Bachmut niezmiennie pozostaje miejscem, gdzie trwają najcięższe i najkrwawsze walki tej fazy wojny. Ukraińcy jeszcze w marcu ustabilizowali sytuację na otwartych terenach po obu stronach miasta i powstrzymali groźbę jego całkowitego okrążenia. Rosjanie z jakiegoś powodu nie próbują tego zmienić i dokończyć swojego planu odcięcia obrońców oraz zmuszenia ich w ten sposób do wycofania się z Bachmutu. Kolejny tydzień ich głównym wysiłkiem jest szturm wprost na centrum miasta, gdzie w efekcie toczą się zażarte walki na minimalnych dystansach i z prawdopodobnie poważnymi stratami dla obu stron.
Pomimo trudnych warunków i silnego oporu Ukraińców, Rosjanie ciągle są w stanie posuwać się naprzód. Od początku kwietnia wzięli większość centrum miasta. Na przestrzeni ostatniego tygodnia walki skupiły się w rejonie linii kolejowej i dworca, oddzielającej centrum od zachodniej części Bachmutu. Ukraińcy mieli z niej uczynić swoją główną linię obrony. Początkowo pojawiały się twierdzenia, że Rosjanie zdołali w kilku miejscach przekroczyć torowiska i wziąć zabudowania samej stacji kolejowej. Jednak sytuacja jest dynamiczna. Ukraińcy starają się regularnie kontratakować i odbijać świeże zdobycze rosyjskie. Aktualnie wydaje się, że pomimo pesymistycznych doniesień z minionego weekendu i początku tygodnia, ukraińska linia obrony generalnie się trzyma.
Rosjanie narzekają, że Ukraińcy zaczęli stosować nową taktykę, która stwarza im problemy i jest niegodna. Chodzi o to, że ukraińscy żołnierze zawczasu minują budynki, które są obiektem rosyjskich ataków i po zdobyciu mogą stanowić cenną pozycję do dalszych uderzeń. Kiedy już Ukraińcy nie mogą takiegoż budynku utrzymać i się wycofują, a na ich miejscu rozgoszczą się Rosjanie zadowoleni z lokalnego sukcesu, następuje zdalne odpalenie ładunków wybuchowych i budowla jest obracana w gruzy wraz z najeźdźcami w środku. Wcześniej pojawiały się nagrania tego rodzaju incydentów, ale pokazujące niewielkie budynki. Jednak w tym tygodniu Ukraińcy mieli wysadzić choćby dwa duże bloki w centrum miasta. Rosjanie narzekają, że to metody znane jeszcze z walk w Groznym w 1995 roku, które stwarzają poważny problem. Bo jeśli obawiając się wysadzenia zdobytego budynku, obsadzi się go małą grupą obrońców, to Ukraińcy przypuszczą kontratak przeważającymi siłami i go odbiją. Jeśli obsadzi się silną załogą, aby temu zapobiec, to budynek wyleci w powietrze, grzebiąc wielu ludzi.
Ludzi, którzy nie są nic niewartymi dla dowództwa byłymi więźniami. Stereotyp walk w Bachmucie, według których atakujący Rosjanie to fale słabo wyszkolonych i uzbrojonych byłych więźniów pod sztandarami grupy Wagnera, jest nieaktualny. Teraz w walkach o miasto biorą udział znaczne siły regularnego rosyjskiego wojska, w tym oddziałów uznawanych za elitarne, czyli z wojsk powietrznodesantowych. Wcześniej używano ich głównie na skrzydłach Bachmutu, ale teraz skierowano też do centrum. Pomimo tego, postępy są powolne. Sytuacja Ukraińców jest jednak niezmiennie bardzo ciężka i bez jakichś poważniejszych zmian w rodzaju silnej kontrofensywy w rejonie miasta, są skazani na powolne cofanie się i drogie sprzedawanie skóry. Co według deklaracji ukraińskich dowódców jest celem uporczywej obrony Bachmutu: skupianie uwagi Rosjan i wyczerpywanie ich sił.
gazeta.pl
