niedziela, 2 listopada 2025



W ostatnim dniu października Aleksander Łukaszenko nagle poruszył temat, którego nikt się nie spodziewał: Romana Protasiewicza, którego w maju 2021 r. białoruska armia przechwyciła w Mińsku, zatrzymując samolot Ryanair lecący z Aten do Wilna. W odpowiedzi Zachód nałożył sankcje na białoruskie linie lotnicze Belavia. Cztery i pół roku później Łukaszenko powiedział, że Protasiewicz jest agentem wywiadu.

— Nie będę wdawał się w szczegóły. Protasiewicz jest pracownikiem naszego wywiadu. (...) Musieliśmy przeprowadzić operację jego zatrzymania. Chociaż nie musieliśmy go zatrzymywać — powiedział Łukaszenko z pewnością siebie w głosie.

— Przyleciał do Grecji, został tam wezwany, przekazał wywiadowi wszystko, co go interesowało. Otrzymał zadanie i poleciał z powrotem, tam, gdzie pracował, przez Wilno. Oskarżyli nas o zatrzymanie opozycjonisty. A on nie jest opozycjonistą. Nie zatrzymaliśmy opozycjonisty. A nałożyli sankcje — dodał.

(...)

27 października Litwa podjęła decyzję o zamknięciu granicy z Białorusią co najmniej do końca listopada. Przyczyną tego były białoruskie balony, które od pewnego czasu naruszają jej przestrzeń powietrzną.

"Litwa uważa celową bezczynność białoruskich organów państwowych za atak hybrydowy i zamyka granicę państwową z Białorusią do odwołania" — napisało ministerstwa spraw zagranicznych tego kraju 27 października w serwisie X.

Łukaszenko twierdzi, że Litwini sami wypuszczają balony meteorologiczne z terytorium Białorusi. Jego zdaniem Białorusini legalnie kupują papierosy w fabrykach i sprzedają je Litwinom, a ci transportują je balonami na swoje terytorium, skąd następnie wysyłają towar do Europy Zachodniej.

Co więcej, według Łukaszenki odbywa się to za zgodą strażników granicznych. — Oni rozkręcili ten interes. Nasi ludzie w fabryce kupują papierosy po dobrej cenie i sprzedają je (żeby na tym zarobić) Litwinom. Muszą je przerzucać przez płot. Przerzucali je małymi partiami w tych balonach. Litwini je odbierali. Czy nasi [celnicy] to widzieli? Na pewno widzieli. (...) Litwini przyjęli te balony i kupili te papierosy. Nie sprzedawali ich na Litwie, ale w Holandii i Anglii. Mówią, że tam papierosy są najdroższe — powiedział.

— Wczoraj wieczorem KGB poinformowało mnie: "nie, wycofali się z tej pozycji w geście solidarności z Litwą za te balony". Odpowiedziałem: "przekażcie im pozdrowienia. Wycofali się — więc my też się wycofamy. Wstrzymujemy się. Jak będziecie gotowi, przyjdźcie, porozmawiamy — powiedział.

Na wszelki wypadek, gdyby ktoś zapomniał, czyim sojusznikiem jest Łukaszenko, postanowił przypomnieć. — Nie damy sobą manipulować. Widzę, że sytuacja w związku z tym się zaostrza. Chcą nas i Rosjan przycisnąć. Putin, Łukaszenko — jawni agresorzy. To się nie uda. Nie dadzą sobie z nami rady. Czy naprawdę chcą powtórki sytuacji z połowy ubiegłego wieku? Nie poradzą sobie z nami. Będziemy z Rosjanami bronić naszej ziemi do ostatniego człowieka. Ale nie będziemy się wtrącać — powiedział. Na koniec zasugerował gotowość do zawarcia dużego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, ale pod warunkiem poszanowania własnych interesów.

onet.pl


Co zyskała Rosja?

Na to pytanie można odpowiedzieć, podając poniesione przez Rosję straty. Na całym froncie rosyjskie straty wynoszą 1,2 tys.-1,5 tys. osób dziennie. To trzy pełne bataliony piechoty zabite, ranne lub schwytane każdego dnia, siedem dni w tygodniu. W tym roku ok. 350 tys. Liczba ta nie obejmuje ponad 70 tys. rosyjskich żołnierzy, o których wiadomo, że zdezerterowali.

Rosyjskie straty czasami sięgają 2 tys. osób dziennie. To cała brygada piechoty zniszczona w ciągu 24 godzin. Żadna armia w historii nie wygrała (ani nawet nie przetrwała) konfliktu, ponosząc straty na takim poziomie.

Czy to tylko ukraińska propaganda? Dokumenty Kremla podają, że Rosja traci dziennie od 1,1 tys. do 1,6 tys. żołnierzy. We wrześniu straty piechoty rosyjskiej wzrosły o 30 proc. w porównaniu z sierpniem.

W kotle Pokrowsk-Donieck codziennie spala się od ośmiu do 12 czołgów, transporterów opancerzonych, bojowych wozów piechoty i 15-20 ciężarówek. To 250-350 pojazdów miesięcznie. Tylko w Pokrowsku. Zmechanizowana pięść Rosji jest miażdżona przez roje dronów.

(...)

Podobnie jak Bachmut, Pokrowsk był nieodpartym kryptonitem dla generałów Putina, a u podstaw ich pragnień leży złudzenie. Tzw. znaczenie strategiczne Pokrowska jest mirażem rozpowszechnianym przez boty Putina i komandosów klawiatury z otwartych źródeł wywiadowczych.

Kiedyś — 24 miesiące temu — był ważnym węzłem logistycznym. Podczas obrony Awdijiwki wysyłano stąd amunicję, fasolę i bandaże na wschód.

Dwa lata temu Pokrowsk był główną arterią, ważnym ośrodkiem zaopatrującym ukraińską armię. Teraz już nie. 

onet.pl


Walka w zwarciu, teren miejski i warunki pogodowe wpływają na ukraińską i rosyjską wojnę dronów oraz rosyjską taktykę infiltracji w Pokrowsku i jego okolicach. Ukraiński oficer powiedział 31 października Hromadske, że ukraińska piechota działająca na przednich krawędziach /frontu - red./ nie angażuje regularnie sił rosyjskich w walkę w zwarciu, ponieważ siły rosyjskie zamiast tego walczą z ukraińskimi załogami dronów i moździerzy w pobliżu tyłów. ISW zaobserwowało ostatnio doniesienia, że rosyjskie grupy infiltracyjne celowo angażują ukraińskie załogi dronów i artylerii w Pokrowsku, aby hamować ukraińskie ataki. Ukraiński operator dronów powiedział Hromadske, że zagrożenie ze strony rosyjskich grup infiltracyjnych zmusza ukraińskich operatorów dronów do ograniczenia czasu trwania lotów dronów, ponieważ operatorzy dronów muszą także zaangażować się w walkę z bronią strzelecką, aby odeprzeć rosyjskie infiltracje z tyłu. Ukraiński operator dronów stwierdził, że ciągłe rosyjskie infiltracje do Pokrowska zmuszają siły ukraińskie do wycofania drugiego rzutu operatorów dronów, uniemożliwiając siłom ukraińskim uderzenie w siły rosyjskie na obrzeżach Pokrowska. Wysoki rangą ukraiński oficer powiedział Hromadske, że około 30 do 40 rosyjskich pracowników może przedostać się do Pokrowska, gdy deszczowa lub mglista pogoda utrudnia ukraińskie operacje dronów, podczas gdy nie więcej niż 10 rosyjskich żołnierzy może przedostać się podczas dobrej pogody, gdy siły ukraińskie mogą obsługiwać drony. ISW zaobserwowało doniesienia, że siły rosyjskie intensyfikują wysiłki infiltracyjne podczas złej pogody oraz że opady hamują zarówno rosyjskie, jak i ukraińskie operacje dronów. Inny ukraiński pilot drona wskazał Hromadske, że siły rosyjskie i ukraińskie w Pokrowsku walczą o kontrolę nad wieżowcami i wzniesionym terenem, z którego mogą prowadzić operacje dronów, szczególnie przeciwko wrogim GLOC w odległości 30 kilometrów.

(...)

Ukraiński ekspert ds. wojny elektronicznej i radiowej Serhij “Flash” Beskrestnow poinformował 1 listopada, że siły rosyjskie użyły bezzałogowego statku powietrznego (UAV)-matki Molniya z dwoma dronami z widokiem z pierwszej osoby (FPV) do uderzenia w minibus w Mikołajówce (na zachód od miasta Sumy) około 36 kilometrów od linii frontu. Beskrestnow zauważył, że siły rosyjskie kontrolują drony-statki-matki Molniya za pośrednictwem lokalnych mobilnych sieci internetowych i latają tymi statkami-matkami przez obszary o stabilnym zasięgu mobilnym, po czym zrzucają FPV około pięciu do 10 kilometrów od celu.

understandingwar.org


Dziennik podał także, że również rozmowa prezydenta USA z Władimirem Putinem z 16 października nie przebiegła tak bezproblemowo, jak przekazał Biały Dom. Rosyjski dyktator miał zirytować Trumpa, gdy chwalił się sukcesami Rosji na froncie w pobliżu Kupińska i wzdłuż rzeki Oskil. Następnego dnia amerykański prezydent miał naciskać na Wołodymyra Zełenskiego, aby ten zgodził się na ustępstwa terytorialne wobec Rosji. Spotkanie tych polityków w Białym Domu miało być bardzo burzliwe, a Trump miał rzucać mapami Ukrainy i mówić, że ma "dość" ich oglądania. Ostatecznie Waszyngton przyjął stanowisko mówiące o zawieszeniu broni na obecnej linii frontu. 

gazeta.pl


Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych (SBS) major Robert "Madiar" Browdi zapowiedział w sobotę ataki na infrastrukturę energetyczną Rosji i blackouty w tym kraju. "Blackouty to nic strasznego" - oświadczył zwracając się do Rosjan.

"Madiar" wyraził przekonanie, że drony Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy, które nazywa "ptakami", zmuszą Rosjan do szybkiego przystosowania się do nowych warunków życia.

"Robaki, blackout - to nic strasznego. To tylko pewne niedogodności - przyzwyczajajcie się, ale nad całym terytorium bagien (Rosji - PAP) lot Wolnego Ptaka jest nieprzewidywalny i nie (odbywa się) według rozkładu, dlatego nazywa się Wolnym Ukraińskim Ptakiem" - napisał na Facebooku.
"Ale dacie radę: zapałki, lampki, świece… Przy okazji skorzystajcie ponadplanowo ze swoich ulubionych girlandek na baterie" - podkreślił.

Wojskowy zaznaczył, że Rosjanie nie będą informowani o uszkodzeniach ich linii i stacji przesyłowych. "(…) Kierujcie się zasadą: światło/ciepło - BADA-BUM - ciemno/zimno" - wyjaśnił.

Zwrócił także uwagę, że paliwo w Rosji staje się towarem deficytowym w wyniku działań ukraińskich wojsk. "Tymczasem, niepodważalnie i nieustannie, robacze paliwo staje się towarem deficytowym, a gaz i ropa szybko się spalają" - napisał dowódca SBS.

PAP