wtorek, 15 lipca 2025



Wizualizacje ekspansji kapitalizmu często ukazują coś na kształt uderzenia asteroidy albo rozprzestrzeniania się choroby, zaczynających się od terenu albo pacjenta zero i obejmujących kolejne miejsca. Kapitalistyczne pogranicza wymagają jednak bardziej wyrafinowanych fikcji naukowych. Jeśli kapitalizm jest chorobą, to taką, która zjada twoje ciało – a potem czerpie zyski ze sprzedaży twoich kości jako nawozu, potem inwestuje zyski z tej sprzedaży w uprawę trzciny cukrowej, a później sprzedaje trzcinę turystom, którzy przyjechali odwiedzić twój grób. Jednak nawet ten opis nie jest do końca trafny. Pogranicze działa tylko dzięki powiązaniom, rekompensując sobie swoje porażki poprzez wysysanie życia z innego miejsca. Pogranicze to miejsce, w którym kryzysy zachęcają do wprowadzania nowych strategii czerpania zysku. Pogranicza są pograniczami, ponieważ stanowią strefy spotkania kapitału i rozmaitych rodzajów natury – co obejmuje i ludzi. Dlatego ich istotową cechą zawsze jest zmniejszanie kosztów prowadzenia interesów. Kapitalizm nie tylko ma swoje pogranicza; on istnieje dzięki pograniczom, rozprzestrzeniając się z jednego miejsca w inne, przekształcając relacje społecznoekologiczne, wytwarzając coraz więcej rodzajów dóbr i usług, które krążą w rozszerzających się cyklach wymiany. Co jednak najważniejsze, pogranicza są miejscami sprawowania władzy – i to nie tylko władzy gospodarczej. Pogranicza pozwalają państwom i imperiom wykorzystywać przemoc, kulturę i wiedzę do wyzyskiwania natury niskim kosztem. To właśnie owo potanianie sprawia, że pogranicza są tak istotne dla dziejów nowoczesności, umożliwia ono bowiem ekspansję kapitalistycznych rynków. Jest to cenna wskazówka pozwalająca zrozumieć, jak pojmowana i praktykowana jest wydajność. Choć wiele napisano o krwawej i pełnej ucisku historii kapitalizmu, często przegapia się pewien ważny fakt: kapitalizm odnosi sukces nie dlatego, że jest brutalny i sieje zniszczenie (choć oczywiście taki jest), ale dlatego, że jest wydajny w określony sposób. Odnosi sukces nie poprzez niszczenie natury, ale zaprzęganie jej do pracy – najtaniej, jak to tylko możliwe.

Raj Patel Jason W. Moore - Historia świata w siedmiu tanich rzeczach



Feudalizm wymagał wzrostu populacji, nie tylko w celu produkcji żywności, ale i po to, by odtwarzać władzę panów. Szlachcie zależało na względnie licznej populacji chłopskiej, ponieważ pozwalała jej ona zachować własną pozycję przetargową: lepiej było, gdy wielu chłopów konkurowało ze sobą o ziemię, niż gdyby wielu panów miało konkurować ze sobą o chłopów. Jednak wraz z pojawieniem się czarnej śmierci sieci handlu i wymiany zaczęły przekazywać nie tylko chorobę, ale i stały się nośnikami masowych niepokojów społecznych. Niemal z dnia na dzień powstania chłopskie przestały być wydarzeniami lokalnymi, przeradzając się w poważne zagrożenie dla porządku feudalnego. Po roku 1347 powstania te były synchronizowane – stały się systemową odpowiedzią na kryzys dziejowy, fundamentalnym zerwaniem z feudalną logiką władzy, produkcji i natury.

Czarna śmierć wywarła dodatkowy, niemożliwy do zniesienia nacisk na system i tak już znajdujący się pod ogromną presją. Europa po epidemii stała się sceną bezlitosnej walki klas, od krajów regionu bałtyckiego po Półwysep Iberyjski, od Londynu po Florencję. Chłopi domagali się obniżki danin i przywrócenia zwyczajowych uprawnień, czego feudalne warstwy rządzące nie mogły tolerować. Europejscy królowie, bankierzy i szlachta nie mogli oczywiście spełnić takich żądań, jednak nie mogli też, mimo wielu wysiłków, przywrócić status quo ante. Represyjne zmiany prawne mające na celu utrzymanie niskiej ceny siły roboczej za pomocą kontroli wysokości płac albo wręcz przez narzucenie wtórnego poddaństwa wprowadzane były właśnie wskutek epidemii dżumy. Wśród najwcześniejszych z nich znalazło się angielskie Rozporządzenie i statut o robotnikach [Ordinance and Statute of Labourers], wprowadzone po pierwszym uderzeniu plagi (1349–1351). Współczesnym odpowiednikiem takiego posunięcia byłoby utrudnienie zrzeszania się w związki zawodowe w odpowiedzi na epidemię wirusa ebola. Wpływ zmiany klimatu na siłę roboczą był dla europejskiej szlachty oczywisty, dlatego warstwa ta podejmowała wysiłki, by utrzymać stary układ. Poniosła niemal całkowitą porażkę. Poddaństwa nie udało się przywrócić nigdzie w Europie Zachodniej i Środkowej. Płace i poziom życia chłopów oraz miejskich robotników znacznie się poprawiły – na tyle, by skompensować ogólne skurczenie się gospodarki. Choć dla większości ludzi była to korzystna zmiana, górny 1 procent musiał patrzeć, jak zmniejszają się zawłaszczane przez niego nadwyżki. Stary porządek załamał się i nie było szans na jego przywrócenie.

Kapitalizm wyłonił się właśnie z tej katastrofy. Klasy rządzące usiłowały nie tylko przywrócić dawny poziom nadwyżek, ale i go podnieść. Azja Wschodnia była zamożniejsza, dlatego choć jej władcy również doświadczali społeczno-ekologicznych trudności, znaleźli sposoby na uwzględnienie niepokojów społecznych, wylesienia i niedoboru zasobów w swoich układach lennych. Na jedno z rozwiązań, które miało znacząco przekształcić związki ludzi z siecią życia, wpadła przypadkowo arystokracja Półwyspu Iberyjskiego, głównie Portugalii i Kastylii. Pod koniec XV wieku królestwa te i ich społeczeństwa przeżywały rekonkwistę, trwający przez całe stulecia konflikt z muzułmanami, i były tak zależne od włoskich finansistów, pokrywających koszty ich kampanii wojskowych, że zostały całkowicie przekształcone przez wojnę i zadłużenie. To połączenie długu wojennego i obietnicy zdobycia bogactw poprzez podbój doprowadziło do najwcześniejszych inwazji na Atlantyku – podbicia Wysp Kanaryjskich i Madery. Rozwiązaniem problemu długu wojennego stały się następne wojny, które przynosiły zysk z kolonizacji nowych, coraz odleglejszych rubieży.

Raj Patel Jason W. Moore - Historia świata w siedmiu tanich rzeczach


Pekin oficjalnie nie popiera jej wojny przeciwko Ukrainie — Xi Jinping zaproponował nawet swój plan pokojowy. Według źródeł "South China Morning Post" podczas spotkania z wysoką przedstawicielką UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kają Kallas na początku lipca minister spraw zagranicznych ChRL Wang Yi oświadczył, że Pekin nie może dopuścić do porażki Moskwy w wojnie z Kijowem. Wyjaśnił, że w takiej sytuacji Stany Zjednoczone całkowicie skoncentrowałyby swoją uwagę na Chinach. Jednocześnie dodał, że gdyby Pekin rzeczywiście pomagał Moskwie, "wojna już dawno by się skończyła".

/Póki Rosja tkwi na Ukrainie, Europa jest bezpieczna? W pewnym stopniu, tak. - red./

Źródła Bloomberga twierdzą, że dotąd Trump nie zdecydował się wywrzeć presji na Chiny, by zmusić je do zaprzestania wspierania rosyjskiej machiny wojennej, bo ma on obecnie inne priorytety. Według nich administracja prezydenta USA zamierza skupić się na kwestiach dwustronnych w relacjach z Pekinem — Waszyngton uważa go za swojego największego geopolitycznego rywala. Podczas rozmowy telefonicznej z Xi Jinpingiem, do której doszło na początku czerwca, Donald Trump nie poruszył więc tematu wojny w Ukrainie, a główny nacisk położył na kwestie handlowe.

onet.pl


Światowy Dzień Bez Telefonu Komórkowego obchodzony jest 15 lipca. Z tej okazji Instytut Spraw Obywatelskich wystosował list otwarty do rodziców, w którym przestrzega przed zgubnym wpływem tego urządzenia na dobrostan najmłodszych. "Smartfon uzależnia tak jak alkohol, papierosy czy kokaina" - wskazuje ISO.

"Światowy Dzień Bez Telefonu Komórkowego to dobra okazja do wyłączenia smartfonu i zastanowienia się nad tym, co powiedział prof. Manfred Spitzer" - napisał Instytut w komunikacie przekazanym PAP.

Jak czytamy, "każdy dzień bez smartfona jest dobrym dniem". "W momencie, gdy dasz dziecku telefon, będziesz walczyć każdego dnia - nie używaj go tutaj, nie używaj go teraz, etc. Dlatego moje rekomendacje dla rodziców są takie - póki dziecko nie skończy trzynastu, czternastu lat - żadnego smartfona. Jeszcze raz - im dłużej jesteś w stanie odroczyć ten moment, tym lepiej dla twojego dziecka. Nie ma innej odpowiedzi" - dodał ISO.

W liście wyjaśniono, że Manfred Spitzer to światowej sławy niemiecki psychiatra, psycholog i neurodydaktyk. (...)

afał Górski, prezes zarządu Instytutu Spraw Obywatelskich prowadzącego kampanię pod hasłem "Ratuj Dzieci!" przestrzegł, że krótkowzroczność, nadwaga, zaburzenia snu, wady postawy, stany przedcukrzycowe, wypadki w ruchu ulicznym - "to tylko niektóre z zagrożeń dla twojego dziecka związanych z nadmiernym korzystaniem z telefonu".

Wskazał także, że oprócz fizycznych problemów, badania naukowe wskazują również na niebezpieczeństwa dla zdrowia psychicznego dzieci: lęki, depresje (m.in. samookaleczenia i myśli samobójcze), stres, zaburzenia uwagi, zwiększona agresywność i zmniejszona zdolność empatii wobec rodziców i przyjaciół.

"Co ważne, smartfon szkodzi rozwojowi dziecka, nie tylko w czasie, kiedy samo go używa, ale także wówczas, gdy smartfonu używa mama lub tata podczas pełnienia obowiązków rodzicielskich" - podkreślił autor.

Zaznaczył jednocześnie, że smartfon uzależnia tak jak alkohol, papierosy czy kokaina. "Dzieci uzależniają się bardziej niż dorośli i skutki tego uzależnienia są o wiele bardziej niebezpieczne, szkodliwe" - napisał.

Podał także, że dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebne są miliony wypowiedzianych do niego słów i dziesiątki tysięcy wspólnych zabaw z rodzicami - układania klocków, malowania obrazków, wspólnego czytania, śpiewania piosenek, gry w piłkę.

Dlaczego rodzice tego nie robią? W odpowiedzi Górski przytoczył słowa minister ds. dzieci i edukacji Danii Mattias Tesfaye z 2024 r.: "Byliśmy zdecydowanie zbyt naiwni i zaślepieni tym, co udało się osiągnąć największym firmom technologicznym, a co w praktyce oznaczało zakłócenie procesu nauczania. Mam nadzieję, że przestaniemy rozdawać pierwszoklasistom tablety, a damy im ołówki i nauczymy pisać listy".

Prezes Instytutu Spraw Obywatelskich zauważył, że na braku zakazu telefonów w szkołach najwięcej zyskuje wielki biznes, np. korporacje technologiczne: Tik Tok, Meta (Facebook, Instagram), Google (YouTube); producenci smartfonów: Apple, Samsung, Xiaomi; firmy telekomunikacyjne: Play, Orange, Plus, T-Mobile.

"Korporacje te dzień po dniu uzależniają twoje dziecko od swoich produktów i usług" - ocenił.

Przypomniał także, że Steve Jobs, twórca marki Apple, trzymał się żelaznej zasady handlarzy narkotyków: "nigdy nie ćpaj własnego towaru". W wywiadzie dla "New York Timesa" Jobs powiedział, że jego dzieci nigdy dotąd nie korzystały z iPada. "W naszym domu ograniczamy dzieciom dostęp do nowoczesnej techniki" - mówił.

"Specjaliści od lat wskazują, że proszenie dzieci, które nie mają jeszcze zdolności do samokontroli, o samokontrolę przy korzystaniu ze smartfonów i mediów społecznościowych, które zostały zaprojektowane jako uzależniające, czyni z rodziców policjantów. Dodatkowo jest źródłem frustracji dla wszystkich w rodzinie, ponieważ jest to zadanie niemożliwe" - podniósł autor tekstu.

PAP