czwartek, 3 marca 2022


Siódmego dnia rosyjska operacja militarna przeciwko Ukrainie uległa wyhamowaniu. Na większości kierunków jednostki Sił Zbrojnych FR przesunęły się nieznacznie lub toczą boje pozycyjne. Zacieśnia się pierścień okrążenia wokół Kijowa – wojska rosyjskie atakują w rejonie Fastowa na południowo-wschodnich obrzeżach stolicy oraz Obuchowa, bezpośrednio na południe od miasta, na prawym brzegu Dniepru. Pod kontrolą ukraińską pozostała droga z Kijowa do Białej Cerkwi, prowadząca przez zniszczony bombardowaniami Wasylków. Oddziały ukraińskie – sił zbrojnych, Gwardii Narodowej i obrony terytorialnej – toczą walki na wszystkich kierunkach obrony stolicy (najcięższe na linii Kozarowicze–Wyszogród na północ od Kijowa). Po lewej stronie Dniepru jednostki rosyjskie zbliżyły się do Kijowa i Browarów, lecz ich główne siły ześrodkowane są kilkadziesiąt kilometrów od centrum, a grupy dywersyjno-rozpoznawcze operują w rejonie Boryspola. Agresor przystąpił do budowania zaplecza logistycznego na północny zachód od Kijowa (obozowiska i magazyny polowe powstają w rejonie miejscowości Borodzianka, Katiużanka i Hawronszczyna), czemu obrońcy starają się przeciwdziałać. Siły Zbrojne Ukrainy odniosły 2 marca pierwszy taktyczny sukces, wypierając Rosjan z Makarowa – miejscowości ważnej z punktu widzenia kontroli nad autostradą z Kijowa do Żytomierza.

Na kierunkach operacyjnych siewierskim (z Czernihowem) i słobodzkim (z Sumami i Charkowem) dało o sobie znać rozciągnięcie ugrupowania rosyjskiego i pozostawienie praktycznie niezniszczonych pododdziałów ukraińskich, które – częstokroć przy wsparciu mieszkańców – podjęły kroki na rzecz blokowania linii komunikacyjnych agresora. Mimo działań jednostek ukraińskich w głębi rosyjskiego ugrupowania (do największej potyczki miało dojść w miejscowości Kruty w obwodzie czernihowskim) siły najeźdźcy kontynuowały ofensywę w kierunku zachodnim (na Kijów i Dniepr) i południowym (w stronę obwodu ługańskiego), ale nie odniosły większych sukcesów. Również zgrupowanie rosyjskie w obwodzie zaporoskim nie poszerzyło swojego stanu posiadania w okolicach Zaporoża, tocząc walki wzdłuż głównych dróg w południowej części obwodu (otoczyły główny węzeł komunikacyjny – Tokmak, blokują także Enerhodar). W obwodzie ługańskim siły ukraińskie wykorzystały lukę operacyjną pomiędzy zgrupowaniem rosyjskim w obwodzie charkowskim a siłami tzw. separatystów i podeszły do granicy Rosji.

W Konotopie (obwód sumski) doszło do lokalnych negocjacji z Rosjanami, w których strona ukraińska pod groźbą bombardowania miasta zgodziła się nie podejmować działań zbrojnych wobec nich i nie blokować linii komunikacyjnych. W zamian przeciwnik zobowiązał się do niezajmowania miasta.

Dotychczasowe tempo ofensywy armia rosyjska utrzymała w obwodzie mikołajowskim, kontynuując działania w kierunku północnym. Została zatrzymana na wysokości Wozniesieńska nad Bohem, 80 km na północny zachód od Mikołajowa, gdzie toczą się walki. W Chersoniu i okolicach uaktywniła się ukraińska obrona terytorialna, która podważyła rosyjską kontrolę nad stolicą obwodu. W kierunku Zatoka–Odessa zbliża się grupa rosyjskich okrętów (cztery duże jednostki desantowe w eskorcie trzech małych korwet rakietowych), stanowiąca trzecią część sił desantowych, jakie ma do dyspozycji Marynarka Wojenna FR na Morzu Czarnym.

Systematycznie niszczone z powietrza i ogniem artylerii (głównie rakietowej) są Kijów, Czernihów (zbombardowane składy paliwa), Sumy (duże bombardowanie obiektów wojskowych), Charków (wojska agresora miały rozluźnić pierścień okrążenia na 2–3 km, zrywając kontakt ogniowy) i Mariupol, a także mniejsze miejscowości na zapleczu operacji i głównych kierunkach natarcia. Podobnie niszczy się miasta (głównie Lisiczańsk) w strefie oddziaływania tzw. separatystów w Donbasie, którzy kontynuują działania w kierunku Nowego Ajdaru i Wołnowachy. Ograniczono uderzenia rakietowo-powietrzne na cele poza głównym obszarem walk. Według ocen amerykańskich od rozpoczęcia agresji Rosjanie mieli wystrzelić 450 rakiet wszystkich typów.

Siły Zbrojne Ukrainy utworzyły zgrupowanie obronne na Wołyniu, które ma zabezpieczać północno-wschodnie rubieże państwa w przypadku uderzenia z obwodu brzeskiego. Dotychczas nie potwierdzono informacji o przygotowywaniu do wkroczenia do kraju jednostek armii białoruskiej, jednak pozostaje ona w gotowości bojowej. Na Białorusi nadal znajduje się także część rozmieszczonych tam wcześniej wojsk FR. MSW Ukrainy ostrzega, że nie wyklucza rosyjskiej prowokacji wobec Białorusi. W ramach operacji specjalnej oddziały rosyjskie przebrane w ukraińskie mundury mogą zaatakować białoruskie posterunki graniczne, a nawet posunąć się do ostrzału artyleryjskiego i aktów sabotażu w rafinerii w Mozyrzu. Działania te mają zmusić Alaksandra Łukaszenkę do wydania zgody na użycie jednostek armii.

Ukraiński Sztab Generalny podał kolejne dane o stratach rosyjskich. Łącznie od 24 lutego wyniosły one: zabici i ranni – ok. 9000, czołgi – 211, BWP – 900, systemy artyleryjskie – 90, wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet – 42, systemy obrony powietrznej – 11, samoloty – 30, śmigłowce – 31, inne pojazdy – 374, lekkie łodzie motorowe – 2, cysterny z paliwem – 60, bezpilotowce – 3. W komunikacie podkreślono, że dane są szacunkowe.

Według Ministerstwa Obrony FR straty ukraińskie wyniosły 2870 zabitych, ok. 3700 rannych, 572 jeńców. Łącznie podczas operacji zniszczono 1533 cele, w tym: 54 stanowiska dowodzenia i centra łączności Sił Zbrojnych Ukrainy, 39 zestawów rakiet przeciwlotniczych S-300, Buk M-1 i Osa oraz 52 stacje radiolokacyjne. Zniszczono również 47 samolotów na ziemi i 13 w powietrzu, 484 czołgi i inne pojazdy opancerzone, 63 wyrzutnie wieloprowadnicowe, 217 armat i moździerzy polowych, 336 specjalnych pojazdów wojskowych oraz 47 bezzałogowych statków powietrznych. Po raz pierwszy Rosjanie poinformowali także o stratach własnych – wynoszą one 498 zabitych i 1597 rannych. Wśród ofiar śmiertelnych jest gen. mjr Andriej Suchowiecki, zastępca dowódcy 41. Armii.

Władze w Kijowie kontynuują ofensywę informacyjną mającą na celu umocnić opór społeczeństwa – przekonują, że wróg jest zdemoralizowany, nie dysponuje wystarczającymi zapasami żywności i masowo porzuca broń. Minister obrony Ołeksij Reznikow wezwał Ukraińców na terenach zajętych przez wojska wroga do prowadzenia walk partyzanckich i podpalenia tylnych kolumn wsparcia z żywnością i amunicją. Rada Najwyższa zamierza uchwalić zmiany w kodeksie karnym, aby zwiększyć odpowiedzialność za dopuszczenie się aktu zdrady stanu lub dywersji, za co ma grozić kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Prezydent Zełenski wydał dekret o powołaniu Sztabu Koordynacyjnego ds. Humanitarnych i Społecznych, który ma pomagać najmocniej dotkniętym wojną mieszkańcom. Będzie koordynować dostawy pomocy humanitarnej z zagranicy oraz dystrybuować pomoc państwową i przekazaną przez wielki biznes dla administracji wojskowych i społeczności lokalnych. W tym kontekście uproszczono przepisy związane z importem towarów stanowiących pomoc humanitarną, a wiele państw europejskich zgodziło się na przejazd transportów bez zezwoleń międzynarodowych. Rządzący zaapelowali do organizacji międzynarodowych o wsparcie w tworzeniu korytarzy humanitarnych w zajętych miastach, w których Rosjanie dokonują grabieży i mordów, a problemy aprowizacyjne się pogłębiają. Władze dążą do powstrzymania wzrostu cen żywności i opanowania paniki zakupowej. Wprowadzono państwową regulację cen w sieciach handlowych na tzw. ważne społecznie towary. Mimo niedoboru surowców, prądu, siły roboczej oraz problemów logistycznych żywność nadal jest produkowana i rozwożona do sklepów.

Prezydent Zełenski i szef dyplomacji Dmytro Kułeba przeprowadzili szereg rozmów międzynarodowych na temat wzmocnienia zdolności bojowych sił ukraińskich, zwiększania zakresu sankcji i przeciwdziałania próbom ich obchodzenia przez Rosję. Zgromadzenie Ogólne ONZ przegłosowało 141 głosami (przeciw było tylko pięć państw: Rosja, Syria, Korea Północna, Erytrea, Białoruś) rezolucję potępiającą napaść Rosji i wzywającą ją do bezwarunkowego opuszczenia terytorium państwa ukraińskiego w uznanych prawem międzynarodowym granicach.

Według danych Straży Granicznej RP 2 marca granicę polsko-ukraińską przekroczyło 95 tys. osób, a łącznie od początku inwazji – 575,1 tys. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców poinformowało z kolei, że od 24 lutego Ukrainę opuściło już milion osób. Komisja Europejska rozpoczęła przygotowywanie przepisów, dzięki którym osoby uciekające przed wojną będą mogły uzyskać tymczasowy azyl w UE (zezwolenie na pobyt, dostęp do edukacji i rynku pracy).

osw.waw.pl

— Dzień przed inwazją powiedzieli nam wprost, że będzie wojna — opowiada dziennikarz stacji telewizyjnej Zwiezda, kanału TV należącego do ministerstwa obrony Rosji. — Jesteśmy przyzwyczajeni do przebywania w strefach wojny, zawsze podróżujemy z wojskiem, więc jest względnie bezpiecznie. Ale tym razem było to straszne.

Dziennikarz Zwiezdy przyznaje, że on i większość jego kolegów popierała politykę zagraniczną Putina. Ale teraz, kiedy zobaczyli, co się naprawdę dzieje w Ukrainie, zmieniają zdanie.

Dziennikarz Kanału 2 (programu 2 państwowej telewizji), mówi, że celowo nie śledzi tego, co dzieje się na Ukrainie: — Nie chcę się nad tym zastanawiać. Naprawdę nie rozumiem, co się tam dzieje i nie chcę rozumieć. Mówią nam, że Putin nie miał wyboru, a ja staram się w to wierzyć.

Nie wszyscy jednak starają się zrozumieć Putina. Inny dziennikarz Kanału 2 ujawnia, że reporterzy kilku mediów rosyjskich założyli prywatny chat w sieci, gdzie dyskutują o tym, co się dzieje w Ukrainie. — Wielu z nich boi się, że zostaną wysłani, by relacjonować wojnę. Jeden z naszych kamerzystów z lokalnej stacji przy granicy z Ukrainy zrezygnował z tego powodu z pracy — mówi dziennikarz. — Ludzie są głęboko przygnębieni. Większość z nich zdaje sobie sprawę z tego, co robi, ale nie mają innych możliwości pracy.

Moskiewscy reporterzy Kanału 1 (Programu 1 państwowej telewizji) i rosyjscy korespondenci zagraniczni, którzy nie zgadzają się z oficjalnym stanowiskiem, rozmawiają na prywatnych czatach internetowych. Dwie osoby udzielające się na nich powiedziały nam, że doskonale rozumieją, jaką propagandę robi Kanał 1, ale nie mogą w żaden sposób wpłynąć na politykę redakcji. Obie osoby powiedziały nam, że boją się zwolnienia.

— Wiele osób, które w ostatnich latach odeszły z pracy, bo chciały przestrzegać zasad dziennikarskich, nie mogło potem znaleźć pracy — mówi dziennikarz z 15-letnim stażem w Kanale 1. — Niektórzy potem wrócili. Jeden z tych >opozycjonistów< pracuje teraz w redakcji obsługującej Kreml. Ludzie potrafią przekonać się do wszystkiego.

Dziennikarze powiedzieli, że ich koledzy z państwowych mediów często cierpią na depresję i mają problemy z alkoholem, ale kariera w państwowym wydawnictwie nadal pozostaje bardzo atrakcyjna dla wielu Rosjan. Tylko kilka osób odeszło z pracy — "The Moscow Times" znalazło dwie z nich.

Jedna z dziennikarek Kanału 1, która obecnie kręci materiały krytykujące USA, w 2014 r. była przeciwniczką polityki Putina w 2014 roku. W prywatnych rozmowach mówiła wówczas, że jest przeciwna aneksji Krymu i wsparciu dla separatystycznych regionów Donbasu. Miała jednak na tyle rozsądku, by tego nie okazywać publicznie. Dziś ma świetną pensję i jest uważana za jedną z najlepszych dziennikarek w kraju.

W redakcji dużej i znanej gazety "Izwiestia" zrozpaczona dziennikarka powiedziała nam w tajemnicy, że urodziła się w Ukrainie i jest kategorycznie przeciwna działaniom wojennym: — Ciągle sprawdzam doniesienia. Mam tam krewnych i przyjaciół. Boję się o nich. Ale nie mówię nic moim współpracownikom. Mam do spłacenia kredyt hipoteczny.

Wiele państwowych firm medialnych zaczęło ostatnio sprawdzać posty swoich pracowników w mediach społecznościowych, ale od czasu inwazji na Ukrainę monitorowani są już wszyscy dziennikarze pracujący w mediach państwowych. — Jest osoba, która sprawdza nasze posty. Wiem, kim ona jest, ale nie podam jej nazwiska — mówi dziennikarz Kanału 1. — Ona donosi asystentom szefa dyrekcji programów informacyjnych. Wtedy zaczynają do nas dzwonić z góry z żądaniem, żebyśmy zdjęli nasze wpisy.

Inny dziennikarz opowiada, jak pod koniec lutego dziennikarzom Kanału 1 i 2 kazano nakręcić materiały o uchodźcach z Ukrainy. — Ostatnie cztery materiały, które nakręciliśmy, dotyczyły uchodźców z Donbasu, którzy osiedlili się w różnych częściach kraju — mówi dziennikarz Kanału 2. — Naprawdę im współczuliśmy, wiele przeszli. Ale cały czas myślę o tym, jaka to hipokryzja — teraz w Ukrainie tysiące ludzi są teraz nieustannie ostrzeliwane.

Jednak nie wszyscy pracujący w państwowych mediach milczą. Niektórzy zabierają głos, nawet jeśli szkodzi to ich karierze.

"Strach i ból. NIE DLA WOJNY". Iwan Urgant, bardzo popularny prowadzący nocnego talk-show na Kanale 1, napisał to krótkie oświadczenie na Instagramie. Od tamtej pory nie pojawił się na antenie, choć rzeczniczka stacji twierdzi, że nadal jest pracownikiem Kanału Pierwszego.

Petersburska dziennikarka Anna Zasławska, która pracowała przy programie politycznym "Interwizja", odeszła z Kanału 78 z powodu swojego stanowiska w sprawie Ukrainy. Jelena Czernienko, znana dziennikarka gazety "Kommiersant", została usunięta z listy dziennikarzy współpracujących z Ministerstwem Spraw Zagranicznych po tym, jak podpisała list otwarty, w którym domagała się zaprzestania działań wojennych przeciwko Ukrainie. Czernienko pracowała w tym zespole prasowym od 11 lat.

W ub.r. rosyjski budżet państwa przeznaczył na media państwowe 102,8 mld rubli (4,3 mld zł). Największym beneficjentem funduszy państwowych jest telewizja RT, która w 2020 r. otrzymała 27,4 mld rubli (1,1 mld zł). Kanał 1 otrzymał 6,5 mld rubli (272,2 mln zł) dotacji.

onet.pl

- Schwytałeś rosyjski czołg lub transporter opancerzony i martwisz się, jak to zadeklarować? Zachowaj spokój i kontynuuj obronę Ojczyzny! Nie ma potrzeby zgłaszania zdobytych rosyjskich czołgów i innego sprzętu, ponieważ ich wartość nie przekracza stu-krotności płacy minimalnej (248.100 hrywien) – głosi komunikat służb prasowych Narodowej Agencji ds. Zapobiegania Korupcji.

Jak dodano, w tym przypadku nie ma też obowiązku składania deklaracji o istotnej zmianie stanu majątkowego w ciągu 10 dni.

W komunikacie wyjaśniono, że zdobycze bojowe nie podlegają obowiązkowi ujawnienia ich w oświadczeniach podatkowych z następującego powodu: zostały one zdobyte nie w wyniku zawarcia jakiejkolwiek transakcji, lecz w związku z agresją na pełną skalę Federacji Rosyjskiej 24 lutego 2022 r. przeciwko niepodległemu i suwerennemu państwu ukraińskiemu, która jest kontynuacją podstępnego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę rozpoczętego w 2014 r.

rp.pl