poniedziałek, 1 czerwca 2026


 
Była pierwsza dama Jill Biden znów przyciągnęła uwagę do debaty, która zakończyła karierę polityczną jej męża, promując swoją nową autobiografię. Były prezydent Joe Biden znów kieruje reflektory na swoje wywiady audio z prokuratorem specjalnym Robertem Hurem, bo pozywa Departament Sprawiedliwości, aby zapobiec ich publikacji. A jego pogrążony w skandalach syn, Hunter Biden, którego przeszłość Republikanie wielokrotnie wykorzystywali w kampanii wyborczej, znów trafia na pierwsze strony gazet — tym razem z powodu udziału w podcaście z kontrowersyjną teoretyczką spiskową Candace Owens.

Zaskakujące wyznanie Jill Biden w tym tygodniu, że sądziła, iż jej borykający się z problemami zdrowotnymi mąż miał udar mózgu na scenie debaty w czerwcu 2024 r., stanowiło ostry kontrast w stosunku do jej pozytywnego przedstawienia sytuacji i stanowczej obrony w tamtym momencie. Otworzyło to ledwo zagojone rany po katastrofalnej próbie utrzymania Białego Domu przez Demokratów, wywołując nową falę retrospektywnego obwiniania się nawzajem niecały tydzień po nieudanej analizie wyborów prezydenckich w 2024 r. przeprowadzonej przez partię.

Czołowi demokraci twierdzą, że to niepotrzebne odwracenie uwagi, w momencie gdy starają się skupić całą partię na kluczowych wyborach śródokresowych — i na tym, co naprawdę interesuje wyborców.

— Nie potrzebuję się rozpraszać czyjąkolwiek książką — powiedziała dziennikarzom w czwartek w Waszyngtonie na marginesie posiedzenia Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej Michelle Lujan Grisham, gubernatorka Nowego Meksyku z ramienia Partii Demokratycznej. — Muszę skupić się na tym, by zmienić życie ludzi na lepsze. I myślę, że to właśnie te bzdury naprawdę ich frustrują. Szczerze mówiąc, nie sądzę, by przeciętny wyborca demokratyczny, zwłaszcza w Nowym Meksyku, przejmował się już tą książką czy debatą.

(...)

— Demokraci nie są tym zachwyceni. Mamy teraz świetną passę… a kiedy znów wciągnie nas dyskusja o wieku [Joe Bidena, który według przeciwników był zbyt "stary" na drugą kadencję jako prezydent] i wyborach w 2024 r. [Biden miał wtedy 81 lat], to nigdy nie będzie to dobre dla Demokratów. Myślę, że to trudna sytuacja — powiedziała Hays.

Hays to niejedyna osoba z administracji Bidena, która wyraziła frustrację.

— Moja reakcja brzmiała w zasadzie: "Witamy w klubie". Każda osoba w Ameryce i w administracji zastanawiała się nad tym samym, a zamiast to przyznać, przez wiele dni mówiono nam, żebyśmy to [nieudany występ Bidena w debacie wyborczej z Trumpem] ignorowali — że to była po prostu zła noc, anomalia — powiedział anonimowo inny były pracownik Białego Domu z czasów Bidena

(...)

— Nikt nie chce ponownie rozpatrywać najgorszego występu w debacie od czasów [starożytnej] Republiki Greckiej. Po co o tym rozmawiamy? Dlaczego rozmawiamy o Hunterze Bidenie? Dlaczego Hunter Biden mówi o Hunterze Bidenie? — powiedział Pete Giangreco, wieloletni strateg Demokratów, który pracował przy kampaniach Baracka Obamy, ale nie był zaangażowany w kampanie Joe Bidena ani Kamali Harris.

— Wasz czas już minął, idźcie dalej. … Republikanie i wszystkie ich superkomitety wydadzą trzy–cztery razy więcej niż my [na kampanie wyborcze przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu USA, które odbędą się w tym roku] — na tym musimy się skupić — dodał.

Jednak Bidenowie — i Harris — nie wykazują żadnych oznak chęci powrotu w cień. Harris, która w zeszłym roku wydała książkę krytykującą prezydenta, z którym współpracowała, dała do zrozumienia, że może wystartować w wyborach prezydenckich po raz trzeci w 2028 r. Joe Biden ze swojej strony zaczął popierać byłych urzędników swojej administracji, którzy startują w wyborach uzupełniających; jedna z jego kandydatek, była burmistrz Atlanty Keisha Lance Bottoms, wygrała w zeszłym tygodniu prawybory na gubernatora w kluczowym stanie Georgia. Jill Biden wyrusza w trasę promocyjną swojej książki.

onet.pl\Politico

 
Chiny to pierwszy i jedyny kraj na świecie, rozwijający technologię wydobycia gazu z pokładów węgla na dużych głębokościach na skalę komercyjną.

Wspomniane wydobycie CRG (ang. Coal Rock Gas) polega na ekstrakcji gazu ziemnego (głównie metanu), który powstaje i gromadzi się bezpośrednio w głęboko położonych (1500-6000 m.p.p.m.) warstwach skalnych bogatych w węgiel. Na tych głębokościach metan występuje również w formie „wolnej”, co zwiększa jego potencjał wydobywczy z pojedynczego odwiertu.

Niemniej jednak węgiel na tych głębokościach jest bardzo zwarty i pozbawiony naturalnych spękań, w związku z czym wydobycie z niego gazu odbywa się za pomocą szczelinowania (ang. fracking) – metody polegającej na wtłaczaniu do złóż pod potężnym ciśnieniem mieszanki wody, piasku i substancji chemicznych. To właśnie dzięki niej USA stały się największym eksporterem LNG na świecie.

Jednak szczelinowanie gazu z głębokich pokładów węgla nie jest „Świętym Graalem" bezpieczeństwa surowcowego Chin. Proces wydobycia CRG jest kapitałochłonny i zdaniem analityków może okazać się droższy niż w przypadku gazu łupkowego czy konwencjonalnego. Projekty będą wymagały silnego wsparcia politycznego i szybszego postępu technologicznego. 

Warto przedstawić inwestycje węglowe w odpowiednim kontekście. Wspomniane 10 proc. gazu z węgla na pewno wesprze rodzimy system energetyczny. Jednocześnie władze kontynuują planowanie i budowę kolejnych elektrowni jądrowych, farm fotowoltaicznych (również pływających) oraz elektrowni wiatrowych.

Zdaniem analityków Ember Energy, przyspieszające przejście na OZE napędza zmiany strukturalne w systemie energetycznym Państwa Środka, a produkcja energii z węgla zbliża się obecnie do szczytowego poziomu.

Jeśli obecne trendy się utrzymają, era „więcej odnawialnych źródeł, więcej węgla” dobiegnie końca. Podważa to pogląd prezentowany w niektórych kręgach, że postęp Chin polega jedynie na „dodawaniu energii” – nakładaniu odnawialnych źródeł na wciąż rosnącą bazę węglową. 

Elektryfikacja państwa nie ustaje: grzejniki elektryczne są coraz częstszym rozwiązaniem w ciepłownictwie, energia elektryczna wyprzedziła węgiel w przemyśle w 2023 roku, stając się największym źródłem energii końcowej. Ropa pozostaje jeszcze dominującym paliwem w transporcie, jednak wdrażanie pojazdów elektrycznych zaczyna stabilizować zużycie surowca.

Patrząc na energetykę Chin, należy pamiętać, że kraj ten odpowiada obecnie za 33,3 proc. globalnego zapotrzebowania na energię elektryczną – to więcej niż USA, Indie, Rosja i Japonia razem wzięte. 

energetyka24.com

 
Pisałem w listopadzie 2025 roku na łamach Defence24: „Jeśli trend utrzyma się, a tempo strat i zużycia zasobów pozostanie na obecnym poziomie, ofensywny impet może zacząć słabnąć w przedziale od dwóch do sześciu miesięcy”. Pisałem też, że rosyjski system „staje się coraz bardziej reaktywny — tam, gdzie wcześniej dominowała planowa strategia i kontrolowana siła, dziś widoczna jest improwizacja, przyspieszone decyzje, presja propagandowa i uszczelnianie aparatu państwowego”. Maj 2026 roku zamknął ten przedział prognostyczny. Front potwierdził diagnozę — w każdym szczególe.

Koniec maja 2026 roku – rosyjska inicjatywa operacyjna na froncie zaporoskim dogorywa. To nie jest chwilowe taktyczne wahnięcie. To strukturalny kryzys całej koncepcji, z jaką Kreml wchodził w trzeci rok pełnoskalowej inwazji. 58. Armia Ogólnowojskowa jest wyczerpana. Wojska Powietrznodesantowe, które miały być elitarną siłą uderzeniową rozstrzygającą bitwę o Zaporoże, zostały rzucone jako straż pożarna na zagrożone odcinki i płoną razem z frontem. W rejonie Kamienskiego, Stepnohirska, Małej Tokmaczeji i Białohirji ukraińskie wojska nie tylko utrzymują pozycje, ale aktywnie poprawiają swoje linie i zmuszają Rosjan do reaktywnej obrony tam, gdzie planowali natarcie. Paradoks jest pełny — rosyjskie dowództwo posłało na ten kierunek zgrupowanie odpowiadające pięciu dywizjom, a efekt jest odwrotny od zamierzonego.

(...)

Zanim przejdziemy do scenariuszy, warto przez chwilę zatrzymać się nad tym, co mówi sam fakt użycia WDW jako siły stabilizacyjnej. Wojska Powietrznodesantowe Federacji Rosyjskiej są — a przynajmniej były — nominalnie elitą zdolną do samodzielnych operacji powietrzno-lądowych, głębokiego obejścia i uderzenia na zaplecze przeciwnika. W doktrynie rosyjskiej stanowią rezerwę operacyjną, siłę zachowywaną do rozstrzygającego ciosu w momencie, gdy wróg jest już rozmiękczony. Teplinski — jednocześnie dowódca Grupy Wojsk Dniepr i całych WDW — mógł przez pewien czas traktować ten układ jako strategiczny atut. Mógł kierować elitarne jednostki tam, gdzie frontu wymagały. Problem polega na tym, że „gdzie front wymaga” okazało się niemal wszędzie naraz.

Pułk 247. został wycofany na odbudowę zdolności bojowej, po czym zawrócony z powrotem w rejon Kamienskiego, bo bez niego 19. Dywizja Zmechanizowana cofałaby się wzdłuż trasy Stepnohirsk — Kamieńskie. Elementy 76. Dywizji Desantowo-Szturmowej były przerzucane z Sumszyny na południe w reakcji na ukraińskie kontrataki, nie jako siła przygotowująca przyszłe natarcie. W zachodniej części obwodu zaporoskiego zarejestrowano działania elementów 299. Pułku z 98. Dywizji Powietrznodesantowej — jednostki, która nie powinna zajmować stałych odcinków, ale właśnie to robi. Fakt zużycia przez wojnę ponad połowy stanu osobowego WDW mówi sam za siebie. Straż pożarna ma kłopot — gasi własny front, zamiast go przesuwać.

Wiosenna ofensywa 2026 roku przyniosła Rosji terytorialny wynik bliski zeru, a straty przekroczyły 35 000 żołnierzy miesięcznie — więcej niż wynosi zdolność systemu uzupełnień do zasypania tych dziur. W kwietniu 2026 roku Rosja po raz pierwszy od dwóch lat straciła terytorium netto.

(...)

Rosja posiada techniczne zdolności do eskalacji tego rodzaju. W marcu 2026 roku przeprowadziła w ciągu jednej doby nalot z użyciem 948 dronów — dotychczas największy w historii tej wojny. W maju 2026 roku — ponad 800 dronów w jednej fali. Linia produkcyjna pracuje w tempie ponad 400 egzemplarzy typu Shahed dziennie, a plany zakładają skalowanie do tysiąca na dobę. Moskwa publicznie zasygnalizowała 7 maja 2026 roku zagrożenie masowymi uderzeniami na Kijów, wzywając dyplomatów do opuszczenia miasta. Wszystkie elementy psychologicznej presji zostały uruchomione.

Problem jest jednak fundamentalny i leży po stronie efektu, nie środków. Ukraińskie społeczeństwo jest — to nie jest retoryka, to obserwacja operacyjna — głęboko zakorzenione w rzeczywistości życia pod ciągłym atakiem dronowym. Cztery lata nauczyły je, że alarm przeciwlotniczy nie oznacza klęski, że praca, szkoła i ciągłość państwa można utrzymać pod ostrzałem, że przetrwanie jest samo w sobie formą zwycięstwa. (...)

Co więcej, rząd stworzony pod osłoną rosyjskich rakiet i dronów nie posiada żadnej wewnętrznej legitymizacji. Ponad 80% Ukraińców postrzega rosyjskie cele wojenne jako zagrożenie egzystencjalne. Rozejm wynegocjowany przez kadłubową administrację byłby nietrwały od pierwszego dnia podpisania. Zachodnia reakcja na uderzenie dekapitacyjne — zwłaszcza w kontekście europejskich rządów, które dotąd wykazywały daleko idące umiarkowanie — mogłaby zaś przyspieszyć transfer zdolności wojskowych, który Rosja chce powstrzymać.

Jest jeszcze jeden aspekt, rzadko artykułowany wprost. Rosjanie nie są psychologicznie przygotowani na skutki wzajemnej eskalacji. Ukraina jest od wiosny 2026 roku pierwszym państwem w tej wojnie, które wystrzeliło więcej dronów dalekiego zasięgu na Rosję niż Rosja na Ukrainę w tym samym czasie. Ukraińskie systemy docierają na odległość 1 500 kilometrów w głąb terytorium Federacji, niszcząc rafinerie, lotniska, składy amunicji i akademie pilotów. Rosjanie doświadczają tego bez zaszczepionej latami ukraińskiej odporności na długotrwałe bombardowania miast i infrastruktury. Każde spektakularne rosyjskie uderzenie dekapitacyjne otwiera legitymizację dla symetrycznej odpowiedzi, a Moskwa nie dysponuje dziś parasolem ochronnym, który by ją przed tą odpowiedzią skutecznie osłonił.

Operacja presji na NATO trwa i eskaluje, ale jej natura jest dokładnie odwrotna od tego, co sugeruje jej intensywność. W dniach 19–21 maja 2026 roku Rosja przeprowadziła największe od lat ćwiczenia nuklearne z udziałem Białorusi — 65 000 żołnierzy, ponad 200 wyrzutni, 140 samolotów, 73 okręty, testowe odpalenia rakiet balistycznych i hipersonicznych. Arsenał białoruski otrzymał głowice nuklearne. Sygnał był czytelny — choć przeszedł bez wyraźnego echa na Zachodzie.

(...)

Moskwa zakłada, że Vance przejmie stopniowo coraz bardziej decydującą rolę w polityce zagranicznej USA, że negocjacje z Ukrainą mogą być wznowione w pierwszej połowie 2027 roku na warunkach bliższych rosyjskim postulatom i że obecne pozowanie do rozmów pokojowych służy zarządzaniu presją ze strony Trumpa bez rzeczywistych ustępstw.

(...)

Na marginesie głównych scenariuszy Kreml dysponuje jedną kartą, która jest rzadko komentowana w kontekście ukraińskim, choć jej znaczenie rośnie wprost proporcjonalnie do zacieśniania relacji między Kijowem i Baku.

Azerbejdżan i Rosja znalazły się w 2025 i 2026 roku w stanie najgłębszego kryzysu relacyjnego od czasu rozpadu Związku Radzieckiego. Zestrzelenie samolotu pasażerskiego Azerbaijan Airlines przez rosyjską obronę przeciwlotniczą w grudniu 2024 roku, następnie masowe aresztowania Azerów w Rosji i aresztowanie w Baku byłego szefa prezydenckiej administracji pod zarzutem organizowania prorosyjskiego zamachu stanu — to kaskada upokorzeń, która przekroczyła próg, za którym Alijew mógł wciąż grać umiarkowanego wobec Kremla przywódcę. W kwietniu 2026 roku Zełenski przyleciał do Baku osobiście. Ukraina i Azerbejdżan podpisały sześć porozumień o współpracy obronnej, w tym w zakresie wspólnej produkcji uzbrojenia. Azerbejdżańskie siły obrony powietrznej przeszły szkolenie prowadzone przez ukraińskich specjalistów od systemów antydronowych.

Dla Kremla ta geometria — sojusz technologiczny Kijowa i Baku, postępująca normalizacja między Erywaniem i Baku oraz perspektywa otwarcia Korytarza Zangezurskiego omijającego terytorium rosyjskie — stanowi bezpośrednie zagrożenie na miękkim podbrzuszu Federacji. Jednak Rosja nie posiada dziś zdolności do bezpośredniej eskalacji militarnej wobec Azerbejdżanu. Ankara jest gwarantem Baku. Turcja jest w NATO. Bazy rosyjskie w Abchazji i Osetii Południowej zostały osłabione przez przetransferowanie jednostek na Ukrainę. Abchazja aktywnie opiera się idei inkorporacji do Federacji. Irański aktor, który w marcu 2026 roku uderzył dronami w Nachiczewan, jest sam pogrążony w kryzysie po wojnie z USA i Izraelem.

Dlatego najbardziej realistyczną rosyjską opcją na kierunku kaukaskim pozostaje nie eskalacja militarna wobec Azerbejdżanu, lecz operacja hybrydowa skierowana przeciwko Armenii — i jest ona już w toku.

Czerwcowe wybory parlamentarne w Erywaniu stały się celem zakrojonej na szeroką skalę kampanii dezinformacyjnej prowadzonej przez grupy powiązane z Kremlem. Storm-1516 i Foundation to Battle Injustice fabrykują dokumenty, podszywają się pod armeńskie i europejskie media, pompując narracje o zachodniej zdradzie i konieczności powrotu do rosyjskiej opieki. Sołowjow — główny propagandysta Kremla — wprost zagroził Erywaniowi specjalną operacją wojskową. Cel tej operacji jest precyzyjny: rozsadzenie procesu normalizacji armeńsko-azerbejdżańskiej przez zmianę nastrojów wyborczych w Armenii. Jeśli Erywań skręci z powrotem w stronę Moskwy, cały trójkąt Kijów — Baku — Erywań traci spoistość. Korytarz Zangezurski zostaje zamrożony. Rosja odzyska rolę niezbędnego mediatora na Kaukazie, którą straciła po 2020 roku.

defence24.pl


Mój punkt widzenia, krótko:

1. Prezydent Zełenski kierował się wyłącznie względami polityki wewnętrznej. Negocjuje nowy "pakt o nieagresji", a takowy wymaga wyjścia naprzeciw żądaniom innych, rosnących w siłę frakcji

2. Nie uznał za zasadne w jakimkolwiek stopniu uwzględnić ewentualną reakcję Polski, ponieważ:
   a) nowy taktyczny sojusz to w tej chwili absolutny priorytet, polityka wewnętrzna ma pierwszeństwo
   b) Polska nie budowała systemowo swojego wpływu na Ukrainie i ma ograniczone możliwości podnoszenia mu kosztów politycznych

3. Nie zadziałał mechanizm korekcji decyzji przez osoby świadome konsekwencji dla stosunków z Polską, ponieważ w sprawach wewnętrznych to nie oni doradzają 

4. W reakcji obronnej na polskie oburzenie zadziałał natomiast mechanizm jednoczenia się wokół flagi, wskutek czego po stronie Zełenskiego stanęła zarówno frakcja "patriotyczna", jak i "liberalna"

5. Zmiana decyzji przez prezydenta Zełenskiego jest mniej niż mało prawdopodobna, ponieważ: a) polityka wewnętrzna ma pierwszeństwo; b) zadziałał mechanizm jednoczenia się wokół flagi

6. Ukraina zanurza się w populistycznym suwerenizmie, stawiając coraz częściej niezgrabny znak równości między rosyjskimi a zachodnimi próbami wpływania na nią (czytaj: suwerenni i od Moskwy, i od Brukseli). To sprawia, że dotychczasowy mechanizm kija/marchewki zaczyna przynosić skutki odwrotne od zamierzonych - tylko usztywnia ukraińskie stanowisko

7. Odkładając emocje na bok, kwestie zasadnicze to: 
   a) jak odpowiedzieć umiejętnie z uwagi na populistyczny suwerenizm i mechanizm jednoczenia się wokół flagi (inaczej prezydent Zełenski zostanie politycznym obrońcą interesów frakcji "patriotycznej"); 
   b) jak systemowo budować instrumenty wpływu, by w przyszłości jakikolwiek prezydent Ukrainy musiał przynajmniej wziąć pod uwagę ewentualną reakcję Polski

Punktu 7. celowo nie rozwijam

x.com/dszeligowski