Po Pekinie zawsze krąży dużo plotek. To naturalne w autorytarnym systemie. Ludzie nie wierzą oficjalnym źródłom, a media, cieszące się kiedyś bardzo ograniczoną swobodą, pod rządami Xi Jinping stały się prymitywnym pasem transmisyjnym partyjnej propagandy. W efekcie próżnie wypełnia plotka. Niestety – czy też „stety,” jak kto woli – plotki zazwyczaj okazują się nieprawdziwe. Gdybym dostał dolara za każdym razem, jak słyszałem, że jest zamach stanu, Xi Jinping został odsunięty albo umiera na raka to nie musiałbym chyba już robić przez resztę życia. Niemniej plotki są dowodem, że Chińczycy nie są tak bardzo omamieni przez propagandę i zachowują zdrowy sceptycyzm wobec tego, co się sączy z mediów. Może nawet są mniej łatwowierni niż ludzie na Zachodzie, „łykający” każdą bzdurę z Internetu.
Teraz mamy nową falę plotek, że Xi Jinping stoi w obliczu erozji lojalności, nieprzejrzystych manewrów politycznych i być może takiego samego losu, jaki spotkał ludzi, których sam usunął. Wielu uważa, że niewyjaśniona śmierć byłego premiera Li Keqiang była sygnałem, że Xi może być następny. Inni, że odwrotnie, że zgon byłego premiera stał się katalizatorem dla opozycji wobec Xi Jinping w kierownictwie KPCh. Wszystko zależy, czy autorzy tych plotek wierzą, że to Xi Jinping stał za śmiercią Li Keqiang, czy też, że zabicie byłego premiera było wycelowane w Genseka. Jedno jest pewne, mało kto wierzy w oficjalną wersję: zawał serca w czasie sesji pływackiej w basenie.
Xi Jinping nie jedzie na szczyt BRICS do Brazylii, więc już jest mowa, że Gensek traci władzę. Tylko, że Xi Jinping nie poleciał też na szczyt BRICS w Johannesburgu w 2023 roku i wtedy też jego dni miały być policzone, ale nic się nie wydarzyło i rządzi do dzisiaj.
Jest jednak jedna plotka, która pojawiła w zeszłym tygodniu i która MOŻE mieć coś na rzeczy. Podobno zmarła 98 letnia matka Xi jInping, Qi Xin. To ważna postać, choć działająca za kulisami władzy w Pekinie – tak naprawdę w jedyny sposób dla kobiety, aby być skuteczną i przetrwać w tym mizoginicznym środowisku. To podobno ona stała za karierą syna i pomogła mu się wspiąć na sam szczyt. Podobno.
Teraz brak publicznej żałoby, nekrologów i brak wystąpień zwykle bardzo widocznej żony Xi Jinping, Peng Liyuan ma też wskazywać na kłopoty Xi Jinping. Tylko, (1) nie wiemy, czy faktycznie zmarła, a może jest na łożu śmierci, a może nic jej nie jest; (2) nie ma protokołu, określającego procedurę na wypadek śmierci matki przywódcy – nikt nie przewidział, że matka człowieka u władzy może wciąż być żywa. Formalna ranga działaczki kadrowej, nieodzwierciedlająca wpływów Qi Xin w KPCh, nie uprawnia do wielkiego państwowego pogrzebu. Xi Jinping, zawsze dbający o wizerunek skromnego urzędnika i działacza partyjnego, nie może sobie pozwolić na publiczny pogrzeb matki, nie odpowiadający jej randze – jeżeli ta naprawdę zmarła.
Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy pojawiają się pogłoski o śmierci Qi Xin. W 2022 roku, podczas chaotycznego znoszenia chińskich ograniczeń COVID, pojawiły się spekulacje, że zmarła ona z powodu koronawirusa. Państwowe media szybko opublikowały wtedy jej zdjęcia podczas oficjalnej uroczystości. Z tego co wiem, to ostatni raz publicznie pojawiła się w filmie dokumentalnym z 2023 roku upamiętniającym 110. urodziny jej męża, Xi Zhongxuna. Tym razem propaganda milczy, więc może jednak plotka okaże się prawdziwa.
zawielkimmurem.net