sobota, 8 czerwca 2024



Z wyliczeń Bain & Company wynika, że koszt produkcji pocisków artyleryjskich ponoszony przez Zachód jest czterokrotnie wyższy niż w Rosji.

"Średni koszt produkcji pocisku 155 mm – a więc typu amunicji produkowanego przez kraje NATO – wynosi średnio około 4000 dol. za sztukę (...). Dla porównania koszt produkcji w Rosji to około 1000 dol. za pocisk kal. 152 mm używany przez rosyjskie siły zbrojne" - wynika z raportu.

- Produkcja jest droższa, ponieważ jest bezpieczniejsza, procesy produkcji są bardziej skompilowane, bardziej precyzyjne, ale ładunki spalają równomiernie, co powoduje, że mają większą moc rażenia - tłumaczy analityk OSW.

Dodatkowo konkurencja na rynku winduje cenę. - Mamy zglobalizowany rynek dostaw w krajach NATO. Producenci w poszczególnych krajach muszą zaspokajać potrzeby różnych odbiorców. W efekcie gigantyczny wzrost produkcji przełożył się na ceny. Producenci prześcigają się o komponenty, których możliwości produkcji są ograniczone – wskazuje Jacek Tarociński.

Dlatego Kijów zabiega o dostawy także z innych kierunków - Korei Płd., Australii, Pakistanu i Indii.

(...)

Rosja na razie wyprzedza Zachód w tempie produkcji pocisków artyleryjskich. Ma to dla niej znaczenie propagandowe. Jednak zdaniem analityka OSW porównywanie potencjałów produkcji pocisków Rosji i Zachodu mija się z celem.

- Mówimy o dwóch różnych strategiach. Państwa NATO nie stawiają na artylerię w takim stopniu, jak Rosja. Te zadania pełni lotnictwo: F-16, Eurofightery czy Rafale. Bomby lotnicze są znacznie bardziej precyzyjne i mają większe zasięgi. Trzeba jednak zaznaczyć, że materiały wybuchowe do bomb lotniczych produkowane są w tych samych zakładach co pociski artyleryjskie 155 mm. Dlatego ich również dotyczy problem kosztów i możliwości produkcyjnych - ocenia Tarociński.

Pociski jednak mają bardzo istotne znacznie dla Kijowa. - Ukraina nie ma tego lotnictwa i przez pokolenia jeszcze mieć nie będzie. Dlatego też musi opierać swoje działania na artylerii - zaznacza ekspert.

- Minimalne zapotrzebowanie Ukrainy to milion pocisków kalibru 155 mm rocznie oraz milion innych: kalibru 105 mm czy rosyjskich 122 mm, 152 mm. Przez dwa lata wojny Zachód pomagał wypełnić te minimalne potrzeby. Jeśli Ukraina ma przejąć inicjatywę, prowadzić natarcie, aby odzyskiwać terytorium, musi budować rezerwy, te potrzeby więc będą się podwajać czy nawet potrajać – szacuje Jacek Tarociński.

money.pl


"Prezydent Rosji ogłosił 7 czerwca swoją teorię zwycięstwa w Ukrainie, która zakłada zdolność rosyjskich sił do stopniowego, pełzającego natarcia, uniemożliwienia stronie ukraińskich skutecznych kontrnatarć i wygrania wojny na wyniszczenie" – podkreśla ISW w najnowszym raporcie, analizując wystąpienie Władimira Putina.

Rosyjski polityk oświadczył, że w Rosji nie ma potrzeby ogłaszania nowej mobilizacji, ponieważ Moskwa nie dąży do szybkiego osiągnięcia swoich celów w Ukrainie.

Oświadczył on, że siły rosyjskie próbują "wyprzeć" siły ukraińskie z "tych terenów, które powinny być pod rosyjską kontrolą".

Według niego obecne wysiłki mobilizacyjne rosyjskich władz (określane przez ekspertów jako kryptomobilizacja) pozwoliły zrekrutować w 2024 r. 160 tys. ludzi.

Jak pisze ISW, ocena Putina, że stopniowe natarcie umożliwi osiągnąć Rosji założone cele, jest oparta na założeniu, że siły ukraińskie nie będą zdolne do wyzwolenia istotnych terenów zajmowanych przez Rosję, a wojska agresora będą w stanie stopniowo prowadzić natarcie i osiągać zdobycze taktyczne, pomimo ogromnych strat.

ISW przytacza oceny zachodnich wywiadów, według których Putin uważa, iż zachodnie wsparcie dla Ukrainy się skończyło, a ostatnie miesiące opóźnień w dostawach utwierdziły go w tym przekonaniu. Według ISW omawiane wypowiedzi Putina potwierdzają, że jego ocena zdolności Ukrainy oraz postrzeganie ograniczeń zachodniego wsparcia będzie go stymulować do kontynuowania niekończących się pełzających operacji ofensywnych, jeśli nie da się działać szybciej.

"Putinowska teoria zwycięstwa opiera się na rosyjskiej zdolności do przeczekania i przezwyciężenia obiecanej przez Zachód pomocy dla Ukrainy oraz ukraińskich wysiłków na rzecz mobilizacji gospodarki i społeczeństwa" – pisze ISW.

Kluczowe dla tej "teorii" jest, w ocenie think tanku, założenie, że Zachód opuści Ukrainę albo z własnej woli, albo w reakcji na perswazje Rosji, co wcale nie jest przesądzone.

"Zachód musi proaktywnie zapewnić siłom ukraińskim niezbędny sprzęt i uzbrojenie w ilości, czasie i z regularnością, potrzebnymi do operacji, które uwolnią znaczne części okupowanych terenów i podważą przekonanie Putina, że może stopniowo zdobywać Ukrainę" — ocenia ISW.

ISW ostrzega, że Zachód nie może ulec rosyjskiemu strategicznemu wysiłkowi, skierowanemu na zniszczenie zaangażowania Zachodu na rzecz przetrwania Ukrainy i musi pamiętać, że ukraińskie zwycięstwo było i jest możliwe pod warunkiem zaangażowania Zachodu.

ISW odnotowuje również, że Putin "pośrednio dał do zrozumienia", że ukraińskie ataki na terytorium Rosji przy użyciu zachodniej broni nie przekraczają "czerwonych linii", które skutkowałyby eskalacją nuklearną.

onet.pl


Próbowaliśmy zbadać środowisko, które sprzyja temu /Rosji - red./ w sferze politycznej, medialnej i eksperckiej. W rezultacie zidentyfikowaliśmy szeroką gamę grup sprzeciwiających się wsparciu dla Ukrainy: od zwolenników Trumpa blokujących ustawy w Kongresie USA po prorosyjskiego działacza medialnego Tuckera Carlsona, konserwatywnych ekspertów i komentatorów, działaczy lewicowych i komunistów. Sprawdziliśmy także, jakie są ich powiązania i kto z nich współpracuje z Rosją. Nasza baza danych obejmuje 469 osób i organizacji, ale nie jest to wyczerpująca lista wszystkich osób sprzeciwiających się wsparciu USA dla Ukrainy. Odzwierciedla jedynie najgłośniejsze głosy w przestrzeni publicznej.

Twardogłowi konserwatyści uzasadniają wezwania do zaprzestania wspierania izolacjonistycznej Ukrainy, twierdząc, że USA nie mają żadnego interesu w tej wojnie, że wkład USA w NATO i bezpieczeństwo europejskie jest zbyt duży oraz że rząd powinien skupić się na sprawach wewnętrznych, a nie na problemach globalnych. Tymczasem lewica nawołuje do pokoju, argumentując, że Zachód powinien zaprzestać wsparcia militarnego dla Ukrainy, aby to osiągnąć. Cel ten jednoczy lewicę, prawicę i tych, którzy nie mają jasnego stanowiska ideologicznego, ale współpracują z Rosjanami. Doskonale wpisuje się to w cel Rosji, która nie może okupować Ukrainy, dopóki Zachód zapewni wsparcie militarne i finansowe.

Przeanalizowaliśmy i odrzuciliśmy także najczęstsze argumenty przeciwników wspierania Ukrainy w USA i ustaliliśmy, które z nich wpisują się w narracje promowane przez rosyjską propagandę na całym świecie. Należą do nich roszczenia takie jak:
  • Rewolucja Godności z 2014 r. była zamachem stanu wspieranym przez rząd USA, który ostatecznie doprowadził do wojny rosyjsko-ukraińskiej.
  • Rosja zaatakowała Ukrainę w związku z ekspansją NATO na wschód.
  • Stany Zjednoczone nie powinny pomagać Ukrainie unikając wywołania III wojny światowej.
  • Wojna rosyjsko-ukraińska to konflikt lokalny, którego nie należy globalizować poprzez wspieranie Ukrainy i w którym USA nie mają żadnego interesu.
  • Wojna rosyjsko-ukraińska to walka tradycyjnych wartości chrześcijańskich z upadającym Zachodem.
  • Na Ukrainie nazizm jest tolerowany.
  • Pomoc amerykańska jest defraudowana, ponieważ Ukraina jest całkowicie skorumpowana.
  • Ukraina nie jest w stanie pokonać Rosji i przegra na polu bitwy, więc nie ma sensu jej pomagać.
  • USA powinny wydawać pieniądze na rozwiązywanie problemów swoich obywateli, a nie na ratowanie Ukraińców.
texty.org.ua