W wymiarze polityczno-strategicznym amerykańsko-izraelski atak na Iran przynosi Rosji wiele – zwłaszcza doraźnych – pozytywów, które będą rosnąć w miarę przedłużania się konfliktu. Zarazem jednak niektóre konsekwencje ataku są dla Moskwy niepomyślne, w tym w wymiarze strategicznym, lub rodzą z jej perspektywy nowe trudności i komplikacje.
Rosji sprzyja przede wszystkim zaangażowanie uwagi i środków amerykańskich w wojnę na Bliskim Wschodzie, które wyklucza ewentualne przejście administracji Trumpa do asertywniejszej polityki wobec Moskwy w sprawie Ukrainy oraz otwiera możliwość dalszego ograniczenia dostaw amerykańskiej broni i sprzętu wojskowego dla Kijowa. Potencjalnie może też skłaniać Biały Dom do szukania pomocy Kremla w zakończeniu konfliktu z Iranem w zamian za dalsze ustępstwa, w tym w kwestii Ukrainy. Sygnałem wskazującym na realność takiego scenariusza była rozmowa telefoniczna prezydenta Trumpa z Władimirem Putinem 9 marca, podczas której padła rzekomo (według zachodnich przecieków medialnych) oferta wstrzymania przekazywania danych wywiadowczych Teheranowi w zamian za podobną wstrzemięźliwość Waszyngtonu wobec Kijowa.
Ponadto wojna wywołała poważne tarcia między Waszyngtonem a jego sojusznikami, prowadzące do dalszego osłabienia spójności świata zachodniego. Zwłaszcza wśród zachodnioeuropejskich społeczności mocno nasiliły się nastroje antyamerykańskie. Ucierpiał także wizerunek USA wśród wielu państw na świecie, zwłaszcza Globalnego Południa, co Moskwa usiłuje zdyskontować w swoich działaniach dyplomatycznych i propagandowych.
Wojna w Zatoce Perskiej ma jednak także szereg niekorzystnych dla Rosji konsekwencji. Przede wszystkim torpeduje dotychczasowe nadzieje Kremla związane z jego wcześniejszymi ocenami polityki administracji Trumpa jako nastawionej na ograniczenie globalnego zaangażowania Stanów Zjednoczonych, a w szczególności unikanie działań militarnych na dużą skalę poza półkulą zachodnią oraz szukanie pragmatycznego modus vivendi z mocarstwami, zwłaszcza z Rosją. Seria agresywnych działań Waszyngtonu wobec państw należących do sieci antyzachodnich sojuszników i/lub klientów Moskwy (Wenezuela, Kuba, Iran) prowadzi Kreml do wniosku, że ma do czynienia z administracją, która stawia sobie za cel odbudowę globalnej hegemonii amerykańskiej, i to przy użyciu siły militarnej.
Szczególne obawy na Kremlu wywołały zademonstrowana przez siły zbrojne USA zdolność do niespodziewanego uderzenia likwidującego kierownictwo polityczne i wojskowe zaatakowanego państwa oraz użycie przez administrację pertraktacji jako przykrywki do takiego ataku. W Moskwie zwraca się przy tym uwagę, że z Iranem negocjowały te same osoby, które rozmawiają z Rosją w sprawie Ukrainy.
Ponadto wojna w Zatoce Perskiej obnażyła niezdolność i niegotowość Moskwy do udzielenia realnej i znaczącej pomocy Iranowi – swemu bliskiemu partnerowi polityczno-strategicznemu. W wizerunek Rosji uderza też jej niemoc, aby odegrać rolę pośrednika w konflikcie, co z powodzeniem robią regionalni gracze, tacy jak Pakistan czy Turcja. Zakłóceniu uległy także bliskie dotychczas relacje Rosji z arabskimi państwami Zatoki, które oczekiwały i oczekują od Moskwy opowiedzenia się po ich stronie i jednoznacznego potępienia irańskich ataków.
Największą dla Rosji korzyścią z kryzysu energetycznego wywołanego wojną z Iranem jest wzrost cen eksportowanych paliw (zwłaszcza ropy naftowej). Zgodnie z szacunkami utrzymywanie się ceny marki Brent na poziomie ok. 100 dolarów za baryłkę przyniesie rosyjskiemu budżetowi dodatkowy zysk w wysokości 4–6 mld dolarów miesięcznie, co oznaczałoby podwojenie miesięcznych wpływów z sektora naftowo-gazowego względem pierwszych dwóch miesięcy br. Według założeń budżetowych na 2026 r. rząd FR prognozuje, że podatki z tego sektora sięgną ok. 106 mld dolarów (o 5% więcej niż w 2025 r.), i cel ten zostanie zrealizowany, jeśli obecne ceny ropy utrzymają się do końca roku.
Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym Rosja zarobi znacznie więcej – głównie dzięki temu, że obniżać się będzie różnica cenowa pomiędzy rosyjską ropą Urals a pozostałymi jej gatunkami, do czego przyczyni się deficyt podaży surowca na rynku (od 28 lutego różnica ta zmalała z 30 dolarów do ok. 14 dolarów).
Korzystny dla rosyjskich koncernów jest także wzrost o ok. 30% cen nawozów mineralnych, do którego doprowadziła blokada cieśniny Ormuz (przechodziło przez nią około jednej trzeciej światowego handlu morskiego nawozami mineralnymi, przede wszystkim azotowymi). Rosja to największy na świecie ich eksporter (w 2025 r. – 45 mln ton).
Najprawdopodobniej jednak rząd FR nie pozwoli koncernom w pełni wykorzystać sprzyjającej im koniunktury. Tamtejszy resort rolnictwa już wprowadził ograniczenia na eksport saletry amonowej w okresie od 21 marca do 21 kwietnia br., aby nie dopuścić do destabilizacji wewnętrznego rynku rolno-spożywczego.
Tym samym wojna w Iranie oddala perspektywę rewizji rosyjskiego budżetu. Zgodnie z ustawą budżetową deficyt budżetu federalnego w 2026 r. zaplanowano na poziomie 1,6% PKB (ok. 41 mld dolarów), ale już po dwóch miesiącach jego wysokość przekroczyła 90% sumy zakładanej na cały rok (3,45 bln rubli wobec 3,8 bln rubli, (...)).
(...)
Istotną z perspektywy Rosji korzyścią wynikającą z konfliktu z Iranem jest osłabienie skuteczności zachodniego reżimu sankcyjnego ze względu na fizyczny deficyt surowca na globalnym rynku, co zmusza importerów do szukania alternatywnych źródeł dostaw – w tym z Rosji. Co więcej, złagodzenie polityki sankcyjnej USA – w postaci czasowych derogacji dotyczących handlu rosyjską ropą – zwiększa prawdopodobieństwo trwałej erozji restrykcji. Od objęcia władzy w Waszyngtonie przez administrację Trumpa Stany Zjednoczone znacznie zawęziły koordynowanie swojej polityki sankcyjnej z europejskimi partnerami (m.in. w obszarze ścigania jednostek tzw. floty cienia czy obniżania progu cenowego – price cap).
osw.waw.pl