wtorek, 8 lipca 2025



- Chiny de facto podtrzymują gospodarkę wojenną Rosji, a my nie możemy tego akceptować - powiedziała we wtorek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na dwa tygodnie przed szczytem UE-Chiny, który odbędzie się 24 lipca w Pekinie.

Von der Leyen, przemawiając podczas debaty poświęconej Chinom w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, podkreśliła, że podejście Pekinu do Moskwy będzie czynnikiem decydującym dla przyszłości relacji UE-Chiny.

- Wsparcie Chin dla Rosji powoduje zwiększoną niestabilność i niepewność dla Europy - oceniła szefowa KE.

- Chiny twierdzą, że bronią porządku opartego na zasadach międzynarodowych. Powinny zatem jednoznacznie potępić rażące naruszenie przez Rosję suwerenności Ukrainy, jej integralności terytorialnej oraz uznanych przez społeczność międzynarodową granic i podjąć odpowiednie działania - dodała von der Leyen.

PAP


Rada UE uruchomiła we wtorek tzw. klauzulę wyjścia dla 15 krajów, w tym Polski. Decyzja pozwala na wyłączenie wydatków obronnych z unijnych reguł budżetowych.

Kraje, które zyskają większą elastyczność w wydatkach na obronność, to: Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Grecja, Litwa, Łotwa, Polska, Portugalia, Słowacja, Słowenia i Węgry.

O obronną klauzulę wyjścia zawnioskowało do tej pory 16 krajów członkowskich. Taki wniosek złożyły też Niemcy, ale zostanie on oceniony dopiero po tym, gdy strona niemiecka złoży również swój sfinalizowany plan fiskalny.

Zgodnie z unijnymi regułami fiskalnymi, deficyt państw członkowskich nie może przekraczać 3 proc. PKB, a zadłużenie nie może wynosić więcej niż 60 proc.

Uruchomienie klauzuli oznacza, że jeśli kraje te przekroczą dopuszczalny poziom wydatków, Komisja Europejska i Rada mogą odstąpić od wszczynania procedury nadmiernego deficytu, o ile nadwyżka wynika ze zwiększonych nakładów na obronność.

Z kolei w przypadku krajów, wobec których już wcześniej uruchomiono procedurę nadmiernego deficytu - w tym Polski - zastosowanie klauzuli wyjścia będzie brane pod uwagę przy ocenie postępów w redukcji deficytu.

Zawieszenie reguł wydatkowych w przypadku wydatków na obronność to jeden z elementów pakietu dozbrajania UE, który szefowa KE Ursula von der Leyen zaproponowała w lutym. Na takie rozwiązanie zgodzili się wówczas przywódcy krajów członkowskich.

Zastosowanie takiego wyjątku ma umożliwić państwom wydanie dodatkowo równowartości 1,5 proc. PKB na obronność w latach 2025-29; punktem odniesienia jest rok 2021.

Zgodnie z szacunkami KE plan dozbrajania Europy ma pozwolić na zmobilizowanie dodatkowo 800 mld euro w skali całej UE. 150 mld euro udostępni KE w ramach programu pożyczkowego SAFE, a pozostałe 650 mld euro to suma, jaką - w ocenie KE - można uzyskać poprzez zawieszenie reguł wydatkowych w obszarze obronności.

PAP


Ministerstwo obrony USA przekaże Ukrainie dodatkowe uzbrojenie defensywne, by mogła się bronić w czasie, gdy pracujemy na rzecz osiągnięcia trwałego pokoju - oświadczył w poniedziałek rzecznik Pentagonu Sean Parnell.

W komunikacie opublikowanym na stronie resortu podkreślono, że przeglądy dostaw broni do innych krajów będą dalej prowadzone i są integralną częścią strategii "Ameryka przede wszystkim".

Zamiar wysłania Ukrainie dodatkowego uzbrojenia wyraził w poniedziałek prezydent USA Donald Trump. - Wyślemy więcej broni. Muszą być w stanie się bronić. Są bardzo mocno atakowani. Będziemy musieli wysłać więcej broni, przede wszystkim defensywnej - powiedział dziennikarzom podczas spotkania z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.

W ubiegłym tygodniu Biały Dom potwierdził doniesienia mediów o wstrzymaniu przekazywania Ukrainie części pocisków do systemów obrony powietrznej. Jak powiedziała zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly, decyzja taka została podjęta, by "postawić interesy Ameryki na pierwszym miejscu".

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapewniła w poniedziałek, że dostawa broni dla Kijowa została wstrzymana w ramach standardowej procedury przeglądu, prowadzonej przez Pentagon w odniesieniu do wsparcia udzielanego przez USA wszystkim krajom, nie tylko Ukrainie.

PAP


„Myśliwcom pozwolono działać swobodnie w zależności od sytuacji. Pracować bez rozkazów, zapotrzebowani, raportowania, podpisywania dzienników i przechodzenia testów. Mogą używać taktyk, które uznają za stosowne i odpowiednie w danym momencie. Nie każdy i nie zawsze ale to przełom. Mogą nawet przekraczać linie. Były w związku tym pierwsze walki powietrzne na małych dystansach, tzw. ++dogfight++ z użyciem pocisków krótkiego zasięgu, na 6-7 kilometrach. Na razie bez komentarza na temat efektów ale to budujące” – pisze rosyjski kanał /Fighterbomber, powiązany z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi FR - red./.

Zdjęcie ograniczeń z rosyjskich pilotów ma wynikać z mniejszej liczby pocisków ukraińskiej obrony powietrznej (która nadal pozostaje celem nr. 1 dla rosyjskich lotników i artylerii). Ich braki w danych sektorach mogą być rozpoznawane i tam rosyjskie myśliwce miałyby zacząć poczynać sobie śmielej.

Oznacza to większe zagrożenie dla ukraińskiego zaplecza, ale także ukraińskich samolotów, które uderzają w rosyjskie pozycje bombami precyzyjnymi. Wszystko to idzie w parze z wprowadzeniem przez Rosjan nowego typu nakładek na bomby szybujące FAB, powiększających zasięg tych bomb do 70-90 km.

defence24.pl


Po Pekinie zawsze krąży dużo plotek. To naturalne w autorytarnym systemie. Ludzie nie wierzą oficjalnym źródłom, a media, cieszące się kiedyś bardzo ograniczoną swobodą, pod rządami Xi Jinping stały się prymitywnym pasem transmisyjnym partyjnej propagandy. W efekcie próżnie wypełnia plotka. Niestety – czy też „stety,” jak kto woli – plotki zazwyczaj okazują się nieprawdziwe. Gdybym dostał dolara za każdym razem, jak słyszałem, że jest zamach stanu, Xi Jinping został odsunięty albo umiera na raka to nie musiałbym chyba już robić przez resztę życia. Niemniej plotki są dowodem, że Chińczycy nie są tak bardzo omamieni przez propagandę i zachowują zdrowy sceptycyzm wobec tego, co się sączy z mediów. Może nawet są mniej łatwowierni niż ludzie na Zachodzie, „łykający” każdą bzdurę z Internetu.

Teraz mamy nową falę plotek, że Xi Jinping stoi w obliczu erozji lojalności, nieprzejrzystych manewrów politycznych i być może takiego samego losu, jaki spotkał ludzi, których sam usunął. Wielu uważa, że niewyjaśniona śmierć byłego premiera Li Keqiang była sygnałem, że Xi może być następny. Inni, że odwrotnie, że zgon byłego premiera stał się katalizatorem dla opozycji wobec Xi Jinping w kierownictwie KPCh. Wszystko zależy, czy autorzy tych plotek wierzą, że to Xi Jinping stał za śmiercią Li Keqiang, czy też, że zabicie byłego premiera było wycelowane w Genseka. Jedno jest pewne, mało kto wierzy w oficjalną wersję: zawał serca w czasie sesji pływackiej w basenie.

Xi Jinping nie jedzie na szczyt BRICS do Brazylii, więc już jest mowa, że Gensek traci władzę. Tylko, że Xi Jinping nie poleciał też na szczyt BRICS w Johannesburgu w 2023 roku i wtedy też jego dni miały być policzone, ale nic się nie wydarzyło i rządzi do dzisiaj.

Jest jednak jedna plotka, która pojawiła w zeszłym tygodniu i która MOŻE mieć coś na rzeczy. Podobno zmarła 98 letnia matka Xi jInping, Qi Xin. To ważna postać, choć działająca za kulisami władzy w Pekinie – tak naprawdę w jedyny sposób dla kobiety, aby być skuteczną i przetrwać w tym mizoginicznym środowisku. To podobno ona stała za karierą syna i pomogła mu się wspiąć na sam szczyt. Podobno.

Teraz brak publicznej żałoby, nekrologów i brak wystąpień zwykle bardzo widocznej żony Xi Jinping, Peng Liyuan ma też wskazywać na kłopoty Xi Jinping. Tylko, (1) nie wiemy, czy faktycznie zmarła, a może jest na łożu śmierci, a może nic jej nie jest; (2) nie ma protokołu, określającego procedurę na wypadek śmierci matki przywódcy – nikt nie przewidział, że matka człowieka u władzy może wciąż być żywa. Formalna ranga działaczki kadrowej, nieodzwierciedlająca wpływów Qi Xin w KPCh, nie uprawnia do wielkiego państwowego pogrzebu. Xi Jinping, zawsze dbający o wizerunek skromnego urzędnika i działacza partyjnego, nie może sobie pozwolić na publiczny pogrzeb matki, nie odpowiadający jej randze – jeżeli ta naprawdę zmarła.

Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy pojawiają się pogłoski o śmierci Qi Xin. W 2022 roku, podczas chaotycznego znoszenia chińskich ograniczeń COVID, pojawiły się spekulacje, że zmarła ona z powodu koronawirusa. Państwowe media szybko opublikowały wtedy jej zdjęcia podczas oficjalnej uroczystości. Z tego co wiem, to ostatni raz publicznie pojawiła się w filmie dokumentalnym z 2023 roku upamiętniającym 110. urodziny jej męża, Xi Zhongxuna. Tym razem propaganda milczy, więc może jednak plotka okaże się prawdziwa.

zawielkimmurem.net