środa, 19 marca 2025



Prezydent Rosji Władimir Putin nie przyjął amerykańsko-ukraińskiej propozycji tymczasowego zawieszenia broni na linii frontu i powtórzył swoje żądania rozwiązania wojny, które jest równoznaczne z kapitulacją Ukrainy. Putin i prezydent USA Donald Trump odbyli rozmowę telefoniczną 18 marca. Oficjalne odczytanie rozmowy przez Kreml stwierdziło, że Putin podkreślił potrzebę zajęcia się „głównymi przyczynami” wojny. Rosyjscy urzędnicy wielokrotnie definiowali te główne przyczyny jako ekspansję NATO na wschód i rzekome naruszenia przez Ukrainę praw rosyjskojęzycznych mniejszości na Ukrainie. Wezwania rosyjskich urzędników do wyeliminowania tych „głównych przyczyn” są równoznaczne z rosyjskimi żądaniami trwałej neutralności Ukrainy i zainstalowania prorosyjskiego rządu w Kijowie.

Putin zażądał 18 marca, aby Ukraina zaprzestała mobilizacji (tj. rekrutacji i szkolenia) sił podczas potencjalnego tymczasowego zawieszenia broni. Putin wezwał również do zaprzestania wszelkiej zagranicznej pomocy wojskowej i wymiany informacji wywiadowczych z Ukrainą, ale nie wspomniał o wsparciu wojskowym Rosji ze strony Korei Północnej, Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) i Iranu. Putin twierdził, że Rosja i Stany Zjednoczone powinny kontynuować wysiłki na rzecz pokojowego rozwiązania w „trybie dwustronnym”, wykluczając Ukrainę lub Europę z przyszłych negocjacji dotyczących wojny na Ukrainie. Żądania Putina z 18 marca są zbieżne z żądaniami, które przedstawił 13 marca.

understandingwar.org


Z tego wynikają dwa wnioski.

Pierwszy, nieoczywisty, jest taki, że co prawda tu i teraz Moskwa wcale nie chce kończyć wojny, ale zarazem przedwczesne byłoby stwierdzenie, że rozmowy z Moskwą nie mają szans powodzenia.

Rosjanie mają pewną cechę, która zasadniczo utrudnia odczytywanie ich intencji. Niezależnie od tego, czy dążą do eskalacji, czy też do porozumienia, zawsze stosują tylko jedną metodę negocjacji, którą jest eskalacja żądań.

Mają też tendencję do przelicytowywania i windowania swoich oczekiwań do takiego poziomu, że nawet gdy chcą się w perspektywie porozumieć, często staje się to niemożliwe. Jako że nie znamy dokładnego przebiegu rozmowy prezydentów, należy stwierdzić więc, że jakkolwiek ta runda rozmów zakończyła się porażką, to zarazem nie należy tych rozmów jeszcze skreślać.

Drugi wniosek dotyczy roli Europy. Zarówno Rosjanie, jak i niestety również Amerykanie z lubością upokarzali w ostatnim okresie państwa naszego kontynentu, sugerując, że w sprawie Ukrainy, Moskwa porozumie się z Waszyngtonem, nawet nie pytając Europy o zdanie. Rzecz w tym, że warunek Moskwy, którym było zaprzestanie dostaw broni dla Ukrainy, nie jest z bardzo prostego powodu czymś, co Waszyngton mógł Moskwie dać. USA nie są bowiem w stanie zakazać Ukrainie przyjmowania, a Polsce, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemcom, Szwecji, Danii i innym państwom wysyłania broni i amunicji. Liczni polscy komentatorzy, którzy świadomie lub nie stali się w ostatnim czasie pudłami rezonansowymi rosyjskiej propagandy i którzy z lubością powtarzali tezy o tym, że Europa nie ma żadnego znaczenia, dostali właśnie dowód tego, że Europę można – owszem – próbować obrażać, ale nie da się jej ignorować.

Paradoks sytuacji polega na tym, że rosyjskie marzenie, którym było porozumienie z Waszyngtonem ponad głowami zarówno Ukraińców, jak i natowskich sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie, stało się niemożliwe do osiągnięcia dzięki samym Rosjanom. Wysuwając bowiem żądania, których Waszyngton, nawet zakładając jego pogardę, arogancję i butę w stosunku do Europy, nie jest w stanie spełnić, Rosjanie zrobili właśnie dokładnie to, co im się regularnie zdarza. Przelicytowali. /liczą na opór w UE - reg./

onet.pl