poniedziałek, 9 marca 2026



(...)

Relacje Pekinu z Teheranem były raczej kwaśne, naznaczone niespełnionymi nadziejami Iranu (jak np. słynne parę lat temu 400 mld pożyczek, które były tylko iranskim "spinem"). Pekin ma bliskich partnerów w całym regionie, szczególnie po drugiej stronie Zatoki Perskiej, jego obecność na Bliskim Wschodzie bynajmniej nie opiera się na Iranie. 

Oceny mówiące, że Pekin "wystawił" swojego sojusznika i wizerunkowo traci wśród innych sojuszników w wyniku działań USA wynikają więc z fałszywych przesłanek. Pekin co do zasady nie wiąże się sojuszami z niemal nikim, właśnie dlatego, by zachować pole manewru w takich sytuacjach. Nie było nigdy obietnicy dla Iranu, bo Pekin co do zasady takich obietnic nie składa. Reaguje tylko jak ma bezpośredni strategiczny interes, co widać np. w jego wsparciu dla Moskwy w jej wojnie z Zachodem.

Takie stawianie sprawy - o Chinach porzucajacych sojusznika i załamaniu "Osi" - wynika z błędnego przekonania, że Pekin buduje pozycję supermocarstwa podobną amerykańskiej hegemonii (sieci sojuszy budujące regionalne architektury bezpieczeństwa na świecie). Ewidentnie tak nie jest, radzę nie projektować logiki Ameryki na Chiny. 

Jak widzimy po samej Ameryce, taka globalna hegemonia to wiązanie sobie rąk i wielki koszt, których same USA chcą się dziś dość brutalnie pozbyć. Pekinowi się to nie kalkuluje, szczególnie że swoją siłę może manifestować inaczej, np. wykorzystując swoją centralną rolę w światowym przemyśle. Po drugie, Pekin jest skupiony niemal całkowicie na swoim teatrze działań na Indo-Pacyfiku, z resztą najważniejszym dla przyszłości świata. Nie ma ochoty wikłać się w Bliski Wschód, który tylko drenuje zasoby mocarstw, co pokazuje przykład Ameryki. Pogódźmy się z myślą, że po "pax americana" nie będzie innego "pax" - będzie brak ładu, chaos i niestabilność. 

Problem wojny USA i Izraela z Iranem oczywiście dla Chin istnieje, ale głównie w wymiarze Ormuzu i potencjalnego kryzysu energetycznego. Ale inne gospodarki Azji, jak Korea czy Japonia, mogą oberwać jeszcze mocniej. Pekin do takich kryzysów się szykuje, np. gwałtownie elektryfikując gospodarkę oraz stawiając na OZE i własny węgiel, a także budując ogromne rezerwy strategiczne ropy. Jak dotkliwy to będzie problem jeszcze zobaczymy, niech najpierw opadnie kurz po pierwszej serii bombardowań Iranu. Być może jak kurz opadnie, okaże się, że nie ma komu już nękać Ormuzu. A jeśli będzie komu - być może wtedy Pekin zacznie pochylać się nad problemem, w granicach, jakie zarysowałem powyżej.

x.com/J_Jakobowski


"Krótkoterminowe ceny ropy naftowej, które gwałtownie spadną, gdy minie zagrożenie nuklearne ze strony Iranu, to bardzo niska cena dla Stanów Zjednoczonych, świat, bezpieczeństwo i pokój" — napisał Trump we wpisie na Truth Social. "Tylko głupcy myślą inaczej!" — dodał.

Trump zamieścił swój wpis niedługo po tym, jak ceny ropy WTI i Brent przebiły w niedzielę pułap 100 dol. po raz pierwszy od 2022 r. W przypadku WTI, ceny osiągnęły nawet 110 dol., choć później spadły do 107 dol.

onet.pl