W kwestii przynależności Tybetu chińscy naukowcy, wbrew realiom historycznym, próbują politycznie wykazać również wspólną genealogię obu narodowości, np. na podstawie badania antygenów krwi. Ich zdaniem Tybetańczycy wywodzą się od dawnych mieszkańców południowego Gansu i Qinghaiu z okresu paleolitu i neolitu. Jest to o tyle dziwne, że transponując dzisiejsze realia etniczne i polityczne na tamtą epokę, badacze nie zwracają uwagi na oczywisty fakt, iż owi dawni mieszkańcy Gansu i Qinghaiu nie należeli do narodowości Han.
Chińscy naukowcy-propagandziści sięgają także do pradziejów języka, uznając za jeden z dowodów pokrewieństwa obu narodowości istnienie
ok. 600 wspólnych leksemów /leksem to podstawowa, abstrakcyjna jednostka słownikowa języka, obejmująca wyraz wraz z jego wszystkimi formami gramatycznymi i odmianami - red./, zaświadczonych w pracach lingwistycznych, w tym m.in. partykuł syntaktycznych. W pracach językoznawców podaje się, że liczba leksykalizmów starotybetańskich (zachowanych w formie pisanej) i starochińskich (zaklasyfikowanych przez chińskich językoznawców według kryteriów współczesnej, a nie ówczesnej, znacznie odmiennej fonetyki języków chińskich!), które wykazują podobieństwa fonetyczne (w wygłosach sylab), waha się między 211 a ponad 1000. Naukowcy chińscy nie biorą jednak pod uwagę zapożyczeń językowych wynikających z kontaktów obu narodowości, ponieważ szkodzi to przyjętej a priori tezie o wspólnych korzeniach.
Podobnie ma się rzecz z chronologią procesów lingwistycznych, którą żongluje się w tej argumentacji dowolnie, usiłując porównywać ze sobą konstrukcje syntaktyczne /konstrukcje syntaktyczne to uporządkowane sposoby łączenia wyrazów i morfemów w większe całości (frazy, zdania) zgodnie z zasadami składni danego języka. Badają one funkcje wyrazów (podmiot, orzeczenie), ich zależności (zgoda, rząd, przynależność) oraz szyk - red./, które dzieli od siebie ok. 2 tys. lat, oraz systemy fonetyczne, odległe od siebie o 1300 lat. Zachowane zabytki piśmiennictwa obu narodowości dzielą bowiem całe wieki: chińskie mają dużo wcześniejszą metrykę, ponieważ najstarsze znane zabytki piśmienne – znaki pisma wypalone na kościach wróżebnych – pochodzą z czasów dynastii Shang-Yin (chiń. Shāng-Yīn), z lat 1766–112214 p.n.e., natomiast najstarszym zapisem języka tybetańskiego jest wyryta na kolumnie Szöl/Zhol w Lhasie inskrypcja z 767 roku n.e..
Stosując podobne kryteria antropologiczne bądź lingwistyczne, można by równie szybko udowodnić np. (z racji pokrewieństwa języków indoeuropejskich) przynależność Indii do Europy lub odwrotnie, przynależność Sycylii do któregoś z państw skandynawskich (ze względu na wędrówki Normanów), przynależność Irlandii do Czech bądź Szwajcarii jako kolebek Celtów etc.
W tym kontekście nie dziwi przedstawianie w chińskiej literaturze historycznej i propagandowej dziejów Tybetu jako części historii Chin, jakby samodzielne państwo tybetańskie nigdy nie istniało i nie mogło istnieć, a konflikty militarne między Tybetem a Chinami miały charakter wojen czy nawet potyczek wewnętrznych. Zgodnie z szablonem ideologicznym i propagandowym eksponuje się w tej literaturze elementy wspólne (np. traktaty pokojowe), a maksymalnie marginalizuje rozbieżności, kontrowersje czy konflikty (np. liczne wojny, powstania antychińskie, ignorowanie arbitralnych posunięć władz chińskich przez Tybet). Często stosowanym zabiegiem redakcyjnym stało się w tych publikacjach cytowanie jedynie wybranych fragmentów kronik, zapisów, wypowiedzi, tzn. wyłącznie pod kątem przydatności do danej argumentacji, a nie zgodnie z faktami.
Jak już wielokrotnie podkreślano, całkowicie obiektywne chińskie opracowania prawie nie istnieją.
Jerzy Bayer Waldemar J. Dziak - Tybet