Podstawowy problem, na jaki natrafiamy już na początku pracy analitycznej z ChRL, dotyczy samego przedmiotu analizy. Wbrew naturalnej intuicji kogoś socjalizowanego w Europie w centrum naszego zainteresowania znajduje się partia – KPCh – a nie państwo. Jego struktury, instytucje i procedury powinny być bowiem traktowane jako element o charakterze wtórnym – najważniejszym podmiotem życia politycznego jest zaś właśnie partia. Ta licząca ponad 100 mln członków masowa organizacja stanowi „system nerwowy” państwa, społeczeństwa i gospodarki. Instytucjonalnie oddzielna od struktur państwowych, choć nierozerwalnie z nimi zrośnięta, jest areną walki o władzę i podejmowania wszelkich decyzji. Posiada własne struktury, tożsamość, ideologię i tradycję. Pisząc lub mówiąc „Chiny”, stosujemy więc w rzeczywistości skrót myślowy dla sformułowania „ChRL jako konstrukcja i zestaw narzędzi wykorzystywanych przez KPCh do rządzenia i utrzymywania stosunków międzynarodowych”.
Dla partii państwo to przede wszystkim instrument zarządzania populacją i kontrolowania jej oraz konieczny sztafaż w kontaktach ze światem zewnętrznym. KPCh dostosowała się do tego stanu, tworząc swoistą „protezę” państwa, by móc się wpasować w system międzynarodowy, zorganizowany w formie suwerennych podmiotów. Decyzyjność i sprawczość pozostają jednak ulokowane i realizowane w partii i poprzez partię.
Władza Xi Jinpinga nie wyrasta z piastowania przez niego stanowiska przewodniczącego ChRL. Jego zdolność do skutecznego rządzenia wynika z pełnienia funkcji partyjnych, zwłaszcza sekretarza generalnego KPCh i przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej Komitetu Centralnego (KC) KPCh. Stanowiska przewodniczącego ChRL i szefa państwowej Centralnej Komisji Wojskowej mają tylko pozwolić aktorom spoza partii na rozpoznanie jego roli i znaczenia w systemie. W wysoce sformalizowanych relacjach międzynarodowych pozwalają mu też uczestniczyć w oficjalnych spotkaniach jako głowa państwa, zgodnie z protokołem dyplomatycznym. Z tych samych powodów w latach 80. XX wieku Deng Xiaoping był wicepremierem – inaczej wszystkie podróże zagraniczne, a nawet spotkania z przedstawicielami innych państw w ChRL musiałby odbywać jako osoba prywatna.
Ta sama zależność rozciąga się w dół przez całą hierarchię – członek Biura Politycznego KC prowadzący sprawy zagraniczne ma więcej władzy niż minister, partyjny sekretarz prowincji znaczy więcej od jej gubernatora, a szef komórki KPCh w państwowej spółce – od jej prezesa.
Świadomość, że zajmując się polityką Chin, de facto badamy politykę międzynarodową KPCh, jej metody i cele w zakresie kontroli nad populacją, wykracza poza kwestie semantyczne – to niezbędny fundament analizy, wynikający z faktu, że chociaż interes narodowy państwa i interesy elit partyjnych są często tożsame, to w sytuacji ich rozbieżności interes KPCh jako organizacji i interes osobisty jej przywódców zawsze wezmą górę. Dlatego – przy czym nie jest to zjawisko właściwe wyłącznie dla Chin – tamtejsza polityka, dyplomacja, gospodarka, ale również kultura i sprawy społeczne nie mogą być badane tylko z perspektywy „interesu narodowego”, lecz każdorazowo także przez pryzmat partii, jej celów, sytuacji wewnątrz niej i ewolucji ideologicznej.
Najwyższe kręgi KPCh strzegą swojej prywatności, ale i dbają o zewnętrzny wizerunek partii jako monolitu. O bieżącym układzie sił w jej kierownictwie, które najsilniej ukrywa się za „bambusową kurtyną”, wiemy niedużo. Objęciu władzy przez Xi Jinpinga towarzyszyły dodatkowo rozbicie najbardziej rozpoznawalnych frakcji, likwidacja zagranicznych siatek wywiadowczych oraz zmiażdżenie swobód w zwykle pełnym plotek Hongkongu.
Kremlinologiczne czy właściwie „Zhongnanhailogiczne” próby zarysowania linii podziałów wewnętrznych to hobby części zagranicznych ekspertów, lecz zwykle nie różnią się one od wróżenia z fusów, zaś do ich rezultatów zawsze trzeba podchodzić z ogromną ostrożnością. Brak rzetelnych informacji należy przyjmować z pokorą, a praca analityka do spraw życia politycznego partii sprowadza się nieraz do kolekcjonowania drobnych kawałków pośrednich przekazów, oglądanych wielokrotnie z każdej strony.
Charakterystycznym dla życia politycznego ChRL zjawiskiem są „znikający ludzie”. Znane postacie – nierzadko osoby z najwyższych kręgów władzy (funkcjonariusze partyjni, ministrowie, generalicja) czy miliarderzy – nagle „wyparowują” z przestrzeni publicznej. Posiadacze legitymacji KPCh mogą zostać zatrzymani przez służby partyjne i przekazani państwowym organom śledczym po miesiącach dochodzenia wewnętrznego, często z użyciem tortur. Dlatego o przyczynach ich zniknięcia niekiedy dowiadujemy się nawet po latach albo i nigdy. Stawiane potem zarzuty przybierają postać walki z korupcją, co jest ulubioną metodą prowadzenia „czystek” w KPCh przez Xi Jinpinga, lub wiążą się z odstępstwami od linii partyjnej, skandalami obyczajowymi czy oskarżeniami o szpiegostwo. Rekonstruując szerzej zakrojone działania, można następnie próbować odczytać ogólniejsze tendencje dotyczące życia politycznego partii, przy czym „znikanie” osób z pierwszych stron gazet świadczy o tym, że owo życie polityczne nie zanika – ale skrywa się za „bambusową kurtyną”.
Sytuacje tego typu nie zawsze stanowią konsekwencję problemów natury politycznej – nieraz chodzi o zdrowie. Kondycja psychofizyczna przywódców jest owiana tajemnicą, a ludzie ci oficjalnie właściwie nigdy nie chorują – po prostu pewnego dnia umierają na przewlekłą chorobę, której nigdy wcześniej nie doświadczyli. Dlatego nieobecność kogoś z wierchuszki może faktycznie wynikać z jego stanu zdrowia. Niemniej pojawienie się informacji, że ktoś taki choruje, niesie sygnał, że jego dni w polityce są już policzone. Oprócz tego komunikat o chorobie lub zniknięcie z życia publicznego to zazwyczaj ostatni akt upadku politycznego, co oznacza, że z analitycznego punktu widzenia dowiadujemy się o tym za późno.
Na śledzenie stanu walk frakcyjnych między partyjnymi bonzami pozwala obserwowanie kariery osób na niższych szczeblach hierarchii, o których wiemy, że należą do ich frakcji osobistych. Najczęściej mowa o działaczach, z którymi dany lider wcześniej współpracował. Jeżeli ludzie jednego barona KPCh zaczynają awansować szybciej i w większej liczbie niż innego, to znaczy, że stosunek sił w kierownictwie zmienia się.
Trudniej tropić utratę wpływów przez kogoś z kierownictwa, ponieważ dymisje są często nieanonsowane. Odnotowując awans, trzeba każdorazowo sprawdzić, co dzieje się z osobą odchodzącą z danego stanowiska. Jeżeli człowiek ten nie jest w wieku emerytalnym i w ciągu pół roku nie otrzyma nominacji na równorzędną lub wyższą funkcję, to ma problemy polityczne lub naprawdę poważne kłopoty ze zdrowiem – przy czym w drugim z tych przypadków jego nazwisko wkrótce powinno pojawić się wśród partyjnych nekrologów. Trwanie na stanowisku, jak długo się da, to inna cecha systemu ChRL.
Bezcenną wiedzę zapewniają przecieki niepublicznych dokumentów informujących wyższe kadry KPCh o kierunku polityki lub przekazujących niekolorowany obraz sytuacji. Takie źródła trafiają poza Chiny na rozmaite sposoby. Katastrofalny stan państwa po kampanii wielkiego skoku poznano na Zachodzie dzięki tybetańskim partyzantom, którzy zdobyli wewnętrzny raport po ataku na transport Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w 1961 r. Czasami dokumenty ujawniają anonimowi członkowie aparatu poprzez przekazanie ich zagranicznym dziennikarzom, ponieważ nie godzą się z kursem Pekinu. Tak było w wypadku tzw. Xinjiang Papers, które w 2019 r. pokazały skalę prześladowań Ujgurów i innych mniejszości.
Niekiedy można podejrzewać, że za kontrolowanym przeciekiem stały same organy partii. (...)
Nie brakuje też sytuacji, kiedy nie wiemy, kto i dlaczego doprowadził do upublicznienia danego dokumentu. Co więcej, nie możemy nawet bezsprzecznie potwierdzić jego autentyczności. Tzw. dokument nr 9 (Komunikat w sprawie obecnego stanu sfery ideologicznej) należy wprawdzie do newralgicznych materiałów prezentujących sposób patrzenia kierownictwa KPCh na świat u progu rządów Xi Jinpinga, lecz do dziś jesteśmy skazani na domysły co do źródeł jego wycieku. Obcy wywiad? Przeciwnicy polityczni? A może to element sygnalizowania Pekinu?
Pojawiających się systematycznie plotek nie wolno nam traktować jako poważnych informacji. Doskonały przykład to książka Xi Jinping i jego kochanki, przedstawiająca barwne życie nie tylko genseka, lecz także licznych innych przywódców. Jej anonimowi autorzy bez podania jakichkolwiek dowodów opisują w niej m.in. związki aktualnego przewodniczącego z agentką CIA, która miała kierować jego karierą. Niemniej plotki, skupiając się na konkretnym zagadnieniu, które wcześniej nie wyróżniało się w debacie, mogą wskazywać na napięcia wewnętrzne w Chinach. Nagminność i rozpowszechnianie się niepotwierdzonych pogłosek mimo cenzury i surowych kar dowodzą też dużej nieufności Chińczyków do oficjalnych środków masowego przekazu. Pamiętajmy przy tym, że władze również wykorzystują plotki w szeptanej propagandzie i kampaniach dezinformacyjnych.
Do tradycyjnych metod odczytywania polityki Pekinu należą obserwacja mediów i dyskursu publicznego, a także osobiste relacje z dyplomatami, naukowcami i ekspertami. W obu tych obszarach chińska sfera informacyjna coraz bardziej ulega jednak wyjałowieniu z treści i coraz częściej powiela linię partii. Z wszechobecną i zaawansowaną technologicznie cenzurą w sieci pole do debaty sukcesywnie się zatem zawęża. O ile podważanie władzy KPCh w ChRL było zawsze zabronione, o tyle jeszcze kilkanaście lat temu w tamtejszej przestrzeni publicznej można było znaleźć wyrazy kontestowania działań skorumpowanych lokalnych urzędników, nieefektywności państwa w różnych sektorach czy wręcz aktywności organizacji pozarządowych i prawników walczących o prawa osób skonfliktowanych ze strukturami państwa. Wiele takich głosów tolerowano – stanowiły wentyl bezpieczeństwa dla niezadowolenia mieszkańców i zapewniały wgląd w ich nastroje.
Wraz z objęciem sterów przez Xi Jinpinga i zacieśnianiem kontroli nad ludnością możliwości wyrażenia zdania w prasie i internecie stopniowo się zmniejszają. Najlepiej ilustruje to dyskusja o gospodarce. Przez długi czas duża i zróżnicowana nisza debaty publicznej na ten temat, bogata w tytuły prasowe oferujące pogłębione i krytyczne artykuły dotyczące wyzwań stojących przed krajem w kontekście sytuacji ekonomicznej, została ograniczona czy wręcz zanikła. Pogłębiające się problemy gospodarcze i na rynkach finansowych popchnęły partię do cenzurowania dyskursu – pozwolono publikować jedynie treści stricte informacyjne lub pozytywne opinie. Mówienie o złej sytuacji ekonomicznej może wręcz skutkować represjami, o czym świadczy historia ekonomisty państwowego think tanku Zhu Hengpenga, aresztowanego za głoszenie dezaprobaty względem polityki gospodarczej Xi Jinpinga na zamkniętej grupie na komunikatorze. Wszystko to sprawia, że media – nawet te, które wcześniej cieszyły się względną niezależnością – coraz ściślej trzymają się linii KPCh, a ich przydatność analityczna spada.
Zbliżone trendy – choć o nieco innym charakterze – łatwo zauważyć w odniesieniu do chińskich intelektualistów i ekspertów. Kontakty z think tankami i instytucjami naukowymi są tradycyjnie istotnym sposobem odczytywania chińskich priorytetów politycznych, szczególnie w zakresie konkretnych elementów polityki zagranicznej. Wprawdzie Chińczycy „dostępni” dla zagranicznych badaczy najczęściej mają niewielką łączność z wierchuszką, lecz rozmowy z nimi umożliwiają odczytanie pewnego „klimatu intelektualnego” w Pekinie. Zaostrzenie walki ze szpiegostwem i kampanie dyscyplinujące wymierzone w ośrodki analityczne powodują, że możliwości prowadzenia bardziej otwartych dyskusji i poznania realnych opinii partnerów wciąż się kurczą. Bezpośrednie spotkania najczęściej sprowadzają się do poznania linii partyjnej – której eksperci stają się przekaźnikami – a przedmiotem analizy czynią niuanse w jej prezentowaniu. Tak samo ma się sprawa ze specjalistycznymi i naukowymi publikacjami, gdy dotyczą one choćby kwestii międzynarodowych.
Stosunkowo najwięcej swobody intelektualnej można znaleźć na niektórych uniwersytetach. Naukowcy wyrażający odmienne od partyjnych poglądy, przykładowo na politykę zagraniczną, sami zarazem przyznają, że są zamknięci w „złotej klatce” i nie mają przełożenia na centrum KPCh. Fakt ten trzeba brać pod uwagę, analizując wypowiedzi tamtejszych badaczy – dyskretnie kontestujących konfrontacyjny kurs Chin względem Zachodu, wskazujących na międzynarodową stabilność jako fundament ich interesów lub postulujących dystansowanie się od Rosji – regularnie docierające do zachodniej infosfery. Przekazy te, błędnie interpretowane na zewnątrz jako „sygnalizowanie strategiczne” ze strony Pekinu, są zwykle bądź przejawem odwagi cywilnej (co nierzadko spotyka się z cenzurą lub represjami), bądź świadomego dopuszczania przez partię głosów mających kreować atmosferę niejednoznaczności w odniesieniu do konkretnych poczynań. Nie są one natomiast w żadnej mierze oznaką dyskusji wewnątrz KC i nie przedstawiają jego prawdziwych intencji.
Zdobywanie wiarygodnych danych to problem każdej struktury biurokratycznej, której naczelną funkcją jest zbieranie, przetwarzanie i interpretowanie informacji w celu podjęcia decyzji dotyczących jakiegoś działania. W przypadku Chin mamy jednak do czynienia jeszcze z dwiema dodatkowymi trudnościami.
Po pierwsze sama KPCh ma kłopot z pozyskiwaniem rzetelnych danych. Słynna anegdota – a w zasadzie przeciek z WikiLeaks – mówi o tzw. indeksie premiera Li Keqianga, szefa rządu ChRL, który nie wierząc oficjalnym przekazom na temat PKB, miał mierzyć aktywność gospodarczą na podstawie intensywności przewozów kolejowych, zużycia energii i wielkości nowych kredytów udzielanych w danym regionie.
Po drugie partia uznaje informację za narzędzie kontroli i efektywnej propagandy wewnętrznej i zagranicznej. Miarodajne dane, zwłaszcza statystyczne, to niezbędna składowa funkcjonowania nowoczesnego państwa: administracji, ale też biznesu i – szerzej – społeczeństwa. W efekcie w Chinach mamy do czynienia z reglamentacją informacji, w ramach której KPCh waży pomiędzy:
- propagandą,
- faktami, które nie mogą zbytnio odbiegać od rzeczywistości, aby nie doprowadzić do błędów systemowych,
- świadomością, że centrum jest oszukiwane przez struktury lokalne.
Dlatego większość statystyk musi być ręcznie korygowana, aby równocześnie były użyteczne politycznie i w miarę odzwierciedlały stan faktyczny, a co za tym idzie – pozwalały podejmować racjonalne i trafne decyzje.
Czasami da się wykryć nieścisłości między różnymi danymi i poznać zakres „korekty”. W 2013 r. Narodowe Biuro Statystyczne (NBS) podało w raporcie, że rok wcześniej PKB ChRL wyniósł 51,9 bln renminbi, ale zsumowany PKB wszystkich 31 prowincji dał 57,6 bln renminbi – najpewniej wskutek chęci „wykazania się” lokalnych włodarzy. Oznacza to, że NBS „skorygował” dochód państwa o wielkość porównywalną ze średnim dochodem jednej prowincji – 5,7 bln renminbi. W 2017 r. Chen Qiufa, nowy szef prowincji Liaoning, przyznał, że tamtejsi urzędnicy przez lata fałszowali dane wysyłane do stolicy. Według Agencji Xinhua jeden z powiatów wykazał 2,4 mld renminbi dochodu, podczas gdy faktycznie nie przekroczył on 1,1 mld renminbi. W rzeczywistości każda jednostka czterostopniowego podziału administracyjnego ChRL dokonuje korekty otrzymywanych danych na własne potrzeby, równocześnie preparując informacje przekazywane wyżej. Na końcu NBS pod nadzorem KC decyduje, co można zakomunikować opinii publicznej.
Także Biuro popełnia błędy pozwalające wykryć „korektę”. Zgodnie z Narodowym Spisem Powszechnym Ludności na rok 2020 w kraju żyło 253,38 mln dzieci w grupie wiekowej 0–14 lat (liczonych rocznikowo). Tymczasem według raportów NBS w latach 2006–2020 przyszło na świat ok. 239 mln Chińczyków, więc różnica wynosi – niebagatelne nawet w ChRL – 14 mln osób. Wyjaśnienie jest dosyć proste: otóż publikowane co roku dane o urodzeniach nie podlegają tak skrupulatnej analizie politycznej KC jak spis powszechny.
W ocenie rzetelności danych statystycznych pomagają też rozmaite przecieki trafiające za granicę. W 2021 r. wyciek z chińskiego odpowiednika bazy PESEL umożliwił skorygowanie dostępnych publicznie informacji na temat wielkości populacji ChRL. Okazuje się, że z dużym prawdopodobieństwem liczy ona dużo mniej niż oficjalne 1,41 mld mieszkańców. Możliwe, że nawet poniżej 1,28 mld – ponieważ tylko tylu widnieje w rejestrze. Wartość ta zgadza się również z szacunkami niezależnych demografów.
Analiza licznych zmian przeprowadzonych na przestrzeni ostatnich dekad pozwala sformułować tezę, że kiedy Chiny nie znajdują się we „wrażliwym” momencie politycznym (np. transfer władzy, konflikt międzynarodowy, kryzys – jak ten gospodarczy z 2008 r. czy pandemia COVID-19), dane podawane przez NBS generalnie odzwierciedlają trend, choć nominalnie mogą być zawyżone lub zaniżone o kilka punktów procentowych. Jeżeli przykładowo rośnie bezrobocie, to NBS pokaże tę tendencję, lecz można iść o zakład, że obniży skalę zjawiska. Jeżeli natomiast wartości utrzymują się zbyt długo na jednym poziomie albo ich zmiany wyglądają na zbyt miarowe, to warto założyć, że są „ręcznie sterowane”.
Przez kilka lat roczny wzrost PKB wahał się w wyjątkowo wąskim zakresie (+/-0,3 p.p.), co wydaje się nierealne nawet w odniesieniu do małej gospodarki, a co dopiero do takiej jak chińska, o ogromnej wielkości i dynamice. Chociaż w ChRL sferę tę kontroluje państwo i daleko idąca interwencja rządu może prowadzić do bardziej regularnego wzrostu w porównaniu z gospodarkami czysto wolnorynkowymi, to tak niewielkie wahania, jak te raportowane przez NBS, nie pojawiają się naturalnie. Dane podawane w okresach wrażliwych politycznie należy zaś w ogóle traktować z najwyższą podejrzliwością. Pamiętajmy jednocześnie, że sama wiedza o tym, które wartości zmanipulowano i w jakim stopniu, wskazuje, gdzie należy spodziewać się kłopotów.
Partia kontroluje rzeczywistość, kontrolując również przeszłość, co nie tylko ma istotne znaczenie dla badających dzieje najnowsze Chin, lecz także daje pewien wgląd w bieżącą politykę. Okres znajdujący się pod szczególną „opieką” KPCh zaczyna się od powstania Bokserów (1899–1901), ale pod rządami Xi Jinpinga jest stopniowo rozszerzany do pierwszej wojny opiumowej (1839–1842). Każde opracowanie dotyczące państwa i sytuacji międzynarodowej po roku 1839 podlega bardzo ścisłej ocenie Instytutu Badań nad Historią i Literaturą, będącego wydziałem KC. Opiniuje on publikacje pod względem zgodności z narracją partii, ale też sprawdza, czy realizują aktualne cele polityczne. Dlatego porównywanie oceny historycznej wydarzeń z przeszłości dokonywanej w różnych momentach ewolucji KPCh może uwidocznić zmiany obecnych priorytetów.
(...)
Do formułowania nowych pomysłów i sygnalizowania kursu używa ona specjalnie tworzonych określeń językowych znanych jako tifa. Ich zidentyfikowanie, rozpoznanie znaczenia i śledzenie częstotliwości występowania może sporo powiedzieć o wewnętrznej ewolucji KPCh. Przykładowo kiedy centrala mówi działaczom regionalnym, że trzeba budować „kompleksowy system zarządzania cyberprzestrzenią” (wǎngluò zònghé zhìlǐ tǐxì), to ma na myśli, że w Pekinie powstały regulacje dotyczące treści internetowych, a zadanie członków polega na zapewnieniu, że systemy techniczne kontroli nad siecią na szczeblu lokalnym będą dysponowały wystarczającymi zasobami kadrowymi, aby ściśle i właściwie egzekwować odnośne wytyczne.
„Kampanie ideologiczne” – niezwykle istotne narzędzie zarządzania ogromną strukturą KPCh i ChRL – ostatnio zaczęły być również obecne w polityce zagranicznej. Pojęcie mechanizmów ich działania jest niezbędne do zrozumienia „wielkich inicjatyw” Chin oraz intencji i celów ich władz. Co jakiś czas krajowy dyskurs polityczny dominuje nowa idea, najczęściej wychodząca od samego sekretarza generalnego. W niedawnych latach w wymiarze wewnętrznym chodzi o propagujące zaawansowane sektory przemysłu „nowe jakościowe siły wytwórcze” (xīn zhí shēngchǎnlì) i nakierowany na redukcję nierówności „wspólny dobrobyt” (gòngtóng fùyù), a w zagranicznym – kojarzone z Xi Jinpingiem – lansującą wizję pokojowego mocarstwa „wspólnotę losów ludzkości” (rén lèi mìng yùn gòng tóng tǐ) czy rozpalającą wyobraźnię globalnie Inicjatywę Pasa i Szlaku (yī dài yī lù).
Na zewnątrz interpretuje się nieraz te idee – błędnie – jako szczegółowo planowane strategie, podczas gdy w rzeczywistości początkowo używane są jedynie do „popychania” KPCh w określonym kierunku. Po wysłaniu ideologicznego impulsu z samej góry partyjne „doły” starają się twórczo wypełniać go konkretną treścią, konkurując o względy centrum. Zapoczątkowane przemówieniem sekretarza kampanie zwykle owocują powstaniem setek artykułów i instytutów badających myśl lidera, a następnie – tysiącami oddolnych inicjatyw działaczy, mających ją konkretyzować w formie nowych ustaw, instrumentów oraz posunięć podmiotów państwowych i rządów lokalnych.
(...)
Należy w tym miejscu odróżnić propagandę, czyli przekaz kierowany na zewnątrz KPCh lub do szeregowych członków partii, od wewnętrznego dyskursu jej aparatu i rozdzielić je. Partia komunistyczna to zbyt duża struktura, aby móc się z nią komunikować w sposób zamknięty. Nie licząc tajnych dokumentów skierowanych do działaczy od szczebla prowincjonalnego w górę, informacja idąca od kierownictwa do owych „dołów” ma zazwyczaj charakter otwarty i publiczny. Równocześnie, mimo że stosuje się w niej hermetyczną nowomowę, przekazuje ona oczekiwania i dyrektywy centrali, które dopiero później będą przekształcane w określone kroki polityczne, prawne lub administracyjne. Należy zatem do najważniejszych źródeł pomagających interpretować zamierzenia KPCh, a co za tym idzie – wytyczania kursu państwa.
Dyskurs partyjny toczy się natomiast na zamkniętych posiedzeniach oraz za pośrednictwem „gazet wewnętrznych”, znanych powszechnie jako neican. W rzeczywistości są to różnego rodzaju materiały (niektóre faktycznie mają formę gazetową) wytwarzane przez KPCh, a następnie dystrybuowane w partii i rządzie do konsumpcji wewnętrznej. Wykorzystuje się je głównie do rozpowszechniania wytycznych, monitorowania działaczy i urzędników państwowych oraz prowadzenia wśród nich edukacji politycznej. Przekazują one także wiadomości, które nie trafiają do mediów publicznych – zwłaszcza negatywne. Chociaż mówimy o materiałach niepublicznych, to ze względu na ich ilość i dosyć rozległy obieg część z nich trafia za granicę.
Innymi kanałami szerszego przekazu wierchuszki KPCh do mas członkowskich są przemówienia programowe i artykuły w prasie, która – mimo że ogólnodostępna – skierowana jest do aparatu partyjnego. Dobry przykład stanowi „Qiushi” (dosł. szukając prawdy) – oficjalny dziennik teoretyczny i magazyn informacyjny KPCh wydawany co dwa tygodnie przez Centralną Szkołę Partyjną i KC. To tutaj można wychwycić pierwsze sygnały wskazujące na zmianę polityki czy wprowadzenie nowych kampanii. Wynika to z faktu, że te ostatnie muszą najpierw znaleźć uzasadnienie światopoglądowe, a kiedy ono powstanie, to zostaje przekazane właśnie w „Qiushi”. Co jakiś czas w periodykach tego typu umieszcza się też – najczęściej z kilkuletnim opóźnieniem – fragmenty niejawnych wystąpień liderów KPCh w sposób szczególny ją kierunkujących. Dają one wówczas wskazówki jedynie do retrospektywnej analizy poczynań partii, podkreślając zarazem znaczenie jej wewnętrznego dyskursu dla funkcjonowania ChRL.
(...)
Hermetyczność zarówno języka chińskiego, jak i partyjnej debaty ideologicznej umożliwia Wydziałowi Propagandy kreowanie wizerunku ChRL niejako w oderwaniu od dyskursu wewnętrznego, a czasem w sprzeczności z nim. Te same sformułowania odnoszące się do relacji z USA czy Zachodem, w oryginale agresywne i mobilizujące do walki, w wydaniu skierowanym do zagranicznych audytoriów otrzymują wersję znacznie bardziej koncyliacyjną i pokojową. Takiej praktyce towarzyszą często równoległe działania propagandowe zorientowane stricte na odbiorców zewnętrznych, bazujące na – nieraz nieobecnych w debacie wewnątrzpartyjnej – odwołaniach do historii Chin. W zagranicznej narracji mają one maskować marksistowsko-leninowskie konotacje i sugerować inspiracje tradycyjną filozofią chińską, która jako mniej znana jest pozytywnie odbierana na Zachodzie.
W efekcie partii udaje się z sukcesem budować wizerunek oderwany od jej realnych intencji czy posunięć. Podobny mechanizm zauważamy w opisywaniu stosunku do Rosji: w dyskursie międzynarodowym określa się go jako „neutralność”, a w propagandzie wewnętrznej – jako „niewzruszoną braterską relację” wymierzoną we „wrogie działania Zachodu”. Ta dwoistość czyni ze zdolności czytania chińskojęzycznych treści jeden z fundamentalnych elementów warsztatu analityka zajmującego się tym obszarem.
Rolę opinii publicznej w kształtowaniu polityki wewnętrznej i zagranicznej KPCh trudno ocenić. Partia może ją cenzurować i manipulować nią, ale nie może jej ignorować. Da się wyciszyć negatywne komentarze lub spacyfikować protest kilkuset ludzi, ale przyczyny tych zachowań – jeżeli nie znikną – grożą szybkim wzrostem niezadowolenia, którego konsekwencji już się łatwo nie zdusi. Stąd też władze przywiązują ogromną wagę do badania opinii publicznej, do czego wykorzystują specjalistyczne jednostki w aparacie partyjnym. Problem w tym, że nikt z zewnątrz nie ma dostępu do tych sondaży, a i sama KPCh nie może być pewna, czy odzwierciedlają one rzeczywiste nastroje.
Nawet badania opinii publicznej wykonywane przez zagraniczne podmioty należy uznawać za niewiarygodne. Zgodnie z chińskimi regulacjami muszą bowiem być prowadzone we współpracy z lokalnymi partnerami, a rządzący mają zawczasu poznać i zaakceptować pytania. Większość respondentów nie wierzy w anonimowość ankiet – ani krajowych, ani tych dla instytucji zewnętrznych – i zakłada, że przynajmniej niektóre osoby przy nich pracujące są zatrudnione przez aparat bezpieczeństwa. Dlatego trzeba przyjąć, że znaczna część biorących udział w sondażach udziela odpowiedzi, jakich wedle ich mniemania rządzący by sobie życzyli. Nie sposób jednak ustalić, jak silnie zjawisko to zniekształca wyniki badań.
Próbę oceny nastrojów umożliwia też śledzenie dyskursu w chińskich mediach społecznościowych. Zapewne należą one do narzędzi, po które sięgają partyjni analitycy, mający wgląd do nieocenzurowanych archiwalnych baz danych tych platform. Obserwatorzy zewnętrzni zderzają się zaś z poważnymi problemami technicznymi z dostępem do chińskich social mediów w ogóle. Zgodnie z przepisami rejestracja w nich wymaga lokalnego numeru telefonu komórkowego, a czasami dodatkowo krajowego dowodu tożsamości. Aby wejść na daną stronę za granicą, często trzeba natomiast korzystać z serwisów VPN, ponieważ połączenia spoza ChRL są blokowane. Ale nawet posiadanie w pełni funkcjonalnego konta nie rozwiązuje następnego problemu: media społecznościowe w Chinach podlegają cenzurze, a władze wyciszają lub wzmacniają głosy zgodnie z bieżącymi zadaniami. Fakt, że propagandyści zwielokrotniają jakiś przekaz, nie musi oznaczać, że nie cieszy się on autentycznym poparciem przynajmniej części populacji, ale nierzadko brakuje narzędzi, aby to zweryfikować.
Symptomy niezadowolenia pojawiają się spontanicznie i szybko się je tłumi. Aby je zarejestrować, zanim zostaną „zniknięte”, a uwaga Chińczyków przekierowana, trzeba by prowadzić ciągły monitoring social mediów, co wymagałoby zasobów ludzkich i materialnych przekraczających zdolności wielu instytucji. W konsekwencji zazwyczaj odnotowywane są tylko zmasowane i nagłe, viralowe przejawy frustracji, które wywołują niewydolność cenzury i nierzadko docierają do setek milionów ludzi w kilka godzin, zanim zostaną usunięte z internetu.
Oznacza to zarazem, że liczne skromniejsze objawy sprzeciwu w sferze online pozostają niewidoczne. W rezultacie otrzymujemy zafałszowany obraz chińskiej opinii publicznej, ale nie możemy nawet ocenić skali nieprawidłowości.
Michał Bogusz Jakub Jakóbowski - Zerkając za „bambusową kurtynę” - analizowanie Chińskiej Republiki Ludowej - OSW