środa, 1 kwietnia 2026



Jest wiele powodów, dla których Trump tak zaciekle atakuje NATO — a jednym z nich jest kruche ego człowieka, który nigdy nie był w stanie przyznać się do żadnej porażki.

Trump przez całe życie przypisywał sobie sukcesy, a winę zrzucał na innych. Gdy bankrutowało jego kasyno — winni byli współpracownicy. Gdy przegrał wybory w 2020 roku — winni byli demokraci i ich rzekome oszustwa.
Dokładnie ten sam mechanizm działa teraz z Iranem.

W jego głowie wszystko poszło idealnie: zniszczył irańskie systemy rakietowe, zatopił marynarkę wojenną, zmienił trzy reżimy. Odniósł — jak sam uważa — największy sukces militarny w historii świata.

Jest tylko jeden problem: Cieśnina Ormuz nadal zablokowana. Ale to oczywiście nie jego wina. Winni są tchórze z NATO, którzy boją się przeprowadzenia „prostej operacji militarnej” odblokowania Cieśniny.

Nie spodziewam się, że Trump wyprowadzi USA z NATO. To byłoby zbyt kosztowne politycznie. Ale będzie konsekwentnie utrwalał narrację o słabości i tchórzostwie sojuszników — i to jest bardzo szkodliwe dla Paktu.

x.com/Marekwalkuski


W wymiarze polityczno-strategicznym amerykańsko-izraelski atak na Iran przynosi Rosji wiele – zwłaszcza doraźnych – pozytywów, które będą rosnąć w miarę przedłużania się konfliktu. Zarazem jednak niektóre konsekwencje ataku są dla Moskwy niepomyślne, w tym w wymiarze strategicznym, lub rodzą z jej perspektywy nowe trudności i komplikacje.

Rosji sprzyja przede wszystkim zaangażowanie uwagi i środków amerykańskich w wojnę na Bliskim Wschodzie, które wyklucza ewentualne przejście administracji Trumpa do asertywniejszej polityki wobec Moskwy w sprawie Ukrainy oraz otwiera możliwość dalszego ograniczenia dostaw amerykańskiej broni i sprzętu wojskowego dla Kijowa. Potencjalnie może też skłaniać Biały Dom do szukania pomocy Kremla w zakończeniu konfliktu z Iranem w zamian za dalsze ustępstwa, w tym w kwestii Ukrainy. Sygnałem wskazującym na realność takiego scenariusza była rozmowa telefoniczna prezydenta Trumpa z Władimirem Putinem 9 marca, podczas której padła rzekomo (według zachodnich przecieków medialnych) oferta wstrzymania przekazywania danych wywiadowczych Teheranowi w zamian za podobną wstrzemięźliwość Waszyngtonu wobec Kijowa.

Ponadto wojna wywołała poważne tarcia między Waszyngtonem a jego sojusznikami, prowadzące do dalszego osłabienia spójności świata zachodniego. Zwłaszcza wśród zachodnioeuropejskich społeczności mocno nasiliły się nastroje antyamerykańskie. Ucierpiał także wizerunek USA wśród wielu państw na świecie, zwłaszcza Globalnego Południa, co Moskwa usiłuje zdyskontować w swoich działaniach dyplomatycznych i propagandowych.

Wojna w Zatoce Perskiej ma jednak także szereg niekorzystnych dla Rosji konsekwencji. Przede wszystkim torpeduje dotychczasowe nadzieje Kremla związane z jego wcześniejszymi ocenami polityki administracji Trumpa jako nastawionej na ograniczenie globalnego zaangażowania Stanów Zjednoczonych, a w szczególności unikanie działań militarnych na dużą skalę poza półkulą zachodnią oraz szukanie pragmatycznego modus vivendi z mocarstwami, zwłaszcza z Rosją. Seria agresywnych działań Waszyngtonu wobec państw należących do sieci antyzachodnich sojuszników i/lub klientów Moskwy (Wenezuela, Kuba, Iran) prowadzi Kreml do wniosku, że ma do czynienia z administracją, która stawia sobie za cel odbudowę globalnej hegemonii amerykańskiej, i to przy użyciu siły militarnej.

Szczególne obawy na Kremlu wywołały zademonstrowana przez siły zbrojne USA zdolność do niespodziewanego uderzenia likwidującego kierownictwo polityczne i wojskowe zaatakowanego państwa oraz użycie przez administrację pertraktacji jako przykrywki do takiego ataku. W Moskwie zwraca się przy tym uwagę, że z Iranem negocjowały te same osoby, które rozmawiają z Rosją w sprawie Ukrainy.

Ponadto wojna w Zatoce Perskiej obnażyła niezdolność i niegotowość Moskwy do udzielenia realnej i znaczącej pomocy Iranowi – swemu bliskiemu partnerowi polityczno-strategicznemu. W wizerunek Rosji uderza też jej niemoc, aby odegrać rolę pośrednika w konflikcie, co z powodzeniem robią regionalni gracze, tacy jak Pakistan czy Turcja. Zakłóceniu uległy także bliskie dotychczas relacje Rosji z arabskimi państwami Zatoki, które oczekiwały i oczekują od Moskwy opowiedzenia się po ich stronie i jednoznacznego potępienia irańskich ataków.

Największą dla Rosji korzyścią z kryzysu energetycznego wywołanego wojną z Iranem jest wzrost cen eksportowanych paliw (zwłaszcza ropy naftowej). Zgodnie z szacunkami utrzymywanie się ceny marki Brent na poziomie ok. 100 dolarów za baryłkę przyniesie rosyjskiemu budżetowi dodatkowy zysk w wysokości 4–6 mld dolarów miesięcznie, co oznaczałoby podwojenie miesięcznych wpływów z sektora naftowo-gazowego względem pierwszych dwóch miesięcy br. Według założeń budżetowych na 2026 r. rząd FR prognozuje, że podatki z tego sektora sięgną ok. 106 mld dolarów (o 5% więcej niż w 2025 r.), i cel ten zostanie zrealizowany, jeśli obecne ceny ropy utrzymają się do końca roku.

Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym Rosja zarobi znacznie więcej – głównie dzięki temu, że obniżać się będzie różnica cenowa pomiędzy rosyjską ropą Urals a pozostałymi jej gatunkami, do czego przyczyni się deficyt podaży surowca na rynku (od 28 lutego różnica ta zmalała z 30 dolarów do ok. 14 dolarów).

Korzystny dla rosyjskich koncernów jest także wzrost o ok. 30% cen nawozów mineralnych, do którego doprowadziła blokada cieśniny Ormuz (przechodziło przez nią około jednej trzeciej światowego handlu morskiego nawozami mineralnymi, przede wszystkim azotowymi). Rosja to największy na świecie ich eksporter (w 2025 r. – 45 mln ton).

Najprawdopodobniej jednak rząd FR nie pozwoli koncernom w pełni wykorzystać sprzyjającej im koniunktury. Tamtejszy resort rolnictwa już wprowadził ograniczenia na eksport saletry amonowej w okresie od 21 marca do 21 kwietnia br., aby nie dopuścić do destabilizacji wewnętrznego rynku rolno-spożywczego.

Tym samym wojna w Iranie oddala perspektywę rewizji rosyjskiego budżetu. Zgodnie z ustawą budżetową deficyt budżetu federalnego w 2026 r. zaplanowano na poziomie 1,6% PKB (ok. 41 mld dolarów), ale już po dwóch miesiącach jego wysokość przekroczyła 90% sumy zakładanej na cały rok (3,45 bln rubli wobec 3,8 bln rubli, (...)). 

(...)

Istotną z perspektywy Rosji korzyścią wynikającą z konfliktu z Iranem jest osłabienie skuteczności zachodniego reżimu sankcyjnego ze względu na fizyczny deficyt surowca na globalnym rynku, co zmusza importerów do szukania alternatywnych źródeł dostaw – w tym z Rosji. Co więcej, złagodzenie polityki sankcyjnej USA – w postaci czasowych derogacji dotyczących handlu rosyjską ropą – zwiększa prawdopodobieństwo trwałej erozji restrykcji. Od objęcia władzy w Waszyngtonie przez administrację Trumpa Stany Zjednoczone znacznie zawęziły koordynowanie swojej polityki sankcyjnej z europejskimi partnerami (m.in. w obszarze ścigania jednostek tzw. floty cienia czy obniżania progu cenowego – price cap).

osw.waw.pl


Pozycja Rosji na polu bitwy zmieniła się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy (od października 2025 r. do marca 2026 r.), ponieważ ukraińskie kontrataki i ataki średniego zasięgu, blokada w korzystaniu przez Rosję z terminali Starlink na Ukrainie oraz wysiłki Kremla mające na celu ograniczenie Telegramu zaostrzyły istniejące problemy w rosyjskiej armii. ISW zaobserwowało dowody pozwalające ocenić, że siły rosyjskie zajęły 1929,69 kilometrów kwadratowych między 1 października 2025 r. a 31 marca 2026 r., posuwając się średnio o 10,66 kilometrów kwadratowych dziennie. Siły rosyjskie zajęły stosunkowo 2716,57 kilometrów kwadratowych terytorium między 1 października 2024 r. a 31 marca 2025 r., posuwając się w średnim tempie 14,9 kilometrów kwadratowych dziennie. Siły rosyjskie posuwały się naprzód ze średnią prędkością 5,5 km2 dziennie w pierwszych trzech miesiącach 2026 r., w porównaniu ze średnią prędkością 11,06 km2 dziennie w pierwszych trzech miesiącach 2025 r.

(...)

Realia pola bitwy na koniec marca 2026 r. w dalszym ciągu pokazują, że znaczące zdobycze na polu bitwy w Rosji, nie mówiąc już o całkowitym zwycięstwie, nie są nieuchronne ani nieuniknione. Obecna dynamika pola bitwy nie sugeruje, że Rosja szybko odzyska ziemię w kierunku Kupiańska lub na południu Ukrainy. Rosyjski postęp znacznie spowolnił, ponieważ siły rosyjskie w dalszym ciągu ponoszą straty kadrowe i w coraz większym stopniu polegają na słabo wyszkolonej i słabo wyposażonej piechocie, aby osiągnąć zyski. Siły rosyjskie również przeszły na taktykę infiltracji, aby w 2025 r. zyskać na froncie, ale ostatnio miały trudności z skonsolidowaniem swoich infiltracji, co częściowo umożliwiło ukraińskie kontrataki na południowej Ukrainie w lutym 2026 r. Siły rosyjskie realizują inicjatywę obejmującą cały teatr działań od 2023 r., ale niedawne postępy Ukrainy w kierunku Kupiańska i na południu Ukrainy pokazują, że siły ukraińskie są w stanie przeprowadzić udane kontrataki, osiągając taktycznie znaczące zyski, utrudniając rosyjskie przygotowania do operacji ofensywnych, oraz kwestionowanie inicjatywy pola bitwy w niektórych sektorach.

Kreml próbuje stworzyć fałszywe poczucie pilności, podobno próbując zmusić Ukrainę do oddania nieokupowanej części obwodu donieckiego, której siły rosyjskie okazały się niezdolne do zajęcia pola bitwy. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył 31 marca, że Rosja żąda wycofania sił ukraińskich z pozostałej części obwodu donieckiego w ciągu dwóch miesięcy (prawdopodobnie w odniesieniu do końca maja 2026 r.), w tym z silnie ufortyfikowanego Pasa Twierdzy Ukrainy. Zełenski sugerował, że Kreml próbuje stworzyć wrażenie, że Rosja wkrótce zajmie Donbas i narzuci nowe, ostrzejsze żądania, jeśli Ukraina nie wycofa się z obwodu donieckiego. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow podobnie stwierdził 31 marca, że Ukraina potrzebuje "każdego rodzaju rozejmu, ponieważ dynamika na froncie nie sprzyja Ukrainie, a siły rosyjskie posuwają się wzdłuż całej linii frontu". Te rosyjskie twierdzenia są fałszywe, ponieważ siły rosyjskie bezskutecznie próbowały przejąć Pas Twierdzy w 2014 i 2022 r., a rosyjski postęp uległ spowolnieniu od początku 2026 r. Siły rosyjskie nie wykazały również zdolności do szybkiego okrążania, penetracji lub w inny sposób zajmowania miast wielkości miast w Pasie Twierdzy.

Optymistyczny obraz perspektyw rosyjskiego pola bitwy przez Kreml stoi w jaskrawym kontraście z niedawną krytyką ze strony prominentnych rosyjskich milblogerów i innych ultranacjonalistycznych głosów przestrzeni informacyjnej, które skarżyły się na niekorzystną sytuację Rosji na polu bitwy.

understandingwar.org