Zgodnie z długimi tradycjami, rosyjska władza autorytarna nawet na najbardziej represyjne, a czasem absurdalne działania, musi mieć „podkładkę” prawną w postaci odpowiedniego przepisu. Nowe ustawy pojawiły się w zasadzie już na początku agresji na Ukrainę. Ich zadaniem jest przygotowanie Rosjan na długą i ciężką wojnę. Jeszcze 4 marca weszło w życie prawo przewidujące do pięciu lat więzienia za „dyskredytację rosyjskiej armii”, a do 3 lat za wzywanie do wprowadzenia sankcji przeciw Rosji. Oba przepisy mają zakneblować wszelką krytykę rosyjskiej napaści na Ukrainę. Pozostawiają szerokie pole do interpretacji dla policji, prokuratury i sądów. „Dyskredytacją” może być apel o pokój, wzywaniem do sankcji, jakiekolwiek poparcie dla stanowiska Zachodu. Z początkiem nowego roku Rosja całkowicie odrzuca postanowienia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i odmawia podporządkowywania się im. Oznacza to, że nie ma już nawet istniejących dotąd teoretycznych szans na odwoływanie się przez Rosjan do ETPCz w przypadku represyjnych działań rosyjskich sądów.
Od początku roku weszła w życie ustawa „o zdradzie państwowej”. Przewiduje drakońskie kary, np. 20 lat więzienia za przejście na stronę przeciwnika albo za udział w obcych formacjach zbrojnych. Ustawa przewiduje kary za udostępnienie wrogom tajnych informacji: do ośmiu lat. Na mocy tych przepisów władze będą terroryzowały ludność okupowanych terytoriów Ukrainy, tropiąc i karząc tych, którzy ich zdaniem przekazywali informacje o dyslokacji wojsk ukraińskiemu wywiadowi. Nowe prawo przewiduje kary więzienia również dla tych, którzy mieli dostęp do tajemnicy państwowej i wyjechali za granicę bez zgody. Chodzi o funkcjonariuszy służb, wojskowych, policję, ale i pracowników sektora obronnego.
Jeszcze na początku grudnia minionego roku weszły w życie przepisy pozwalające uznać za „zagranicznego agenta” właściwie każdą osobę, medium lub instytucję. Wcześniej „agentami” mogli być tylko ci, którzy otrzymywali jakiekolwiek finansowanie zza granicy. Na podstawie tych przepisów uderzono np. w zasłużony ośrodek Memoriał i szereg niezależnych mediów. Nowe przepisy przewidują, że nie trzeba dostawać zza granicy pieniędzy. Teraz wystarczy, że ktoś zdaniem władz znajduje się pod wpływem zagranicznym, by został „agentem”. A „agent” nie może m.in. pełnić funkcji publicznych. Z pewnością w najbliższym czasie prawo represjonujące uznanych za agentów będzie się rozszerzało.
Działania Kremla są dość konsekwentne. Idą wraz z postępującą izolacją międzynarodową Rosji i auto-izolacją. Bo reżim nie tylko jest izolowany za pomocą sankcji za napaść na Ukrainę. Sam również odcina się od świata. Np. kiedy Rosja odeszła od systemu bolońskiego w edukacji i zerwała praktycznie wszelkie powiązania ze światem nauki oraz zamknęła młodym Rosjanom drzwi do edukacji za granicą. Lub kiedy za pomocą prawa usankcjonowano właściwie w Rosji piractwo, zgadzając się na kopiowanie i nielegalną dystrybucję filmów i oprogramowania zza granicy.
Rosyjskie władze zgodziły się również na przemyt objętych sankcjami towarów zagranicznych i to wbrew woli ich producentów i dystrybutorów. Te działania są spójne z propagowaną skrajnie antyzachodnią ideologią putinizmu. (...)
Równolegle z przepisami dotyczącymi mobilizacji we wrześniu wprowadzono karę 10 lat więzienia za dobrowolne poddanie się na polu walki i za odmowę udziału w walce. Powstał bat na tych poborowych i środek represji w przypadku ewentualnych buntów w armii. Dwa dni przed końcem 2022 roku Putin podpisał zmiany w kodeksie karnym. Wprowadzają one karę od 10 lat więzienia do dożywocia za „działalność dywersyjną”. Chodzi o odstraszanie od jakiejkolwiek współpracy z Ukraińcami i udział w akcjach sabotażu np. przeciw rosyjskiej infrastrukturze.
Przed końcem roku Putin podpisał ustawę rozszerzającą możliwości inwigilacji ze strony państwa. FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa) zyska dostęp do baz danych pasażerów korzystających z aplikacji taksówkarskich i firm przewozowych. (...)
belsat.eu


