W książce Crude Britannia autorzy James Marriott i Terry Macalister piszą, że po wybuchu drugiej wojny światowej angielsko-holenderski koncern Shell „w praktyce podzielił się na korporację aliancką i korporację Osi”. Stojąca po nazistowskiej stronie odnoga Shella pod nazwą Rhenania-Ossag „natychmiast opowiedziała się za [nazistowskim] rządem, gdy Trzecia Rzesza zaczęła najeżdżać kolejne kraje”.
Albo, jak głosi oficjalna historia koncernu: „Po aneksji Austrii i Czechosłowacji przez Hitlera dyrektorzy zarządzający Grupy autoryzowali przejmowanie tamtejszych oddziałów Shella przez Rhenanię-Ossag”. Taki sam proceder uprawiano na Węgrzech, w Jugosławii i w Grecji po ich opanowaniu przez Rzeszę. W tym samym czasie Shell wspierał również aliantów, produkując paliwo lotnicze dla RAF-u. Wskutek tego, jak piszą autorzy, „pojedynek messerschmitta i spitfire’a nad kanałem La Manche mógł być w całości napędzany paliwem Shella”.
(...)
W maju i czerwcu 1933 roku niemiecka spółka zależna Shella Rhenania-Ossag zwolniła wszystkich członków zarządu, którzy byli Żydami. Na ich miejsca wyznaczono między innymi jednego członka partii nazistowskiej. W oficjalnej historii czytamy: „daleko idące zmiany w zarządzie Rhenanii-Ossag nie mogły zajść bez pełnej zgody Centralnych Biur Shella […] Nic nie wskazuje na to, by brano pod uwagę zasady czy oceny moralne reżimu Hitlera”. Historykom Shella nie udało się ustalić, jaki los spotkał następnie żydowskich członków zarządu.
Siedem lat później, po inwazji Niemiec na Holandię, nad główną siedzibą Shella w Hadze powiewała swastyka.
Marriott i Macalister podkreślają, jak istotna była działalność firmy dla postępów Trzeciej Rzeszy. „Personel Shella współpracował z Reichsbahnem [koleją niemiecką – przyp. red.] w nadzorowaniu transportu ropy z pól naftowych w Rumunii. […] Pracownicy Shella asystowali w dostawach paliwa lotniczego na lotniska Luftwaffe” – piszą autorzy. Pola naftowe Shella w Rumunii dostarczały państwom Osi 3 miliony ton ropy rocznie, a rafinerie Shella przerabiały ją na paliwo napędzające działania wojenne.
We wrześniu 1942 roku wysoko postawiony dyrektor Shella zaproponował wysłanie ponad 100 pracowników do budowy rafinerii za niemiecką linią frontu wgryzającą się w Związek Radziecki. To pokazuje, że Shell miał „równie czynny udział w działaniach wojennych Osi – mówi Marriott – co w kampaniach aliantów”. „Przebieg wojny dla Wielkiej Brytanii mógł być zgoła inny, gdyby Shell wysadził swoje rafinerie w Holandii i Francji oraz zniszczył szyby naftowe w Rumunii” – piszą autorzy.
Po wojnie duża część majątku Shella wykorzystywanego do dostarczania paliwa państwom Osi została „ponownie włączona do firmy matki” – opowiada Marriott. Były to na przykład stacje benzynowe, rafinerie oraz siedziba w Hadze, której gmach pozostaje własnością Shella do dziś.
(...)
Odpowiadając na pytania openDemocracy o rolę firmy w drugiej wojnie światowej, Shell odesłał nas do swojej strony, gdzie można przeczytać: „Gdy rozpoczęła się druga wojna światowa, londyńskie biuro Shella poświęciło się wsparciu działań wojennych, a rafinerie firmy w Stanach Zjednoczonych produkowały paliwo lotnicze dla sił powietrznych aliantów”.
I dalej: „Wszystkie tankowce Shella zostały przejęte przez rząd [brytyjski]. Wielką odwagą wykazali się liczni pracownicy Shella, dzięki którym statki te mogły pływać. Był wśród nich as lotnictwa Douglas Bader, który przed dołączeniem do RAF-u w 1939 roku pracował w wydziale lotnictwa Asiatic Petroleum. Wojna stanowiła również katalizator wynalazczości. Dokonano znacznych postępów w badaniach nad paliwem i innymi chemikaliami, w tym opracowano paliwa dla nowych generacji statków powietrznych, takich jak myśliwiec spitfire”.
krytykapolityczna.pl