środa, 25 stycznia 2023


Dużym wyzwaniem dla ekonomiki regionu jest sytuacja wokół jednej z najważniejszych firm w regionie - „Avtotor”. Zakład ten to jedna z największych na świecie montowni samochodów. Firma została założona w 1994 roku. Przedsiębiorstwo, jako pierwsze w Rosji, uruchomiło produkcję samochodów zagranicznych marek. Montaż pojazdów odbywał się tam od maja 1997 r. Firma składająca do niedawna samochody BMW, obecnie jednak stoi. To wynik zachodnich sankcji. Władze obwodu, przy pomocy czynowników z Moskwy, próbowały zastąpić samochody niemieckie, chińskimi. Prowadzono w tej sprawie rozmowy z koncernem BAIC. Na razie jednak Chińczycy wcale nie kwapią się do wchodzenia w rosyjski przemysł samochodowy.

W maju ubiegłego roku dyrekcja „Awtotoru” wysłała większość załogi na bezterminowy urlop. Wszystkim urlopowanym firma przydzielała … działki pod ogródki warzywne. Na ten cel zakład przeznaczył ziemie o łącznej powierzchni 300 hektarów. W „Avtotorze” z dumą podkreślano, że ziemie zostały w pełni przygotowane do zasiewów sezonowych. Grunt został zaorany i zabronowany. Aby zapewnić obfite zbiory w ogrodach pracowniczych, kombinat zorganizował też sprzedaż materiału siewnego oraz sadzonek.

(...)

Obwód Kaliningradzki do wojny miał (...) bardzo rozwinięte kontakty z sąsiednimi regionami Polski i Litwy. Rosjanie jeździli do Gdańska czy Olsztyna na zakupy, studia, do pracy. Teraz praktycznie nie mają takich możliwości. Unia Europejska co prawda nie wprowadziła całkowitego embarga na wydawanie wiz Rosjanom, ale uczyniły to państwa graniczące z Rosją – Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Norwegia. Na dodatek warunki uzyskania wizy do krajów, które tych ograniczeń nie wprowadziły są o wiele trudniejsze do wypełnienia. W Kaliningradzie narzekają, że teraz nie dość, że te wizy bardzo podrożały to jeszcze na dodatek bardzo często zachodnie konsulaty odmawiają wydania dokumentu podróży. Praktycznie nie wydaje się wiz czasowych. Rosjanin jeśli już nawet dostanie wizę do Niemiec czy Węgier to tylko na okres podróży. Taka osoba musi udowodnić, że na koncie bankowym ma co najmniej 500 tysięcy rubli – ponad 30000 złotych. Te ograniczenia spowodowały, że dotychczasowa minister do spraw kontaktów zagranicznych we władzach obwodu, Ałła Iwanowa została zdegradowana. Nie jest już ministrem, ale tylko kierownikiem działu.

(...)

Wszelkie działania mające wzbogacić miejscowy, kaliningradzki budżet są (...) bardzo uważnie analizowane w Moskwie. Nikt tam bowiem nie chce dopuścić do sytuacji, by Kaliningrad stał się zbyt niezależny ekonomicznie od centrum. Stąd zarzucenie idei, jeszcze lat dziewięćdziesiątych, gdy funkcjonowała kaliningradzka Wolna Strefa Ekonomiczna i żywe były nadzieje na utworzenie rosyjskiego... Hongkongu. To mogły być (przynajmniej wedle Moskwy) próby ustanowienia niezależności ekonomicznej eksklawy. Następnym krokiem mogłyby być hasła o niezależności politycznej. Na przełomie wieków działała bowiem w Kaliningradzie lokalna Partia Bałtycka, która ciągle podkreślała, w swoich oficjalnych dokumentach, że nie mają ambicji separatystycznych, ale zarazem głosili hasła o konieczności wstąpienia Obwodu (niezależnie od Moskwy) do... Unii Europejskiej.

Mówi o tym nasz rozmówca:

Tendencje separatystyczne w Obwodzie Kaliningradzkim występują w dość dziwnych ramach. Każdy pytany mówi jednoznacznie, że jest przeciw separatyzmowi. Ale z drugiej strony ci sami ludzie potrafią powiedzieć: powinniśmy mieć oddzielny budżet, własną granicę celną, a może też i powinniśmy (jako region) wstąpić do Unii. To taka swoista rosyjska schizofrenia....

braniewo.com.pl

– Dzięki ciepłej zimie i zgromadzonym zapasom rynek gazowy w Europie wygląda stabilnie. Europa będzie w stanie bezpiecznie przejść tę zimę bez rosyjskiego gazu. To znaczy, że szantaż się nie powiódł, nie doprowadził do tych rezultatów, które Kreml miał nadzieję uzyskać. Doprowadził za to do poważnych problemów Gazpromu – wskazuje Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich. Rosyjski gigant gazowy nie ma na razie realnej alternatywy dla unijnego rynku, a analitycy szacują, że jego zysk netto w drugim półroczu 2022 roku był bliski zeru. To zwiastuje w nadchodzącym czasie poważne problemy dla samego Gazpromu, który będzie musiał się liczyć z dalszym spadkiem dochodów, jak i rosyjskiego budżetu, dla którego Gazprom jest głównym płatnikiem. 

– Gazprom i rosyjski gaz oficjalnie nie został objęty żadnymi sankcjami sektorowymi. Ma ograniczony dostęp do technologii i rynków kapitałowych państw zachodnich, ale sam eksport gazu nie został w żaden sposób objęty tymi sankcjami. Natomiast decyzją Kremla Gazprom zaczął wstrzymywać dostawy do swoich głównych odbiorców w Unii Europejskiej. I to był po prostu szantaż gazowy, próba wpłynięcia na państwa zachodnie i wymuszenia zmiany polityki wobec Ukrainy, ograniczenia wsparcia finansowego i przede wszystkim militarnego. Ten szantaż gazowy się nie powiódł i nie doprowadził do tych rezultatów, które Kreml miał nadzieję uzyskać. Doprowadził za to do poważnych problemów Gazpromu – mówi Iwona Wiśniewska, ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich.

W końcówce grudnia rosyjski koncern podsumował swoje wstępne wyniki za 2022 rok. Według przekazanych informacji Gazprom wydobył w tym czasie o ponad 20 proc. mniej gazu niż rok wcześniej (412,6 mld m3 gazu wobec 514,8 mld m3 w 2021 roku). Natomiast eksport do państw tzw. dalekiej zagranicy (czyli odbiorców europejskich z wyłączeniem republik bałtyckich oraz do Turcji i Chin) zmniejszył się w ubiegłym roku aż o 45 proc. (do ok. 101 mld m3 wobec ok. 185 mld m3 w 2021 roku).

– Te spadki miały miejsce przede wszystkim w drugim półroczu 2022 roku. I to jest rewolucja, która zapowiada, że w kolejnych miesiącach sytuacja raczej nie będzie się poprawiać – mówi ekspertka z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Kluczowa część rosyjskiego gazu przepływa do Europy gazociągiem Nord Stream, ale na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy Gazprom wielokrotnie odcinał dostawy, chcąc wywrzeć presję na państwach Zachodu, doprowadzić do chaosów społecznych i zmusić kraje Unii Europejskiej do zmiany polityki wobec Ukrainy. Jako rzekome przyczyny przerw w dostawach rosyjski koncern podawał trudności techniczne i wyłączenia konserwacyjne.

Jak wskazuje ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich, ten gazowy szantaż Kremla trwa nadal, Rosja nie jest skłonna do wznowienia dostaw do państw europejskich. Jednocześnie nie ma na razie alternatywy dla dochodowego, unijnego rynku.

– Infrastrukturalnie nie jest nawet w stanie przesłać więcej gazu do Chin, z którymi jest połączona tylko jednym gazociągiem. I ten gazociąg pracuje w tej chwili na maksimum swoich możliwości. W ubiegłym roku udało się nim przetransportować 18 mld m3 gazu, podczas gdy w 2021 roku – kiedy jeszcze Gazprom eksportował do Unii Europejskiej, choć już wtedy ten eksport był ograniczany – na unijny rynek trafiło 155 mld m3 rosyjskiego gazu. To pokazuje, że Chiny po prostu nie są w stanie zastąpić europejskiego rynku. Podobnie zresztą jak Turcja, ponieważ szlaki infrastrukturalne łączące rosyjski system z Turcją – a poprzez Turcję również z Europą – też pracują w tej chwili na maksimum swoich możliwości i to również jest niewystarczające – mówi Iwona Wiśniewska.

Według danych Gazpromu dostawy w 2022 roku spadły w zasadzie do wszystkich odbiorców, w tym Turcji. Wzrósł jedynie eksport gazu do Chin. Rosyjski koncern poinformował, że zdołał przekroczyć zakontraktowaną wcześniej objętość 15 mld m3 (wobec 10 mld m3 jeszcze rok wcześniej), choć nie podał, o ile konkretnie. Według szacunków przesył mógł wynieść ok. 18 mld m3.

To właśnie z myślą o chińskim rynku Kreml kreśli w tej chwili scenariusze rozwoju Gazpromu w nadchodzących latach. Jak na razie rosyjskie złoża ze wschodniej Syberii są połączone z tym rynkiem tylko jednym gazociągiem Siła Syberii 1, którym w 2023 roku zaplanowano przesłać 22 mld m3 gazu (choć dzięki prowadzonym inwestycjom w rozbudowę infrastruktury przesyłowej i złoża zapewne uda się przekroczyć tę objętość). Pełną projektowaną przepustowość, czyli 38 mld m3 rocznie, ten gazociąg ma osiągnąć dopiero w 2025 roku.

Ponadto Chiny porozumiały się z Rosją w sprawie dostaw gazu z Sachalinu rurociągiem Siła Syberii 3, który ma uzyskać projektową przepustowość 10 mld m3 w 2026 roku. To oznacza, że za trzy lata Rosja planuje eksportować na chiński rynek ok. 48 mld m3 surowca rocznie. To jednak wciąż ponad trzykrotnie mniej niż eksport na unijny rynek, na który jeszcze w 2021 roku trafiło 155 mld m3 rosyjskiego gazu.

– Jednym z pomysłów managementu Gazpromu jest również zwiększenie dostaw na rynek wewnętrzny, co oczywiście wiąże się z gazyfikacją Rosji. Jednak koncern przez wiele lat – mimo że rosyjski rząd nakładał na niego obowiązek gazyfikacji kolejnych wsi i miasteczek – bardzo się przed tym bronił, mając świadomość, że na rynek wewnętrzny gaz dla odbiorców indywidualnych będzie musiał dostarczać po po preferencyjnych cenach, a wszelkie inwestycje będzie musiał ponieść sam. To znaczy wybudowanie infrastruktury do końcowego odbiorcy jest kosztem, który Gazprom w całości będzie musiał wziąć na siebie. Dlatego ten rynek wewnętrzny był dla niego po prostu nierentowny – mówi ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich. – W tej chwili podobnie jest zresztą z Chinami. Mimo że Gazprom ma podpisany kontrakt i eksportuje gaz na rynek chiński, to cena tego gazu jest znacznie niższa niż cena gazu sprzedawanego do Unii Europejskiej.

W pierwszym półroczu 2022 roku wyniki finansowe koncernu okazały się zaskakująco dobre (ponad 3,5 raza wyższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej), głównie dzięki wysokim cenom tego surowca panującym w tym czasie w Europie. Pomimo spadku wydobycia i eksportu Gazprom wypracował rekordowy zysk netto w wysokości ponad 2,5 bln rubli (ok. 37 mld dol. po obecnym kursie) – wyższy od zysku osiągniętego przez koncern w dwóch poprzednich latach łącznie. W efekcie gazowy gigant zdecydował się (po raz pierwszy w swojej historii) na wypłatę dywidend, na które przeznaczył 1,2 bln rubli. Połowa tej kwoty trafiła do rosyjskiego budżetu centralnego, ponieważ Kreml jest właścicielem 50,2 proc. udziałów w Gazpromie. 

Później, ze względu na zachodnie sankcje, Gazprom (podobnie jak inne rosyjskie spółki państwowe) został zwolniony przez Kreml z obowiązku publikowania danych finansowych. Jak dotąd nie poinformował o zyskach osiągniętych w drugim półroczu 2022 roku. Z szacunków analityków wynika jednak, że mogły być one bliskie zeru.

– Gazprom musi liczyć się ze spadkiem dochodów – uważa Iwona Wiśniewska. – W ubiegłym roku mieliśmy wyjątkową sytuację: z jednej strony spadek wydobycia i eksportu, a z drugiej zysk netto koncernu wzrósł trzykrotnie. Jednak był to efekt wysokich cen gazu w UE w pierwszej połowie zeszłego roku. Praktycznie cały zysk netto uzyskany przez Gazprom to był zysk uzyskany właśnie w tym okresie. W drugim półroczu prawdopodobnie był już na poziomie zerowym. I to zapowiada poważne problemy dla samego koncernu, jak i dla rosyjskiego budżetu.

newseria.pl