Z wyliczeń Bain & Company wynika, że koszt produkcji pocisków artyleryjskich ponoszony przez Zachód jest czterokrotnie wyższy niż w Rosji.
"Średni koszt produkcji pocisku 155 mm – a więc typu amunicji produkowanego przez kraje NATO – wynosi średnio około 4000 dol. za sztukę (...). Dla porównania koszt produkcji w Rosji to około 1000 dol. za pocisk kal. 152 mm używany przez rosyjskie siły zbrojne" - wynika z raportu.
- Produkcja jest droższa, ponieważ jest bezpieczniejsza, procesy produkcji są bardziej skompilowane, bardziej precyzyjne, ale ładunki spalają równomiernie, co powoduje, że mają większą moc rażenia - tłumaczy analityk OSW.
Dodatkowo konkurencja na rynku winduje cenę. - Mamy zglobalizowany rynek dostaw w krajach NATO. Producenci w poszczególnych krajach muszą zaspokajać potrzeby różnych odbiorców. W efekcie gigantyczny wzrost produkcji przełożył się na ceny. Producenci prześcigają się o komponenty, których możliwości produkcji są ograniczone – wskazuje Jacek Tarociński.
Dlatego Kijów zabiega o dostawy także z innych kierunków - Korei Płd., Australii, Pakistanu i Indii.
(...)
Rosja na razie wyprzedza Zachód w tempie produkcji pocisków artyleryjskich. Ma to dla niej znaczenie propagandowe. Jednak zdaniem analityka OSW porównywanie potencjałów produkcji pocisków Rosji i Zachodu mija się z celem.
- Mówimy o dwóch różnych strategiach. Państwa NATO nie stawiają na artylerię w takim stopniu, jak Rosja. Te zadania pełni lotnictwo: F-16, Eurofightery czy Rafale. Bomby lotnicze są znacznie bardziej precyzyjne i mają większe zasięgi. Trzeba jednak zaznaczyć, że materiały wybuchowe do bomb lotniczych produkowane są w tych samych zakładach co pociski artyleryjskie 155 mm. Dlatego ich również dotyczy problem kosztów i możliwości produkcyjnych - ocenia Tarociński.
Pociski jednak mają bardzo istotne znacznie dla Kijowa. - Ukraina nie ma tego lotnictwa i przez pokolenia jeszcze mieć nie będzie. Dlatego też musi opierać swoje działania na artylerii - zaznacza ekspert.
- Minimalne zapotrzebowanie Ukrainy to milion pocisków kalibru 155 mm rocznie oraz milion innych: kalibru 105 mm czy rosyjskich 122 mm, 152 mm. Przez dwa lata wojny Zachód pomagał wypełnić te minimalne potrzeby. Jeśli Ukraina ma przejąć inicjatywę, prowadzić natarcie, aby odzyskiwać terytorium, musi budować rezerwy, te potrzeby więc będą się podwajać czy nawet potrajać – szacuje Jacek Tarociński.
money.pl