Kolejną kwestią jest rola państwa w czołowych firmach. Chciałbym, żeby nasza historia potoczyła się inaczej i różnica w akumulacji kapitału była mniejsza w porównaniu do najwyżej rozwiniętych państw. Od potopu szwedzkiego traciliśmy dystans pod tym względem do Europy Zachodniej. Dzisiaj jesteśmy w takiej sytuacji, że suma oszczędności i aktywów na głowę mieszkańca jest w Polsce cztery razy niższa niż w Grecji i 18 razy niższa niż Niemczech. Substytutem kapitału prywatnego może być kapitał publiczny. W Polsce wytworzył się konsensus do takiego właśnie podejścia. (...) Dwaj zachodni ekonomiści przebadali gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej. Wyszło im, że kraje naszego regionu nie mają niezależności ekonomicznej – są zależnymi gospodarkami rynkowymi. Najbardziej z tych zależnych gospodarek niezależne są Polska i Słowenia. Nie sposób nie zauważyć, że w tych dwóch krajach skala prywatyzacji była najmniejsza. Poszliśmy trochę inną drogą niż pozostałe państwa w czasach transformacji. Mamy znaczną rolę kapitału państwowego w gospodarce, a mniej zagranicznego. Idzie nam chyba dobrze. Nie podejmuję się oceniać z tak krótkiej perspektywy czy to było słuszne podejście, to jest zadanie dla historyków.
(...)
Co pan sądzi o repolonizacji?
Po pierwsze, ma znaczenie narodowość kapitału, który kontroluje dane aktywa. Mówię to jako osoba, która pracowała w różnych krajach i uczestniczyła w projektach doradczych na trzech różnych kontynentach. Dość wcześnie wyrobiłem sobie pogląd w tym temacie. Dlatego repolonizację rozumiem. Chodzi też oto, żeby tak jak selektywna powinna być prywatyzacja, tak również wybiórcza powinna być repolonizacja. Rozumiem oddanie kontroli nad firmami, gdzie konieczny był transfer know how. Dzięki temu mogły one wykonać skok rozwojowy. Ale nie potrafiłem zrozumieć dlaczego na przykład oddaliśmy kontrolę nad wszystkimi cementowniami, chociaż było jasne, że będziemy budować infrastrukturę. Zasadne jest zastanawianie się nad repolonizacją tych firm, gdzie da nam to jakąś dodatkową wartość, niż wynika to z prostej sumy zdyskontowanych przyszłych zysków.
forsal.pl