wtorek, 25 kwietnia 2023


W Bachmucie Rosjanie nacierają jednocześnie od wschodu i północy na ostatnie bloki kontrolowane przez Siły Zbrojne Ukrainy. W ciągu ostatniego tygodnia posunęli się w różnych miejscach o kilkaset metrów do kilometra. Jeszcze kilka dni temu walki toczyły się wzdłuż linii kolejowej, ale teraz pozostała ona na tyłach nacierającego zgrupowania rosyjskiego. Pod koniec tygodnia pozycje najemników z Grupy Wagnera zostały zgeolokalizowane na dworcu kolejowym w centrum miasta.

Nowa linia frontu w Bachmucie przebiega obecnie wzdłuż drogi T0504, która łączy miasto z Konstantynówką i jest częściowo wykorzystywana do zaopatrywania garnizonu w Bachmucie. Na zachód od niej znajduje się kilka bloków wielopiętrowych i sektor prywatny, gdzie Rosjanie na razie się nie przebili; natomiast na wschodzie jest „szara strefa”, gdzie toczą się aktywne walki.

Wciąż nie widać „kotła” dla ukraińskiego garnizonu w Bachmucie, o czym 21 kwietnia mówił Jan Gagin, doradca szefa samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Denisa Puszylina. Słowa Gagina zostały tego samego dnia obalone przez Jewgienija Prigożyna, szefa Grupy Wagnera, który powiedział jedynie, że ostrzeliwane są trasy logistyczne ukraińskich sił zbrojnych. Ponadto strona rosyjska nie przedstawiła żadnych wizualnych dowodów na okrążenie ukraińskiego garnizonu.

Z mapy ukraińskiego projektu analitycznego DeepState wynika, że Rosjanie zbliżyli się do drogi łączącej Bachmut i Czasiw Jar, kilometr od wsi Chromowe. Obecnie toczą się tam walki. Analitycy DeepState uważają, że Rosjanie przemieścili dużą liczbę wojsk, by zająć drogę, a wróg „nadal sypie na autostradę mięso armatnie”.

Po obu stronach drogi znajduje się rozbudowany system okopów. Obecnie trwają walki o kontrolę nad nim. Zdjęcia satelitarne opublikowane pod koniec ubiegłego tygodnia pokazują setki lejów po wybuchach artyleryjskich i moździerzowych na jednym tylko obszarze przylegającym do drogi, mierzącym nieco ponad jeden kilometr kwadratowy.

W działaniach bojowych biorą udział także jednostki piechoty. Walczą w okopach, które stale zmieniają właściciela.(...)

Przez ostatni tydzień w mediach społecznościowych nie pojawiały się doniesienia o tym, że ukraińscy żołnierze nadal korzystają z drogi przez Chromowe. Według fińskiego analityka Emila Kastehelmi, ukraińskie oddziały nie używają jej od tygodni, a jedyna pozostała droga przechodzi przez wieś Iwaniwśke, na południowy zachód od Bachmutu. Tam ukraińskie pojazdy jeżdżą częściowo po asfaltowej autostradzie, a częściowo przez pola.

– Utrzymanie tego obszaru [Chromowe] jest niezwykle ważne dla Ukrainy. Jeśli padnie, inne trasy będą celem Rosjan. Jeśli Rosjanie zajmą wyżyny za Iwaniwśkiem, SZU najprawdopodobniej będą musiały porzucić Bachmut – ocenił Kastehelmi sytuację wokół Bachmutu.

Według Ołeksandra Kowałenki, wojskowo-politycznego publicysty grupy Information Resistance, autostrada Bachmut-Czasiw Jar jest ostrzeliwana przez Rosjan, a stan drogi przez Iwaniwśke w deszczową pogodę pozwala na przejazd po niej tylko pojazdów gąsienicowych. Wpływa to negatywnie na obronność miasta, znacznie pogarszając i tak już trudne połączenia komunikacyjne z miastem.

Analityk wojskowy Serhij Zgurec zwraca uwagę na znaczenie utrzymania dominujących wzgórz na zachód od Bachmutu. Według niego, obecnie budowana jest tam nowa linia obrony, która może stać się przeszkodą nie do pokonania dla Rosjan po zakończeniu walk w Bachmucie.

W pobliżu Awdijiwki siły rosyjskie odniosły sukcesy w okolicach wsi Newelśke, gdzie zajęły zalesiony teren, oraz Perwomajśke. Miejscowości te znajdują się odpowiednio 15 i 10 kilometrów na zachód od Awdijiwki.

O kolejnej nieudanej próbie szturmu Awdijiwki mówił pod koniec ubiegłego tygodnia były tzw. minister obrony „DRL” Igor Girkin-Striełkow. Według niego atak nastąpił z kierunku wsi Wodiane. Siły ukraińskie już wielokrotnie niszczyły rosyjskie grupy szturmowe w tym rejonie. Wśród problemów Rosjan na tym odcinku frontu Striełkow wymienił niewystarczające wsparcie lotnicze, brak niezbędnej ilości sprzętu i złą organizację ofensywy.

Jeden z pojmanych najemników Grupy Wagnera w rozmowie z ukraińskim dziennikarzem Wołodymyrem Zołkinem powiedział, że jego towarzysze broni obawiają się zesłania do Awdijiwki, czym przełożeni grozili im w przypadku niesubordynacji. Wynika to z ciężkich strat Rosjan w nieudanych szturmach ukraińskiego miasta.

23 kwietnia w wywiadzie dla projektu Donbass.Realii żołnierz ukraińskiej jednostki specjalnej Omega, o pseudonimie „Bismarck”, skomentował sytuację w Awdijiwce. Według niego miasto jest bombardowane co najmniej cztery razy dziennie przez rosyjskie lotnictwo, wróg trzyma je w pół otoczeniu, ostrzeliwuje artylerią i codziennie szturmuje okoliczne wioski. Podczas walk w Awdijiwce oddział, w którego szeregach walczy „Bismarck”, według niego, zniszczył ponad 60 sztuk sprzętu wroga.

Mimo tak trudnej sytuacji, w mieście nadal mieszka 1790 cywilów. Przed wojną liczba mieszkańców miasta wynosiła ponad 30 tysięcy.

18 kwietnia służba prasowa prezydenta Ukrainy podała, że Wołodymyr Zełenski odwiedził Awdijiwkę. Prezydent spotkał się tam z żołnierzami Sił Zbrojnych Ukrainy i wręczył im odznaczenia państwowe. Analitycy potwierdzili, że Zełenski faktycznie odwiedził miasto i był około 3 km od linii frontu.

Nacisk rosyjskiej armii na Marjinkę pozostaje bardzo silny, a ostrzał tego, co pozostało z miasta, nie ustaje przez całą dobę — powiedział Ołeksij Dmytraszkowski, szef połączonego centrum prasowego Sił Obrony Kierunku Taurydzkiego.

– W Marjince pojawiły się jednostki szturmowe złożone z ludzi o kryminalnej przeszłości. Nie ewakuują oni rannych z pola walki, by nie przerywać szturmu. Rosjanie nawet nie liczą zabitych w tych jednostkach – to taktyka [marszałka Gieorgija] Żukowa – dodał.

Jednocześnie uspokoiła się sytuacja w Wuhłedarze. Jednak, zdaniem Dmytraszkowskiego, ten spokój jest zwodniczy. Uważa, że rosyjskie siły zbrojne zbierają siły do nowego ataku na dużą skalę. Zamiast szturmować miasto, Rosjanie nasilili ostrzał. Aktywnie wykorzystują też lotnictwo frontowe.

belsat.eu