środa, 27 listopada 2024



– Jak duże są rosyjskie zasoby, nawet nie będę próbował szacować, bo jeszcze niedawno wszyscy żyliśmy iluzjami. Wtedy (dowódca ukraińskiego wywiadu wojskowego) generał Budanow mówił, że do początku października rosyjski potencjał ofensywny zostanie całkowicie wyczerpany. Jak widzimy, kończy się listopad, a ataki Rosjan są kontynuowane co najmniej na siedmiu odcinkach frontu. Przy tym na niektórych są to walki tak zajadłe i na taką skalę, że mowy nie ma o wyczerpywaniu się zasobów – mówi ukraiński ekspert wojskowy Władisław Selezniow.

rp.pl


- Sytuacja jest najgorsza od prawie trzech lat wojny. Pod pewnymi względami nawet gorsza niż wiosną 2022 roku. Powodów jest wiele, brak ludzi, niewystarczające szkolenie... - powiedział w rozmowie z "Ukraińską Prawdą" Andrij Biłecki, kiedyś skrajnie prawicowy polityk związany z ruchem Azow, dzisiaj dowódca 3. Brygady Szturmowej, jednego z najlepszych i najbardziej zmotywowanych oddziałów Sił Zbrojnych Ukrainy (ZSU). - Ludzie lubią powtarzać takie rzeczy jak: Nie dostaliśmy dość wsparcia materiałowego i technicznego. Tylko bądźmy szczerzy. Sytuacja w tym zakresie u Rosjan nie jest lepsza. Wszystkie te historie o tym jak to mają 7-10 pocisków na jeden nasz to nieprawda. Mają bardzo trudną sytuację jeśli chodzi o broń i wyposażenie. W tym ilość amunicji i jej jakość - mówi Biłecki.

Według niego Rosjanie mają jednak kilka kluczowych atutów. Wymienia bomby szybujące, którymi mogą okładać prawie bezkarnie ukraińskie linie obronne, oraz masy "mięsa armatniego". - Rosjanie nie posuwają się naprzód z powodu na przykład skoncentrowanego ognia artylerii czy zmasowanego użycia sprzętu pancernego. Robią to z powodu właściwie nieskończonej ilości dosłownie mięsa armatniego. Używam tej nazwy, bo patrząc na to jak ich używają, trudno nazwać ich żołnierzami - opisuje Biłecki.

Wyczerpanie Ukraińców i zdolność Rosjan do ciągłego rekrutowania 20-30 tysięcy ludzi miesięcznie (nieoficjalne dane wywiadu USA podane przez "New York Times" na początku listopada) przekłada się na coraz szybsze postępy tych drugich. Nie będą w stanie podtrzymywać takiej strategii bez końca, ale Kreml najpewniej liczy na to, że Ukraina ugnie się szybciej. Aktualnie rosyjskie wojsko największe postępy odnotowuje w Donbasie. Otworzyło tam nowy kierunek działań w rejonie miasta Wełyka Nowosiłka, położonego już blisko granicy okręgu zaporoskiego. W ciągu około tygodnia Rosjanie pokonali tam 10 kilometrów i podeszli pod zabudowania od wschodu. Część ukraińskich komentatorów wyraża zaskoczenie, że nie ma dowodów na jakąś silniejszą obronę na tym odcinku. Nic nie wskazuje na jej przygotowanie, choć front stał w tym rejonie od ponad roku, a sama Wełyka Nowosiłka ma duże znaczenie jako węzeł logistyczny. W rejon miały zostać skierowane posiłki, ale dopiero zobaczymy, czy zdołają powstrzymać Rosjan przed zajęciem miejscowości.

36 kilometrów na północny wschód Ukraina w szybkim tempie traci kontrolę nad innym ważnym miastem, Kurachowem. Na początku listopada było jeszcze kilka kilometrów od frontu i stanowiło ważne lokalne centrum oporu. Aktualnie walki trwają już w centrum, a Rosjanie dodatkowo okrążają je od północy i południa, próbując stworzyć kolejny duży kocioł, aby zmusić Ukraińców do wycofania się w niekorzystnych warunkach. Być może cały region jest już spisany na straty, a ukraińskie dowództwo ma zamiar próbować zatrzymać Rosjan gdzieś dalej na zachód, po wyrównaniu linii frontu. Rosjanie odnotowują też sukcesy kilkanaście kilometrów dalej na północ, atakując z zajętego pod koniec października Sełydowa. Posunęli się około 10 kilometrów na zachód i aktualnie są już 10 kilometrów na południe od kluczowego w tym rejonie miasta Pokrowsk. Ukraińcom udało się zatrzymać natarcie na nie ze wschodu i południowego wschodu jeszcze we wrześniu. Ciągle utrzymują tam względnie stabilną linię frontu kilkanaście kilometrów od miasta. Rosyjskie uderzenie z Sełydowa burzy tę stabilność.

Dalej na wschód kolejnym aktywnym odcinkiem frontu jest miasto Toreck. Po względnej stabilizacji we wrześniu i październiku teraz Rosjanie zaczęli przyśpieszać. Zdecydowanie wkroczyli do centrum miasta i położonej na południe od niego dzielnicy domków jednorodzinnych. W porównaniu do innych odcinków frontu w obwodzie donieckim ciągle są to jednak postępy bardzo powolne. Choć utrata Torecka staje się coraz bardziej realna. Dobrych wieści nie ma też z położonego kilkadziesiąt kilometrów na północ Czasiw Jaru, kolejnego węzła oporu Ukraińców. Rosyjskie grupy szturmowe docierają już do centrum miasta, a skuteczny opór na linii kanału Doniec-Donbass to już przeszłość. Rosjanie mają już pewne przyczółki po jego zachodniej stronie. Podobnie jak w Torecku, postępy ciągle są powolne, ale po okresie stabilizacji zaczyna się zarysowywać perspektywa utraty miasta. Choć nie w ciągu tygodni.

(...)

Ogólnie sytuację trudno więc nazwać optymistyczną. Ukraińcy powszechnie sami przyznają, że kluczowym problemem jest aktualnie brak żołnierzy do odpowiedniego obsadzenia frontu, powolna mobilizacja i problemy z jakością szkolenia oraz morale. Nie brakuje opowieści o tym jak mężczyźni podlegający poborowi w miarę możliwości unikają wychodzenia na ulicę, aby nie wpaść na łapankę z wojenkomatu. Ci, którzy wpadną, nie reprezentują szczególnie wartościowego rekruta z powodu niskiego morale i braku poczucia tego, że państwo da im odpowiedni sprzęt, wyszkolenie i dowódców, stwarzając im szansę przeżycia i skutecznej walki. Mówi o tym szeroko przywołany na początku Biłecki.

Do tego dochodzi standardowy miks problemów związanych z niedostateczną ilością broni, amunicji, dobrego dowodzenia i niemożnością powstrzymania strumienia rosyjskich bomb szybujących. Na horyzoncie nie widać żadnych działań Ukrainy i jej zachodnich partnerów, które by zmieniły tę sytuację. Rosjanie mają jednak w międzyczasie własne problemy. Rekrutowanie odpowiedniej ilości ludzi, aby zasypać straty, wymaga ciągłego i znaczącego podnoszenia zachęt finansowych. Rosyjska gospodarka przeżywa problemy wywoływane przez inflację, brak rąk do pracy i sankcje. Kreml nie będzie w stanie kontynuować tej strategii bez końca. W praktyce w krótkim terminie obie strony wyczekują tego, co przyniesie zmiana prezydenta USA.

gazeta.pl


Tym razem jej „bohaterem” była amunicja 35×228 mm do armat automatycznych 35 mm stanowiących główne uzbrojenie systemów przeciwlotniczych Gepard. Gepard to system przeciwlotniczy, mobilny, na podwoziu Leoparda 1A4, od 1976 roku na wyposażeniu Bundeswehry i sukcesywnie modernizowany. Obecnie zastępowany przez lżejsze Wiesel 2 Ozelot uzbrojone w systemy rakietowe Stinger. Gepardy wycofywane z wyposażenia trafiły jako dar rządu Niemiec na Ukrainę, ale konieczna była do nich amunicja, której Ukraińcy nie produkowali. Niemcy zdecydowali się na zamówienie dużej partii nabojów 35×228 mm w Szwajcarii u głównego ich producenta. Szwajcarzy dysponowali sporym ich zapasem – około 500 tys. sztuk – i gotowi byli je sprzedać. Tymczasem Sekretariat Stanu ds. Gospodarczych Szwajcarii zablokował cała transakcję. Co ciekawe, była ona dwuczęściowa – w grę wchodziła też amunicja 12,7 mm do wielkokalibrowych karabinów maszynowych. SECO stwierdziło przy tym, że Niemcy pytali Sekretariat czy mogą wysłać amunicję na Ukrainę.

„Na oba zapytania Niemiec dotyczące tego, czy amunicja otrzymana ze Szwajcarii może zostać przekazana na Ukrainę, udzielono odpowiedzi negatywnej powołując się na szwajcarską neutralność i obowiązkowe kryteria odrzucenia szwajcarskiego ustawodawstwa dotyczącego materiałów wojennych” – poinformowała SECO.

Tyle że Niemcy stwierdzili, że nie było mowy o tym, że warunkiem nabycia amunicji jest zakaz jej odsprzedaży i z takim zapytaniem do SECO się nie zwracali. W efekcie potrzebną amunicję zakupili w kilku krajach, z czego największa partię w Brazylii, która nie stawiała żadnych warunków.

Miesiąc wcześniej sam prezydent Szwajcarii Ignazio Cassis podczas wizyty rządowej w Polsce stwierdził ni mniej, ni więcej, tylko że „neutralność Szwajcarii wyklucza dostarczanie broni do Polski”.

„Pierwszym życzeniem Polski są dostawy broni. Ale to nie jest zgodne z naszą neutralnością. Wyjaśniłem to dość jasno (premierowi Polski – red.) Mateuszowi Morawieckiemu i on to odnotował. Oczywiście, szef polskiego rządu oczekuje pełnego poparcia dla sankcji. Powiedziałem mu, że nie tylko w pełni je do tej pory popieraliśmy, ale posunęliśmy się jeszcze dalej” – powiedział Cassis szwajcarskiej stacji telewizyjnej SRF. Problem w tym, że owo „dalej” wówczas niewiele znaczyło. Na początku inwazji plenipotenci rosyjskich oligarchów dość swobodnie dysponowali ich szwajcarskimi kontami, zaś szwajcarskie spółki nie miały oporów przed handlem z firmami rosyjskimi.

Jednak po sprawie Leopardów zaczęły się w mediach holenderskich i włoskich pojawiać informacje, że neutralność Szwajcarii jest dość fasadowa. Według informacji tamtejszych mediów oraz agencji, jak Reuters czy AFP, poprzez szwajcarskie firmy przechodziły dostawy zachodnich komponentów elektronicznych Dual Use dla Rosji, które mogły być używane w zastosowaniach wojskowych, szwajcarskie banki miały być też zaangażowane w ochronę rosyjskich kont i to właśnie bankowcy ze Szwajcarii mieli naciskać na rząd, by nie aprobował żadnych dostaw amunicji i sprzętu wojskowego na Ukrainę, by „nie drażnić rosyjskich klientów banków”. Wreszcie rząd Holandii przekazał półoficjalną informację, tj. świadomie dopuścił do jej przecieku do mediów, że nie będzie kupował amunicji i uzbrojenia Szwajcarii uznając ja za „niewiarygodnego dostawcę”.

Ta informacja zadziałała na tyle, że prezydent Szwajcarii Viola Amhert stwierdziła wprost, że jest zniesieniem zakazu, który obecnie uniemożliwia reeksport szwajcarskiej broni z innego kraju na Ukrainę. Jak dodał wprost, takie embargo szkodzi szwajcarskiej zbrojeniówce. A nie jest to bagatelny sektor szwajcarskiej gospodarki – mimo wielu wieków neutralności Szwajcaria, według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem, była w 2022 roku 14. na świecie dostawcą broni, amunicji i sprzętu wojskowego. Jednak po sprawie Leopardów zarówno liczba tych dostaw, jak i ich wartość zaczęły gwałtownie spadać, co miało być efektem właśnie wybiórczo pojmowanej neutralności.

isbiznes.pl


1 listopada USA znów zacieśniły restrykcje finansowe wobec Rosji. Tym razem Waszyngton wpisał na listę sankcyjną Gazprombank wraz z jego zagranicznymi spółkami córkami w Szwajcarii oraz ponad 50 mniejszych rosyjskich banków zaangażowanych w obsługę handlu zagranicznego państwa. Restrykcjami objęto także ponad 40 tamtejszych rejestrów papierów wartościowych. Stany Zjednoczone uprzedziły również, że współpraca zagranicznych podmiotów z rosyjskim systemem komunikacji międzybankowej SPFS (odpowiednik SWIFT) może skutkować nałożeniem na nie amerykańskich sankcji wtórnych. Ponadto indywidualne listy sankcyjne uzupełniono o 11 menedżerów Centralnego Banku Rosji (CBR) oraz czterech z zagranicznych spółek córek Sbierbanku i VTB.

Rozszerzenie restrykcji oznacza utrzymanie presji gospodarczej na Rosję. Waszyngton już od ponad roku regularnie wprowadza kolejne ograniczenia względem sektora finansowego, których celem jest osłabienie kanałów obsługi współpracy międzynarodowej i utrudnienie funkcjonowania kompleksu wojskowo-zbrojeniowego FR, a także przeciwdziałanie obchodzeniu sankcji. Wpisanie na amerykańskie listy oznacza odłączenie wspomnianych banków od systemu finansowego opartego na dolarze oraz wprowadza groźbę tzw. sankcji wtórnych (tj. objęcia podobnymi ograniczeniami) wobec każdego podmiotu, który z nimi współpracuje.

Komentarz

Najważniejszym elementem restrykcji jest objęcie nimi Gazprombanku – trzeciego co do wielkości aktywów banku Rosji, obsługującego duże transakcje międzynarodowe (wykorzystywały go m.in. koncerny z sektorów gazowego, naftowego, atomowego, metalurgicznego czy zbrojeniowego). Jego struktura własności jest niejasna – ma on powiązania przede wszystkim z Jurijem Kowalczukiem, przyjacielem i bankierem Władimira Putina.

Poważne utrudnienie dla Rosji stanowi nałożenie sankcji na banki regionalne, których używano m.in. do obsługi importu towarów dla sektora zbrojeniowego. W efekcie obecnego rozszerzenia restrykcji przez USA karty bankowe chińskiej spółki Union Pay wystawiane przez Gazprombank i Primsocbank (wpisany na amerykańskie listy) przestały być obsługiwane za granicą (w tym na Węgrzech i w Turcji). Banki te są w związku z tym zmuszone do wypracowania alternatywnych kanałów obsługi transakcji transgranicznych (z wykorzystaniem innych banków z Rosji lub pośredników z państw trzecich, rozliczeń w niezachodnich walutach, kryptowalutach lub złocie itp.), co podniesie koszty sprowadzania i eksportu towarów oraz wydłuży czas dostaw.

Gazprombank może zostać zastąpiony przez zachodnie podmioty obecne na rosyjskim rynku. Na razie duże transakcje zagraniczne mogą obsługiwać te z nich, które nie wycofały się z tego kraju – jak austriacki Raiffeisen Bank (13. miejsce na liście największych banków w Rosji pod względem aktywów), włoski UniCredit (18.) czy węgierski OTP Bank (24.). Instytucje te są również narażone na sankcje USA, Waszyngton ostrzegał już o możliwości odcięcia ich od amerykańskiego systemu finansowego. Pomimo zapowiedzi wszystkich zachodnich banków o wyjściu z Rosji w 2022 r. de facto tylko część z nich całkowicie zerwała współpracę z tym rynkiem.

Decyzja Stanów Zjednoczonych odbije się na eksporcie rosyjskiego gazu do Europy i Turcji. Objęcie restrykcjami Gazprombanku, który od lata 2022 r. jest przeznaczony do obsługi kontraktów gazowych Gazpromu z państwami UE, zmusza do stworzenia nowych kanałów uiszczania opłaty za odbierany surowiec, co wymaga odizolowania uczestniczących w transakcji podmiotów od zachodniego systemu finansowego. Muszą się na to jednak zgodzić europejscy partnerzy. Dodatkowo konieczność ustanowienia nowych kanałów rozliczeniowych otwiera pole do renegocjacji istniejących kontraktów, co może poskutkować zmniejszeniem kupowanych wolumenów oraz zmianą sposobu realizacji dostaw. Trudności odczują szczególnie odbiorcy rosyjskiego gazu zaopatrywani poprzez TurkStream – chociażby Węgry i Turcja, które poszukują doraźnych rozwiązań, aby utrzymać stabilność dostaw. W reakcji na sankcje turecki minister energetyki Alparslan Bayraktar wezwał USA do rewizji restrykcji wobec Gazprombanku.

Obostrzenia nałożone na Gazprombank komplikują perspektywę kontynuacji przesyłu gazu przez Ukrainę. Blisko miesiąc przed wygaśnięciem kontraktu tranzytowego wciąż niewiadomą pozostaje, czy rosyjski surowiec będzie transportowany za pośrednictwem ukraińskiego systemu, a jeśli tak – to w jaki sposób (zob. Game over? Przyszłość rosyjskiego tranzytu gazu przez Ukrainę). Objęcie restrykcjami Gazprombanku generuje kolejne trudności dla wszystkich podmiotów zainteresowanych uczestniczeniem w tranzycie po 2024 r. Amerykańskie ograniczenia narażą bowiem na sankcje wtórne zarówno odbiorców końcowych, jak i traderów potencjalnie zaangażowanych w transport i odsprzedawanie surowca.

Sankcje finansowe należą do najbardziej skutecznych i silnie uderzają w rosyjską gospodarkę. Problemy z transakcjami transgranicznymi skutkują spadkiem ilości waluty płynącej do Rosji, co niesie za sobą dalsze osłabienie rubla (za dolara trzeba zapłacić ok. 105 rubli wobec 91 we wrześniu). Oznacza to dalszy wzrost kosztów importu i nasilenie presji inflacyjnej, z którą CBR nieskutecznie walczy od ponad roku.

Efektywność amerykańskich restrykcji kapitałowych wynika przede wszystkim z ich regularnego zacieśniania. Zmiana władzy w Waszyngtonie każe jednak postawić pytanie, czy polityka ta będzie kontynuowana. Niewątpliwie ograniczenie możliwości eksportu rosyjskiego gazu do Europy, zwiększające konkurencyjność dostaw surowca z USA, jest zgodne z deklaracjami przedstawicieli przyszłej administracji Donalda Trumpa. Ewentualne włączenie się UE w maksymalizowanie presji finansowej na Rosję byłoby natomiast pomocne w realizowaniu celu osłabiania tamtejszej gospodarki.

osw.waw.pl


Tempo postępów rosyjskiej armii od jesieni 2024 r. wyraźnie wzrosło w porównaniu do tempa postępów w 2023 r. i przez resztę 2024 r., ale ostatnie doniesienia zachodnich mediów porównujące ostatnie rosyjskie zdobycze do tych na początku pełnoskalowej inwazji Rosji nadal błędnie charakteryzują stopniowy i taktyczny charakter ostatnich postępów Rosji. ISW ocenia, że ​​siły rosyjskie zyskały 574 kilometrów kwadratowych od 1 listopada 2024 r. — średnio 22 kilometry kwadratowe dziennie. Jest to znacznie mniej niż 1265 kilometrów kwadratowych dziennie, które ISW ocenia, że ​​siły rosyjskie zyskiwały w marcu 2022 r. Raport Reutersa  z 26 listopada, że ​​siły rosyjskie „kontrolują” ponad 80 procent obwodów donieckiego i ługańskiego, jest również mylący. ISW ocenia, że ​​podczas gdy siły rosyjskie zajmują około 99 procent obwodu ługańskiego, siły rosyjskie zajmują tylko około 66 procent obwodu donieckiego. Siły rosyjskie zajęły niemal cały obwód ługański od jesieni 2022 r., ale w obwodzie donieckim zajęły znacznie mniej terytorium przez cały okres wojny. ISW niedawno oceniło, że siły rosyjskie nadal muszą przejąć ponad 8000 kilometrów kwadratowych terytorium, aby osiągnąć samookreślony przez Kreml cel przejęcia terytorium obwodu donieckiego. Siły rosyjskie zajęłyby pozostałą część obwodu donieckiego w ciągu około roku, gdyby siły rosyjskie kontynuowały swoje ostatnie stosunkowo szybsze tempo natarcia — co nie jest pewne. Siły rosyjskie w szczególności omijały ukraińskie punkty oporu, a Ukraina nadal ma kilka dobrze bronionych miast w obwodzie donieckim, takich jak Słowiańsk i Kramatorsk, których siły rosyjskie prawdopodobnie nie mogą przejąć tak szybko, jak zrobiły to w przypadku pól wiejskich w pobliżu Pokrowska. ISW nadal ocenia, że ​​siły rosyjskie nie były w stanie przywrócić manewrów operacyjnych na polu bitwy, aby dokonać głębokich penetracji pozycji ukraińskich, jak widać w pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji. Zamiast tego siły rosyjskie wykorzystywały zidentyfikowane luki w obronie Ukrainy, aby stopniowo posuwać się naprzód.

(...)

Siły rosyjskie nadal dokonują egzekucji ukraińskich jeńców wojennych (POW) pośród fali ostatnich rosyjskich zbrodni wojennych. Biuro ukraińskiego prokuratora generalnego poinformowało 26 listopada, że ​​ukraińscy funkcjonariusze organów ścigania wszczęli dochodzenie przedprocesowe w sprawie egzekucji pięciu ukraińskich jeńców wojennych przez siły rosyjskie w Petriwce (na południe od Pokrowska) 13 listopada z naruszeniem Konwencji Genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych. ISW szczegółowo informowało o poprzednich materiałach filmowych i raportach rosyjskich żołnierzy dokonujących egzekucji ukraińskich jeńców wojennych i zaobserwowało rosnący trend rosyjskich nadużyć wobec ukraińskich jeńców wojennych w różnych sektorach frontu, które wydają się być umożliwione, jeśli nie wyraźnie popierane, przez poszczególnych rosyjskich dowódców i bezkarne przez rosyjskich dowódców polowych i szerszy rosyjski system wymiaru sprawiedliwości wojskowej.

(...)

Siły rosyjskie kontynuowały działania ofensywne na północny wschód od Siwerska w pobliżu Hryhoriwki 25 i 26 listopada, ale nie poczyniły potwierdzonych postępów. Dowódca ukraińskiej brygady operującej w kierunku Siwerska poinformował 26 listopada, że ​​siły rosyjskie nadal prowadzą ataki w małych grupach przy wsparciu lotniczym i artyleryjskim. Rzeczniczka ukraińskiej Grupy Sił Ługańskich major Anastasija Bobownikowa oświadczyła 25 listopada, że ​​wysoki wskaźnik strat rosyjskich i ograniczone zyski taktyczne powodują niski poziom dyscypliny wśród rosyjskich żołnierzy, ponieważ znaczna liczba rosyjskich żołnierzy odmawia wykonywania rozkazów. Bobownikowa oświadczyła, że ​​siły rosyjskie poniosły straty wynoszące około 15.000 — mniej więcej półtora dywizji piechoty — na kierunku Siwerska w nieokreślonym przedziale czasowym. Bobownikowa poinformowała, że ​​siły rosyjskie w tym rejonie od około miesiąca uciekają się do używania uszkodzonego i zniszczonego sprzętu wojskowego — co prawdopodobnie przyczynia się do niskiego morale Rosjan. ISW nie jest jednak w stanie potwierdzić doniesień Bobovnikovej. Siły rosyjskie kontynuowały działania ofensywne w kierunku Chasiv Yar 26 listopada, ale nie dokonały żadnych potwierdzonych postępów.

Ukraiński Sztab Generalny poinformował 25 i 26 listopada, że ​​siły rosyjskie kontynuowały działania ofensywne w pobliżu miejscowości Czasiw Jar i Stupoczki (na południe od miejscowości Czasiw Jar). Rosyjski bloger wojskowy twierdził, że siły rosyjskie atakują, aby wejść do zakładu materiałów ogniotrwałych w centrum miejscowości Czasiw Jar, ale mają trudności z zabezpieczeniem przyczółka na południowych obrzeżach zakładu. Rzecznik ukraińskiej brygady działającej w rejonie miejscowości Czasiw Jar oświadczył 26 listopada, że ​​siły rosyjskie wolą rozmieszczać małe drużyny ogniowe piechoty składające się z dwóch do pięciu żołnierzy w odpowiedzi na używanie przez siły ukraińskie dronów w pobliżu kanału Siewiersko-Donieckiego na Donbasie w celu infiltracji i zaangażowania tyłów sił ukraińskich. Dowódca ukraińskiej kompanii poinformował 26 listopada, że ​​siły rosyjskie próbują przekroczyć kanał Siewiersko-Doniecki na Donbasie kilka razy dziennie, pomimo dużych strat. Dowódca kompanii zauważył ponadto, że siły rosyjskie nie próbują przekroczyć kanału nocą z powodu niskich temperatur, które są korzystne dla ukraińskich dronów termowizyjnych, ale zamiast tego wolą podejmować próby przekroczenia kanału o świcie lub w ciągu dnia. Pododdziały rosyjskiej 98. Dywizji Powietrznodesantowej (WDW) podobno nadal działają w pobliżu Chasiv Yaru.

(...)

Rosyjski milbloger poskarżył się 25 listopada, że ​​rosyjskie siły często używają artylerii bez koordynacji między różnymi rosyjskimi elementami, podkreślając istotne problemy komunikacyjne między pojazdami pancernymi a jednostkami piechoty. Milbloger zauważył, że rosyjskie jednostki artyleryjskie często działają niezależnie i nie są w stanie niezawodnie zniszczyć ukraińskiej obrony, szczególnie z powodu niewystarczającej liczby małych dronów rozpoznawczych potrzebnych do stworzenia skutecznego kompleksu rozpoznawczo-uderzeniowego. Milbloger twierdził, że rosyjska technologia jakościowo pozostaje w tyle za ukraińską, dając ukraińskim siłom taktyczne korzyści, w tym swobodę manewru.

(...)

Białoruś nadal podejmuje działania mające na celu uniknięcie sankcji, aby dostarczać Rosji kluczowe komponenty do rosyjskich systemów uzbrojenia. Białoruskie Centrum Śledcze, członek Projektu Sprawozdawczości o Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji (OCCRP), poinformowało 26 listopada, że ​​Białoruś wyeksportowała mikroczipy o wartości ponad 125 milionów dolarów do rosyjskich firm przemysłu obronnego w okresie od września 2022 r. do czerwca 2024 r., w tym prawie 10.000 mikroczipów produkcji zachodniej o wartości prawie 400.000 dolarów.

understandingwar.org


Nowa strategia przy tym jest zgodna z wcześniej, bo w 2022 roku, opracowaną Strategią Bezpieczeństwa Narodowego, w której zawarto plan rozwijania produkcji obronnej i nowych baz technologicznych dla przemysłu zbrojeniowego. Obecnie wszystkie dokumenty dotyczące obronności musiały, według rządu japońskiego, zostać zaktualizowane w związku z rosnącym zagrożeniem ze strony Korei Północnej i Chin. Rząd stwierdził między innymi, że transfer sprzętu i technologii obronnych jest „kluczowym instrumentem polityki” służącym stworzeniu „pożądanego” środowiska bezpieczeństwa dla Japonii i zapewnieniu pomocy krajom obawiającym się użycia siły.

Analitycy japońscy i australijscy rozumieją to jako m.in. przekazywanie sprzętu wojskowego dla Ukrainy walczącej z sojusznikiem Chin – Rosją, zaś proces ten zapewne nastąpi „już wkrótce”. Samo wejście na światowy rynek zbrojeniowy firm japońskich z ich zaawansowanymi technologiami może spowodować spore przetasowania „niekoniecznie pozytywne dla przemysłów zbrojeniowych z USA i Korei Południowej”, jak zauważyli australijscy analitycy. Ich zdaniem Japonia jest w stanie sprzedawać nie tylko sprzęt wojskowy do Azji, ale także do Europy, jak czyni to południowokoreańska zbrojeniówka.

Jest to duża zmiana bowiem dotychczas japońska zbrojeniówka realizowała tylko niewielkie zamówienia zagraniczne, a kanały sprzedaży były ograniczone do Sił Samoobrony, co miało być zgodne z konstytucją kraju, wyrzekającą się wojny.

Japońskie media przypominają przy tym, że w styczniu Stany Zjednoczone opublikowały swoją pierwszą Strategię Przemysłu Obronnego, która określiła długoterminowe priorytety mające na celu wzmocnienie ich bazy przemysłowej w obliczu rozbudowy sił zbrojnych „państw wrogich USA”, oraz że podobną strategię ogłosiła w marcu Unia Europejska. Z naciskiem wspomina się, że Unia wyznaczyła jako cel, iż do 2030 roku co najmniej 40% sprzętu obronnego zakupionego przez kraje UE na pochodzić z unijnych przedsiębiorstw branży zbrojeniowej.

isbiznes.pl


Dużo miejsca poświęca natomiast temu, jak w Białym Domu i Pentagonie starano się zrozumieć sens działań Putina, aby znaleźć klucz do odwiedzenia go od wojny. Dobrych argumentów nie znaleziono, bo decyzja miała być poza racjonalną logiką. Według amerykańskich specjalistów ogromne znaczenie miała izolacja w czasie pandemii. Rosyjski przywódca miał paranoicznie obawiać się zarażenia, więc na prawie 3 lata odciął się od świata, ograniczając bezpośrednie kontakty do wąskiej grupki zaufanych. Miał dużo czasu spędzać w archiwach, skupiając się zwłaszcza na historii Rosji i Ukrainy. Putin miał zatracić się w tym swoim świecie, w którym kluczowa jest jego osobista misja odbudowy imperialnej potęgi Rosji. Musi zapisać się w historii jako wielki przywódca swojego kraju i nie zdoła tego zrobić, bez podporządkowania sobie Ukrainy. Jeden z ekspertów doradzających Bidenowi miał określić Putina jako "niezwykle wrażliwego na krytykę, skrajnie niepewnego, ale jednocześnie sadystycznego". Sam prezydent USA po osobistym spotkaniu z Rosjaninem w Szwajcarii w czerwcu 2021 roku, kiedy miał nadzieję lepiej go zrozumieć i odwieść od zamiarów względem Ukrainy, miał powiedzieć współpracownikom, że Putin jest "człowiekiem bez duszy". Interes Rosjan nie jest dla ich przywódcy istotny, są tylko narzędziem. Liczy się tylko wielkość. Jego własna oraz Rosji.

Pod koniec października 2021 roku wywiad USA miał już mieć pełne plany inwazji, co Woodward nazywa jednym z największych sukcesów amerykańskich służb w historii. Choć Amerykanie nadal mieli problem ze znalezieniem logiki, to nie mieli już wątpliwości, co się szykuje. Fala przecieków do mediów, szczegółowych informacji o zamiarach Rosji, zdjęć satelitarnych ich zgromadzonych wojsk, publicznych wypowiedzi amerykańskich polityków była ostatnią próbą odwiedzenia Putina od zamiaru. Wiemy, jak się skończyło. Amerykanie nie chcieli mu dać tego co żądał (m.in. definitywne zamknięcie Ukrainie drogi do NATO i tym samym skończenie z polityką otwartych drzwi Sojuszu), a on sam był ufny w swoją siłę i nie miał zamiaru uczynić kroku wstecz.

Biden ma mieć też zdecydowaną opinię na temat tego, co bardzo pomogło doprowadzić do inwazji w 2022 roku. - Spier*****iśmy w 2014 roku. Dlatego jesteśmy teraz w tej sytuacji. Spier*****iśmy wtedy. Barack nigdy nie brał Putina na poważnie - miał mówić do współpracowników już po wybuchu wojny. Chodziło mu o to, że w 2014 roku USA zareagowały bardzo słabo na rosyjską aneksję Krymu i wywołanie wojny w Donbasie. On sam był wówczas wiceprezydentem, co czyni go współwinnym. - Zrobiliśmy wtedy nic! Daliśmy Putinowi przyzwolenie na to, żeby kontynuował! Więc teraz mu to przyzwolenie k***a odbieram! - miał powiedzieć na samym początku inwazji.

Chcieć, a móc to jednak dwie różne sprawy. W książce Woodwarda problem amerykańskiego zaangażowania w wojnę jest najlepiej wyjaśniony poprzez kryzys, który zarysował się jesienią 2022 roku. Najpierw w lutym i marcu Ukraińcy obronili Kijów oraz zmusili Rosjan do ucieczki z północnej części swojego kraju. Potem we wrześniu przeprowadzili kontrofensywę charkowską, oswobadzając kolejne znaczne obszary swojego kraju. Jednocześnie wywierali mocną presję na zgrupowanie Rosjan na zachodnim brzegu Dniepru w obwodzie Chersońskim. Nie można było wykluczyć jego zniszczenia, co stworzyłoby wyrwę we froncie. Rosyjskie wojsko poniosło od lutego ogromne straty i totalna porażka pod Chersoniem mogłaby być ostatecznym ciosem. Wówczas w ostatnich dniach września 2022 roku służby wywiadowcze miały przyjść do Bidena z alarmującą informacją: według ich ocen ryzyko użycia przez Rosjan broni jądrowej gwałtownie podniosło się do 50:50. Czyli był to "rzut monetą", czy zszokowany swoimi porażkami Putin uchwyci się brzytwy, aby nie utonąć. Bardzo wiarygodni informatorzy z Kremla mieli donosić, że poważnie się nad tym zastanawia. Amerykanie mieli być przerażeni.

Odwiedzenie rosyjskiego autokraty od tego zamiaru stało się nadrzędnym celem Amerykanów. Rosjanie mieli rozważać demonstracyjną detonację nad Morzem Czarnym, albo uderzenie na małą skalę ładunkami taktycznymi na ukraińskie wojska na froncie. Biden i Jake Sullivan (doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego) byli zdania, że niezależnie od tego jak mała byłaby to eksplozja, byłaby katastrofą dla całego porządku światowego zbudowanego po 1945 roku między innymi na odstraszaniu jądrowym. Byłaby też ogromnym ryzykiem eskalacji do większej wojny jądrowej. Co więcej, jak opisuje ich stanowisko Woodward: "niezależnie od tego co innego by się jeszcze wydarzyło podczas prezydentury Bidena, dopuszczenie do tego byłoby niezmywalną i ostateczną porażką, która zostałaby na zawsze zapisana w historii".

Odwodzenie Rosjan od tego pomysłu miało trzy warstwy: publiczne deklaracje o tym, jak katastrofalna decyzja byłaby to dla Rosji, wywarcie presji na Putina przy pomocy liderów ważnych dla niego państw (głównie Chiny i Indie), oraz nieoficjalne rozmowy. Jedna z nich została szeroko przytoczona w książce. Odbył ją 21 października amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin oraz jego rosyjski odpowiednik, Siergiej Szojgu. - Jakiekolwiek użycie broni jądrowej dotknęłoby żywotnych interesów USA. Nie możemy funkcjonować w świecie, gdzie mocarstwa jądrowe używają broni jądrowej przeciw państwom, które jej nie mają. Nie możemy. Choć może wam się wydawać, że Ukraina znaczy dla was więcej niż dla nas, to w takiej sytuacji znaczyłaby dla nas tyle samo - miał stwierdzić Austin. - To mogłoby nas popchnąć w dół ścieżki konfrontacji, która zagrażałaby egzystencji was jak i nas. Nie wchodźcie na tą śliską ścieżkę - dodał. Zagroził przy tym, że jeśli Rosjanie by się do tego posunęli, to wszelkie ograniczenia w kontekście dostaw broni do Ukrainy i jej użycia, zostałyby "ponownie rozważone". Austin ma być znany z tego, że w rozmowach nie unosi głosu, ani nie przejawia emocji, ale na swój sposób jest brutalnie bezpośredni i szczery. Po chwili takiej połajanki Szojgu miał odpowiedzieć: Nie lubię, kiedy ktoś mi grozi. - Panie ministrze. Dowodzę najsilniejszą potęgą militarną w historii świata. Ja nie grożę - miał stwierdzić zimno Austin.

Niedługo po tej rozmowie Szojgu miał niespodziewanie oddzwonić twierdząc, że to Ukraińcy szykują atak tak zwaną brudną bombą, czyli wywołującą skażenie, ale nie eksplozję jądrową. W Białym Domu miał zapanować skrajny alarm, ponieważ było ewidentne, że Rosjanie szykują prowokację i pretekst do użycia broni masowego rażenia. Informację natychmiast przekazano mediom i nakręcono szum, aby pozbawić Rosjan tej możliwości. Ostatecznie pod koniec października sytuacja się rozwiązała. Rosyjskie wojsko zaskakująco składnie i bez większych strat wycofało się przez Dniepr. Ukraińcy ruszyli naprzód z opóźnieniem, oficjalnie z powodu wyczerpania, przeoczenia ruchów Rosjan i zaminowania terenu. Przywódca Chin Xi Jinping oficjalnie oznajmił (według książki za sugestią Amerykanów), że wojny przy użyciu broni jądrowej nie można prowadzić. Wtórowali mu liczni inny przywódcy. Rosjanie w końcu spuścili z tonu. Według wywiadu USA z początkiem listopada ryzyko użycia broni jądrowej gwałtownie spadło. Biały Dom był zadowolony, ponieważ odniósł sukces i powstrzymał potencjalną eskalację do III wojny światowej.

(...)

- Jeśli nie uda nam się wyrzucić Rosjan z Ukrainy, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, że Putin w praktyce coś zyska. Jeśli uda nam się ich całkowicie wyrzucić, będziemy mieli do czynienia z bardzo wysokim prawdopodobieństwem użycia broni jądrowej, bo Putin nie da siebie przegonić z Ukrainy bez odpieczętowania taktycznej broni jądrowej. Jesteśmy więc w kropce. Za duży sukces oznacza broń jądrową, za mało sukcesu to jakiś niepewny i nieokreślony efekt końcowy - miał stwierdzić w rozmowie ze swoimi współpracownikami Biden.

(...)

Pada jednak jeszcze jedno znamienne stwierdzenie, wypowiadane przez Avril Hanes, szefową CIA. - Nie chcesz aby państwo z takim arsenałem jądrowym miało poczucie, że się osuwa ku katastrofie - stwierdziła i mówiła o tym, że USA mogą osłabiać Rosję znacznie bezpieczniej poprzez rywalizację w sferze gospodarki, technologii i wywiadu, bez wchodzenia na ścieżkę bezpośredniej konfrontacji i potencjalnej katastrofalnej pomyłki. - Nigdy nie stój na jedynej drodze ucieczki człowieka zapędzonego w róg. Musisz mu zapewnić jakąś możliwość wydostania się - jest natomiast cytowany Biden.

gazeta.pl