środa, 4 lutego 2026



W kwestii przynależności Tybetu chińscy naukowcy, wbrew realiom historycznym, próbują politycznie wykazać również wspólną genealogię obu narodowości, np. na podstawie badania antygenów krwi. Ich zdaniem Tybetańczycy wywodzą się od dawnych mieszkańców południowego Gansu i Qinghaiu z okresu paleolitu i neolitu. Jest to o tyle dziwne, że transponując dzisiejsze realia etniczne i polityczne na tamtą epokę, badacze nie zwracają uwagi na oczywisty fakt, iż owi dawni mieszkańcy Gansu i Qinghaiu nie należeli do narodowości Han.

Chińscy naukowcy-propagandziści sięgają także do pradziejów języka, uznając za jeden z dowodów pokrewieństwa obu narodowości istnienie ok. 600 wspólnych leksemów /leksem to podstawowa, abstrakcyjna jednostka słownikowa języka, obejmująca wyraz wraz z jego wszystkimi formami gramatycznymi i odmianami - red./, zaświadczonych w pracach lingwistycznych, w tym m.in. partykuł syntaktycznych. W pracach językoznawców podaje się, że liczba leksykalizmów starotybetańskich (zachowanych w formie pisanej) i starochińskich (zaklasyfikowanych przez chińskich językoznawców według kryteriów współczesnej, a nie ówczesnej, znacznie odmiennej fonetyki języków chińskich!), które wykazują podobieństwa fonetyczne (w wygłosach sylab), waha się między 211 a ponad 1000. Naukowcy chińscy nie biorą jednak pod uwagę zapożyczeń językowych wynikających z kontaktów obu narodowości, ponieważ szkodzi to przyjętej a priori tezie o wspólnych korzeniach.

Podobnie ma się rzecz z chronologią procesów lingwistycznych, którą żongluje się w tej argumentacji dowolnie, usiłując porównywać ze sobą konstrukcje syntaktyczne /konstrukcje syntaktyczne to uporządkowane sposoby łączenia wyrazów i morfemów w większe całości (frazy, zdania) zgodnie z zasadami składni danego języka. Badają one funkcje wyrazów (podmiot, orzeczenie), ich zależności (zgoda, rząd, przynależność) oraz szyk - red./, które dzieli od siebie ok. 2 tys. lat, oraz systemy fonetyczne, odległe od siebie o 1300 lat. Zachowane zabytki piśmiennictwa obu narodowości dzielą bowiem całe wieki: chińskie mają dużo wcześniejszą metrykę, ponieważ najstarsze znane zabytki piśmienne – znaki pisma wypalone na kościach wróżebnych – pochodzą z czasów dynastii Shang-Yin (chiń. Shāng-Yīn), z lat 1766–112214 p.n.e., natomiast najstarszym zapisem języka tybetańskiego jest wyryta na kolumnie Szöl/Zhol w Lhasie inskrypcja z 767 roku n.e..

Stosując podobne kryteria antropologiczne bądź lingwistyczne, można by równie szybko udowodnić np. (z racji pokrewieństwa języków indoeuropejskich) przynależność Indii do Europy lub odwrotnie, przynależność Sycylii do któregoś z państw skandynawskich (ze względu na wędrówki Normanów), przynależność Irlandii do Czech bądź Szwajcarii jako kolebek Celtów etc.

W tym kontekście nie dziwi przedstawianie w chińskiej literaturze historycznej i propagandowej dziejów Tybetu jako części historii Chin, jakby samodzielne państwo tybetańskie nigdy nie istniało i nie mogło istnieć, a konflikty militarne między Tybetem a Chinami miały charakter wojen czy nawet potyczek wewnętrznych. Zgodnie z szablonem ideologicznym i propagandowym eksponuje się w tej literaturze elementy wspólne (np. traktaty pokojowe), a maksymalnie marginalizuje rozbieżności, kontrowersje czy konflikty (np. liczne wojny, powstania antychińskie, ignorowanie arbitralnych posunięć władz chińskich przez Tybet). Często stosowanym zabiegiem redakcyjnym stało się w tych publikacjach cytowanie jedynie wybranych fragmentów kronik, zapisów, wypowiedzi, tzn. wyłącznie pod kątem przydatności do danej argumentacji, a nie zgodnie z faktami.

Jak już wielokrotnie podkreślano, całkowicie obiektywne chińskie opracowania prawie nie istnieją.

Jerzy Bayer Waldemar J. Dziak - Tybet


Patriot PAC-3 vs Iskandery-M i Onyks 

W nocy z 2 na 3 lutego  miał miejsce kolejny rosyjski dobrze skoordynowany atak rakietowy na obiekty na Ukrainie. 

Rosjanie odpalili łącznie ponad 520 środków napadu powietrznego (śnp): 
 32 rakiety balistyczne Iskander-M, oraz S-300 jako wabie owych 
28 lotniczych rakiet manewrujących Ch-101, oraz morskich Kalibr 
7 rakiet lotniczych  Ch-32, 
4  rakiety przeciwokrętowe Onyks, 
450 bezpilotowców z czego około 300 Szachedów. 
 
Ukraińska OPL na terenie całego kraju strąciła:
4 Onyksy, 11 Iskanderów-M lub S-300, 2x Ch-32, 20x rakiet manewrujących, ponad 412 bezpilotowców.

Tylko aglomeracja Kijowa była broniona przez baterię Patriota PAC-3. Tam też Rosjanie przeprowadzili najcięższy atak celując w: 
- elektrownia i elektrociepłownia CHP-5
- elektrownia i elektrociepłownia CHP-4
- elektrownia Tripila
- podstacja 750kV "Kijów"
Na ww cele  odpalono nie mniej niż: 
4 Onyksy, ~18 Iskanderów-M, 7 Ch-32,  6 Ch-101, ponad 200 bezpilotowców na cele: 

Trafione zostały: 
- elektrownia i elektrociepłownia CHP-5, minimum cztery trafienia Iskanderami-M. Obiekt zniszczony. 
- elektrownia i elektrociepłownia CHP-4 minimum dwa trafienia rakiet balistycznych. Obiekt poważnie uszkodzony. 
- podstacja 750kV "Kijów" Pięć trafień obszarowych w obiekt rakietami lotniczymi. Obiekt lekko uszkodzony. 
- nie mam danych o Tripili. 

Niżej film pokazujący straty i trafienia przeciwrakiet PAC-3 systemu Patriot. Można policzyć 6 do 8 trafień z których kilka ma miejsce w cele manewrujące.  Jest to dość zbieżne z faktem że minimum 6 Iskanderów-M trafiło w cele z około 18 odpalonych z tym że na nagraniu widać też dość wolno opadające cele balistyczne - mogą to być stosowane jako wabie rakiety S-300. 

Niestety Rosjanie od roku zdecydowanie zwiększyli skuteczność swoich ataków co wynika po pierwsze z bardzo małego zapasu PAC-3 po stronie ukraińskiej (szacunkowo mniejszego niż ilość odpalanych rakiet balistycznych!)  a po drugie z innego sposobu planowania i wykonywania uderzeń. Rosjanie nauczyli się tak koordynować ataki środków napadu powietrznego aby w bardzo krótkim przedziale czasu uderzały na poszczególne cele jednoczasowo z próbą zduszenia baterii Patriotów (SEAD) dokonywanym przez inne środki rażenia. Inaczej rzecz ujmując mamy sytuację w której np Geranie oraz  Onyksy i część Iskanderów próbuje porazić SD Baterii i radary Patriota  i w tym samym momencie następuje zgrane w czasie uderzenie na elektrociepłownie.  Oczywiście pojawiają się od roku doniesienia o próbach nowych (w terminalnej fazie ataku) manewrów przeciwrakietowych Iskanderów-M ale nie jest to nic nowego dla tego kompleksu (zdolności takowe znane są już dla rakiet przedprodukcyjnych)  zaś zdolności manewrowe rakiet kompleksu Iskander nawet obliczeniowo nigdy nie wykraczały poza możliwości obliczeniowe MPQ-65 i kinematyczne PAC-3MSE. 

Głównym problemem pozostaje jednak za mała ilość rakiet PAC-3MSE po stronie ukraińskiej.

x.com/wolski_jaros