poniedziałek, 6 kwietnia 2026



Kukurydza wymaga od 140 do 180 funtów syntetycznego azotu na akr. Soja wymaga prawie zera, ponieważ bakterie ryzobii w brodawkach korzeniowych wiążą azot atmosferyczny bezpośrednio z powietrza. Ten fakt biologiczny jest obecnie najbardziej znaczącą zmienną w amerykańskim rolnictwie, ponieważ syntetyczny azot potrzebny kukurydzy jest wytwarzany w procesie Habera-Boscha, proces Habera-Boscha wykorzystuje gaz ziemny, a jedna trzecia światowego handlu nawozami morskimi przepływa przez Cieśninę Ormuz, która została skutecznie zamknięta na pięć tygodni.

Raport USDA dotyczący potencjalnych nasadzeń z 31 marca potwierdził tę zmianę. Zamierzenia dotyczące upraw kukurydzy spadły do ​​95,3 mln akrów, co oznacza spadek o 3,45 mln w porównaniu z 2025 r. Zamierzenia dotyczące upraw soi wzrosły do ​​84,7 mln akrów, co oznacza wzrost o cztery procent. Bezwodny amoniak osiągnął cenę detaliczną 1035 dolarów za tonę, po raz pierwszy od kwietnia 2023 r. powyżej 1000 dolarów. Mocznik osiągnął poziom 826 dolarów, po raz pierwszy od listopada 2022 r. powyżej 800 dolarów. Stosunek cen mocznika do kukurydzy osiągnął 126 buszli za tonę w porównaniu ze średnią historyczną wynoszącą 75. Przy tym stosunku sadzenie kukurydzy na gruntach marginalnych jest gwarantowaną stratą. Rolnik nie dokonuje wyboru filozoficznego. Rolnik zajmuje się arytmetyką. A arytmetyka mówi, że to soja.

Ameryka produkuje od 75 do 94 procent amoniaku na rynku krajowym. To nie Bangladesz, który w ciągu tygodnia zamknął cztery z pięciu państwowych fabryk mocznika. To nie Sri Lanka reaktywowała racjonowanie paliwa QR pod eskortą wojskową. W Stanach Zjednoczonych nie będzie głodu azotowego. Będzie to oznaczać pułapkę cenową azotu, która zmienia skład zasadzonych roślin, ilość azotu zastosowaną do tego, co pozostało i co to oznacza dla 6,2 miliarda buszli kukurydzy, które według projektów USDA zostaną wykorzystane jako pasza dla zwierząt w tym roku gospodarczym.

Łańcuch ma charakter liniowy i każde ogniwo jest weryfikowane. Cieśnina zamknięta. Uwięziony gaz. Haber-Bosch produkuje w trybie offline lub po zmianie ceny. Wzrost mocznika. Marże kukurydzy się załamują. Rolnicy zamieniają hektary na soję. Mniej hektarów kukurydzy podczas żniw. Większa podaż w obliczu utrzymującego się popytu na paszę i nieelastycznych wymogów dotyczących etanolu w ramach standardu paliw odnawialnych, który sam w sobie zużywa 5,6 miliarda buszli rocznie, niezależnie od ceny. Wyższe ceny kukurydzy przekładają się na koszty paszy dla bydła, trzody chlewnej i drobiu. Producenci zwierząt gospodarskich absorbują, przepuszczają lub likwidują stada. Według analityków towarowych śledzących zmianę areału ceny mięsa, nabiału i jaj wzrosną od 10 do 25 procent do początku 2027 roku.

Indie twierdzą, że ich zapasy są „wygodne”. Amerykańscy rolnicy stają przed innym testem: nie to, czy uda im się pozyskać azot, ale czy będzie ich na niego stać, zanim w połowie maja zamknie się okno biologiczne. Każdy akr, który zamienia się z kukurydzy na soję, usuwa jeden akr zboża paszowego. Każdy funt azotu pominięty w pozostałej kukurydzy zmniejsza plon na krzywej kwadratowej: pierwsze 20 funtów cięcia kosztuje znacznie więcej w utraconych buszli niż ostatnie 20 zastosowanych.

Wojna toczy się w Iranie. Cieśnina znajduje się w Zatoce. Cząsteczka to metan. Reakcja Habera-Boscha. Produktem jest mocznik. Uprawą jest kukurydza. Konsumentem jest kurczak w Arkansas, wieprz w Iowa, krowa mleczna w Wisconsin i każdy Amerykanin, który kupuje to, co wyprodukują. Cieśninę i stek łączy jedna reakcja chemiczna, która została wynaleziona w 1909 roku i od tego czasu stanowi pokarm dla połowy światowej populacji. Kiedy surowiec do tej reakcji zostaje uwięziony za blokadą morską, stek ponownie traci na wartości. Niedzisiejszy. Podczas żniw. A żniwa nie czekają na dyplomację.

x.com/shanaka86


Według relacji "New York Timesa", mającej stanowić fragment powstającej książki pary dziennikarzy gazety, kluczowa dla decyzji Trumpa była wizyta premiera Izraela Benjamina Netanjahu 11 lutego. Szef izraelskiego rządu, wraz m.in. z szefem Mossadu Davidem Barneą, miał przedstawić wówczas prezentację planu, zakładającego zniszczenie irańskiego programu rakietowego, obalenie reżimu ajatollahów i instalację świeckiego przywództwa. Wśród potencjalnych następców zaprezentowano m.in. Rezę Pahlawiego, syna ostatniego szacha. Plan zakładał również interwencję irańskich Kurdów.

Trump miał zareagować przychylnie, choć już następnego dnia, 12 lutego, amerykańskie służby wywiadowcze przedstawiły własną ocenę planu Netanjahu. Dyrektor CIA John Ratcliffe określił izraelskie scenariusze zmiany reżimu jako oderwane od rzeczywistości. Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził tę ocenę, określając plan jako "bullshit". Analitycy uznali jednak za osiągalne dwa pierwsze cele: wyeliminowanie najwyższego przywództwa Iranu oraz zniszczenie jego zdolności militarnych.

Trump odłożył na bok kwestię zmiany reżimu, stwierdzając, że to "ich problem" (choć nie określił, czy miał na myśli Irańczyków, czy Izrael) i skoncentrował się na celach uznanych przez wywiad za wykonalne.

Gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, ostrzegał w kolejnych dniach, że kampania drastycznie uszczupli amerykańskie zapasy uzbrojenia, w tym rakiet przechwytujących, nadwyrężone już latami wsparcia dla Ukrainy i Izraela. Wskazywał też na ryzyko zablokowania przez Iran cieśniny Ormuz. Trump miał jednak uznać, że reżim w Teheranie będzie zbyt osłabiony i podda się, zanim zdoła zamknąć cieśninę.

Caine miał również sceptycznie odnosić się do izraelskiego planu, uważając go za nazbyt optymistyczny.

- Z mojego doświadczenia wynika, że to standardowa procedura operacyjna Izraelczyków. Obiecują na wyrost, a ich plany nie zawsze są dobrze opracowane. Wiedzą, że nas potrzebują i dlatego tak agresywnie nas namawiają - miał powiedzieć generał.

Mimo ostrzeżeń, Caine nie wydał żadnej rekomendacji, uważając, że nie jest to jego rolą. Według "NYT", ostatecznie poglądy Trumpa były jednak bardzo zbliżone do Netanjahu i od dekad uważał on Iran za groźnego wroga.

Jedynym członkiem gabinetu, który miał jednoznacznie wyrazić opinię przeciwko wojnie był wiceprezydent J.D. Vance.

Według "NYT", Vance ostrzegał przed chaosem regionalnym, ogromnymi kosztami i rozbiciem koalicji politycznej prezydenta. Vance nieobecny był na spotkaniu 11 lutego z powodu wizyty w Azerbejdżanie. Trumpa ostrzegać miał też zaprzyjaźniony z Vancem kontrowersyjny prawicowy publicysta Tucker Carlson.

Szefowa gabinetu Białego Domu Susie Wiles wyrażała prywatnie obawy przed wciągnięciem USA w kolejny bliskowschodni konflikt i jego wpływem na ceny paliw przed wyborami do Kongresu, lecz ostatecznie poparła operację. Szef Pentagonu Pete Hegseth był jej najgorętszym zwolennikiem w gabinecie, twierdząc, że USA i tak kiedyś musiałyby "zająć się" Iranem. Rubio był bardziej ambiwalentny - preferował kontynuację polityki maksymalnej presji, lecz nie próbował odwieść prezydenta od decyzji.

W ostatnich dniach lutego wywiad dostarczył informację, że najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, ma spotkać się z innymi wysokimi przedstawicielami reżimu na otwartym terenie, co stanowiło okazję do uderzenia. Jednocześnie zięć prezydenta Jared Kushner i wysłannik Steve Witkoff przekazali z Genewy, że negocjacje z Iranem nie rokują szybkiego przełomu. Irańczycy odrzucili m.in. propozycję darmowego paliwa jądrowego. Mieli ocenić, że jakieś porozumienie z Iranem mogłoby być możliwe, lecz wymagałoby dużego i długiego wysiłku ze względu na wybiegi stosowane przez Teheran.

Na ostatniej naradzie w Pokoju Sytuacyjnym 26 lutego Trump poprosił kolejno każdego z obecnych o stanowisko. Vance powiedział, że uważa operację za zły pomysł, ale poprze prezydenta. Wiles stwierdziła, że jeśli Trump uznaje to za konieczne dla bezpieczeństwa narodowego, powinien działać. Rubio zasugerował, że zniszczenie irańskiego programu rakietowego jest celem osiągalnym, ale zmiana reżimu już nie.

Z kręgu planowania wykluczeni zostali m.in. minister finansów Scott Bessent, minister energii Chris Wright oraz dyrektorka wywiadu narodowego Tulsi Gabbard.

PAP