Tomasz Sajewicz: Z tego, co Panowie mówicie, dla mnie jako dla dziennikarza wyłania się smutny obraz: sposób postrzegania Chin to w dużej mierze pochodna rywalizacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi.
Marcin Jacoby: Moim zdaniem zdecydowanie tak jest.
Bogdan Góralczyk: To jest absolutnie podstawowe, dlatego że w ślad za ośrodkami analitycznymi i wywiadowczymi oraz ośrodkami akademickimi, czyli – by wymienić najważniejszych przedstawicieli – Michaelem Pillsburym oraz Grahamem Allisonem na Harvardzie, Trump w 2017 roku zmienia strategię. Od tej chwili zamiast zaangażowania mamy strategiczną rywalizację. Trzeba wziąć tu pod uwagę dwa amerykańskie dokumenty z przełomu 2017 i 2018 roku: nowe strategie, bezpieczeństwa oraz wojskową, zatwierdzone przez Trumpa. Tam wskazano Chiny, obok Rosji, jako groźnego rywala. W Polsce tego się nie wie, ale Chińczycy mieli dokładny portret psychologiczny Trumpa tuż przed przejęciem przez niego władzy. A gdy do niej dochodzi, to co się dzieje? Trump wchodzi do Białego Domu 20 stycznia 2017 roku, a już w połowie kwietnia w jego rezydencji Mar-a-Lago jest i Jinping. Chińczycy myśleli, że Trump to facet, którego ego kroczy 5 metrów przed nim, że zagrają na jego próżności i biznesowych instynktach, dadzą zbudować kilka kolejnych wieżowców, z pięćset pól golfowych i tysiąc zakładów produkujących damskie torebki przez imperium Ivanki, jego córki, i będzie po wszystkim. A gdy się jednak nie dał kupić, to jesienią tegoż 2017 roku zorganizowali jemu i małżonce wizytę „oficjalną plus”. Ja od momentu zakończenia pracy dyplomatycznej, a więc już od prawie piętnastu lat, wykładam protokół dyplomatyczny, a w nim nie ma pojęcia „wizyta oficjalna plus”. Jest wizyta oficjalna. No, może być od biedy wizyta cesarska. Był Pan wtedy korespondentem i widział Pan, jakie cesarskie przyjęcie Chińczycy zgotowali państwu Trump. Trump, co niecodzienne, nawet podziękował z samolotu. Wrócił do Stanów i znowu mu się jednak rachunki nie zgadzały – ponad czterysta miliardów dolarów – roczne ujemne saldo handlowe. W marcu 2018 roku rozpoczął więc wojnę handlową i celną, które trwają do dzisiaj. Następnie przyszła pandemia, podczas której rozpoczęła się wojna ideologiczna, aksjologiczna i medialna polegająca na tym, jak dokopać Chińczykowi. Należało poradzić sobie z pandemią, a na to jeszcze nałożyła się agresja rosyjska. Chiny są z Rosjanami – i mamy już wojnę ideologiczną. Jakby tego jeszcze było mało, mamy również wojnę technologiczną: czipy, półprzewodniki, sztuczną inteligencję, wyścig w kosmosie, pierwiastki ziem rzadkich itd. I teraz niech Pan to wszystko złoży razem.
Tomasz Sajewicz Marcin Jacoby Bogdan Góralczyk - Nowa gra w Chińczyka