niedziela, 30 marca 2025



Głęboka analiza potencjału wojsk pancernych Rosji na początek 2025 r. Proszę przeczytać całość. 

- 🇷🇺 zdjęła z magazynów do remontów 54% czołgów (tylko 342 w 2024 r.)
- w magazynach pozostało 3463 egz. (nie nadających się do remontu)
- przy fabrykach 1253 kolejnych czołgów
- 🇷🇺 zaczyna przeszukiwać „cmentarzyska pobitewnego sprzętu”, co wskazuje na wyczerpywanie się istniejących rezerw w magazynach
- rozpoczęto rozkonserwowanie BTR-60/70
- w II połowie 2025 r. główny nacisk zakładów remontowych zostanie przeniesiony na T-62 i T-55
- szacunkowa ocena możliwości odzysku/produkcji czołgów:
2022 - do 120 egz/m-c
2023 - do 90 egz/m-c
2024 - do 50 egz/m-c
2025 - 30-35 egz/m-c
- od II połowy 2025 r. obecne tempo remontów/produkcji hipotetycznie pokryje do 30% obecnych strat na froncie
- 80% czołgów trafiających do jednostek to pojazdy po remoncie/de-konserwacji
- 20% to nowa produkcja
- wg ISW w 2 lata (IV 2022- IV 2024) Rosja wyprodukowała 164 T-90M
- prognozowana liczba czołgów w 🇷🇺 frontowych jednostkach bojowych na koniec 2025 r. - 1200

x.com/JanR210


Zaangażowanie Ukrainy w Afryce i na Bliskim Wschodzie może dziwić, a nawet oburzać. Chociażby w polskich dyskusjach przewija się argument, że Kijów „gra powyżej swojej ligi”. Za takimi opiniami stoi przekonanie, że nasz sąsiad nie ma prawa do organizowania operacji sił specjalnych na innych kontynentach czy prowadzenia ambitnej polityki handlowej i humanitarnej, której celem jest budowa ukraińskiej soft power. Poglądy te mogą wynikać z pogardy lub protekcjonalizmu wobec Ukrainy, ale faktycznie są dowodem wasalnej postawy, która każe postrzegać państwa naszego regionu, w tym Polskę, jako pionki na wielkiej geopolitycznej szachownicy, na której partię rozgrywają tylko państwa postrzegane jako mocarstwa. Ukraina nie zadaje sobie jednak takich pytań i korzysta ze wszelkich dostępnych środków, by zyskać karty przydatne w relacjach z partnerami oraz konfrontacji z wrogami.

O ironio, atak Trumpa i Vance’a na Zełenskiego w Gabinecie Owalnym oraz polityka nowej administracji amerykańskiej pomogły Ukrainie wizerunkowo w oczach mieszkańców globalnego Południa. Dotychczas postrzegali oni Kijów jako satelitę znienawidzonych przez nich USA, a Rosję jako kraj przeciwstawiający się amerykańskiemu imperializmowi. Dzisiaj część z nich czuje się zdezorientowana zbliżeniem amerykańsko-rosyjskim, co może pomóc w ograniczaniu wpływów Moskwy na globalnym Południu. W ten sposób Kijów uzyskał dodatkowe możliwości w zakresie ograniczania wpływów rosyjskich. Potencjalne zawieszenie broni lub zawarcie umowy pokojowej nie wpłynie raczej na antyrosyjską aktywność Ukrainy w Afryce i na Bliskim Wschodzie.

new.org.pl


Według prezydenta Donalda Trumpa Ukraina nie ma żadnych „kart”, podczas gdy Rosja ma ich wiele. Wiceprezydent J. D. Vance stwierdził, że wyższa rosyjska siła ognia i liczebność oznacza, że ​​wojna może zakończyć się tylko zwycięstwem Rosji. Inni rzekomo realistyczni komentatorzy zgadzają się z tym, argumentując, że przewaga Rosji jest nie do pokonania.

Jako historycy wojskowości uważamy, że jest to błędna interpretacja nie tylko tego, co dzieje się na ziemi, ale także tego, jak rozwijają się wojny — a w szczególności różnicy między kampaniami wyniszczającymi a tymi opartymi na manewrach. Luftwaffe i niemieckie siły podwodne podczas II wojny światowej, aby podać tylko dwa przykłady, zostały pokonane nie jednym ciosem, ale technologicznie zaawansowanym, taktycznie i operacyjnie wyrafinowanym podejściem, które sprawiło, że te organizacje, mimo że były duże, nie były w stanie działać skutecznie. W tym samym duchu postępy armii niemieckiej wiosną 1918 r. ukryły podstawową słabość tej armii spowodowaną wyniszczeniem, która ostatecznie skazała armię cesarza i reżim, za który walczyła.

Już to przerabialiśmy. Przed wojną społeczność wywiadowcza, przywódcy polityczni i wielu studentów rosyjskiej armii doszło do wniosku, że Rosja z łatwością pokona Ukrainę militarnie — że Kijów upadnie w ciągu kilku dni, a sama Ukraina może zostać podbita w ciągu kilku tygodni. Powinniśmy rozważyć tę porażkę, oceniając pewność Vance'a i tych, którzy myślą podobnie do niego.

Wojny rzadko wygrywa się tak zdecydowanie, ponieważ wyczerpanie jest nie tylko warunkiem wojny, ale także wyborem strategicznym. Mniejsze mocarstwa mogą, poprzez inteligentne zastosowanie wyczerpania, osiągnąć swoje cele. Jest to szczególnie prawdziwe, jeśli, podobnie jak Ukraina, potrafią wykorzystać zmiany technologiczne i uzyskać jak najwięcej z zewnętrznego wsparcia i sojuszników. Wietnam został przewyższony przez Stany Zjednoczone, tak jak kolonie amerykańskie zostały przewyższone przez Imperium Brytyjskie. Siły irańskie przewyższały liczebnie siły Iraku podczas długiej i brutalnej wojny w latach 80. i mimo to przegrały.

(...)

Słabość Rosji jest szczególnie widoczna w armii. Jeden z raportów Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych oszacował, że w samym 2024 roku Rosjanie stracili 1400 czołgów podstawowych i ponad 3700 bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych. Jednocześnie rosyjska produkcja takich pojazdów, w tym jednostek odnowionych, wyniosła zaledwie 4300, co nie wystarczyło, aby zrekompensować straty. W desperacji Rosja zwróciła się ku renowacji swoich najstarszych i najmniej skutecznych pojazdów bojowych, z których wiele pochodzi z czasów radzieckich. Jedno z ostatnich badań przeprowadzonych przez Chatham House stwierdza, że ​​rosyjski kompleks militarno-przemysłowy jest „źle przystosowany do radzenia sobie ze skutkami przedłużającej się wojny z Ukrainą lub do osiągnięcia zrównoważonej przyszłości pod względem produkcji, innowacji i rozwoju”.

To samo dotyczy rosyjskiej siły roboczej. Liczba żołnierzy, których Rosjanie byli w stanie utrzymać na froncie, wydawała się osiągać szczyt wiosną i latem 2024 r., przekraczając 650.000. Do końca roku spadła bliżej 600.000, pomimo nadzwyczajnych premii, jakie rosyjski rząd oferuje nowym rekrutom, wynoszących około dwa i pół razy więcej niż średnia roczna pensja Rosjan w 2023 r.

Liczba ofiar rosyjskich stale rośnie. Według brytyjskiego Ministerstwa Obrony w grudniu 2022 r. wynosiła około 500 dziennie; w grudniu 2023 r. nieco poniżej 1000; a w grudniu 2024 r. ponad 1500. Tylko w 2024 r. Rosja straciła prawie 430.000 zabitych i rannych, w porównaniu z nieco ponad 250.000 w 2023 r.

Północnokoreańskie posiłki przyciągnęły uwagę prasy, ale te wojska, liczące co najwyżej dziesiątki tysięcy, nie mogą zrekompensować podstawowych niedoborów rosyjskiej siły roboczej. Co więcej, wysokie wskaźniki ubytków, jakich doświadczyli Rosjanie — mniej więcej takie same jak liczba personelu mobilizowanego każdego roku — oznaczają, że rosyjskiej siły militarnej nie udało się odtworzyć. Jest to coraz bardziej prymitywna siła, słabo wyszkolona i kierowana, napędzana wyłącznie strachem.

Przerwa w amerykańskiej pomocy w zeszłym roku zaszkodziła Ukrainie. Teraz jednak zapasy większości rodzajów broni wydają się być w lepszym stanie. Produkcja Ukrainy osiągnęła imponujący poziom w niektórych ważnych kategoriach, w szczególności, ale nie wyłącznie, bezzałogowych statków powietrznych. W 2024 r. ukraińskie wojsko otrzymało ponad 1,2 miliona różnych ukraińskich bezzałogowych statków powietrznych — dwa rzędy wielkości więcej niż Ukraina posiadała, nie mówiąc już o wyprodukowaniu, na początku wojny. Ukraińskie wskaźniki produkcji nadal rosną; w tym roku zamierza wyprodukować 4 miliony dronów.

Bezzałogowe statki powietrzne są kluczowe, ponieważ zastąpiły artylerię jako najskuteczniejszy system na polu bitwy. Według szacunków bezzałogowe statki powietrzne powodują obecnie 70 procent strat Rosji. Silny przemysł obronny Ukrainy wprowadza innowacje szybciej i skuteczniej niż Rosja i jej sojusznicy.

Wojny na wyniszczenie toczą się na wielu frontach. Na przykład prawdą jest, że Rosja zwiększyła ataki na ukraiński przemysł i cele cywilne, a także infrastrukturę energetyczną. Ukraińska obrona powietrzna okazała się jednak niezwykle skuteczna w neutralizowaniu większości tych ataków, dlatego liczba ofiar wśród cywilów na Ukrainie maleje. Ukraina ponadto również przeszła do ofensywy. Wyprodukowała około 6000 ciężkich bezzałogowych statków powietrznych o większym zasięgu, których użyła do ataków w głąb Rosji, zmniejszając rosyjską produkcję ropy naftowej. Co godne uwagi, Ukraina wydaje się dorównywać tempu, w jakim Rosja produkuje własnego podobnego drona, Shaheda, który jest budowany na licencji Iranu.

Pomimo niechęci Amerykanów do udzielania dalszej pomocy, europejscy przyjaciele Ukrainy mogą znacząco wpłynąć na sytuację, nawet jeśli nie mogą po prostu zastąpić tego, co dostarczają Stany Zjednoczone. Na przykład nie produkują zaawansowanego systemu przeciwrakietowego Patriot, chociaż mają inne skuteczne bronie obrony powietrznej. Jednak Europa może pomóc Ukrainie w dalszym rozwijaniu produkcji bezzałogowych statków powietrznych; Europejczycy mają na przykład zdolność do produkcji silników do bezzałogowych statków powietrznych dalekiego zasięgu w znacznie szybszym tempie.

A niektóre europejskie systemy, które jeszcze nie zostały dostarczone — takie jak niemiecki pocisk manewrujący Taurus — mogłyby zwiększyć przewagę Ukrainy. Niemcy jak dotąd odmówiły Ukrainie Taurusa, znacznie skuteczniejszego systemu o większym zasięgu i większym ładunku niż francusko-brytyjskie pociski Storm Shadow/Scalp. Nowy kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, powiedział już, że wyśle ​​pociski Taurus na Ukrainę, jeśli Rosjanie nie ustąpią. Dzięki tym systemom Ukraina mogłaby zwiększyć znaczne szkody, jakie już wyrządziła w Rosji.

Kampanie wyniszczające zależą od bazy przemysłowej. Sama Unia Europejska ma PKB około 10 razy większe od PKB Rosji, a jeśli do tego obliczenia dodasz Wielką Brytanię i Norwegię, nierównowaga na korzyść Ukrainy staje się jeszcze większa. Tak jak jest, Europa i Stany Zjednoczone dostarczyły Ukrainie mniej więcej równe ilości jej zasobów wojskowych (po 30 procent), podczas gdy Ukraina wyprodukowała 40 procent sama.

Stany Zjednoczone dostarczyły nie tylko materiały wojskowe — dostarczyły również informacje wywiadowcze i dostęp do usług internetowych Starlink. Nic z tego nie da się szybko nadrobić, choć, powtórzę, nie należy niedoceniać głębi zasobów technologicznych i wywiadowczych dostępnych w Europie i życzliwych krajach azjatyckich, gdyby się zmobilizowały. Stany Zjednoczone do tej pory ograniczały swoją pomoc, ale sama Ukraina i jej europejscy sojusznicy wypełniają luki.

Ukraina nie jest na skraju upadku, a to Rosja, a nie Ukraina, przegrywa wojnę na wyniszczenie, co sprawia, że ​​decyzje administracji Trumpa są szczególnie krótkowzroczne i tragiczne. Ukraina ma wiele kart, nawet jeśli Trump i Vance ich nie widzą. Gdyby przywódcy Ameryki zdołali wywrzeć na Rosję presję porównywalną z tą, którą wywierają na Ukrainę, mogliby pomóc Ukrainie osiągnąć coś o wiele bardziej przypominającego zwycięstwo.

theatlantic.com


- Skoro rozmawiamy o OpenAI, to muszę zapytać: czy udział Polaków w budowaniu ChataGPT będzie istotnym wątkiem książki?

O rany, tak, to była jedna z pierwszych uderzających rzeczy, gdy zacząłem przyglądać się zespołowi i historii firmy.

- Poznałeś już jakichś Polaków, którzy tam pracują?

Poznałem ich wszystkich! Blisko współpracuję z Szymonem Sidorem, poznałem Jakuba Pachockiego, Wojciecha Zarembę. Gdy zacząłem przeglądać zespół ds. researchu OpenAI, pomyślałem sobie: "Jezu, każdy z was był urodzony w Polsce. Co tam się dzieje?". To naprawdę jest jakaś magia. Patrząc na rozwój firmy przez ostatnich 6-7 lat, to nie sądzę, by cokolwiek wydarzyło się tam bez udziału polskich talentów i umiejętności matematycznych.

To jest wyjątkowe, niesamowite. Przypomina mi trochę Manhattan Project w tym sensie, że USA sprowadziły wówczas do pracy tak wielu genialnych naukowców i matematyków z Europy Wschodniej. Może to będzie stwierdzenie na wyrost, ale AI – w porównaniu do oprogramowania i komputerów w ostatnich 20-30 latach – jest dużo mocniejsze matematycznie.

Oczywiście, wtedy też matematyka była potrzebna, ale budujący sztuczną inteligencję to jest inny typ ludzi. Są niezwykle uzdolnieni. AI to wysiłek zespołowy, ale to dzięki indywidualnościom dokonuje się w nim dużych skoków – i dokonało go kilku Izraelczyków, Amerykanów oraz właśnie Polacy, którzy stanowią największą grupę.

- Jak udaje ci się namówić tych wszystkich ludzi z technologii, często introwertycznych, na wyznania? Wiem z doświadczenia, że nie jest to łatwe.

Przede wszystkim pisząc o technologiach, musiałem je poznać na dosyć szczegółowym poziomie. Uczyłem się, jak wszystko działa, choć nie uważam się za eksperta. I ludzie naprawdę lubią o tym rozmawiać i szanują cię, gdy wiedzą, że się znasz. I masz rację – połowa ludzi, których spotykam, ma spektrum autyzmu i czasem patrzą się cały czas na ścianę podczas naszych wywiadów. Natomiast mam po prostu bardzo ciekawską naturę i lubię słuchać ludzi, a oni wiedzą, że mam wiedzę i jestem zainteresowany technologią, a nie władzą czy pieniędzmi. Zbudowałem pewną markę i zaufanie, ale i tak zawsze zaskakuje mnie, gdy ktoś zgadza się zrobić ze mną książkę. Nie mam pojęcia, czemu to robią, bo zawsze będą w niej i dobre, i złe rzeczy, które im się nie spodobają. Ale każdy ma swoje motywacje.

(...)

- Gdybyś więc mógł zrobić książkę lub dokument o dowolnej żyjącej osobie, kto by to był?

Jest taki człowiek w Australii, nazywa się David Walsh. Jest największym na świecie hazardzistą. Obstawia około miliarda dolarów rocznie.

- Miliard dolarów w hazard?

Tak, nie zarabia miliarda rocznie, ale tyle wydaje na hazard, by swoje zarobić. Jest szalenie ekscentryczny, jest swego rodzaju geniuszem, który rozgryzł jak to robić matematycznie. Stworzył też bardzo awangardowe muzeum sztuki nowoczesnej w Australii. To dla mnie wyjątkowy człowiek, ekscentryczny i dosyć nieśmiały.

money.pl