piątek, 23 czerwca 2023


Jednym z miejscowych, którzy opowiedzieli portalowi Meduza o swoich odczuciach dotyczących zajęcia Rostowa w Rosji, był Cyryl, mieszkający w rejonie woroszyłowskim. - Między godziną 23:00 wczoraj, a około 2:00 można było zauważyć częstsze loty śmigłowców i samolotów. Od lutego 2022 wszyscy już się przyzwyczaili, że latają tu 10 razy częściej i niżej, ale wczoraj było jeszcze bardziej aktywnie - informował. Mężczyzna twierdził, że główne wydarzenia z przejęcia miasta przez grupę Wagnera odbywały się w pobliżu Południowego Okręgu Wojskowego. Jego zdaniem zajęcie przez Prigożyna obiektów wojskowych było niespodziewane. - Nie jest jasne, kto teraz rządzi - stwierdził Cyryl. Ponadto mieszkańcy mają być proszeni o pozostanie w domu.

Kolejnym świadkiem zdarzeń w Rostowie nad Donem był Siergiej, który w nocy pracował w rejonie pierwomajskim. Według jego relacji rano słychać było samoloty. W wiadomościach miały pojawiać się informacje o tym, że Prigożyn zajął kwaterę główną Południowego Okręgu Wojskowego, FSB, komendę policji i budynki administracyjne. - Nie jestem szczególnie przestraszony, ani ja, ani moi przyjaciele nie panikujemy. W ciągu ostatnich kilku lat po prostu znudziło mi się bać - opowiedział Siergiej. Ponadto mężczyzna dodał, że spodziewał się takiego ruchu, ale ze stron wojsk po mobilizacji.

Mieszkaniec Rostowa stwierdził, że ma ambiwalentny stosunek do Prigożyna. - Wydaje się, że mówi prawdę, ale znowu jego ręce są po łokcie we krwi. Jeśli jest taki szczery, to co robi w Ukrainie? - zastanawiał się Siergiej. - Jeśli on dojdzie do władzy, będzie dyktatura wojskowa, nawet gorsza niż dalsze powolne dokręcanie śrub przez Putina - oznajmił mężczyzna.

"O wpół do siódmej rano obudziły mnie telefony" - relacjonował Mikołaj, który mieszka w Siewiernym. Mężczyzna niezwłocznie zaczął sprawdzać wiadomości, wyjrzał przez okno i zobaczył jadące samochody, mimo komunikatów o zamknięciu dróg. Jeden z jego znajomych musiał nocować w biurze, ponieważ nie mógł dostać się do Kamieńska. Wojskowi podobno tłumaczyli zamieszanie stanem wyjątkowym, chociaż oficjalnie nie został on ogłoszony.

Natomiast Iwan mieszka w rejonie lenińskim, w którym jak opowiada, pojawiły się kordony. "Jest jasne, że to tylko rozmowa elit władzy. Myślę, że teraz szybko dojdą do konsensusu i się rozejdą. Nikt nie potrzebuje napięć w regionie" - twierdził mężczyzna. Anastazja mieszkająca w Voenved poinformowała, że ludzie w centrum miasta fotografują stojące tam czołgi. O losy kobiety zaczęła martwić się jej mama, która spanikowała i prosiła ją o zamieszkanie w rodzinnym domu letniskowym.

gazeta.pl

Źródła Meduzy bliskie Kremlowi reagowały na wypowiedzi Prigożyna głównie wulgarnym językiem.

„Oczywiste jest, że nie koordynował niczego z Administracją Prezydenta [administracją Prezydenta Federacji Rosyjskiej]. Prezydent ufa teraz kierownictwu Ministerstwa Obrony, kontrofensywa [Ukrainy] okazała się nie taka groźna. W każdym razie taki obraz jest nadawany na zewnątrz. Nie wiem, czy Prigożyn koordynuje to z jakąś strukturą władzy, czy osobiście z Putinem jakieś nieoczekiwane kroki”- mówi jeden z rozmówców bliskich administracji prezydenta.

Inne źródło uważa, że Prigożyn „może blefować” i że jego wojownicze rozumowanie nie doprowadzi do żadnych realnych działań: „Stracił rozum. Wygłasza [takie] stwierdzenia, a osoba systemowa nie powinna nawet mieć takich myśli”.

Jednocześnie rozmówca zastrzega, że Prigożyn jest „nieprzewidywalny i mało kontrolowalny” i praktycznie nie można obliczyć jego kolejnych kroków: „Jeśli nie blefuje, siły bezpieczeństwa to rozgryzą”.

Źródło Meduzy w jednym z prorządowych mediów zauważyło, że jak dotąd jej publikacja otrzymała od Administracji Prezydenta „zalecenie” rozpowszechniania wyłącznie oficjalnego stanowiska MON. Informację tę potwierdził rozmówca jednego z państwowych mediów.

(...)

meduza.io

— Przeprowadzono atak rakietowy na obozy PKW Wagnera. Wiele ofiar. Według naocznych świadków cios został zadany od tyłu, to znaczy przez wojsko rosyjskiego Ministerstwa Obrony — powiedział Prigożyn, cytowany między innymi przez portal Meduza.

Według szefa wagnerowców "zginęła ogromna liczba bojowników" i w najbliższym czasie Grupa Wagnera zdecyduje "jak zareagować na to okrucieństwo".

— Zostaliśmy podle oszukani. Byliśmy gotowi pójść na ustępstwa wobec Ministerstwa Obrony, złożyć broń, znaleźć rozwiązanie, w jaki sposób będziemy dalej bronić kraju, ale te szumowiny się nie uspokoiły. Dzisiaj, widząc, że nie jesteśmy załamani, rozpoczęli ataki rakietowe na nasze tylne obozy — przekazał Prigożyn.

— Jest nas 25 tys. i zamierzamy dowiedzieć się, dlaczego w kraju panuje chaos — dodał szef wagnerowców. Prigożyn powiedział, że zamierza "przywrócić sprawiedliwość" w Rosji.

Szef wagnerowców powiedział wcześniej, że jego najemnicy "powstrzymają zło, które jest popełniane przez wojskowe kierownictwo kraju", a każdego, kto będzie "próbował stawiać opór", obiecał "natychmiast zniszczyć".

— To nie jest przewrót wojskowy. To marsz sprawiedliwości. Nasze działania w żaden sposób nie przeszkadzają żołnierzom — dodał.

Po godz. 23 czasu polskiego na Telegramie Grupy Wagnera pojawił się krótki wpis: "Zaczynamy".

Następnie pojawiły się informacje, że "kolumna wagnerowców przechodzi przez punkt kontrolny Nowoszachtińsk, długość kolumny wynosi około 50 km. Na punkcie kontrolnym Wołoszyno sytuacja jest taka sama, tylko konwój 80 km i jedzie dalej. Straż graniczna nie podejmuje działań".

Nad ranem właściciel rosyjskiej najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn przebywał w sztabie Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie nad Donem; przywódca wagnerowców domaga się spotkania z ministrem obrony Siergiejem Szojgu i szefem sztabu generalnego Walerijem Gierasimowem i grozi, że w przeciwnym razie "pójdzie na Moskwę" - oznajmiły w sobotę agencja Reutera i niezależny rosyjski portal Meduza.

Rosyjski generał Surowikin skierował apel do bojowników Wagnera: "Jesteśmy tej samej krwi, jesteśmy wojownikami, wróg czeka na pogorszenie wewnętrznej sytuacji politycznej w kraju, nie można grać na rękę wrogowi. Proszę was, zatrzymajcie kolumny. Wszystkie problemy należy rozwiązywać pokojowo, pod dowództwem głównodowodzącego sił zbrojnych [czyli prezydenta]".

Pojawiły się nawet doniesienia, że w kręgu Władimira Putina panuje panika związana ze scenariuszem wojny domowej.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że informacje o ataku na tylne obozy wagnerowców są nieprawdziwe.

"Wszystkie wiadomości i nagrania wideo rozpowszechniane w sieciach społecznościowych w imieniu Prigożyna o ataku rosyjskiego Ministerstwa Obrony na tylne obozy PKW Wagner nie odpowiadają rzeczywistości i są prowokacją informacyjną" — przekazują kremlowskie media.

Pojawiają się także informacje, z których wynika, że Jewgienij Prigożyn został wpisany do rejestru agentów zagranicznych.

Głos w sprawie zabrał także bliski współpracownik Władimira Putina i rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. — Prezydent Putin został poinformowany o wszystkich wydarzeniach wokół Prigożyna. Podejmowane są niezbędne środki — przekazał Pieskow, cytowany przez agencję TASS.

Moskwa wprowadziła bezprecedensowe środki bezpieczeństwa. "Wszystkie najważniejsze obiekty, organy państwowe i infrastruktura transportowa zostały objęte wzmożoną ochroną" — informuje agencja TASS.

Tymczasem jak podaje The Moscow Times, do Rostowa nad Donem przybyły samoloty, które przetransportowały do miasta siły specjalne. — Jest tam jakiś ruch — stwierdził "wysoko postawiony urzędnik".

Do Dumy, Rady Federacji i na Kreml przywieziono transportery opancerzone. Dachy urzędników państwowych i menedżerów najwyższego szczebla na Rublowce są również strzeżone: "Pracownicy operacyjni czekają na nowe instrukcje, wszystkim kazano czekać" - donosi The Moscow Times.

Oświadczenia założyciela Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna stały się podstawą do wszczęcia postępowania karnego o podżeganie do zbrojnego powstania. Poinformowano o tym w oświadczeniu Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego Rosji. Wezwano Prigożyna do zaprzestania nielegalnych działań — informuje prokremlowska agencja informacyjna TASS.

"Zarzuty rozpowszechniane w imieniu Jewgienija Prigożyna są bezpodstawne. W związku z tymi wypowiedziami FSB Rosji wszczęła postępowanie karne w sprawie nawoływania do zbrojnego buntu. Żądamy natychmiastowego zaprzestania bezprawnych działań" – oświadczył Narodowy Komitet Antyterrorystyczny.

onet.pl/The Moscow Times/The Kyiv Post/Meduza/TASS


Siły ukraińskie kontynuowały ataki na pozycje rosyjskie na południe i zachód od Orichiwu w obwodzie zaporoskim oraz na południe od Wełykiej Nowosiłki w obwodzie donieckim. 23 czerwca rzecznik ukraińskiego Sztabu Generalnego Andrij Kowalow poinformował, że osiągnęły one częściowy sukces na południe od Orichiwu i umacniają się na zdobytych rubieżach w rejonach Nowodanyliwka–Robotyne i Mała Tokmaczka–Nowofedoriwka. Według innych źródeł jednostkom ukraińskim udało się podejść pod pierwszą linię rosyjskich okopów na północ od miejscowości Robotyne, lecz zostały stamtąd odparte. Bez większych zmian miały się także zakończyć kolejne walki o Pjatychatky, 25 km na zachód od Orichiwu, które stanowią obecnie szarą strefę bądź ponownie trafiły pod kontrolę rosyjską. W poprzednich dniach Kowalow donosił również o postępach w rejonie Mała Tokmaczka–Werbowe i częściowym sukcesie na południe od Wełykiej Nowosiłki, w rejonie Riwnopil–Staromajorśke i Wilne Połe–Makariwka, nie ma jednak potwierdzeń, by na obszarach tych doszło do zmian zajmowanych wcześniej pozycji. Według części źródeł aktywność ukraińska w zachodniej części obwodu donieckiego uległa w ostatnich dniach znaczącemu zmniejszeniu. Podsumowując działania na południu, 23 czerwca wiceminister obrony Hanna Malar stwierdziła, że główne uderzenie w ramach ofensywy jeszcze nie nastąpiło, a część ukraińskich rezerw zostanie wykorzystana później.

Siły rosyjskie kontynuowały natarcie na północny wschód od Kupiańska, zbliżając się do tego miasta klinem pomiędzy pozycjami ukraińskimi w rejonie Syńkiwki a rzeką Oskoł. Areną ciężkich walk są obszary na południe i zachód od Kreminnej. Siły rosyjskie miały tam osiągnąć postępy terenowe i dalej nacierać w kierunku rzeki Doniec na północny wschód od Siewierska (w rejonie Hryhoriwki). Bez większego powodzenia miały się natomiast zakończyć ataki agresora w kierunku rzeki Żerebeć (w okolicach Jampoliwki) oraz kontrataki ukraińskie na południe i zachód od Kreminnej. 22 czerwca wiceminister obrony Malar informowała jednak o częściowym sukcesie kontrataku w rejonie Biłohoriwki i Dibrowy w obwodzie ługańskim. Znaczących zmian terenowych nie przyniosły także kolejne walki w okolicach Awdijiwki i Marjinki oraz na zachód od Bachmutu, gdzie ataki na pozycje przeciwnika podejmowały obie strony. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego łączna liczba starć na wszystkich kierunkach nie przekraczała 40 na dobę.

22 czerwca Ukraińcy przeprowadzili atak rakietowy (najprawdopodobniej z wykorzystaniem pocisków manewrujących Storm Shadow) na most Czonharski w rejonie geniczeskim, na trasie łączącej Krym z obwodem zaporoskim. W wyniku uszkodzeń został on wyłączony z ruchu, a według okupacyjnej administracji półwyspu remont ma zająć kilka tygodni. Tego samego dnia ukraińskie rakiety miały uderzyć również w Melitopol, a 23 czerwca – w Mariupol.

Z kolei Rosjanie przeprowadzili dwa nocne ataki na obiekty w obwodzie chmielnickim z wykorzystaniem dronów kamikadze i pocisków manewrujących. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych unieszkodliwiono wszystkie atakujące drony (21 czerwca 6 Shahed-136/131) i rakiety (23 czerwca 13 Ch-101/Ch-555), a odnotowane zniszczenia miały pochodzić od spadających odłamków. 23 czerwca celem ataków było także Zaporoże, a dobę wcześniej – Krzywy Róg i Odessa. 22 czerwca Dowództwo Sił Powietrznych poinformowało o użyciu przez agresora trzech pocisków manewrujących Ch-22, trzech hipersonicznych Ch-47 Kindżał i czterech dronów Shahed-136/131. Zadeklarowało przy tym zestrzelenie jednego drona. Tego samego dnia Rosjanie mieli też prowadzić permanentny ostrzał Chersonia, w wyniku którego co najmniej kilka osób zostało rannych.

20 czerwca Portugalia ogłosiła kolejny pakiet wsparcia wojskowego dla Ukrainy, w którym znalazły się 14 transporterów gąsienicowych M113 i „zestaw” haubic ciągnionych 105 mm. Dzień później o nowym pakiecie wsparcia powiadomiły Niemcy. Zawiera on 1 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm i niesprecyzowaną liczbę naprowadzanych pocisków 155 mm Vulcano oraz dwa ciągniki MAN HX81 z naczepami do transportowania ciężkiego uzbrojenia. 22 czerwca o nowym pakiecie pomocy poinformowała również Estonia, która we współpracy z Irlandią ma przekazać szpital polowy, a także sprzęt medyczny, saperski i wyposażenie do zwalczania dronów.

21 czerwca w wywiadzie dla BBC prezydent Wołodymyr Zełenski zakomunikował, że ukraińscy piloci mogą rozpocząć szkolenie na myśliwcach F-16 w sierpniu, a pierwsze samoloty mogą trafić na Ukrainę za sześć–siedem miesięcy. Tego samego dnia rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych Jurij Ihnat odniósł się do przedstawionej dwa dni wcześniej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona informacji o rozmieszczeniu na Ukrainie systemów obrony powietrznej SAMP/T. Nie potwierdził rozpoczęcia przez nie dyżuru bojowego, a następnego dnia przekazał, że dowódca Sił Powietrznych generał Mykoła Ołeszczuk powiadomi o tym, jak tylko się to wydarzy.

21 czerwca szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak wyraził oczekiwanie, że przed bezpośrednim przystąpieniem do NATO Ukraina uzyska gwarancje bezpieczeństwa, które dadzą jej „wystarczające możliwości obrony” do czasu integracji z Sojuszem. Zwrócił uwagę, że stan wojny nie może być przeszkodą w zaproszeniu Ukrainy do NATO, gdyż w takim przypadku „Rosja zrobi wszystko, by wojnę przeciągać w nieskończoność”. 22 czerwca podczas wystąpienia w Bundestagu kanclerz RFN Olaf Scholz stwierdził, że Niemcy wraz z partnerami z G7 i UE wypracowują obecnie długoterminowe gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jednocześnie rozwiał nadzieje Kijowa na szybkie przystąpienie do Sojuszu, wskazując, że nie będzie to możliwe, dopóki trwa wojna. Zasugerował, że na lipcowym szczycie NATO w Wilnie należy się skupić na kwestii wzmocnienia siły bojowej oraz odporności gospodarczej Ukrainy.

20 czerwca szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Kyryło Budanow ostrzegł, że w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej (ZEJ) może dojść do katastrofy spowodowanej działaniami sił rosyjskich. Niszcząc tamę Kachowskiej Elektrowni Wodnej, najeźdźcy zakłócili pobór wody do aparatury chłodzącej reaktory. Budanow nie wykluczył, że zaminowano zbiornik wodny przy elektrowni, co wskazuje na gotowość do jego wysadzenia. 22 czerwca obawy te podzielił prezydent Zełenski. Stwierdził on, że Rosja prawdopodobnie szykuje się do ataku terrorystycznego na elektrownię jądrową w Zaporożu, który może spowodować uwolnienie promieniowania. Dodał, że Ukraina przekazuje wszystkie informacje na ten temat partnerom w Europie, USA, Chinach, Brazylii, Indiach, świecie arabskim i Afryce. Szef Enerhoatomu Petro Kotin ocenił, że wysadzenie zbiornika wody nie zagrozi bezpieczeństwu obiektu (sześć reaktorów zostało wygaszonych), wskazał jednak, że na jego terenie znajduje się dużo materiału rozszczepialnego. 23 czerwca rzecznik HUR Wadym Skibicki stwierdził, że incydent w elektrowni może być zarówno zaplanowanym działaniem, jak i zdarzeniem przypadkowym. Przypomniał, że Kijów opowiada się za zdemilitaryzowaniem ZEJ. Podkreślił, że wiele zależy od Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, domagającej się od Rosji zagwarantowania podstawowych warunków bezpieczeństwa w elektrowni.

21 czerwca Budanow skomentował pojawiające się w przestrzeni medialnej informacje o możliwości użycia przez Rosję broni jądrowej. Powiedział, że wyklucza taki scenariusz, a następnie dodał: „mimo mojej wrogości wobec Federacji Rosyjskiej nie uważam, że jest tam tylu idiotów w kierownictwie”. Rzecznik HUR Andrij Jusow stwierdził, że choć zagrożenie atakiem nuklearnym ze strony Rosji hipotetycznie istnieje cały czas, to nie można uznać, iż teraz szczególnie wzrosło.

20 czerwca rosyjska Duma Państwowa uchwaliła zmiany w ustawie „O służbie wojskowej”, która pozwala obywatelom podlegającym poborowi, a zarazem odbywającym karę pozbawienia wolności na podpisanie kontraktu z Siłami Zbrojnymi FR. Wyjątkiem są osoby odsiadujące wyrok za niektóre przestępstwa, takie jak terroryzm, zdrada państwa, szpiegostwo czy ekstremizm. Przyjęto również przepisy przewidujące zwolnienie z odpowiedzialności karnej i wykreślenie z rejestru skazanych osób biorących udział w tzw. specjalnej operacji wojskowej.

22 czerwca odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa FR. Częściowo odstąpiono od niejawnej formuły obrad, nadając spotkaniu wymiar propagandowy, uzasadniający dalsze prowadzenie wojny. Prezydent Władimir Putin powiedział m.in., że ukraińskie rezerwy mobilizacyjne są ograniczone, „a zachodni sojusznicy Ukrainy postanowili walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca”. Minister obrony FR Siergiej Szojgu przedstawił optymistyczny obraz działań sił zbrojnych przeciwko Ukrainie. Wskazał, że obecnie resort obrony nie jest zainteresowany naborem nowych ochotników. Stwierdził, że „do tej pory” kontrakty podpisało 114 tys. żołnierzy zawodowych i 52 tys. ochotników. Zapowiedział, że do końca czerwca zakończy się proces organizacji „armii rezerwowej”, na bazie której powstanie korpus armijny, a w skład 1. i 20. Armii Pancernych wejdzie dodatkowych pięć pułków. Przyznał, że pomimo znacznych strat i przegrupowań Siły Zbrojne Ukrainy przygotowują się do dalszych działań ofensywnych.

21 czerwca ukraińskie rządowe Centrum Narodowego Oporu poinformowało, że w ramach Floty Czarnomorskiej Rosji powstaje Okręg Marynarki Wojennej Azow, którego dowództwo będzie zlokalizowane w okupowanym Mariupolu. Zakończenie działań organizacyjnych i relokacja jednostek pływających mają nastąpić do 1 lipca. W Mariupolu ma stacjonować osiem okrętów (m.in. trzy małe okręty rakietowe wyposażone w rakiety manewrujące Kalibr) i 16 jednostek pomocniczych.

21 czerwca odbyły się ćwiczenia służb odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa stolicy państwa. Scenariusz szkolenia, w którym wzięło udział 250 ludzi, zakładał sprawdzenie procedur i umiejętności reagowania w przypadku uszkodzenia konstrukcji Kijowskiej Elektrowni Wodnej i zalania pięciu dzielnic stolicy. Władze zapewniają, że elektrownia jest chroniona przed atakami zarówno z powietrza, jak i od wewnątrz.

21 czerwca premier Ukrainy Denys Szmyhal poinformował, że zamrożone na Zachodzie rosyjskie aktywa nie powinny być zwracane Federacji Rosyjskiej, ponieważ oznaczałoby to ogromną niesprawiedliwość wobec Ukrainy oraz stwarzało zagrożenie, że środki te zostaną wykorzystane do sfinansowania kolejnej wojny. Dodał, że zablokowane aktywa powinny zostać skonfiskowane i przeznaczone na odbudowę Ukrainy. Wymaga to według niego podjęcia szeregu działań, takich jak utworzenie międzynarodowej komisji, która określi wysokość odszkodowania dla ofiar wojny, oraz dokonania przez partnerów Kijowa zmian w ustawodawstwie umożliwiających przekazanie zamrożonych aktywów i utworzenie funduszu kompensacyjnego, w którym będą gromadzone zebrane środki. Szmyhal podkreślił, że Ukraina proponuje stworzenie uniwersalnego systemu, zgodnie z którym uznany międzynarodowo agresor będzie musiał zapłacić za wyrządzone szkody. Wskazał przy tym, że miałby to być „całkowicie legalny mechanizm oparty na odpowiedniej umowie międzynarodowej”.

20 czerwca Duma Państwowa poczyniła kroki mające podważyć zasadność oskarżania władz Rosji o uczestnictwo w procederze deportacji ukraińskich dzieci. W tym celu zainicjowano powołanie komisji parlamentarnej „w sprawie zbrodni reżimu w Kijowie wobec nieletnich”. Śledztwo ma za zadanie „stworzenie bazy dowodowej”, upublicznienie wszystkich materiałów i przesłanie ich do parlamentów innych państw. Powołanie komisji to operacja dezinformacyjna mająca wywołać wątpliwości co do wiarygodności przekazywanych przez Kijów doniesień na temat rosyjskich zbrodni wojennych.

Komentarz

Atak na most Czonharski, przez który wiedzie najkrótsza droga z Krymu do Melitopola, będącego jedną z głównych baz rosyjskich w okupowanej części obwodu zaporoskiego, utrudnia zaopatrywanie via półwysep sił rosyjskich powstrzymujących ukraińską ofensywę na południu. Połączenie lądowe przez Przesmyk Perekopski (Armiańsk) jest o blisko 150 km dłuższe, co nie tylko wpływa na wydłużenie czasu i zwiększenie kosztu dostaw, lecz także naraża konwoje z dostawami na atak ukraiński z prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego. Należy jednak pamiętać, że zaopatrzenie i wzmocnienia dla jednostek rosyjskich w obwodzie zaporoskim trafiają tam również drogą lądową bezpośrednio z Rosji oraz przez porty nad Morzem Azowskim, głównie Berdiańsk (tym też należy tłumaczyć powtarzające się ataki Ukraińców na to miasto, zwłaszcza na urządzenia portowe). O decentralizacji logistyki agresora ostatecznie przesądził udany ukraiński atak na most Krymski w październiku 2022 r. – od tego czasu stała się ona bardziej odporna na różnego rodzaju zakłócenia spowodowane okresowym wyłączeniem jednej z dróg zaopatrzenia.

Strona ukraińska okazuje poważne zaniepokojenie możliwością spowodowania przez siły rosyjskie incydentu w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Niewykluczone, że Rosjanie dokonają prowokacji, w wyniku której dojdzie do niewielkiego skażenia terenu elektrowni (np. poprzez rozszczelnienie magazynów materiałów rozszczepialnych), i oskarżą Kijów o przeprowadzenie ataku terrorystycznego. Ten obawia się, że w razie urzeczywistnienia się w najbliższym czasie takiego scenariusza rosyjskie działania mogą zakłócić przebieg lipcowego szczytu NATO w Wilnie i postawić na porządku dziennym kwestię sensowności wspierania Ukrainy w wojnie.

osw.waw.pl