wtorek, 21 kwietnia 2026



15 kwietnia Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny za dnia, który łącznie z dwoma atakami nocnymi trwał 37 godzin. Celami były infrastruktura energetyczna, przemysłowa i transportowa. Uszkodzono m.in. obiekty dwóch technicznych uczelni wyższych oraz zakłady Dniepropress w Dnieprze (odpowiednio 15 i 16 kwietnia), zakłady Motor Sicz w Zaporożu (nocą z 14 na 15 kwietnia), zakłady chemiczne i podstację 330 kV w Sumach (15 kwietnia), a także zakłady Kwazar i Majak w Kijowie oraz zakłady Mikron, infrastrukturę portową i kontenerowiec pod banderą Nauru w Odessie (16 kwietnia). Według ukraińskiego MSW zginęło 15 osób, a ponad 100 zostało rannych, jednak ze szczątkowych informacji z najbardziej poszkodowanych miast – Dniepru, Odessy i Kijowa – wynika, że tylko w nich zabitych zostało 20 osób. O zniszczeniach infrastruktury donoszono też z Białej Cerkwi, Charkowa, Czerkas, Czernihowa, Izmaiłu, Sum oraz obwodów mikołajowskiego i połtawskiego. W regionach tych doszło do uszkodzeń przede wszystkim infrastruktury energetycznej. Zgodnie z komunikatem ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) w ciągu wspomnianych 37 godzin agresor wykorzystał prawie 1000 dronów i 50 rakiet. Rzecznik ukraińskiej Marynarki Wojennej Dmytro Płetenczuk ocenił liczbę bezzałogowców użytych nocą z 15 na 16 kwietnia w ataku na Odessę jako rekordową. Obrońcy mieli ich unieszkodliwić 87.

Prowadzone przez Rosjan od początku 2026 r. ataki na infrastrukturę portową doprowadziły do dalszego zmniejszenia przeładunku towarów, o czym 20 kwietnia poinformowała Administracja Portów Morskich Ukrainy. W pierwszym kwartale 2026 r. wyniósł on 21 mln ton, podczas gdy w analogicznym okresie 2025 r. sięgnął 23 mln ton, a w 2024 r. – 27,8 mln ton. Od początku br. poszczególne porty mają być atakowane średnio co pięć dni. Uszkodzone zostały 193 instalacje portowe oraz 25 statków. Oprócz zmasowanego ataku w dniach 15–16 kwietnia infrastruktura portowa w rejonie Odessy zaatakowana została również w dwóch kolejnych dobach (poza wyżej wymienionymi celem był port Piwdennyj). Z kolei okres od 19 do 21 kwietnia był jedną z niewielu dłuższych pauz od początku 2026 r., gdy nie odnotowano nowych uderzeń.

(...)

18 kwietnia celem zmasowanego ataku był Krym, a w Sewastopolu trafione zostały rosyjskie okręty desantowe. W dniu ataku Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) powiadomiła o trafieniu jednostek „Azow” i „Jamał” (projektu 775) oraz trzeciej niezidentyfikowanej, najprawdopodobniej kutra przeciwdywersyjnego „Graczonok”, a dzień później ukraiński wywiad wojskowy (HUR) o uszkodzeniu okrętów desantowych „Jamał” i „Nikołaj Filczenkow” (projektu 1171). Obie ukraińskie służby przypisały sukces podległym sobie jednostkom, odpowiednio Centrum Operacji Specjalnych „Alfa” i pododdziałowi specjalnemu „Prymary”. Z dostępnych informacji wynika, że okręty nie ucierpiały poważnie, niemniej atak był pierwszym od prawie dwóch lat, w którym doszło do trafienia dużego rosyjskiego okrętu w rejonie Krymu. Potwierdza on też, że baza w Sewastopolu wciąż jest wykorzystywana przez rosyjską flotę (okręty przechodzą tam głównie przeglądy i remonty). Najpoważniejszym skutkiem ataku na półwysep był pożar bazy paliwowej w Sewastopolu. SBU i HUR donosiły także o uszkodzeniu na półwyspie stacji radiolokacyjnych, a 20 kwietnia Sztab Generalny powiadomił o trafieniu bazy paliwowej w Hwardijśkem.

16 i 20 kwietnia ukraińskie drony uderzyły w rafinerię Rosniefti w Tuapse w Kraju Krasnodarskim, wywołując pożar zbiorników z paliwem (ponowny atak nastąpił po ugaszeniu pierwszego). 16 kwietnia doszło również do trafień w porcie, a część jednostek oczekujących na załadunek paliwa została przebazowana do Noworosyjska. 18 kwietnia zaatakowane zostały rafinerie w Nowokujbyszewsku i Syzraniu w obwodzie samarskim, baza paliwowa w Tichoriecku w Kraju Krasnodarskim oraz port Wysock w obwodzie leningradzkim (według ukraińskiego Sztabu Generalnego trafiony został tamtejszy terminal Łukoilu), a dzień później port Jejsk w Kraju Krasnodarskim. Na ich terenie wybuchły pożary, nie potwierdzono jednak znaczących zniszczeń, podobnie jak w przypadku ataku na zakłady chemiczne w Sterlitamaku w Baszkortostanie 15 kwietnia. Do pożaru i uszkodzenia hal fabrycznych doszło w produkujących bezzałogowce zakładach Atłant Aero w Taganrogu, w które ukraińskie drony uderzyły 19 kwietnia. 18 kwietnia w ataku na cele w Rosji i na terenach okupowanych Ukraińcy znów wykorzystali znaczną liczbę bezzałogowców – co najmniej 568 (taką liczbę zneutralizowanych podał resort obrony FR).

(...)

16 kwietnia Ministerstwo Obrony FR zagroziło „nieprzewidywalnymi konsekwencjami” państwom europejskim uczestniczącym w produkcji dronów dla Ukrainy. Oświadczenie odnosiło się do podpisanych w ostatnich tygodniach porozumień dotyczących współpracy europejskich i ukraińskich producentów bezzałogowców. Stwierdzono, że działania te prowadzą do „eskalacji sytuacji wojskowo-politycznej” i przekształcania tych państw w „strategiczne zaplecze Ukrainy”. Ministerstwo opublikowało również adresy i nazwy firm w 11 państwach europejskich, w tym w Polsce, a także w Turcji i Izraelu, które miały być zaangażowane w produkcję dronów lub ich komponentów dla Ukrainy. Oświadczenie, podparte pogróżkami ze strony wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa FR Dmitrija Miedwiediewa, należy intepretować jako rosyjską operację informacyjną mającą powstrzymać państwa partnerskie Ukrainy przed kontynowaniem kooperacji przemysłów zbrojeniowych.

osw.waw.pl


Izabela Albrycht, pełnomocniczka rektora AGH do spraw programu DIANA, zwraca z kolei uwagę, że "przewagę buduje się nie najsilniejszą armią, ale najszybszym systemem innowacji".

Innymi słowy, nowoczesne konflikty wygrywa się szybkością wdrażania technologii – powiedziała.

(...)

– Bardzo istotnym czynnikiem jest fakt, że współczesne pole walki obejmuje również infrastrukturę cywilną – powiedziała Albrycht. Transport wojskowy przykładowo zależy od cywilnych portów, lotnisk, dróg i kolei, a powodzenie operacji militarnych także od sieci energetycznych czy światłowodów. – To wszystko sprawia, że pole walki tak naprawdę rozciąga się na całe państwo, a zatem potrzebna jest budowa odporności państwa i społeczeństwa – podkreśliła.

Taka charakterystyka współczesnych konfliktów zdaniem Albrycht sprawia, że "trzeba inaczej podejść do tworzenia zdolności, które pozwalają nam osiągnąć zwycięstwo". Rozwiązaniem może być nowy model pozyskiwania technologii wojskowych, tym razem oparty na rozwiązaniach podwójnego, cywilnego i wojskowego zastosowania, czyli dual-use.

Według Albrycht mamy do czynienia z systemową zmianą dotyczącą rozwiązań dual-use. Do tej pory to technologie wojskowe zasilały rynek cywilny, czego przykładem jest nawigacja satelitarna – powstała na potrzeby wojska, dziś jest powszechnie wykorzystywana poza nim. – Teraz kierunek dyfuzji technologii się odwraca, czyli w dużej mierze to technologie komercyjne są adaptowane do celów obrony i bezpieczeństwa. Warto też zwrócić uwagę, że takie technologie mogą wrócić z powrotem do zastosowań cywilnych – podkreśliła. Na przykład w Ukrainie drony są coraz częściej wykorzystywane w rolnictwie czy transporcie.

Ekspertka zwraca uwagę, że takie procesy potrafią obniżyć koszt pozyskiwania innowacji przez wojsko. 

(...)

Przykładów firm, które zaczynały w cywilu, a potem trafiły do wojska, jest niemało. Palantir Technologie, który dostarcza analitykę armii Izraela i jesienią 2025 r. podpisał list intencyjny z polskim MON, zaczynał od rozwiązań dla sektora bankowego. ICEYE, polsko-fiński producent satelitów, również dla Wojska Polskiego, startował od rozwiązań, które monitorowałyby pokrywę lodową w Arktyce (ślad tego pozostał w nazwie firmy). Do wojska trafiła też firma Revobeam z Gdańska, która otrzymała wsparcie z programu DIANA i dziś oferuje kierunkowe anteny dla łączności, dzięki którym przeciwnikowi trudniej zatrudnić komunikację. Wcześniej miała na swoim koncie rozwiązania, które lokalizowały wózki na szpitalnym oddziale ratunkowym albo optymalizowały procesy logistyczne w porcie w Gdańsku. Z kolei duńska spółka Robotto, zanim zaczęła pracować dla sił zbrojnych, robiła oprogramowanie dla dronów, które dzięki sygnaturom cieplnym liczyły populację koali. – Dziś też liczą populację, ale nie powiem kogo i gdzie – śmieje się pułkownik Szymański.

Izabela Albrycht z AGH przypomina, że w pierwszych miesiącach po rosyjskiej inwazji to Ukraina miała przewagę wynikającą z szybkości adaptacji nowych technologii na potrzeby wojskowe. Z czasem jednak Rosja także się uczyła i dostosowywała do zmian.

Coraz częściej będziemy widzieć nowoczesne rozwiązania, które w sposób zwinny są wykorzystywane na polu walki. Musimy nasz system innowacji dostosować, żeby każdorazowo na te zmiany odpowiadać – powiedziała.

wnp.pl