wtorek, 28 kwietnia 2026



25 kwietnia Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny na Ukrainę. Najbardziej poszkodowany został Dniepr, na który uderzenia ponawiano przez ponad 20 godzin. Łącznie zginęło tam pięć osób, a rannych zostało przeszło 50. Uszkodzono budynki mieszkalne, obiekty przemysłowe i składy paliwa. Wskutek zmasowanego ataku do zniszczeń infrastruktury energetycznej, przemysłowej i transportowej doszło także w Białej Cerkwi, Charkowie, Chersoniu oraz mniejszych miejscowościach w obwodach czerkaskim, czernihowskim i zaporoskim. W obwodzie odeskim uszkodzono infrastrukturę portową w delcie Dunaju oraz statek. Zgodnie z komunikatami ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) agresor wykorzystał łącznie 619 dronów, w tym 400 uderzeniowych „szahedów”, oraz 47 rakiet. Obrońcy zgłosili unieszkodliwienie 580 bezzałogowców i 30 pocisków manewrujących. Nie udało im się natomiast zestrzelić żadnej rakiety balistycznej, co według DSP ma być najbardziej odczuwalną konsekwencją niedoboru pocisków przechwytujących do systemów Patriot.

Jednym z głównych celów uderzeń pozostawała infrastruktura portowa w rejonie Odessy. Uszkodzone zostały kolejne elementy wyposażenia nabrzeży oraz statki pod banderami Saint Kitts i Nevis (24 kwietnia), Panamy (25 kwietnia), Palau (26 kwietnia) i Nauru (27 kwietnia). 26 kwietnia w Czarnomorsku trafiony został zbiornik z 6 tys. ton ropy, w następstwie czego nastąpił jej wyciek do morza. Zniszczenia objęły także obiekty przemysłowe i zabudowę mieszkalną Odessy. 24 kwietnia zginęły dwie osoby, a rannych zostało 17, zaś trzy dni później ucierpiało 14 osób, w tym dwoje dzieci.

Rosjanie kontynuowali niszczenie infrastruktury kolejowej i energetycznej – ze szczególną intensywnością w rejonach przyfrontowych. Kolejne uszkodzenia obiektów i taboru odnotowano w Zaporożu (22 i 24 kwietnia), Krzywym Rogu (23 i 24 kwietnia), Korosteniu (23 i 26 kwietnia) oraz mniejszych miejscowościach w obwodach sumskim (24 i 26 kwietnia) i połtawskim (27 kwietnia). Do zniszczeń obiektów energetycznych, głównie podstacji i linii przesyłowych, dochodziło codziennie we wszystkich obwodach przyfrontowych i przygranicznych. W rezultacie powtarzających się ataków ustabilizowanie dostaw energii na ich terenie nie jest możliwe. 22, 23 i 26 celem wrogich dronów był Dniepr. W drugim z wymienionych uderzeń na to miasto zginęły trzy osoby, a 13, w tym dwoje dzieci, zostało rannych. Według danych ukraińskich od wieczora 21 kwietnia do rana 28 kwietnia najeźdźcy wykorzystali łącznie – wliczając zmasowany atak z 25 kwietnia – 1457 dronów (w tym 950 „szahedów”) i 52 rakiety. Obrońcy zadeklarowali unieszkodliwienie 1297 bezzałogowców oraz 30 wspomnianych wyżej pocisków manewrujących.

28 kwietnia ukraińskie drony po raz kolejny uderzyły w rafinerię w Tuapse w Kraju Krasnodarskim, gdzie doszło do pożaru. Rosjanie wciąż borykają się ze skutkami poprzednich ataków na ten obiekt (ostatnio 20 kwietnia), m.in. z wyciekiem do morza produktów ropopochodnych. 26 kwietnia zaatakowana została rafineria w Jarosławiu, gdzie według ukraińskiego Sztabu Generalnego doszło do uszkodzenia instalacji do destylacji ropy, a 23 kwietnia pompownia Gorkij koło Kstowa w obwodzie niżnonowogrodzkim (zdjęcia satelitarne potwierdziły pożar dwóch zbiorników) oraz obiekt przemysłowy w Nowokujbyszewsku w obwodzie samarskim. 25 kwietnia ukraińskie bezzałogowce zaatakowały odległe o 1750 km Czelabińsk i Jekaterynburg na Uralu. Nie osiągnęły wprawdzie celów (szczątki jednego z dronów uszkodziły blok mieszkalny w Jekaterynburgu, raniąc dziewięć osób), niemniej potwierdziły, że obrońcy systematycznie zwiększają swoje zdolności atakowania zaplecza wroga. Do pierwszego ukraińskiego uderzenia na cel odległy o 1750 km doszło w lutym br. Celem tym była wówczas Uchta w Republice Komi.

26 kwietnia Ukraińcy przeprowadzili jeden z największych od 2022 r. nalotów na Sewastopol. Według lokalnej administracji uszkodzonych zostało ponad 200 różnego rodzaju obiektów, w tym energetycznych i kolejowych (na trasie do Inkermanu wstrzymano ruch pociągów elektrycznych), zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne. Rosyjska obrona powietrzna zgłosiła unieszkodliwienie 71 atakujących miasto dronów. Zgodnie z przekazem SBU podległe jej Centrum Operacji Specjalnych „Alfa” trafiło okręty desantowe „Jamał” i „Filczenkow” (właściwa nazwa jednostki to „Nikołaj Filczenkow”), rozpoznawczy „Iwan Churs”, stację radiolokacyjną oraz myśliwiec MiG-31 na lotnisku Belbek k. Sewastopola. Informacji tych jak dotąd nie potwierdzono, podobnie jak doniesień ukraińskiego Sztabu Generalnego o skutkach ataków na Krym 22 i 23 kwietnia.

osw.waw.pl


— Coś zaczęło się dziać wczoraj po południu. A rano okazało się, że Donalda nie będzie na posiedzeniu rządu. To był znak. Doszły też do nas sygnały, że dziś po południu ogłosi coś bardzo ważnego — słyszymy od naszego informatora z rządu.

Posiedzenie gabinetu w zastępstwie Donalda Tuska prowadził dziś wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Miał on być jednym z nielicznych członków rządu, którzy byli wtajemniczeni w całą sprawę. Niektórzy ministrowie o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta dowiedzieli się chwilę przed oficjalnym ujawnieniem tej informacji. A inni dopiero z mediów społecznościowych. Jak słyszymy, w trakcie dzisiejszego posiedzenia rządu ten temat nie pojawił się nawet na sekundę.

— Myślę, że oprócz Donalda wiedzieli wicepremierzy, Tomek Siemoniak, czyli koordynator służb specjalnych, oczywiście Radek Sikorski, szef MSWiA Marcin Kierwiński, Żurek jako szef prokuratury, bo ta też miała tu swoją rolę — słyszymy od jednego z ministrów.

Doszło też do cichej współpracy komunikacyjnej pomiędzy rządem i Pałacem Prezydenckim. Obydwa ośrodki władzy kilkanaście godzin milczały na temat wizyty w Warszawie specjalnego wysłannika prezydenta USA ds. kontaktów z Białorusią Johna P. Coale’a. Dopiero dziś rano MSZ ogłosił, że Radosław Sikorski spotkał się z Amerykaninem. Chwilę później swój komunikat wypuściła Kancelaria Prezydenta, publikując zdjęcie Coale’a z Karolem Nawrockim.

Embargo miało jeden podstawowy cel. — To na wielu etapach w ostatnich kilkudziesięciu godzinach mogło się wykoleić. Dopóki nie mieliśmy Poczobuta dowiezionego do granicy w Białowieży, nie można było mówić o sukcesie. Poza tym naprawdę nie było pewne, czy on sam ostatecznie zdecyduje się wyjechać z Białorusi — mówi nam ważny urzędnik.

Przed laty Andrzej Poczobut był namawiany przez białoruskie władze do ukorzenia się i napisania prośby o zwolnienie oraz ułaskawienie do Aleksandra Łukaszenki. Nigdy tego nie zrobił, bo był niewinny. A później Białorusini kilka razy zwodzili polskie służby. Jak ujawnił dziś premier Donald Tusk, niedawno Mińsk w ostatniej chwili wycofał się z wymiany.

onet.pl


Prezydent USA Donald Trump we wtorek oświadczył, że Iran poinformował Amerykanów o tym, że jest "w stanie upadku" i chce, by USA jak najszybciej otworzyły cieśninę Ormuz.

"Iran właśnie nas poinformował, że jest "w stanie upadku". Chcą, żebyśmy "otworzyli cieśninę Ormuz" jak najszybciej, a oni próbują rozwiązać sytuację ze swoimi władzami (Wierzę, że będą w stanie to zrobić!). Dziękuję za uwagę! Prezydent DONALD J. TRUMP" - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.

Prezydent nie ujawnił, kto dokładnie przekazał Amerykanom taką wiadomość, ani co konkretnie było jej treścią. Iran nie potwierdził, że chce otworzyć Ormuz - zaznaczył Axios.

Jak podały w poniedziałek amerykańskie media, Iran przedstawił USA nową propozycję pokojową, która koncentruje się na rozwiązaniu na początek kryzysu wokół cieśniny Ormuz i amerykańskiej blokady morskiej. Zgodnie z tą propozycją negocjacje nuklearne rozpoczęłyby się dopiero na późniejszym etapie. Według doniesień medialnych Trump i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego są sceptyczni wobec irańskiej propozycji.

PAP


Wiceprezydent USA J.D. Vance obawia się, że Amerykanom zaczyna brakować uzbrojenia - napisał w poniedziałek magazyn "Atlantic". Vance kwestionuje też za zamkniętymi drzwiami sposób przedstawiania przez Pentagon przebiegu wojny z Iranem.

"Podczas zamkniętych spotkań J. D. Vance wielokrotnie kwestionował sposób, w jaki ministerstwo obrony (wojny) przedstawia wojnę w Iranie i podawał w wątpliwość, czy Pentagon nie bagatelizuje tego, co wygląda na drastyczne uszczuplenie zapasów amerykańskich rakiet" - czytamy.

Dwóch wysokich rangą urzędników administracji poinformowało "Atlantic", że wiceprezydent kwestionuje dokładność informacji na temat wojny przekazywanych przez Pentagon.

W rozmowach z prezydentem USA Donaldem Trumpem wyraził również obawy dotyczące dostępności niektórych systemów rakietowych - przekazały źródła.
Pismo zaznaczyło, że konsekwencje znaczącego zmniejszenia rezerw mogą być katastrofalne. Te same zapasy byłyby wykorzystywane przez amerykańskie siły, gdyby miały bronić Tajwanu przed Chinami, Korei Południowej przed Koreą Północną i Europy przed Rosją.

Jak podał waszyngtoński think tank CSIS, Stany Zjednoczone mogły już wykorzystać ponad połowę przedwojennych zapasów czterech kluczowych rodzajów uzbrojenia.

Zarówno szef Pentagonu Pete Hegseth, jak i przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dan Caine, zapewniają, że zapasy uzbrojenia są solidne.

Doradcy Vance'a przekazali, że wiceprezydent przedstawił swoje obawy, nie oskarżając Hegsetha lub Caine’a o wprowadzanie prezydenta w błąd.
Vance nie chce, by ta sprawa nabrała charakteru osobistego i nie chce tworzyć podziałów w gabinecie. Niektórzy jednak twierdzą, że wizja przedstawiana przez Hegsetha jest tak pozytywna, że wprowadza w błąd.

Magazyn zauważył, że Trump powtarza wiele pozytywnych wypowiedzi Hegsetha i Caine'a na temat wojny. Kilka tygodni temu ogłosił, że szkody wyrządzone Iranowi przez siły amerykańskie już stanowią zwycięstwo w wojnie i zapewniał, że amerykańskie zapasy kluczowej broni są "praktycznie nieograniczone".

Według niektórych rozmówców optymistyczne nastawienie Hegsetha i chwilami wojowniczy stosunek do prasy zdają się mieć na celu przekazanie prezydentowi tego, co chce usłyszeć. Zaznaczono, że briefingi prasowe Pentagonu odbywają się o godz. 8 rano, gdy wiadomo, że Trump ogląda telewizję Fox News.

Pozytywne wypowiedzi przywódców Pentagonu w najlepszym razie przedstawiają obraz, który jest niepełny - uważają osoby zaznajomione z ocenami wywiadowczymi. Według tych wewnętrznych szacunków Iran posiada nadal dwie trzecie swoich sił powietrznych, większość potencjału wyrzutni rakietowych oraz większość małych, szybkich łodzi, które mogą stawiać miny i utrudniać ruch w cieśninie Ormuz.

PAP


Ekspert zwraca uwagę na natychmiastową reakcję giełd towarowych. – W perspektywie ultrakrótkiej (intraday) na rynku ropy Brent doszło do korekty o 2 dolary na baryłkę. Rynki wyceniły informację o wyjściu ZEA z OPEC jako pozytywny sygnał, potencjalnie oddziałujący w stronę zwiększenia podaży i obniżki cen – dodaje analityk.

W dłuższym horyzoncie czasowym sytuacja może przynieść rynkom nowe wyzwania. – W perspektywie średniookresowej decyzja ZEA może oznaczać większą zmienność cen na rynku, gdyż OPEC straci część zdolności do łagodzenia szoków rynkowych. Obecnie Arabia Saudyjska będzie jedynym członkiem OPEC z istotniejszymi wolnymi mocami produkcyjnymi – tłumaczy ekspert.

Pytany o rynek walutowy i szerszy kontekst geopolityczny, specjalista tonuje nastroje. – Reakcja rynków FX (rynki całodobowej wymiany walut przez instytucje - przyp. red.) pozostaje umiarkowana. Pamiętajmy, że – nawet poza OPEC – ZEA pozostaną eksporterem ropy. Warto też odnotować, że napięcia między ZEA a Arabią Saudyjską dotyczące polityki wydobywczej trwają już dłuższy czas – podsumowuje Sebastian A. Roy. /Ekspert z Departamentu Analiz Makroekonomicznych. - red./

Zdaniem Daniela Kosteckiego, głównego analityka rynkowego w polskim oddziale CMC Markets, wyjście Zjednoczonych Emiratów Arabskich z OPEC i OPEC+ wygląda przede wszystkim na próbę odzyskania swobody wydobycia po latach napięć wokół limitów produkcji. – W tle widać też szerszy spór o wpływy w Zatoce, rosnące ambicje Abu Zabi po rozbudowie mocy wydobywczych oraz zmęczenie modelem, w którym państwo inwestuje miliardy dolarów w nowe moce, a potem nie może ich w pełni wykorzystać – stwierdza w komentarzu dla money.pl.

Najważniejszy powód wydaje się czysto ekonomiczny. ZEA od lat zwiększają moce wydobywcze poprzez Abu Dhabi National Oil Company i chcą dojść do poziomu 5 mln baryłek dziennie do 2027 r. Problem polega na tym, że porozumienie OPEC+ przez długi czas zmuszało kraj do utrzymywania wydobycia wyraźnie poniżej możliwości technicznych. Reuters i S&P Global już wcześniej wskazywały, że właśnie ZEA należą do tych producentów, którym najbardziej ciąży przymus trzymania dużej rezerwy mocy poza rynkiem – wskazuje ekspert.

Jednocześnie zauważa, że ZEA od lat naciskały na wyższy limit wydobycia, argumentując, że ich realne możliwości są większe niż to, co uznaje grupa. W czerwcu 2024 r. udało się wywalczyć podwyższenie limitu, ale najwyraźniej nie rozwiązało to problemu na trwałe. Trzeci element, na który wskazuje ekspert CMC Markets, to polityka regionalna. – Dzisiejsze doniesienia Reutersa, AP i The National pokazują, że decyzja zapadła bez konsultacji z Arabią Saudyjską. To może wskazywać, że sprawa nie dotyczy już wyłącznie technicznych limitów wydobycia, ale także rosnącej samodzielności Emiratów wobec Rijadu – podkreśla.

W krótkim terminie wpływ na realną podaż może być ograniczony, bo wojna z Iranem i napięcia w Cieśninie Ormuz nadal utrudniają logistykę eksportu z regionu. ZEA same podkreślają, że ewentualne dodatkowe baryłki będą trafiały na rynek stopniowo i w sposób wyważony. To może oznaczać, że sam komunikat ma dziś większe znaczenie polityczne niż podażowe. W średnim terminie konsekwencje mogą być już znacznie większe. Jeśli ZEA odzyskają pełną swobodę wydobycia, mogą próbować szybciej monetyzować rozbudowane moce produkcyjne. To zwiększa ryzyko presji na spadek cen ropy, zwłaszcza jeśli napięcia wojenne osłabną i wróci większa przepustowość eksportowa przez Ormuz – wskazuje Daniel Kostecki.

(...)

Po blisko 60 latach członkostwa, Abu Zabi oficjalnie stawia na pełną suwerenność energetyczną, co de facto kończy erę bezwzględnej dominacji kartelu nad podażą ropy naftowej. Oficjalne stanowisko Ministerstwa Energii ZEA nie pozostawia złudzeń: priorytetem stał się interes narodowy oraz konieczność uelastycznienia polityki produkcyjnej, która do tej pory była ograniczana przez sztywne i często nieadekwatne do potencjału Emiratów kwoty wydobywcze - zwraca z kolei uwagę Dominik Baldowski, analityk rynkowy Finax.

Co z cenami ropy? "Plany zwiększenia wydobycia z obecnych 4 mln do 5 mln baryłek dziennie do 2027 r. oznaczają, że na rynek trafi znacząca, dodatkowa podaż. W perspektywie długoterminowej, jak słusznie już zauważają analitycy rynkowi, m.in. z UBS, odejście tak kluczowego gracza drastycznie osłabia zdolność OPEC do obrony wysokich cen ropy w okresach globalnego spowolnienia gospodarczego. "Parasol ochronny" kartelu staje się dziurawy, a mechanizm "OPEC Put" – czyli interwencyjne cięcia produkcji w celu ratowania cen – traci swoją dotychczasową skuteczność" - pisze Baldowski dla money.pl.

Arabia Saudyjska pełni rolę nieformalnego lidera kartelu. Rijad dysponuje ogromnymi rezerwami mocy produkcyjnych. Taka sytuacja pozwala Saudyjczykom stabilizować lub stymulować globalne ceny surowca. Decyzje tego państwa o cięciach lub zwiększaniu produkcji nadają ton całej polityce energetycznej grupy. Wpływają one bezpośrednio na nastroje inwestorów na giełdach od Nowego Jorku po Tokio.

Zjednoczone Emiraty Arabskie stanowiły dotychczas drugi kluczowy filar organizacji. Władze tego kraju od dawna pompują kapitał w rozbudowę własnej infrastruktury naftowej. Dodatkowo twardo negocjowały zwiększenie swoich limitów wydobycia. Agencja Reutera podkreśla, że wśród głównych powodów rozłamu znajdują się plany ZEA. Kraj ten chce wdrożyć nowe moce produkcyjne i dostosować swój system do obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Sytuacja wewnątrz kartelu stawała się zresztą coraz bardziej napięta na przestrzeni ostatnich miesięcy, głównie za sprawą eskalacji zbrojnej. Kiedy rynki zaczęły realnie wyceniać ryzyko zablokowania strategicznej cieśniny Ormuz, stało się jasne, że dotychczasowa, sztywna polityka wydobywcza będzie musiała ulec weryfikacji. Znaczna część surowca z powodu obaw logistycznych i nakładanych sankcji zaczęła po prostu zalegać w tankowcach na morzu.

Ten zator uderzył rykoszetem w gospodarki państw regionu. Dobitnie pokazały to wydarzenia z marca, gdy okazało się, że z powodu blokady korytarzy eksportowych Kuwejtowi oraz częściowo samym Emiratom zaczyna brakować miejsca w magazynach. W takich uwarunkowaniach geopolitycznych dla decydentów w Abu Zabi fundamentalne stało się pytanie o to, jak długofalowo zachowają się ceny paliw i ropy po ataku na Iran. Wyjście ze struktur OPEC to w tym kontekście pragmatyczna próba odzyskania całkowitej niezależności w zarządzaniu własnym przemysłem naftowym w czasach potężnej niepewności.

money.pl


Rosnące wyzwania stojące przed Iranem w zakresie przechowywania i eksportu ropy naftowej mogą być jednym z mechanizmów zmiany irańskich obliczeń w negocjacjach. Analityk amerykańskich sankcji w Fundacji Obrony Demokracji ocenił 12 kwietnia, że Iranowi pozostało około 13 dni nadających się do wykorzystania przechowywania ropy, które obliczył na podstawie 50-55 milionów baryłek całkowitego składowania na lądzie, które 12 kwietnia było pełne w 60%. Iran prawdopodobnie przedłużył liczbę dni przed pełnym składowaniem ropy, korzystając ze starych zbiornikowców na ropę w złym stanie. Iran reaktywował w kwietniu 30-letni bardzo duży nośnik ropy (VLCC), na przykład do przechowywania ropy. VLCC był nieużywany przez trzy lata. Firma Kpler zajmująca się badaniem rynku oceniła 27 kwietnia, że Iranowi pozostało od 12 do 22 dni do wyczerpania zapasów ropy /miejsca na ropę - red./. Szacunki Kplera z 12 dniami zakładają, że nie wszystkie zbiorniki magazynowe mogą zostać wykorzystane, ale podstawa tego założenia nie jest jasna. Iran uruchomił niedawno obiekty magazynowe, które nie są optymalne, ale prawdopodobnie te obiekty magazynowe wiążą się z innymi kosztami związanymi z irańskimi mocami produkcyjnymi i eksportem ropy. Prezydent USA Donald Trump opublikował 28 kwietnia w Truth Social, że Iran powiedział Stanom Zjednoczonym, że znajduje się w stanie upadku i że Iran chce jak najszybszego zakończenia amerykańskiej blokady.

Iran stoi w obliczu znacznej presji na inne części swojej gospodarki. Połączone ataki sił podczas wojny, a także trudności Iranu w przechowywaniu i eksporcie ropy naftowej miały negatywny wpływ na inne sektory irańskiej gospodarki. 27 kwietnia agencja Reuters podała, że połączone ataki sił, w tym ataki na głównych irańskich producentów stali, takich jak Mobarakeh Steel Company i Khuzestan Steel Company, podobno zniszczyły około 25-30 procent całkowitej produkcji stali w Iranie. (...) Syn irańskiego producenta dywanów powiedział AP, że około 80% producentów dywanów i dywanów zaprzestało działalności w strefie przemysłowej Kashan w prowincji Esfahan ze względu na gwałtowny spadek irańskiego eksportu podczas wojny. Analityk ds. sankcji USA ocenił 27 kwietnia, że blokada USA zaostrzyła irański kryzys benzynowy poprzez uniemożliwienie Iranowi importu benzyny w celu wystarczającego zaspokojenia potrzeb Iranu w zakresie paliwa. Niedobory benzyny były wcześniej przyczyną masowych protestów w 2019 r.

(...)

Według antyreżimowych mediów najwyższy organ decyzyjny Iranu ds. bezpieczeństwa narodowego przygotowuje się na potencjalną falę protestów w miarę nasilania się pogorszenia sytuacji gospodarczej i presji społecznej. Media antyreżimowe poinformowały 28 kwietnia, że Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) zwołała posiedzenie, któremu przewodniczył sekretarz SNSC Mohammad Bagher Zolghadr—a, bliski sojusznik Vahidi—, po tym, jak oceny wywiadu ostrzegły o możliwym wznowieniu protestów w nadchodzących dniach. Nieokreślone źródła poinformowały antyreżimowe media, że irańskie instytucje bezpieczeństwa wyraziły zaniepokojenie potencjalnymi wezwaniami do protestu i oceniły, że pogarszające się warunki gospodarcze, takie jak inflacja, bezrobocie i rosnące ceny, mogą wywołać ponowne niepokoje. W raporcie stwierdzono, że agencje bezpieczeństwa przedstawiły bardzo krytyczny obraz gospodarki Iranu, powołując się na przestoje w sektorach naftowym, petrochemicznym i stalowym, powszechne bezrobocie częściowo spowodowane zakłóceniami w Internecie oraz szersze wstrzymanie działalności gospodarczej w związku z zamknięciem rynków finansowych rynki. Oceny te ostrzegały, że Iran’gospodarka nie jest w stanie wytrzymać więcej niż sześciu do ośmiu tygodni blokady morskiej, a odbudowa uszkodzonych sektorów przemysłu może zająć lata. SNSC koordynuje i zezwala na reakcję reżimu na protesty, podczas gdy wewnętrzne siły bezpieczeństwa przeprowadzają represje. Były Najwyższy Przywódca Ali Chamenei nakazał SNSC w styczniu 2026 r. stłumienie protestów “wszelkimi niezbędnymi środkami.”

(...)

NetBlocks poinformował 28 kwietnia, że ogólnokrajowa przerwa w dostępie do Internetu w Iranie, trwająca obecnie ponad 60 dni, poważnie zakłóciła transakcje finansowe, działalność handlową i działalność gospodarczą. NetBlocks szacuje, że ogólnokrajowe zamknięcie Internetu kosztuje irańską gospodarkę ponad 37 milionów dolarów dziennie.

Wydaje się, że przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf stara się zachować poparcie polityczne i pozostać kluczowym aktorem w negocjacjach pomimo wcześniejszych oznak sprzeciwu ze strony Vahidiego i jego najbliższego otoczenia. 27 kwietnia dwustu sześćdziesięciu jeden członków irańskiego parlamentu wydało oświadczenie, w którym zadeklarowało wsparcie dla irańskiego zespołu negocjacyjnego i Ghalibafa. Parlamentarzyści dodali, że ufają delegacji negocjacyjnej, zwłaszcza Ghalibafowi, i wyrazili poparcie dla jej obrony interesów narodowych. Oświadczenie to jest następstwem ostatnich raportów wskazujących, że Ghalibaf poczuł się sfrustrowany wewnętrznymi podziałami i rozważał rezygnację z delegacji negocjacyjnej. Niektóre opinie twierdziły, że złożył on już rezygnację ze stanowiska ze względu na nieporozumienia dotyczące koncesji nuklearnych. Ghalibaf publicznie bronił negocjacji w irańskiej telewizji państwowej 18 kwietnia, argumentując, że dyplomacja ze Stanami Zjednoczonymi, obok siły militarnej, jest konieczna do zabezpieczenia celów Iranu. Ghalibaf skrytykował także twardogłowych urzędników, w tym członka SNSC Saeeda Jalili i twardogłowego parlamentarzystę Amirhosseina Sabetiego, obaj powiązani z ultrakonserwatywnym Frontem Paydari (Stabilności) za przeciwstawienie się negocjacjom. Członkowie parlamentu stowarzyszeni z Paydari Front– również nie podpisali niedawnego oświadczenia parlamentu.

understandingwar.org


Siły ukraińskie uderzyły w rafinerię ropy naftowej Tuapse w nocy z 27 na 28 kwietnia, co było jak dotąd trzecim atakiem na rafinerię w kwietniu. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie przeprowadziły w nocy atak dronów na rafinerię ropy naftowej Tuapse w Kraju Krasnodarskim, powodując pożar. (...) Zlokalizowany materiał satelitarny opublikowany 28 kwietnia pokazuje liczne pożary i smugi dymu w składzie ropy naftowej i rafinerii Tuapse. W ramach ukraińskiego projektu wywiadu open source (OSINT) oceniono, że ukraińskie ataki z 27-28 kwietnia uszkodziły co najmniej cztery zbiorniki do przechowywania ropy w rafinerii Tuapse. Dane NASA Fire Information for Resource Management System (FIRMS) za 28 kwietnia pokazują anomalie cieplne w północnej części rafinerii ropy naftowej Tuapse, a serwis rosyjski BBC poinformował, że poprzednie ukraińskie strajki nie miały wpływu na tę część rafinerii. Władze Kraju Krasnodarskiego twierdziły, że pożar w rafinerii spowodowały upadłe szczątki dronów. Siły ukraińskie uderzyły w rafinerię ropy naftowej Tuapse w nocy z 15 na 16 kwietnia i z 19 na 20 kwietnia, a ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych (USF) poinformowały, że te dwa ukraińskie ataki zniszczyły 24 zbiorniki do przechowywania ropy i uszkodziły cztery dodatkowe zbiorniki. Rosyjski opozycyjny serwis Astra zauważył, że rafineria ropy naftowej Tuapse zawiesiła działalność w swojej jedynej jednostce rafineryjnej, która po strajkach z 19-20 kwietnia ma roczną zdolność rafinacyjną na poziomie 12 milionów ton rocznie. Siły ukraińskie prowadzą w kwietniu 2026 r. większą kampanię strajkową przeciwko rosyjskiej infrastrukturze wojskowej, naftowej i portowej w Kraju Krasnodarskim, w tym: przeciwko terminalowi naftowemu Szeskharis i fregacie klasy Admirał Grigorowicz w pobliżu portu Noworosyjsk w dniach 5-6 kwietnia, przepompowni ropy w Krymsku w dniach 8-9 kwietnia, 10-11 kwietnia portowi Naftoexport, składowi ropy w Tuapse w dniach 15-16 kwietnia, przepompowni ropy w Tichoretsku w dniach 17-18 kwietnia, a portowi morskiemu w Jejsku w dniach 18-19 kwietnia.

Strajki z 27 na 28 kwietnia zmusiły Kreml do uznania skutków ukraińskich ataków na rafinerię ropy naftowej Tuapse. Władze Kraju Krasnodarskiego ogłosiły stan wyjątkowy w Okręgu Miejskim Tuapse w wyniku ukraińskich strajków w dniach 27-28 kwietnia i odnotowały, że strajk spowodował także wyciek ropy. Prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się 28 kwietnia z ministrem rosyjskiej obrony cywilnej, sytuacji nadzwyczajnych i pomocy w przypadku katastrof Aleksandrem Kurenkowem w odpowiedzi na ataki i poinstruował Kurenkowa, aby udał się do Tuapse w celu nadzorowania reakcji Rosji. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał się do strajku Tuapse, ale stwierdził, że wszystkie szczegóły dotyczące uderzonych obiektów są tajne. Pieskow skrytykował ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową jako dalszą destabilizację światowych rynków energii. Kreml zwykle nie reaguje na ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową, ale wpływ ataków Ukrainy był najwyraźniej tak znaczący, że 28 kwietnia wywołał osobistą reakcję Putina i Pieskowa. Ukraina eskaluje kampanię strajkową przeciwko rosyjskiej infrastrukturze naftowej, ponieważ Rosja starała się wykorzystać światowy kryzys energetyczny do zwiększenia zysków z eksportu energii w celu sfinansowania wojny na Ukrainie. Siły ukraińskie będą prawdopodobnie w dalszym ciągu wykorzystywać dużą powierzchnię ataku głębokich tyłów Rosji i nadmiernie rozciągniętą rosyjską obronę powietrzną, aby przeprowadzać częstsze i większe ataki na rosyjską infrastrukturę naftową i zasoby wojskowe, wspierane przez zwiększoną ukraińską krajową produkcję dronów.

(...)

Siły rosyjskie wyposażają drony dalekiego zasięgu w modemy siatkowe do koordynowania uderzeń na nieosiągalne wcześniej cele na ukraińskich tyłach. Doradca ukraińskiego Ministerstwa Obrony (MON) ds. technologii obronnej oraz ekspert ds. dronów i wojny elektronicznej (EW) Serhij “Flash” Beskrestnow poinformował 28 kwietnia, że siły ukraińskie obserwują rosyjskie drony wyposażone w modemy siatkowe lecące głębiej w ukraińskie tyły. Sieć siatkowa to sieć bezprzewodowa, która umożliwia grupie dronów wyposażonych w modemy radiowe utrzymywanie sygnału między sobą. Beskrestnow stwierdził, że sieci kratowe rozciągają zasięg rosyjskich dronów do 220 kilometrów, umożliwiając loty dronami z przewodnikiem do Kijowa od północy, Połtawy od zachodu oraz miast Dniepr, Krzywy Róg, Odesa i Mikołajów od południa. Beskrestnov poinformował, że środki zaradcze EW tłumiące systemy nawigacji satelitarnej nie są skuteczne przeciwko sieciom siatkowym, jeśli piloci ręcznie sterują dronami za pomocą urządzeń nawigacyjnych. Beskrestnow stwierdził również, że siły rosyjskie mają około 40 doświadczonych pilotów i specjalistów ze Specjalnej Strefy Ekonomicznej Alabuga (SSE) które wykorzystują sieci kratowe przeciwko Ukrainie.

understandingwar.org