środa, 19 lutego 2025



Ławrow zaprzeczył również odpowiedzialności Rosji za celowe i wieloletnie kampanie uderzeniowe przeciwko ukraińskiej infrastrukturze energetycznej. Ławrow twierdził, że siły rosyjskie nie miały zamiaru uszkodzić ukraińskiej infrastruktury energetycznej, pomimo licznych dowodów na to, że siły rosyjskie konsekwentnie prowadziły kampanie uderzeniowe przy użyciu broni o wysokiej precyzji, aby celować konkretnie w infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Siły rosyjskie wielokrotnie eksperymentowały również z różnymi pakietami uderzeniowymi, których celem było zapewnienie, że broń o wysokiej precyzji będzie w stanie ominąć ukraińską obronę powietrzną i osiągnąć zamierzone cele infrastruktury energetycznej. Ławrow twierdził, że urzędnicy amerykańscy na spotkaniu dwustronnym zaproponowali moratorium na uderzenia przeciwko rosyjskim i ukraińskim obiektom energetycznym, a Ławrow odpowiedział, że siły rosyjskie uderzają tylko w obiekty, które „bezpośrednio wspierają” ukraińską armię. Ławrow celowo bagatelizuje rosyjskie kampanie uderzeniowe przeciwko ukraińskiej infrastrukturze energetycznej, które siły rosyjskie prowadziły każdej zimy pełnoskalowej inwazji Rosji.

Rosyjscy urzędnicy w Arabii Saudyjskiej rozpoczęli prawdopodobnie trwające działania mające na celu nakłonienie Stanów Zjednoczonych do przyjęcia rosyjskich ofert środków gospodarczych i inwestycyjnych zamiast jakichkolwiek faktycznych ustępstw Rosji wobec Ukrainy. Dyrektor generalny Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RDIF) Kirill Dmitriev, który był częścią rosyjskiej delegacji w Arabii Saudyjskiej, powiedział CNN 17 lutego, że spotkał się już z kilkoma nieokreślonymi członkami delegacji USA w Rijadzie przed oficjalnymi rozmowami 18 lutego. Dmitriev zaprzeczył, że Moskwa przede wszystkim dążyła do zniesienia sankcji wobec Rosji, twierdząc zamiast tego, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Rosja skorzystałyby na współpracy gospodarczej. Dmitriev oświadczył 18 lutego, że przedstawi delegacji USA w Arabii Saudyjskiej szacunki, zgodnie z którymi amerykańskie firmy straciły rzekomo 300 miliardów dolarów, opuszczając rynek rosyjski. Dmitrijew stwierdził, że duże amerykańskie firmy naftowe „odniosły duże sukcesy w interesach w Rosji” i że firmy te „w pewnym momencie” powrócą do Rosji, argumentując, że firmy te nie „zrezygnują” z możliwości, jakie Rosja oferuje w zakresie dostępu do rosyjskich zasobów naturalnych. Dmitrijew twierdził, że delegacja rosyjska przedstawiła szereg nieokreślonych propozycji ekonomicznych, które rozważają Stany Zjednoczone, i że uważa, że ​​w ciągu najbliższych dwóch do trzech miesięcy można będzie osiągnąć postęp w tych obszarach. Dmitrijew wezwał również Rosję i Stany Zjednoczone do ustanowienia wspólnych projektów w Arktyce, a minister-radca ambasady rosyjskiej w Kanadzie Władimir Proskuriakow, który jest podobno specjalistą od Arktyki, wziął udział w dwustronnym spotkaniu 18 lutego. 

(...)

Siły rosyjskie nadal wysyłają rannych i niezdolnych do służby żołnierzy na linię frontu, aby rozwiązać problem niedoborów kadrowych. Rosyjski portal opozycyjny Mobilization News poinformował 18 lutego, że rosyjskie dowództwo wojskowe wysłało około 40 rannych żołnierzy z rosyjskiej 136. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych (58. Połączona Armia [CAA], Południowy Okręg Wojskowy [SMD]), którzy zostali tymczasowo uznani za niezdolnych do służby ze względu na obrażenia i rozpoznanie zapalenia wątroby, do działań bojowych. Mobilization News zauważyło, że rosyjskie dowództwo wojskowe wprowadziło żołnierzy w błąd, że jadą do szpitala wojskowego w obwodzie kurskim na badania lekarskie, leczenie i zwolnienie ze służby, ale że rosyjskie dowództwo przydzieliło żołnierzy do rezerwy w „150. Pułku” 136. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych. Mobilization News poinformowało, że szef sztabu 136. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, pułkownik „Graf” Egrafov, podjął decyzję o odesłaniu żołnierzy z powrotem na front.

understandingwar.org


We wtorek (18 lutego) Trump spotkał się z dziennikarzami w Mar-a-Lago. Zapytano go m.in. o to, jakie ma przesłanie dla Ukrainców, którzy mogą poczuć się zdradzeni, że nie dopuszczono ich do rozmów w Rijadzie. - Słyszałem, że się zdenerwowali, że nie dostali miejsca (przy stole negocjacyjnym - red.). Cóż, mieli takie miejsce przez trzy lata i długo przedtem. To można było załatwić. Nawet słaby negocjator mógłby to załatwić lata temu, bez utraty dużej ilości ziemi, bardzo małej ilości ziemi, bez utraty życia i bez utraty miast, które po prostu leżą - powiedział. Dodał, że Ukraina powinna była "to zakończyć trzy lata temu". - Nigdy nie powinniście byli tego zaczynać. Mogliście się dogadać. Ja mógłbym zawrzeć umowę dla Ukrainy, która dałaby im prawie całą ziemię, wszystko, prawie całą ziemię. I nikt by nie zginął - stwierdził. 

- Cóż, mamy sytuację, w której nie mieliśmy wyborów w Ukrainie, gdzie mamy stan wojenny. Mamy przywódcę w Ukrainie, który, nie chcę tego mówić, ale ma 4 procent poparcia i ma kraj, który został rozwalony na kawałki - mówił Donald Trump. Zapewniał, że to nie jest warunek postawiony przez Rosjan, choć jest to postulat zgodny z tym przekazywanym przez kremlowską propagandę. Jak podaje POLITICO, ostatni sondaż daje Zełenskiemu poparcie na poziomie 52 proc. 

gazeta.pl


Xi Jinping spotkał się dzisiaj z grupą prominentnych przedsiębiorców sektora technologicznego, w tym z Jackiem Ma. Na spotkaniu byli też główny ideolog partyjny Wang Huning, a także premier Li Qiang i wicepremier Ding Xuexiang. CCTV pokazała: Wang Chuanfu, założyciela producenta pojazdów elektrycznych BYD; Robin Zeng, założyciela giganta baterii CATL; Wang Xing, który stworzył platformę dostaw zakupów Meituan; Ren Zhengfei, który założył Huawei Technologies; Lei Jun, założyciela firmy elektronicznej Xiaomi; oraz Liang Wenfeng, fundatora DeepSeek.

W materiale filmowym, pokazanym w chińskich mediach państwowych, Jacka Ma mignął, jak klaszcze entuzjastycznie, ubrany w kostium, stylizowany na mundurek Mao. Jego obecność ma raczej pokazać przedsiębiorcom w Chinach, że nie muszą się martwić o przyszłość, jeżeli nawet znaleźli się kiedyś na celowniku władz, niż że uzyskał wybaczenie. Ewidentnie Partia chce wykorzystać falę entuzjazmu, jaką dało pojawienie się DeepSeek.

To nie pierwsze takie spotkanie Xi Jinping. Przewodniczył takim sympozjom z przedsiębiorcami w 2018 roku, kiedy to runda amerykańskich ceł uderzyła w Chiny, a także po wybuchu epidemii COVID-19 w 2020 roku. Dzisiaj Chiny szukają sposobów na pobudzenie wzrostu, podczas gdy nowe cła Donalda Trumpa zagrażają ich gospodarce opartej na eksporcie, a zachodnie ograniczenia uderzają w sektor technologiczny.

„Nadszedł właściwy czas, aby prywatne przedsiębiorstwa i przedsiębiorcy zaprezentowali swoje talenty i wnieśli znaczący wkład,” powiedział Xi Jinping. Przyznał jednak, że „trudności i wyzwania stojące przed gospodarką prywatną w dużej mierze pojawiły się podczas reform i modernizacji przemysłu, [ale] są one tymczasowe, a nie długoterminowe. Można je przezwyciężyć.”

Myliłby się jednak, kto by sądził, że Partia rezygnuje ze ścisłej kontroli. „Wszelkie nielegalne działania przedsiębiorstw, niezależnie od rodzaju własności, muszą zostać dokładnie zbadane i rozwiązane,” ostrzegł Gensek, a cokolwiek zdecydował Komitet Centralny Partii, musi zostać stanowczo wdrożone. „Musimy zdecydowanie usunąć wszelkie przeszkody dla równego legalnego wykorzystania czynników produkcji i uczciwego udziału w konkurencji rynkowej”, dodał Xi.

Nie, takie spotkania nie przełamią negatywnego sentymentu w Chinach, ale mogą robić dobre wrażenie na zagranicy, czego dowody widać już w mediach.

zawielkimmurem.net


Spadek udziałów Gazpromu w rynku europejskim wpłynął na zwiększenie roli azjatyckich odbiorców w strukturze eksportu koncernu – przede wszystkim Chińskiej Republiki Ludowej. Gdy w 2025 r. dojdzie do osiągnięcia zakładanej przepustowości gazociągu Siła Syberii-1 na poziomie 38 mld m3/r, Chiny staną się najistotniejszym klientem koncernu. Co więcej, w 2027 r. eksport na tym kierunku zwiększy się o kolejne 10 mld m3 w wyniku uruchomienia biegnącego do tego państwa tzw. szlaku dalekowschodniego. Za pośrednictwem tych dwóch rurociągów Gazprom będzie w stanie sprzedawać ok. 50 mld m3 surowca rocznie.

Rosyjski monopolista odnotuje też wzrost eksportu do innych odbiorców w Azji Centralnej. Aktualnie trwa rozbudowa jednej nitki gazociągu Azja Centralna–Centrum w kierunku południowym, co ma podnieść przepustowość istniejącej infrastruktury z obecnych 3 do 10–12 mld m3/r w roku 2025. Zgodnie z podpisanymi w 2024 r. umowami Gazprom od 2026 r. będzie w stanie dostarczać ok. 11 mld m3/r do Uzbekistanu, a także 1 mld m3/r do Kirgistanu – choć w tym przypadku czas rozpoczęcia dostaw pozostaje niejasny. Sprzedaż będzie realizowana tranzytem przez Kazachstan, a rozmowy o potencjalnym wzroście wolumenów mają się już toczyć.

Oprócz kierunków chińskiego i centralnoazjatyckiego nie można wykluczyć zwiększenia eksportu do Turcji. Wykorzystując wszystkie wolne moce rurociągów czarnomorskich, Rosjanie są w stanie dostarczać dodatkowe 10–11 mld m3/r, co hipotetycznie mogłoby stać się przedmiotem nowych kontraktów. Dotychczasowe dwie umowy – podpisane przez Gazprom i turecki BOTAŞ i opiewające na wolumen 16 mld m3/r eksportowany gazociągiem Blue Stream oraz 5,75 mld m3/r przesyłane za pośrednictwem TurkStreamu – wygasają bowiem pod koniec 2025 r.

W przypadku urzeczywistnienia zamiarów na każdym z azjatyckich kierunków Gazprom może w 2027 r. liczyć na zwiększenie eksportu do Azji o ok. 40 mld m3 względem wolumenu sprzedanego w roku 2024. Istotny jest przy tym jednak fakt, że sprzedaż na rynek azjatycki przynosi o wiele mniejsze wpływy niż ta realizowana do odbiorców europejskich, co odbije się na wskaźnikach finansowych koncernu. Ponadto wzrostu przesyłu do Turcji nie można uznawać za sprawę przesądzoną. Od 2022 r. jej import surowca z Rosji utrzymuje się na względnie stałym poziomie, co bierze się z sukcesywnego intensyfikowania krajowego wydobycia i różnicowania źródeł dostaw. Jak zapewniał w listopadzie 2024 r. minister energetyki Turcji, trend dywersyfikacyjny zostanie podtrzymany.

Spadek dochodów eksportowych będzie w dalszym ciągu mitygowany zwiększeniem sprzedaży krajowej, co Gazprom i Kreml przedstawiają jako sukces idący w parze z działaniami na rzecz gazyfikacji kraju. Proces ten ma jednak również negatywną stronę – trwające już stopniowe przerzucanie kosztów na konsumentów wewnętrznych. Indeksacje taryf od 2022 r. oraz planowana na 2025 r. kolejna podwyżka doprowadzą do kumulatywnego wzrostu ceny gazu dla odbiorców rosyjskich o ponad jedną trzecią względem tej sprzed pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Co więcej, Gazprom aktywnie domaga się przy tym dalszego podnoszenia stawek, które mogłoby zapewnić rentowność realizowania dostaw krajowych, m.in. poprzez odmrożenie kosztów dystrybucji, co również odbiłoby się na końcowym koszcie dla konsumentów.

Perspektywa dalszego zwiększenia eksportu i urzeczywistnienie gazowego „zwrotu na wschód” rysują się niepewnie w ujęciu długoterminowym, wykraczającym poza horyzont najbliższych dwóch–trzech lat. Z punktu widzenia Gazpromu kluczowe jest uzyskanie możliwości przekierowania na wschód surowca ze złóż zachodniosyberyjskich, które dotychczas zasilały rynek europejski. Zastąpienie „utraconych” w Europie wolumenów w chociażby przybliżonym stopniu nastąpi jedynie w przypadku znacznego wzrostu eksportu do Chin, stanowiących wyłączną alternatywę mogącą zaabsorbować tak duże ilości gazu.

Z tego względu w hierarchii priorytetów władze rosyjskie na pierwszym miejscu stawiają ChRL jako najważniejszego odbiorcę Gazpromu, forsując projekt gazociągu Siła Syberii-2 – połączenia o planowanej przepustowości 50 mld m3 rocznie, mającego służyć do przesyłania surowca ze złóż zachodniosyberyjskich tranzytem przez Mongolię. Inicjatywa ta wciąż znajduje się jednak w fazie projektowej. Według doniesień medialnych strony rosyjska i chińska nie mogą uzgodnić formuły cenowej. W ramach próby przełamania tego impasu w listopadzie 2024 r. Moskwa poinformowała o rozpatrywaniu alternatywnego szlaku do Chin o przepustowości 35 mld m3 rocznie, który przebiegałby przez wschodni Kazachstan (pomysł stanowi wariację na temat inicjatywy gazociągu Ałtaj, wysuwanej na początku XXI wieku). Pekin nie odniósł się dotąd do tej koncepcji.

Brak porozumienia dotyczącego formuły cenowej Siły Syberii-2 oraz rosyjskie propozycje alternatywnego gazociągu świadczą o tym, że zwiększenie obecności na rynku chińskim na warunkach dogodnych dla Gazpromu stanowi dla Rosjan poważne wyzwanie. Oprócz utraty dochodów i wpływu na Europę wyjście z zachodniego rynku niesie ze sobą bowiem jeszcze jedną konsekwencję – osłabienie pozycji przetargowej koncernu, który jest teraz zmuszony do gwałtownego poszukiwania nowych rynków zbytu.

Słabość tę wykorzystują Chińczycy podczas negocjacji. Według doniesień medialnych domagają się oni sprzedaży gazu po cenie wewnątrzrosyjskiej – wiedzą bowiem, że dla Gazpromu i władz FR realizacja gazociągu stała się niezwykle istotna. Co więcej, Pekin nie chce w szybkim tempie zwiększać dostaw z Rosji ze względu na postępującą dywersyfikację własnego importu oraz wzrost krajowego wydobycia. To z kolei zmusza Moskwę do bolesnego urealnienia własnych oczekiwań. W rzeczywistości perspektywa pełnego zastąpienia rynku europejskiego chińskim – zarówno pod względem wolumenu, jak i dochodowości – jawi się jako mało prawdopodobna.

Nie da się jednak wykluczyć, że gazociąg Siła Syberii-2 zostanie zbudowany z powodów przede wszystkim politycznych. Połączenie lądowe o takiej przepustowości może być przez Chiny postrzegane jako surowcowe „ubezpieczenie” na wypadek, gdyby dostawy z innych kierunków (np. LNG z Australii) były zagrożone – chociażby na tle konfliktu o Tajwan. Można zarazem podejrzewać, że w takiej sytuacji Pekin domagać się będzie elastyczniejszej formuły kontraktu, która zabezpieczyłaby stały wolumen o relatywnie niskiej wielkości z opcją realizowania ponadkontraktowych dostaw „na życzenie”. W porównaniu z pierwotnymi zamiarami Gazpromu (roczny przesył 55 mld m3 surowca) byłoby to dla Rosjan rozwiązanie o wiele mniej korzystne.

Równolegle z podejmowaniem prób zwiększenia swojej obecności w Chinach Gazprom poszukuje długoterminowego rynku zbytu na innych kierunkach azjatyckich. Jednym z nich pozostaje Azja Centralna, która jest dla Rosjan istotna przede wszystkim ze względu na możliwość dotarcia do ChRL za pośrednictwem tamtejszej infrastruktury. Zaproponowana przez stronę rosyjską koncepcja „unii gazowej” zdawała się częściowo motywowana właśnie tym zamiarem. Z tego względu koncern postrzega państwa centralnoazjatyckie jako ważne rynki zbytu, mimo że może tam uzyskać marże znacznie niższe niż na innych kierunkach.

Oprócz propozycji budowy gazociągu do ChRL przez wschodni Kazachstan Gazprom nie wyklucza dotarcia na rynek chiński za pośrednictwem istniejącej infrastruktury w Azji Centralnej i realizowania tam transakcji swapowych z wykorzystaniem nitki Azja Centralna–Chiny. Z perspektywy rosyjskiej byłoby to rozwiązanie optymalne pod względem nakładów finansowych na inwestycje – rozbudowa rurociągów nie pochłonęłaby bowiem tyle kapitału co utworzenie nowych, bezpośrednich połączeń do ChRL. Taki scenariusz pozostawiłby jednak kluczowe odcinki gazociągowe poza kontrolą Rosji (propozycja zawarcia „unii gazowej” była próbą jej ustanowienia – jak dotąd nieudaną).

Problem z urzeczywistnieniem tego scenariusza – poza koniecznością uzyskania gwarancji odbioru surowca ze strony Chin – stanowi postawa samych partnerów w Azji Centralnej. Zarówno Uzbekistan, jak i Kazachstan postrzegają współpracę z Gazpromem przede wszystkim w kategoriach komercyjnych, co ogranicza możliwość oddziaływania na te państwa w celu uzyskania dogodnych warunków przesyłu. Ponadto urealnienie rosyjskich zamiarów komplikuje też rola Turkmenistanu jako istotnego dostawcy surowca do ChRL korzystającego z gazociągów w Azji Centralnej. Aszchabad aktywnie sprzeciwia się dopuszczeniu Gazpromu do rurociągu Azja Centralna–Chiny.

osw.waw.pl