataku ukraińskich dronów w nocy z 13 na 14 lipca. Reuters podał, że ukraiński strajk uszkodził podstawowe jednostki rafineryjne CDU-6 i CDU-4, które mogą przetwarzać odpowiednio 17.140 i 11.430 ton kondensatu ropy i gazu dziennie, niektóre wtórne jednostki rafineryjne i inny sprzęt. 14 lipca firma Kpler zajmująca się wywiadem na rynku ropy naftowej poinformowała, że ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie ropy naftowej spowodowały spadek wolumenu rosyjskiej rafinacji ropy do najniższego od 21 lat poziomu 3,8 miliona baryłek dziennie. Kpler podał, że obiekty, które wstrzymały działalność z powodu ukraińskich strajków i planowej konserwacji, wytwarzają około 4,3 miliona baryłek dziennie potencjalnej produkcji, co stanowi około 58 procent całkowitej zainstalowanej mocy rafineryjnej Rosji. Kpler oszacował, że od półtora do dwóch milionów baryłek rosyjskich mocy przerobowych dziennie jest faktycznie offline. Kpler poinformował, że eksport rosyjskich produktów rafinacji ropy naftowej spadł do 1,2 mln baryłek dziennie w lipcu 2026 r. z 2,3 mln baryłek dziennie w lipcu 2025 r., a eksport ropy naftowej wzrósł do 4 mln baryłek dziennie w lipcu 2026 r., gdy Rosja stara się rozszerzyć swoje dostawy ropy.

(...)


/Ukraiński obserwator wojskowy - red./ Maszowiec przyznał, że w Kupiańsku znajdują się małe rosyjskie grupy infiltracyjne, ale podkreślił, że siły rosyjskie nie sprawują fizycznej kontroli nad obszarami, na których działają. Maszowiec poinformował, że rosyjska przewaga liczebna, rosyjskie użycie roślinności do ukrywania się oraz gęste środowisko miejskie powoli pogarszają ukraińską sytuację taktyczną w pobliżu rosyjskiego przyczółka w kierunku Kupiańska. Maszowiec stwierdził jednak, że rosyjskie twierdzenia o masowym przełomie (...) są jednak przedwczesne. Maszowiec zauważył, że chociaż siły rosyjskie rozmieściły formację porównywalną ze wzmocnionym korpusem armii (dwie wzmocnione dywizje i całkowicie oddzielną brygadę strzelców zmotoryzowanych) w kierunku Kupiańska, rosyjska taktyka infiltracji będzie wymagać od sił rosyjskich ciągłego uzupełniania tych jednostek, wysuniętych batalionów i pułków, ponieważ jednostki te ulegają wyczerpaniu w celu prowadzenia misji infiltracyjnych i ataków frontalnych. Maszowiec ocenił, że rosyjskie dowództwo wojskowe wydaje się niechętne do przekierowania sił z innych obszarów w celu wsparcia rosyjskich wysiłków w kierunku Kupiańska i dlatego doszedł do wniosku, że siły ukraińskie prawdopodobnie będą miały możliwość wzmocnienia swojej obrony w kierunku Kupiańska.

(...)


Siły rosyjskie kontynuują misje infiltracyjne i uderzenia w Kostyantynówce, ale nie zajęły miasta. Ukraiński oficer działający w kierunku Kostyantynówki poinformował 15 lipca, że siły rosyjskie nie kontrolują w pełni miasta, mimo że rosyjscy urzędnicy twierdzą, że siły rosyjskie zajęły Kostyantynówkę. Oficer oświadczył, że siły rosyjskie kontynuują misje infiltracyjne w małych grupach piechoty oraz ataki powietrzne i dronowe na ukraińskie naziemne linie komunikacyjne (GLOC) i pozycje.

(...)

Ukraińskie Siły Operacji Specjalnych (SSO) potwierdziły 15 lipca, że siły ukraińskie uderzyły w elektrownię cieplną Bałaklawa (TPP) w okupowanym Sewastopolu (około 240 kilometrów od linii frontu) w nocy z 13 na 14 lipca. SSO poinformowało, że strajki uszkodziły warsztat mechaniczny z systemem chłodzenia, a naprawa uszkodzenia urządzeń pompujących może zająć od dwóch do pięciu miesięcy. SSO poinformowało, że Balaklava TPP produkuje prawie połowę energii elektrycznej na Krymie. 

(...)

14 lipca Forbes poinformował, że Rosja coraz częściej używa dronów Geran-3 i Geran-4 o napędzie odrzutowym po tym, jak siły ukraińskie nauczyły się skutecznie tłumić i niszczyć wcześniejsze warianty dronów Geran-2 za pomocą walki elektronicznej (EW) i tanich, masowo produkowanych dronów przechwytujących. Forbes zauważył, że nowsze drony o napędzie odrzutowym, na większych wysokościach i prędkościach utrudniają przechwytywanie, zastosowanie wzmacniaczy radiowych i dronów przekaźnikowych zwiększa zasięg, a zastosowanie kamer elektrooptycznych umożliwia operatorom dronów wykrywanie dronów przechwytujących i pozycji obrony powietrznej. Według doniesień (...) Geranie używają również czujników podczerwieni do śledzenia poruszających się celów. Forbes stwierdził, że siły rosyjskie używały dronów Geran-2 w dużych salwach, aby pokonać ukraińską obronę powietrzną, ale taktyka ta stała się nieskuteczna, gdy Ukraina znalazła niedrogie i skuteczne środki obronne. Według doniesień siły rosyjskie zmieniły taktykę wraz z rozwojem nowszych dronów, wykorzystując drony Geran-2 do ataków na obszary frontu, rezerwując jednocześnie drony Geran-3 i Geran-4 dla celów o wyższej wartości na tyłach Ukrainy. Forbes podał, że siły rosyjskie prowadzą szeroko zakrojony rekonesans celów i torów lotu przed przeprowadzeniem ataków dalekiego zasięgu. Forbes poinformował, że Rosja odwraca zasoby od produkcji starszych wariantów Gerana, aby zwiększyć produkcję bardziej zaawansowanych dronów Geran-4.

understandingwar.org

wtorek, 14 lipca 2026



Kolejną kwestią było nadmierne uzależnienie od wojska. Stany Zjednoczone, Europa i Japonia miały dynamicznie rozwijające się rynki konsumenckie, które napędzały popyt na układy scalone. Pieniądze płynące z cywilnych rynków ułatwiły firmom specjalizację w łańcuchu dostaw. Specjalizacja obejmowała wszystko, od wytwarzania ultraczystych płytek krzemowych po produkcję zaawansowanej optyki do maszyn litograficznych. Związek Radziecki miał słabo rozwinięty rynek konsumencki, więc produkował tylko niewielką część układów scalonych dostępnych na Zachodzie. W jednym sowieckim źródle można znaleźć szacunki, że sama Japonia zainwestowała osiem razy więcej w mikroelektronikę niż ZSRR.

Sowieci nie byli również częścią międzynarodowego łańcucha dostaw. Współpracując z sojusznikami z czasów zimnej wojny, Stany Zjednoczone stworzyły niezwykle wydajny, zglobalizowany podział pracy. Japonia przewodziła w produkcji układów pamięci, Stany Zjednoczone wytwarzały najwięcej mikroprocesorów, a japońskie firmy Nikon i Canon oraz niderlandzki ASML /i zachodnioniemiecki Zeiss - red./ podzieliły między siebie rynek sprzętu litograficznego. Pracownicy z Azji Południowo-Wschodniej montowali finalne produkty. Firmy amerykańskie, japońskie i europejskie walczyły o swoją pozycję w tym podziale pracy, ale wszystkie czerpały korzyści z rozłożenia kosztów badań i rozwoju na wiele krajów. Związek Radziecki nigdy nie miał dostępu do tak rozwiniętego rynku półprzewodników.

Jego sojusznikami była zaledwie garstka krajów, ale na większość z nich w kwestii przemysłu półprzewodnikowego nie można było liczyć. W połowie lat osiemdziesiątych zdominowana przez Sowietów Niemiecka Republika Demokratyczna, w której branża układów scalonych była tak zaawansowana jak w Zielenogradzie, podjęła ostatnią próbę jej ożywienia. Bazowano na bogatych tradycjach przemysłowych oraz światowej klasy optyce produkowanej przez firmę Carl Zeiss z Jeny. Pod koniec lat osiemdziesiątych produkcja układów scalonych w NRD gwałtownie wzrosła, ale branża półprzewodnikowa w tym kraju była w stanie wyprodukować jedynie układy pamięci mniej zaawansowane niż japońskie i w dodatku kosztowały one dziesięciokrotnie więcej. Zaawansowany technologicznie zachodni sprzęt produkcyjny był trudno dostępny i w NRD nie było taniej siły roboczej, do której firmy z Doliny Krzemowej miały dostęp w Azji.

Wysiłki Związku Radzieckiego mające na celu zdynamizowanie przemysłu półprzewodnikowego zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Pomimo zakrojonych na szeroką skalę kampanii szpiegowskich i ogromnych sum przekazywanych do ośrodków badawczych, takich jak ten w Zielenogradzie, ani Sowieci, ani ich socjalistyczni sojusznicy nigdy nie byli w stanie dorównać Zachodowi. I kiedy Kreml nie wiedział już, jak odpowiadać na „zrównoważenie” Billa Perry’ego, świat na polach bitewnych w Zatoce Perskiej otrzymał przerażający obraz tego, jak może wyglądać przyszłość wojen.

Chris Miller - Wielka wojna o czipy


Przygotowany przez CBR /Centralny Bank Rosji - red./ w konsultacji z rządem projekt ustawy jest bardzo rygorystyczny, jeśli chodzi o wykorzystywanie cyfrowych walut na rynku wewnętrznym. Bank domaga się niemal całkowitej kontroli nad rynkiem. Nowe przepisy przewidują pojawienie się w kraju licencjonowanych podmiotów, które będą mogły prowadzić ewidencję aktywów cyfrowych (depozytaria cyfrowe), organizować obrót kryptowalutami, przeprowadzać transakcje wymiany waluty cyfrowej na walutę fiducjarną (tj. opartą na zaufaniu do jej emitenta, zazwyczaj banku centralnego danego kraju; np. na rubla, dolara, juana), a także obsługiwać transgraniczne rozliczenia w kryptowalutach na zlecenie klientów. De facto ich przechowywanie mogłoby odbywać się w Rosji wyłącznie za pośrednictwem licencjonowanych depozytariuszy (np. banku lub brokera) i to on zarządzałby prywatnymi kluczami do aktywów. Logika nowej infrastruktury została zapożyczona z rynku papierów wartościowych, gdzie między inwestorem a aktywami zawsze stoi pośrednik. W parlamencie trwają także dyskusje nad umożliwieniem przechowywania choć części aktywów w prywatnych, niepowierniczych portfelach, które zapewniają użytkownikowi bezpośrednią kontrolę nad kluczami i środkami, czego domagają się inwestorzy. CBR dopuszcza taką możliwość, pod warunkiem że odbywać się to będzie poza granicami Rosji i bez wykorzystania krajowej infrastruktury finansowej (np. kont bankowych). Nie jest jednak jasne, jak w praktyce będzie stosowany ten przepis – zdecydują o tym przepisy wykonawcze.

Centralny Bank Rosji ma się stać de facto głównym organem regulacyjnym rynku kryptowalut, m.in. będzie prowadził rejestry licencjonowanych podmiotów i decydował o ich wpisaniu i wykreśleniu, wyznaczał wymogi wobec uczestników rynku i kontrolował ich wypełnienie. Zakres kompetencji CBR budzi jednak poważne kontrowersje, tym bardziej że wiele istotnych parametrów rynku (np. wykaz kryptowalut dopuszczonych do obrotu zorganizowanego czy maksymalne kwoty nabycia dla inwestorów niekwalifikowanych) ma zostać ustalonych nie w ustawie, ale w aktach wykonawczych, które CBR przygotuje w kolejnych miesiącach. Jedynie wydobycie kryptowalut pozostanie poza kompetencjami banku. Kontrolę nad tym segmentem zachowa Federalna Służba Podatkowa i to ona będzie prowadzić rejestr tzw. górników i operatorów infrastruktury wydobywczej. /Czyli tylko Służba Podatkowa będzie odbierać łapówki od minerów - red./

Ponadto nowe przepisy mają utrzymać zakaz wykorzystywania walut cyfrowych do płacenia za towary, prace i usługi na terytorium Rosji. Zarazem zalegalizowane zostanie ich wykorzystywanie do rozliczeń transgranicznych. Uprawnienia, które obecnie posiada wąskie grono podmiotów, mają zostać rozszerzone na wszystkich uczestników handlu zagranicznego w FR.

Za wzrostem popularności kryptowalut w FR stoi kilka czynników, do najważniejszych należą: niskie zaufanie obywateli do państwa, zachodnie sankcje finansowe oraz agresywna polityka wobec Zachodu.

Ważnym katalizatorem popularności kryptowalut wśród osób indywidualnych, które już od dekady chętnie je nabywają (Ministerstwo Finansów FR szacuje ich liczbę na ok. 20 mln, tj. prawie 15% populacji), jest słaba ochrona praw własności w Rosji i niski poziom zaufania do instytucji państwowych i banków. Kryptowaluty stały się w efekcie istotnym sposobem lokowania pieniędzy poza jurysdykcją Kremla. 

Wykorzystanie walut cyfrowych wyraźnie zdynamizowało się w 2022 r., po nałożeniu przez Zachód na FR zmasowanych sankcji finansowych w odpowiedzi na rosyjską agresję wobec Ukrainy. Restrykcje te mocno ograniczyły możliwość przeprowadzania przez rosyjskie podmioty transgranicznych operacji finansowych za pomocą dotychczas stosowanych instrumentów. Kryptowaluty pozwalały natomiast zredukować konieczność korzystania z pośrednictwa zachodnich instytucji finansowych (m.in. SWIFT, tj. międzynarodowego systemu komunikacji międzybankowej, czy z banków korespondencyjnych) przy rozliczeniach z kontrahentami z państw trzecich. Z tego powodu znacznie wzrosła skala operacji finansowych z wykorzystaniem kryptowalut oraz ich wartość. Powstały nowe, nieprzewidziane przez prawo mechanizmy obsługi największych rosyjskich eksporterów i importerów. Wymusiło to na władzach zaangażowanie się w rozwój tego segmentu rynku i systemowego jego uregulowania. Efektem było zezwolenie w 2024 r. wybranym podmiotom na rozliczenia za pomocą kryptowalut z zagranicznymi kontrahentami oraz plany rozszerzenia tego rozwiązania na wszystkich uczestników handlu zagranicznego dzięki przyjęciu procedowanego właśnie projektu ustawy.  

Równolegle aktywa cyfrowe stały się dla Kremla ważnym sposobem realizacji agresywnych działań wobec Zachodu. Jeszcze przed inwazją na Ukrainę rosyjskie służby specjalne zaczęły używać ich do finansowania operacji za granicą (m.in. działań siatek wywiadowczych, morderstw na zlecenie czy sabotaży). (...) Moscow City de facto od lat funkcjonuje jako jądro przeprowadzania operacji kryptowalutowych w Rosji i dokonywania nieoficjalnych płatności transgranicznych. Proceder ten odbywa się w dużej mierze pod patronatem FSB, która regularnie kontroluje firmy tam działające i ma pełną wiedzę o ich operacjach. 

W konsekwencji powyższych procesów w 2025 r. w globalnym wskaźniku wdrażania kryptowalut opracowanym przez Chainalysis Rosja zajęła 10. pozycję na świecie. Wartość zrealizowanych transakcji w kryptowalutach w tym kraju (od lipca 2024 r. do czerwca 2025 r.) wyniosła 376 mld dolarów, co oznacza wzrost o 50% r/r. Wynik ten plasuje FR na pierwszym miejscu wśród państw europejskich. Głównymi czynnikami wzrostu były duże operacje (powyżej 10 mln dolarów), które zwiększyły się o ponad 85%, oraz zdecentralizowane usługi finansowe oparte na technologii blockchain (tzw. DeFi), które umożliwiają przeprowadzanie transakcji bezpośrednio między zaangażowanymi stronami, przy całkowitym wyeliminowaniu pośredników. Wykorzystanie usług DeFi wzrosło w ubiegłym roku ośmiokrotnie. 

Rosyjskie oficjalne dane są znacznie skromniejsze. Ministerstwo Finansów FR w lutym 2026 r. szacowało obrót kryptowalutami w Rosji na ok. 50 mld rubli dziennie (ok. 650 mln dolarów). Co oznacza, że rocznie mogły one przekroczyć 200 mld dolarów. W większości obrót odbywał się z wykorzystaniem platform zagranicznych. 

Według szacunków CBR najwięcej aktywów w cyfrowych portfelach Rosjan ulokowanych jest w bitcoinach, na co istotny wpływ ma duża rola FR w ich wydobyciu. W 2025 r. kraj ten zajmował drugie miejsce na świecie (za USA) pod względem wydobycia bitcoinów. Od 2018 r. Rosja znajduje się wśród światowych liderów miningu kryptowalut ogółem. 

osw.waw.pl

Siły rosyjskie kontynuowały „oczyszczanie” Konstantynówki z pozostałych w niej nielicznych grup żołnierzy ukraińskich. Utratę obszaru zwartej zabudowy (wojska ukraińskie wciąż kontrolują północne obrzeża miasta) pośrednio potwierdziła zmiana charakteru działań obrońców. Zintensyfikowali oni ataki powietrzne na Konstantynówkę, używając do tego lotnictwa. Mają one uniemożliwić Rosjanom ustabilizowanie kontroli nad miastem i tym samym utrudnić im wykorzystanie go jako przyczółku do dalszego natarcia w kierunku północnym, na Drużkiwkę i następnie Kramatorsk. Wspierają też ukraińską narrację, zgodnie z którą obrona Konstantynówki nie upadła, a walki o nią nadal trwają.

(...)

Rosjanie przeprowadzili kolejne ataki na Kijów, korzystając z osłabienia obrony ukraińskiej stolicy wywołanego niedoborem pocisków do systemów Patriot. Głównymi celami ponownie były obiekty przemysłowe i magazynowe, niemniej zniszczenia dotknęły również infrastrukturę cywilną (m.in. jedną z podstacji energetycznych) i zabudowę mieszkalną. 8 lipca zginęły trzy osoby, a 14 zostało rannych, natomiast 11 lipca ucierpiało 12 osób. Ataki miały znacznie mniejszą skalę od przeprowadzonych w poprzednim tygodniu. Według danych ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) na miasto spadło łącznie 21 pocisków balistycznych Iskander-M oraz rakiet wystrzeliwanych z systemów S-400 (użycie tych drugich po raz pierwszy potwierdziły inne źródła). 8 i 11 lipca nie udało się zestrzelić żadnego z nich. Dopiero 14 lipca DSP poinformowało o strąceniu pięciu z ośmiu rakiet balistycznych, co oznacza, że do obrońców dotarły nowe pociski PAC-3 MSE.

(...)

Siły rosyjskie znacząco zintensyfikowały ataki na infrastrukturę energetyczną, a liczba trafień w pierwszym półroczu 2026 r. wzrosła o 36% w porównaniu z tą odnotowaną w analogicznym okresie ubiegłego roku. Poinformował o tym 10 lipca szef zarządu Ukrenerho Witalij Zajczenko. Rosjanie zmienili taktykę, dzięki czemu udaje im się jednocześnie niszczyć miejsca generacji i przesyłu energii. W początkowym okresie pełnoskalowej agresji do ataku na pojedynczy obiekt wykorzystywali trzy–cztery bezzałogowce, obecnie zaś – 20–25. Zgodnie z komunikatami dobowymi Ukrenerho stałe przerwy w dostawie prądu mają miejsce we wszystkich obwodach przyfrontowych, a do kolejnych nowych uszkodzeń w rezultacie rosyjskich ataków dochodzi codziennie w czterech–sześciu obwodach.

Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych (SSB) zintensyfikowały działania paraliżujące żeglugę rosyjską na Morzu Azowskim. Według informacji dowódcy SSB Roberta Browdiego „Madiara” operacja pod kryptonimem „MoŁoCZKa” rozpoczęła się 6 lipca, a począwszy od 9 lipca, ukraińskie drony uderzają codziennie w co najmniej kilkanaście różnej kategorii jednostek. W ciągu dziewięciu dni zaatakowanych miało zostać łącznie 116 statków. Najczęściej są to wykorzystywane w żegludze lokalnej nieduże (do 140 m długości i 7 tys. ton nośności), płaskodenne tankowce, zaopatrujące w paliwo i chemikalia okupowany Krym i terminale przeładunkowe nad Morzem Czarnym. Atakowane są także wchodzące do portów nad Morzem Azowskim drobnicowce oraz obsługujące żeglugę lokalną promy i holowniki. Wśród celów znalazła się również pogłębiarka. Wbrew narracji ukraińskiej nie są to jednostki tzw. floty cieni, a używanie przez Kijów tego określenia służy najprawdopodobniej nadaniu operacji dodatkowej rangi. Ze zdjęć satelitarnych oraz publikowanych w internecie nagrań wynika, że w poważniejszym stopniu uszkodzonych zostało co najwyżej kilkanaście jednostek, niemniej ukraińska akcja znacząco utrudniła wykorzystanie transportowe Morza Azowskiego. 11 lipca po raz pierwszy w trakcie ataku wstrzymany został ruch przez Azowsko-Doński Kanał Morski, łączący Zatokę Taganroską z ujściem Donu, a tym samym z rosyjskim systemem śródlądowych dróg wodnych (głównie Kanałem Wołga–Don).

Obrońcy kontynuowali ataki na okupowany Krym, a ich głównym celem stała się infrastruktura energetyczna. 12 lipca doszło do wyłączeń energii na całym półwyspie, a w Sewastopolu do blackoutu. Część tego miasta pozbawiona została prądu także w rezultacie ataku 14 lipca. Według SSB 12 i 13 lipca uszkodzonych zostało 11 obiektów energetycznych na Krymie, w tym dziewięć podstacji oraz główna instalacja energomostu Kubań–Krym.

Ukraińcy uderzyli w kolejne obiekty rosyjskiego kompleksu paliwowego, uszkadzając instalacje w co najmniej pięciu rafineriach. Trafione zostały rafinerie w Saratowie, gdzie w wyniku uszkodzeń doszło do wstrzymania produkcji, oraz Niżniekamsku w Tatarstanie (8 lipca), Ilskim w Kraju Krasnodarskim i Ust-Łudze w obwodzie leningradzkim (10 lipca) oraz w Syzraniu w obwodzie samarskim (12 lipca). 14 lipca do pożarów doszło na terenie rafinerii w Saławacie w Baszkirii oraz w Afipskim w Kraju Krasnodarskim. Pożary wybuchły też na terenie terminali naftowych w Batajsku i Taganrogu w obwodzie rostowskim (odpowiednio 9 i 10 lipca) oraz baz paliwowych w obwodzie twerskim (9 lipca), gdzie spłonęły trzy zbiorniki, oraz Kraju Stawropolskim (9 i 13 lipca). Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) trafione miały zostać również dwie pompownie w Baszkirii (8 i 9 lipca) oraz należący do tzw. floty cieni zbiornikowiec „Blue” na Morzu Czarnym (8 lipca).

(...)

Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy poinformowała 13 lipca, że Rosja nie jest w stanie utrzymać tempa rekrutacji z lat 2024–2025. Według danych Służby do początku lipca br. zrekrutowano ok. 195 tys. żołnierzy wobec planowanych 204,5 tys., czyli mniej niż połowę rocznego celu wynoszącego 409 tys. Średnio werbowanych jest 1070–1090 osób dziennie, podczas gdy w poprzednich dwóch latach było to ok. 1,2 tys. W ocenie wywiadu Rosja obniża także wymagania medyczne i funkcjonalne.

(...)

Podczas szczytu NATO w Ankarze, który odbył się w dniach 7–8 lipca (...), ogłoszono m.in. następujące działania:
  •     Prezydent Zełenski podpisał dwustronne umowy o współpracy w dziedzinie technologii bezzałogowych z Estonią, Danią i Holandią.
  •     Nienazwany kraj NATO zamówił nieujawnionej wielkości i wartości partię amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm i ładunków prochowych dla Ukrainy w koncernie Rheinmetall.
  •     Norwegia zapowiedziała, że przekaże dodatkowe 3 mld koron norweskich (ok. 300 mln euro) dla Ukrainy w ramach mechanizmu zakupów amerykańskiego uzbrojenia (PURL).
  •     Czechy i Turcja ogłosiły przystąpienie do mechanizmu PURL, jednak nie zadeklarowały żadnych kwot.
  •     Przywódcy NATO zobowiązali się dostarczać pomoc wojskową dla Ukrainy w wysokości 70 mld euro rocznie w tym i następnym roku.
  •     Prezydent Donald Trump potwierdził amerykańskie wsparcie wywiadowcze, dzięki któremu Ukraina jest w stanie dokonywać ataków na cele infrastruktury krytycznej w głębi Rosji oraz zasugerował możliwość przekazania Kijowowi licencji na produkcję pocisków do systemów Patriot.
12 lipca Agencja Reutera poinformowała, że niemiecki rząd zakontraktował 50 tys. bezzałogowych systemów latających typu FPV o wartości 90 mln euro, które w tym roku mają zostać przekazane Ukrainie.
 
13 lipca odbyło się kolejne spotkanie tzw. Koalicji Chętnych, podczas którego ogłoszono m.in. następujące działania:
  •     Utworzono europejską Koalicję Antybalistyczną, której celem jest rozwój systemów obrony przeciwrakietowej zdolnych zwalczać pociski balistyczne. W skład koalicji weszły: Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, Ukraina i Wielka Brytania.
  •     Francja poinformowała, że odbyły się negocjacje w sprawie sprzedania Ukrainie 16 myśliwców Rafale i baterii systemu obrony powietrznej SPAMP/T, które mogłyby zostać dostarczone w latach 2028–2029. Kijów miałby sfinansować ten zakup z kredytu UE na 90 mld euro.
  •     Prezydent Emmanuel Macron oznajmił, że Kijowowi udzielono licencji na wspólną produkcję na terytorium Ukrainy: bomb AASM Hammer, pocisków przeciwlotniczych Aster 30 oraz manewrujących SCALP-EG.
  •     Premier Donald Tusk poinformował, że pierwsze ćwiczenia komponentu sił wojskowych Koalicji Chętnych zostaną przeprowadzone w tym roku na terytorium RP. Po osiągnięciu zawieszenia broni między Rosją i Ukrainą wojska te mają być rozmieszczone na Ukrainie w celu nadzorowania rozejmu.
osw.waw.pl

poniedziałek, 13 lipca 2026



Do incydentu doszło w autobusie linii numer 8 w Bielsku-Białej. Na nagraniu widać mężczyznę stojącego w pobliżu dziewcząt, do których kieruje obraźliwe i ksenofobiczne komentarze. – Gówniary wyrosły na naszych pieniądzach – mówi agresywnym tonem napastnik.

Sugeruje przy tym, że nie powinny mieszkać w Polsce i każe wyjechać do kraju, z którego – jak twierdzi – pochodzą. Jedna z dziewczynek spytała mężczyznę, dlaczego tak na nią krzyczy. – Wyp… z tego kraju. Jesteś tak samo ukraińską kur… – wykrzykuje.

„Z przeprowadzonej analizy zapisu monitoringu wynika, że kierowca prowadzący autobus, po usłyszeniu krzyków dobiegających z wnętrza pojazdu, natychmiast zareagował. Zwrócił się do agresywnego pasażera, podejmując z nim rozmowę i odwracając jego uwagę od osób poszkodowanych. Następnie, na najbliższym możliwym przystanku, wyprosił sprawcę z autobusu. Sprawca opuścił pojazd, natomiast dziewczynki wysiadły na kolejnym przystanku” – czytamy w oświadczeniu. 

Policja zatrzymała już mężczyznę. Okazało się, że 54-latek jest kierowcą autobusu MZK, który obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Spółka podjęła decyzję o zwolnieniu kierowcy.

„Z głębokim ubolewaniem przyjęliśmy tę informację. Nie ma i nie będzie naszej zgody na jakiekolwiek przejawy agresji, przemocy czy dyskryminacji. W związku z tym podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z tym pracownikiem” – czytamy w komunikacie. 

tvp.info