- Dlaczego Ameryka przegrała wojnę w Afganistanie?
Mariusz Marszewski, ekspert z zespołu Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej w Ośrodku Studiów Wschodnich: Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że Ameryka przegrała. Stany Zjednoczone się wycofały, bo koncentrują się na innych, ważniejszych dla nich problemach globalnych - gospodarce amerykańskiej, konfrontacji z Chinami, itd. Ale Amerykanie mogą wrócić w każdej chwili. Mają takie środki. Tylko z ich punktu widzenia - po co? Żeby tracić kolejne miliony dolarów na utrzymywanie dysfunkcyjnego państwa, które przez dziesięciolecia nie jest w stanie poradzić sobie z korupcją, budową sprawnej prowincjonalnej administracji, itd., i w przez to samo wzmacnia antyrządową partyzantką? Ameryka nie przegrała, ale świadomie zrezygnowała z dalszego sponsorowania Islamskiej Republiki Afganistanu. Prezydent Trump zawsze uważnie liczył pieniądze i mówił jeszcze w latach 80., że jego projektem politycznym na globalną politykę USA jest przejście na samofinansowanie sojuszników Ameryki, dla których i tak amerykański parasol ochronny jest niezbędny. Podkreślał to jeszcze w czasach zimnej wojny.
- Czy odejście Amerykanów to zła wiadomość dla Rosji i reżimów w Azji Centralnej? Czy Emirat talibów i ich święty dżihad grozi destabilizacją całego regionu? Jak do tego podchodzi Rosja?
Talibowie najprawdopodobniej nie będą chcieli ekspandować na północ (przynajmniej na początku), ale wśród nich są grupy religijnych dysydentów, którzy uciekli z Azji Centralnej, bo byli tam prześladowani i teraz talibowie wykorzystują ich w walkach - np. kontrolują oni granicę z Tadżykistanem. Bojownicy środkowoazjatyccy w szeregach Talibanu budzą ogromny niepokój władz republik Azji Centralnej. Obawiają się one ofensywy z południa i powrotu swoich radykalnych opozycjonistów w sojuszu z talibami. Korzysta z tego Moskwa umacniając się militarnie, przede wszystkim w Tadżykistanie, organizując wspólne manewry wojskowe i oferując Azji Centralnej rosyjską protekcję militarną.
(...)
- Czy talibowie to terroryści?
Talibowie i w ogóle Afgańczycy nie zajmują się międzynarodowym terroryzmem. Świat zewnętrzny mało ich obchodzi. Oczywiście i talibowie, i jeszcze bardziej radykalne niż oni tzw. Państwo Islamskie w Chorosanie posługują się w wojnie w Afganistanie terroryzmem, zamachami samobójczymi itd. Robią to jednak u siebie. Udało mi się prześledzić jedynie odosobnione przypadki zamachów terrorystycznych z udziałem Afgańczyków na Zachodzie. Jeden miał miejsce w Niemczech a drugi w USA. Sytuacja ta jednak może się zmienić. Talibowie to bardzo zdecentralizowany ruch i w szeregach jest jednak wielu radykałów, w tym również i zza granicy.
(...)
- Talibowie zaatakowali na początku nie tradycyjnie na południu, ale na północy kraju. Dlaczego?
Zaatakowali granice. Chcieli przejąć cła i kontrolować w 100% szlaki narkotykowe, żeby odciąć od finansów elity kabulskie, rządowe. I zanim się one otrząsnęły i przeprowadziły kontratak to talibowie już mieli budżet na kontynuowanie ofensywy. To się odbyło na zasadzie: wygrywa ten kto jest szybszy. I siły rządu niestety swoją szansę zmarnowały, pomimo że są lepiej uzbrojone, zorganizowane, posiadają globalnych sojuszników, itd. Talibowie zaatakowali początkowo w miejscach, które są dla nich największym problemem a nie tam, gdzie mają największe poparcie. Pamiętają, że po 11 września 2001 r. z obszarów znajdujących się poza ich kontrolą w samym Afganistanie nastąpiło decydujące uderzenie, które doprowadziło do upadku ich pierwszego państwa. Obecnie dzięki kombinacji strategii negocjacji i przemocy zajęli już prawie cały Afganistan. Talibowie są dzisiaj bardziej elastyczni i jeśli przywódcy wrogich im milicji otrzymują stanowiska w budowanym przez nich państwie to jest to czynnik stanowiący o ich sukcesach…
- Biletów z Kabulu nie ma, na moście granicznym między Afganistanem a Uzbekistanem tłok, rządowe limuzyny, policyjne i wojskowe pickupy. Uciekają...
Mamy do czynienia z rozkładem instytucji państwowych stworzonych przez Zachód z pomocą afgańskich re-emigrantów, afgańskiej inteligencji i elit politycznych w ciągu ostatnich 20 lat. I te struktury błyskawicznie się teraz rozpadają. Powód? Nie chodzi nawet o to, że wycofali się Amerykanie. Przede wszystkim Zachód przestał sponsorować Afganistan. Już w zeszłym Stany Zjednoczone obcięły roku środki finansowe dla struktur państwa afgańskiego (i nie chodzi tylko o pomoc militarną), aż o 80 proc.. A jest takie powiedzenie dotyczące najważniejszego ludu Afganistanu, mówiące, że „Pasztuna nie można kupić, ale można wynająć.”
- Zanim wyrzucili Amerykanów ze swoich terytoriów, Talibowie stracili wszystko. Islamski Emirat Afganistanu upadł zaledwie po kilku latach. Był utopią?
Talibowie (tak ich nazywali przeciwnicy - to przydomek - dosłownie „studenci”, „uczniowie”) wychowali się w pakistańskich obozach dla uchodźców i spora ich część znała Afganistan jedynie z opowieści swoich rodziców, starszyzny plemiennej, wyobrażeń. Mieli wizję jaki ma być Afganistan a nie jaki Afganistan jest naprawdę. Afganistan dobrze znali założyciele ruchu upolitycznieni duchowni muzułmańscy, którzy wcześniej tworzyli część antypostępowego, antylewicowego, wrogiego szczególnie marksizmowi, życia parlamentarnego Afganistanu lat 70. XX w. Gdy w latach 90. XX w. talibowie wkroczyli do Afganistanu zamierzali metodami radykalnymi zbudować “nowy wspaniały świat” religijnej utopii w odpowiedzi na utopię komunistyczną. Kto nie podzielał ich poglądów stawał się naturalnym wrogiem. Zmienili się po klęsce zadanej im w 2001 i 2002 roku przez siły NATO, USA oraz wrogiego im Sojuszu Północnego. Przywódcy talibów zrozumieli wówczas, że muszą mieć inny pomysł na Afganistan by wrócić do światowej gry politycznej oraz do realiów, w których będzie miejsce na dialog i porozumienie z ich niedawnymi wrogami. To jest źródło rewolucyjnych przemian, które obserwujemy dzisiaj.
- Kim więc talibowie są dzisiaj?
To inny ruch. Przy tym oni nie używają w ogóle tej nazwy - oni sami o sobie mówią, że mudżahedinami walczącymi o budowę innego Afganistanu, Islamskiego Emiratu Afganistanu. Można pokazać ich ewolucję na przykładzie ich zmiany w podejścia do mediów. Dawni talibowie odrzucili wszelką elektronikę w komunikacji społecznej: zlikwidowali telewizję, zamknęli, kina, zakazali kręcić filmów, zabraniali słuchania i odtwarzania muzyki, itd. Nie stosowali na wojnie zamachów terrorystycznych, a tym bardziej samobójczych. Teraz neo-talibowie jak ich nazywają afganolodzy, sami kręcą filmy reklamowe swojej wojny ze sobą w rolach głównych wraz z podkładem muzycznym. To duża zmiana. Obecnie również nawet nieletni skłaniani są do udziału w zamachach samobójczych. Tego nie było w zarówno w tradycji Afgańczyków w ogóle jak i samych talibów. To przynieśli do Afganistanu arabscy bojownicy z wojny w Iraku. Jednocześnie neo-talibowie domagają się uznania międzynarodowego, negocjują, próbują grać rolę normalnych partnerów w polityce światowej. Założyciele pierwszego Islamskiego Emiratu Afganistanu, ignorowali w dużej mierze istnienie świata zewnętrznego, byli afganocentryczni, podejrzliwie odnosili się nawet do pozostałych inny muzułmanów (włącznie z bojownikami z krajów arabskich) i ich ortodoksji religijnej Współcześni neo-talibowie są zdolni do zawierania najbardziej egzotycznych porozumień a nawet kooptacji do swego ruchu Hazarów - szyitów afgańskich, których w latach 90. XX w. dawni talibowie masakrowali. Dzisiaj formują nawet oddziały złożone z Hazarów.
gazetakrakowska.pl