Stosunki Tbilisi i Moskwy przez lata pozostawały napięte. Zwycięstwo rewolucji róż w 2003 roku doprowadziło do zmiany orientacji politycznej Gruzji. Prezydent Micheil Saakaszwili prowadził zdecydowanie prozachodnią politykę, co Rosji oczywiście musiało się nie podobać. W 2006 roku Moskwa wprowadziła sankcje ekonomiczne zakazując importu wina i wody Borżomi. Dwa lata później Rosjanie zaatakowali Gruzję. Był to pierwszy przypadek, gdy Moskwa otwarcie interweniowała zbrojnie w państwie byłego Związku Radzieckiego. Dojście do władzy Gruzińskiego Marzenia w 2012 roku zmieniło politykę Tbilisi, która przestała być antyrosyjska – będąc oficjalnie nadal prozachodnią.
Po rozpoczęciu przez Rosję otwartej inwazji na Ukrainę Gruzja nie wprowadziła sankcji utrzymując – a nawet rozwijając – stosunki gospodarcze z Rosją. W maju tego roku jeszcze bardziej je zacieśniła po tym, jak Władimir Putin zniósł wizy dla Gruzinów (wprowadził je jeszcze jako premier w 1999 roku) i zgodził się na wznowienie bezpośrednich połączeń lotniczych między obydwoma państwami (zawieszone przez Putina w 2019 roku), na co Tbilisi chętnie przystało. Linie Georgian Airways zapowiedziały niedawno, że zapewnią Rosjanom połączenia tranzytowe do państw Unii Europejskiej.
Gruzja stała się dla Rosji jednym z państw, przez które prowadzony jest import równoległy. Na przykład wartość reeksportu samochodów z Gruzji w Rosji wzrosła w zeszłym roku czterokrotnie – do 45,7 miliona dolarów. Odpowiednik polskiego GUS, czyli Sakstat, poinformował, że obroty między Gruzją a Rosją w styczniu osiągnęły wartość 263,6 miliona dolarów. W ten sposób wyprzedziły dotychczasowego lidera – Turcję (196,1 mln USD).
W zeszłym roku z Rosji Gruzja otrzymała 3,6 miliarda dolarów dochodów z przekazów pieniężnych, turystyki i eksportu towarów. To 3 razy więcej niż rok wcześniej.
Od stycznia do grudnia 2022 roku z Rosji przelano do Gruzji ponad 2 miliardy dolarów. Połowę z nich w okresie od września do grudnia, gdy Rosjanie uciekali z kraju obawiając się branki na front.
Same obroty handlowe wzrosły o połowę (do 2,5 miliarda dolarów w 2022 roku, o 52 procent więcej niż rok wcześniej). Władze w Tbilisi szacują, że wznowienie połączeń lotniczych z Rosją da dodatkowe 300-400 mln dochodów w turystyce.
Kraj też może pochwalić się znacznym wzrostem PKB. W zeszłym roku o 10 procent. Wcześniej, przed 24 lutego 2022 roku, Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewidywał wzrost o 5,9 procent. Czyli te dodatkowe 4 punkty procentowe to efekt wojny, a raczej tego, jak Tbilisi umie ją wykorzystać do własnych celów.
Ma na to także wpływ ogromna liczba, szacowana na ponad 50 tysięcy, uciekinierów przed mobilizacją z Rosji, którzy osiedli w Gruzji zwiększając popyt na różnego rodzaju towary, w tym te z wyższej półki, przy okazji zapełniając portfele Gruzinom, którzy wynajmują im mieszkania. Ceny wynajmu w Tbilisi wzrosły o 75 procent.
Agencja Armenpress poinformowała też ostatnio, że wznowiono morskie przewozy towarowe na linii Batumi – Noworosyjsk. Tbilisi twierdzi jednak, że były tylko dwa takie rejsy i nie mają one charakteru regularnego. Pojawiły się też informacje, że Moskwa chciałaby wznowić połączenia kolejowe przez formalnie należącą do Gruzji Abchazję, która ogłosiła niepodległość w latach ‘90 i jest w pełni kontrolowana przez Moskwę.
Jak widać Rosja stara się wykorzystać sytuację i przekonać gruzińskie władze, że to świetny moment do robienia interesów. Jednocześnie ma to efekt polityczny, ponieważ swojego oburzenia nie kryją Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Co ciekawe, aż 87 procent Gruzinów uważa, że głównym zagrożeniem dla nich jest Rosja. Jak można zrozumieć ze wskaźników ekonomicznych, nie przeszkadza im to robić z Moskwą interesów – wzmacniając rosyjską gospodarkę, a tym samym zagrożenie dla siebie.
belsat.eu
