W ostatnim dniu października Aleksander Łukaszenko nagle poruszył temat, którego nikt się nie spodziewał: Romana Protasiewicza, którego w maju 2021 r. białoruska armia przechwyciła w Mińsku, zatrzymując samolot Ryanair lecący z Aten do Wilna. W odpowiedzi Zachód nałożył sankcje na białoruskie linie lotnicze Belavia. Cztery i pół roku później Łukaszenko powiedział, że Protasiewicz jest agentem wywiadu.
— Nie będę wdawał się w szczegóły. Protasiewicz jest pracownikiem naszego wywiadu. (...) Musieliśmy przeprowadzić operację jego zatrzymania. Chociaż nie musieliśmy go zatrzymywać — powiedział Łukaszenko z pewnością siebie w głosie.
— Przyleciał do Grecji, został tam wezwany, przekazał wywiadowi wszystko, co go interesowało. Otrzymał zadanie i poleciał z powrotem, tam, gdzie pracował, przez Wilno. Oskarżyli nas o zatrzymanie opozycjonisty. A on nie jest opozycjonistą. Nie zatrzymaliśmy opozycjonisty. A nałożyli sankcje — dodał.
(...)
27 października Litwa podjęła decyzję o zamknięciu granicy z Białorusią co najmniej do końca listopada. Przyczyną tego były białoruskie balony, które od pewnego czasu naruszają jej przestrzeń powietrzną.
"Litwa uważa celową bezczynność białoruskich organów państwowych za atak hybrydowy i zamyka granicę państwową z Białorusią do odwołania" — napisało ministerstwa spraw zagranicznych tego kraju 27 października w serwisie X.
Łukaszenko twierdzi, że Litwini sami wypuszczają balony meteorologiczne z terytorium Białorusi. Jego zdaniem Białorusini legalnie kupują papierosy w fabrykach i sprzedają je Litwinom, a ci transportują je balonami na swoje terytorium, skąd następnie wysyłają towar do Europy Zachodniej.
Co więcej, według Łukaszenki odbywa się to za zgodą strażników granicznych. — Oni rozkręcili ten interes. Nasi ludzie w fabryce kupują papierosy po dobrej cenie i sprzedają je (żeby na tym zarobić) Litwinom. Muszą je przerzucać przez płot. Przerzucali je małymi partiami w tych balonach. Litwini je odbierali. Czy nasi [celnicy] to widzieli? Na pewno widzieli. (...) Litwini przyjęli te balony i kupili te papierosy. Nie sprzedawali ich na Litwie, ale w Holandii i Anglii. Mówią, że tam papierosy są najdroższe — powiedział.
— Wczoraj wieczorem KGB poinformowało mnie: "nie, wycofali się z tej pozycji w geście solidarności z Litwą za te balony". Odpowiedziałem: "przekażcie im pozdrowienia. Wycofali się — więc my też się wycofamy. Wstrzymujemy się. Jak będziecie gotowi, przyjdźcie, porozmawiamy — powiedział.
Na wszelki wypadek, gdyby ktoś zapomniał, czyim sojusznikiem jest Łukaszenko, postanowił przypomnieć. — Nie damy sobą manipulować. Widzę, że sytuacja w związku z tym się zaostrza. Chcą nas i Rosjan przycisnąć. Putin, Łukaszenko — jawni agresorzy. To się nie uda. Nie dadzą sobie z nami rady. Czy naprawdę chcą powtórki sytuacji z połowy ubiegłego wieku? Nie poradzą sobie z nami. Będziemy z Rosjanami bronić naszej ziemi do ostatniego człowieka. Ale nie będziemy się wtrącać — powiedział. Na koniec zasugerował gotowość do zawarcia dużego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, ale pod warunkiem poszanowania własnych interesów.
onet.pl