Dużo miejsca poświęca natomiast temu, jak w Białym Domu i Pentagonie starano się zrozumieć sens działań Putina, aby znaleźć klucz do odwiedzenia go od wojny. Dobrych argumentów nie znaleziono, bo decyzja miała być poza racjonalną logiką. Według amerykańskich specjalistów ogromne znaczenie miała izolacja w czasie pandemii. Rosyjski przywódca miał paranoicznie obawiać się zarażenia, więc na prawie 3 lata odciął się od świata, ograniczając bezpośrednie kontakty do wąskiej grupki zaufanych. Miał dużo czasu spędzać w archiwach, skupiając się zwłaszcza na historii Rosji i Ukrainy. Putin miał zatracić się w tym swoim świecie, w którym kluczowa jest jego osobista misja odbudowy imperialnej potęgi Rosji. Musi zapisać się w historii jako wielki przywódca swojego kraju i nie zdoła tego zrobić, bez podporządkowania sobie Ukrainy. Jeden z ekspertów doradzających Bidenowi miał określić Putina jako "niezwykle wrażliwego na krytykę, skrajnie niepewnego, ale jednocześnie sadystycznego". Sam prezydent USA po osobistym spotkaniu z Rosjaninem w Szwajcarii w czerwcu 2021 roku, kiedy miał nadzieję lepiej go zrozumieć i odwieść od zamiarów względem Ukrainy, miał powiedzieć współpracownikom, że Putin jest "człowiekiem bez duszy". Interes Rosjan nie jest dla ich przywódcy istotny, są tylko narzędziem. Liczy się tylko wielkość. Jego własna oraz Rosji.
Pod koniec października 2021 roku wywiad USA miał już mieć pełne plany inwazji, co Woodward nazywa jednym z największych sukcesów amerykańskich służb w historii. Choć Amerykanie nadal mieli problem ze znalezieniem logiki, to nie mieli już wątpliwości, co się szykuje. Fala przecieków do mediów, szczegółowych informacji o zamiarach Rosji, zdjęć satelitarnych ich zgromadzonych wojsk, publicznych wypowiedzi amerykańskich polityków była ostatnią próbą odwiedzenia Putina od zamiaru. Wiemy, jak się skończyło. Amerykanie nie chcieli mu dać tego co żądał (m.in. definitywne zamknięcie Ukrainie drogi do NATO i tym samym skończenie z polityką otwartych drzwi Sojuszu), a on sam był ufny w swoją siłę i nie miał zamiaru uczynić kroku wstecz.
Biden ma mieć też zdecydowaną opinię na temat tego, co bardzo pomogło doprowadzić do inwazji w 2022 roku. - Spier*****iśmy w 2014 roku. Dlatego jesteśmy teraz w tej sytuacji. Spier*****iśmy wtedy. Barack nigdy nie brał Putina na poważnie - miał mówić do współpracowników już po wybuchu wojny. Chodziło mu o to, że w 2014 roku USA zareagowały bardzo słabo na rosyjską aneksję Krymu i wywołanie wojny w Donbasie. On sam był wówczas wiceprezydentem, co czyni go współwinnym. - Zrobiliśmy wtedy nic! Daliśmy Putinowi przyzwolenie na to, żeby kontynuował! Więc teraz mu to przyzwolenie k***a odbieram! - miał powiedzieć na samym początku inwazji.
Chcieć, a móc to jednak dwie różne sprawy. W książce Woodwarda problem amerykańskiego zaangażowania w wojnę jest najlepiej wyjaśniony poprzez kryzys, który zarysował się jesienią 2022 roku. Najpierw w lutym i marcu Ukraińcy obronili Kijów oraz zmusili Rosjan do ucieczki z północnej części swojego kraju. Potem we wrześniu przeprowadzili kontrofensywę charkowską, oswobadzając kolejne znaczne obszary swojego kraju. Jednocześnie wywierali mocną presję na zgrupowanie Rosjan na zachodnim brzegu Dniepru w obwodzie Chersońskim. Nie można było wykluczyć jego zniszczenia, co stworzyłoby wyrwę we froncie. Rosyjskie wojsko poniosło od lutego ogromne straty i totalna porażka pod Chersoniem mogłaby być ostatecznym ciosem. Wówczas w ostatnich dniach września 2022 roku służby wywiadowcze miały przyjść do Bidena z alarmującą informacją: według ich ocen ryzyko użycia przez Rosjan broni jądrowej gwałtownie podniosło się do 50:50. Czyli był to "rzut monetą", czy zszokowany swoimi porażkami Putin uchwyci się brzytwy, aby nie utonąć. Bardzo wiarygodni informatorzy z Kremla mieli donosić, że poważnie się nad tym zastanawia. Amerykanie mieli być przerażeni.
Odwiedzenie rosyjskiego autokraty od tego zamiaru stało się nadrzędnym celem Amerykanów. Rosjanie mieli rozważać demonstracyjną detonację nad Morzem Czarnym, albo uderzenie na małą skalę ładunkami taktycznymi na ukraińskie wojska na froncie. Biden i Jake Sullivan (doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego) byli zdania, że niezależnie od tego jak mała byłaby to eksplozja, byłaby katastrofą dla całego porządku światowego zbudowanego po 1945 roku między innymi na odstraszaniu jądrowym. Byłaby też ogromnym ryzykiem eskalacji do większej wojny jądrowej. Co więcej, jak opisuje ich stanowisko Woodward: "niezależnie od tego co innego by się jeszcze wydarzyło podczas prezydentury Bidena, dopuszczenie do tego byłoby niezmywalną i ostateczną porażką, która zostałaby na zawsze zapisana w historii".
Odwodzenie Rosjan od tego pomysłu miało trzy warstwy: publiczne deklaracje o tym, jak katastrofalna decyzja byłaby to dla Rosji, wywarcie presji na Putina przy pomocy liderów ważnych dla niego państw (głównie Chiny i Indie), oraz nieoficjalne rozmowy. Jedna z nich została szeroko przytoczona w książce. Odbył ją 21 października amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin oraz jego rosyjski odpowiednik, Siergiej Szojgu. - Jakiekolwiek użycie broni jądrowej dotknęłoby żywotnych interesów USA. Nie możemy funkcjonować w świecie, gdzie mocarstwa jądrowe używają broni jądrowej przeciw państwom, które jej nie mają. Nie możemy. Choć może wam się wydawać, że Ukraina znaczy dla was więcej niż dla nas, to w takiej sytuacji znaczyłaby dla nas tyle samo - miał stwierdzić Austin. - To mogłoby nas popchnąć w dół ścieżki konfrontacji, która zagrażałaby egzystencji was jak i nas. Nie wchodźcie na tą śliską ścieżkę - dodał. Zagroził przy tym, że jeśli Rosjanie by się do tego posunęli, to wszelkie ograniczenia w kontekście dostaw broni do Ukrainy i jej użycia, zostałyby "ponownie rozważone". Austin ma być znany z tego, że w rozmowach nie unosi głosu, ani nie przejawia emocji, ale na swój sposób jest brutalnie bezpośredni i szczery. Po chwili takiej połajanki Szojgu miał odpowiedzieć: Nie lubię, kiedy ktoś mi grozi. - Panie ministrze. Dowodzę najsilniejszą potęgą militarną w historii świata. Ja nie grożę - miał stwierdzić zimno Austin.
Niedługo po tej rozmowie Szojgu miał niespodziewanie oddzwonić twierdząc, że to Ukraińcy szykują atak tak zwaną brudną bombą, czyli wywołującą skażenie, ale nie eksplozję jądrową. W Białym Domu miał zapanować skrajny alarm, ponieważ było ewidentne, że Rosjanie szykują prowokację i pretekst do użycia broni masowego rażenia. Informację natychmiast przekazano mediom i nakręcono szum, aby pozbawić Rosjan tej możliwości. Ostatecznie pod koniec października sytuacja się rozwiązała. Rosyjskie wojsko zaskakująco składnie i bez większych strat wycofało się przez Dniepr. Ukraińcy ruszyli naprzód z opóźnieniem, oficjalnie z powodu wyczerpania, przeoczenia ruchów Rosjan i zaminowania terenu. Przywódca Chin Xi Jinping oficjalnie oznajmił (według książki za sugestią Amerykanów), że wojny przy użyciu broni jądrowej nie można prowadzić. Wtórowali mu liczni inny przywódcy. Rosjanie w końcu spuścili z tonu. Według wywiadu USA z początkiem listopada ryzyko użycia broni jądrowej gwałtownie spadło. Biały Dom był zadowolony, ponieważ odniósł sukces i powstrzymał potencjalną eskalację do III wojny światowej.
(...)
- Jeśli nie uda nam się wyrzucić Rosjan z Ukrainy, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, że Putin w praktyce coś zyska. Jeśli uda nam się ich całkowicie wyrzucić, będziemy mieli do czynienia z bardzo wysokim prawdopodobieństwem użycia broni jądrowej, bo Putin nie da siebie przegonić z Ukrainy bez odpieczętowania taktycznej broni jądrowej. Jesteśmy więc w kropce. Za duży sukces oznacza broń jądrową, za mało sukcesu to jakiś niepewny i nieokreślony efekt końcowy - miał stwierdzić w rozmowie ze swoimi współpracownikami Biden.
(...)
Pada jednak jeszcze jedno znamienne stwierdzenie, wypowiadane przez Avril Hanes, szefową CIA. - Nie chcesz aby państwo z takim arsenałem jądrowym miało poczucie, że się osuwa ku katastrofie - stwierdziła i mówiła o tym, że USA mogą osłabiać Rosję znacznie bezpieczniej poprzez rywalizację w sferze gospodarki, technologii i wywiadu, bez wchodzenia na ścieżkę bezpośredniej konfrontacji i potencjalnej katastrofalnej pomyłki. - Nigdy nie stój na jedynej drodze ucieczki człowieka zapędzonego w róg. Musisz mu zapewnić jakąś możliwość wydostania się - jest natomiast cytowany Biden.
gazeta.pl