poniedziałek, 30 września 2024



Zgodnie z oświadczeniem Ministerstwa Obrony ChRL pocisk przenosił atrapę nuklearnej głowicy bojowej i „spadł na oczekiwane obszary morskie.” Dodano także, że test „był rutynowo ustalony” w rocznym planie szkolenia wojskowego. Pekin miał również „poinformować odpowiednie kraje z wyprzedzeniem”, podała chińska oficjalna agencja prasowa Xinhua w osobnej depeszy. Zgodnie z prawem międzynarodowym państwo przeprowadzające test powinno uprzedzić państwa znajdujące się na trasie pocisku, aby zapobiec wszczęciu alarmu przeciwrakietowego. NHK, powołując się na niezidentyfikowane źródło, poinformowało, że państwa, które zostały wcześniej powiadomione, to Australia i Stany Zjednoczone.

Nic nie wiemy oficjalnie jaką rakietę testowano. W mediach można znaleźć spekulacje, że był to test pocisku na paliwo stałe, DF-31 lub DF-41. DF-31 ma szacowany zasięg operacyjny od 7.000 do 11.700 km a DF-41 do 15.000 km i podobno może przenosić kilka niezależnie ukierunkowanych głowic.

Chiny w ostatnich latach przyspieszyły rozwój swojego arsenału rakietowego i nuklearnego. Modernizują środki przenoszenia oraz zwiększają liczbę głowic. W zależności od wielkości głowicy, Pekin teoretycznie może produkować od 40 do 80 głowic rocznie, ale nie mamy jak tego zweryfikować.

Siły Rakietowe ALW w przeszłości upubliczniały próby rakiet balistycznych krótszego zasięgu, ale potwierdzenie testów rakiet międzykontynentalnych jest rzadkie. Jeżeli agencje się nie mylą, to nie informowano o takim od czterdziestu czterech lat. Uważa się, że ostatni raz miało to miejsce w maju 1980 roku.

Dlaczego teraz zdecydowano się na poinformowanie opinii publicznej? Po pierwsze, we worek będzie 75 rocznica powołania ChRL, więc to dobra okazja na spektakularne fajerwerki. Przy słabnącej gospodarce – (...) – podbijanie nacjonalistycznej piłeczki jest więc próbą ucieczki do przodu. Drugi powód to konieczność zaprzeczenia plotkom, że źle się dzieje w siłach rakietowych. Nie dość, że była w nich czystka to jeszcze zachodnie media kpiły, że korupcja w armii sięga tak głęboko, że w rakietach zamiast paliwa jest woda (fake news).

zawielkimmurem.net


Niszczyciel Sazanami przeszedł cieśninę razem australijskimi i nowozelandzkimi jednostkami. Według doniesień agencyjnych trzy państwa planują wspólne manewry na Morzu Południowochińskim, ale z tego co wiem, nie ma oficjalnego potwierdzenia.

18 września lotniskowiec Liaoning w towarzystwie dwóch niszczycieli po raz pierwszy przeszedł między dwiema japońskimi wyspami Yonaguni i Iriomote w archipelagu Riukiu. Tokio stwierdziło, że okręty wpłynęły do jego strefy przyległej – 12 mil morskich od granicy morza terytorialnego, i nazwało incydent „całkowicie niedopuszczalnym.” Pekin stwierdził, że wszystko odbyło się zgodnie prawem międzynarodowym. Trzeba uczciwie przyznać, że to prawda. Sama droga wodna między wyspami ma szerokość 35 mil morskich, ale zgodnie z prawem międzynarodowym okręty innych państwa mogą przechodzić przez strefę przyległą.

Dzisiaj japońskie media, powołując się anonimowe źródła rządowe, twierdzą, że premier Fumio Kishida polecił przejście przez Cieśninę Tajwańską w obawie, że bezczynność po wtargnięciu Chin na terytorium Japonii może zachęcić Pekin do podjęcia bardziej asertywnych działań.

I to też prawda. Nic nie zachęca tak do agresji jak słabość, kunktatorstwo i brak odpowiedzi.

zawielkimmurem.net


Faktycznie, na papierze to wszystko wygląda pięknie, ale porównywanie tego do programu stymulacyjnego z 2008 roku, jest pomyłką. Wtedy Pekin wlał do gospodarki zawrotną sumę 586 mld USD. W 2008 PKB ChRL wynosiła 4,59 bln USD, (...). W 2023 roku PKB Chin wyniósł 17,88 bln USD, więc te 142 mld USD to śmieszna suma. W 2008 chińska gospodarka miała też możliwość zwiększania zadłużenia. Zadłużenie sektorów niefinansowych wynosiło wtedy 139% PKB, w 2023 było to prawie 300% – pewnie jest już dawno więcej, ale oficjalne statystyki trzymają się poniżej psychologicznego progu 300%.

Co więcej, w 2008 roku problemy miały przede wszystkim charakter zewnętrzny. To globalna gospodarka zwalniała po „wysypaniu się” amerykańskiego sektora pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka. Dzisiaj problemy chińskiej gospodarki mają źródła wewnętrzne i charakter strukturalny, które zostały pogłębione przez program stymulacyjny 2008 roku. Nie waham się napisać, że Chiny wręcz teraz płacą cenę za ówczesny brak reform i gaszenie problemów gotówką.

Suche statystyki jednak nie pokazują najważniejszego problemu, jakim są złe nastroje. Strategia „zero COVID” i brutalne lockdowny stanowiły szok dla chińskiej klasy średniej. Do tego dochodzi wciąż zacieśniana kontrola społeczna, polityzacja wszystkiego, obsesja bezpieczeństwa, rugowanie sektora prywatnego i przejmowanie najbardziej dochodowych przedsiębiorstw prywatnych przez państwowe spółki, wbrew zapowiedziom maleje dostęp prywatnych przedsiębiorców do finansowania w państwowych bankach itd. Mógłbym tak wymieniać bez końca, ale sięgnijmy głębiej. Zastyga wertykalna mobilność społeczna. Ludzie stracili nadzieję na poprawę poziomu życia nie tylko swojego, ale też swoich dzieci. Pozycja społeczna jest coraz częściej dziedziczona, a szanse na awans społeczno-ekonomiczny gwałtownie zostały ograniczone. Ścieżka edukacyjna została praktycznie zabetonowana przez wyższe eszelony wielkomiejskiej klasy średniej. Dorzućmy do tego problemy demograficzne i szybko przyśpieszające starzenie się populacji. To nie są problemy, które mogą rozwiązać jednorazowa pomoc pieniężna dla sierot lub 142 mld USD wrzucone w czarną dziurę, jaką stanowią przedsiębiorstwa państwowe.

Oczywiście, na jakiś czas wskaźniki makroekonomiczne drgną, ale po dwóch, trzech kwartałach okaże się, że problemy strukturalne zostały i optymizm rynków się skończy. Przypominam, jak krótkie było odbicie gospodarcze w Chinach po zniesieniu rygorów pandemicznych, a co pisały wtedy te same gazety, piejące w zachwycie nad dzisiejszym programem stymulacyjnym.

zawielkimmurem.net