wtorek, 16 lutego 2021


Chiny od lat gromadzą zbiory danych dotyczących opieki zdrowotnej oraz stanu zdrowia Amerykanów, a także obywateli innych państw z całego świata – ostrzega Narodowe Centrum Kontrwywiadu i Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych (ang. U.S. National Counterintelligence and Security Center – NCSC). Informacje pozyskiwane są przez Pekin „zarówno legalnie, jak i nielegalnie” dla realizacji celów rządu.

Zdaniem amerykańskiego kontrwywiadu masowe gromadzenie informacji medycznych w Chinach posłużyło tamtejszej władzy do naruszania praw człowieka wobec mniejszości narodowych oraz etnicznych. Pozyskane dane zostały również wykorzystane do wsparcia nadzoru państwowego poprzez ich połączenie z informacjami z innych źródeł, w tym monitoringu ulicznego czy systemów rozpoznawania twarzy.

(...)

Zdaniem amerykańskiego kontrwywiadu Chiny postrzegają dane osobowe, w tym informacje zdrowotne, jako „towar strategiczny”, który należy gromadzić, a następnie wykorzystywać do realizacji priorytetów w zakresie bezpieczeństwa gospodarczego i narodowego. Nie jest tajemnicą, że Pekin inwestuje w rozwiązania biotechnologiczne, co potwierdzają m.in. krajowe strategie, w których ze szczególnym uznaniem traktuje się pozyskiwanie danych dotyczących sektora medycznego w kraju i zagranicą. Jak twierdzą amerykańskie służby, wszystko po to, aby Chiny stały się światowym liderem w dziedzinie biotechnologii. 

(...)

Dlaczego Państwo Środka to robi? Pekin rozumie znaczenie danych biologicznych pochodzących od różnych populacji w odkrywaniu nowych sposób leczenia, które z kolei mogą przełożyć się na korzyści finansowe, rozwój wykorzystania sztucznej inteligencji w medycynie czy też tzw. „medycyny precyzyjnej” – wskazano w ostrzeżeniu wydanym przez amerykańskie NCSC.

Skala kradzieży danych biologicznych przez Chiny wzrosła wraz z wybuchem pandemii koronawirusa. Skąd to wynika? Według Amerykanów wraz z rozwojem COVID-19 Państwo Środka rozpoczęło „agresywną” politykę sprzedawania zestawów testowych, które były oferowane państwom na całym świecie, wraz z laboratoriami do badania próbek i wymazów. Zdaniem służb USA w ten sposób chińscy naukowcy uzyskali dostęp do danych dotyczących kondycji zdrowotnej wielu społeczeństw. 

- Tworzą (Chiny – przyp. red.) ogromną krajową bazę danych. Jeśli obecnie są w stanie uzupełnić ją informacjami z całego świata, mogą otrzymać największy i najbardziej zróżnicowany zestaw danych. To „tykająca bomba zegarowa” – kiedy już opracują prawdziwą sztuczną inteligencję, ruszą do „wyścigu”. - Edward You, funkcjonariusz FBI

Dla potwierdzenia powyższych słów NCSC wskazuje, że jedna z chińskich firm medycznych BGI w ciągu ostatnich sześciu miesięcy sprzedała zestawy testowe do 180 krajów i otworzyła laboratoria w 18 krajach. William Evanina, były szef amerykańskiego kontrwywiadu, w wywiadzie dla stacji CBS News podkreślił, że chiński koncern to idealny przykład podmiotu, który pokazuje bliskie więzi zarówno z państwem, jak i aparatem wojskowym Państwa Środka.

(...)

Problemem jest również to, że wiele placówek medycznych, w tym szpitali, korzysta z chińskich rozwiązań, ponieważ są one zdecydowanie tańsze od konkurencyjnych produktów, np. wyprodukowanych przez zachodnie firmy – podkreśla amerykański kontrwywiad.  Służba zdrowia w wielu państwach szuka „cięcia kosztów”, a technologie z Państwa Środka wydają się być idealnym rozwiązaniem – tanio i dobrze. Jak twierdzą służby USA, w ten sposób Pekin zyskuje z kolei kolejne źródło do pozyskiwania danych na temat pacjentów z różnych stron świata. Według NCSC Chiny kierują do państw „prezenty” w postaci np. atrakcyjnych ofert testów na COVID-19, lecz to wszystko podszyte jest innymi motywami – w myśl zasady: „nie ma nic za darmo”.

(...)

Jak wskazuje NCSC, jedną z najsłynniejszych operacji hakerskich wymierzonych w sektor opieki zdrowotnej w USA był cyberatak na ubezpieczyciela „Anthem” z 2015 roku. Wówczas dane dotyczące około 78,8 miliona osób zostały skradzione z sieci komputerowych firmy. Cztery lata później Departament Sprawiedliwości USA oskarżył dwie osoby z Chin o przeprowadzenie wrogiej kampanii. 

(...)

Amerykański kontrwywiad nie ma wątpliwości, że dostęp Chin do opieki zdrowotnej w USA, w tym danych medycznych, stanowi poważne zagrożenie dla prywatności i bezpieczeństwa narodowego. Jak wskazano w ostrzeżeniu, w wyniku cyberataków w ostatnich latach Pekin pozyskał dane osobowe większości obywateli Stanów Zjednoczonych. William Evanina odwołał się do obecnych szacunków, które mówią, że dane na temat 80% dorosłych Amerykanów zostały skradzione przez Chiny.

Wystarczy wskazać, że operacje hakerskie przeprowadzone lub zlecone przez rząd Państwa Środka doprowadziły w ostatnich latach do kradzieży informacji na temat milionów ludzi – twierdzi NCSC. Przykładowo podczas ataku na Equifax naruszono bezpieczeństwo danych osobowych około 145 mln osób, a w ramach operacji wymierzonej w sieć hoteli Marriott było to 400 mln. Zdaniem amerykańskich służb przywołane historie pokazują potencjał Chin i ich możliwości w zakresie kradzieży informacji. 

Pozyskanie danych odbywa się nie tylko poprzez cyberataki. Potwierdzeniem takiego stanu rzeczy może być poniedziałkowe (1 lutego br.) orzeczenie amerykańskiego sądu w sprawie Li Chen oraz jej męża Yu Zhou, którzy dopuścili się kradzieży danych medycznych z instytutu badawczego szpitala dziecięcego w USA i ich sprzedaży do Chin. Para została aresztowana w Kalifornii w lipcu 2019 roku. Oboje przyznali się do zarzucanych im czynów.

- Chiński rząd przez długi czas zachęcał ich do jawnej kradzieży amerykańskich tajemnic za pośrednictwem programów rządowych, które nagradzają naukowców za kradzież tego, czego Chiny nie są w stanie wyprodukować dzięki własnej pomysłowości. - John C. Demers, zastępca prokuratora generalnego USA

cyberdefence24.pl

Scenka w terminalu promowym Hook of Holland wyjaśnia więcej, co oznacza brexit, niż wszystkie deklaracje polityczne ostatnich miesięcy. Celnik zabiera brytyjskiemu kierowcy wałówkę: kanapki z szynką zawinięte w folię aluminiową. - Nie wolno wwozić do UE niektórych produktów spożywczych, takich jak mięso, owoce, warzywa, ryby i tym podobne - wyjaśnia urzędnik zszokowanemu mężczyźnie. Ten pyta, czy może przynajmniej zatrzymać kanapki, gdyby zdjął z nich szynkę. – Niestety nie, wszystko jest skonfiskowane - mówi urzędnik. - Witamy po brexicie, bardzo mi przykro...

(...)

Kiedy Wielka Brytania wyjdzie z unii celnej z UE, trzeba będzie wypełniać deklaracje celne. Ale nie tylko: konieczne będą także deklaracje pochodzenia produktów, certyfikaty weterynaryjne, certyfikaty norm produktowych i jeszcze wiele więcej.

Stowarzyszenia biznesowe mówią o koszmarze logistycznym, administracyjnym i regulacyjnym. - To największa zmiana w relacjach handlowych między sąsiednimi krajami, która nastąpiła w ciągu jednego dnia - powiedział ekspert ds. handlu David Henig z UK Trade Forum. Z jednej strony rząd nie wskazywał na problemy, z drugiej przedstawiciele biznesu nie rozumieli, że UE jest podstawą ich wolnego handlu z Europą. - Nie mogli sobie wyobrazić, że to się zmieni po ich wyjściu z UE. Płacz i zgrzytanie zębów są obecnie tak powszechne, ponieważ wielu osobom brakuje wiedzy o ograniczonym charakterze umowy o wolnym handlu. – To się skoryguje – uspokaja Henig. - Część eksportu zatrzyma się już teraz, część później z powodu rosnących kosztów i obciążeń administracyjnych. Dostosowanie gospodarcze jest nieuniknione, a część tego procesu będzie widoczna dopiero po latach – przewiduje ekspert.

onet.pl