Wojciech Kaczmarczyk to szef Narodowego Instytutu Wolności (NIW). Pod tą dumną nazwą kryje się instytucja, przez którą rząd pompuje pieniądze do organizacji pozarządowych, związanych politycznie, światopoglądowo lub personalnie z PiS. Przykładem jest Fundacja Wolność i Demokracja, której założycielem jest szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. W ciągu dwóch lat fundacja uzyskała prawie 900 tys. zł dofinansowania z NIW.
Pieniądze dostały też organizacje od lat popierające otwarcie PiS, takie jak Klub Ronina, Reduta Dobrego Imienia czy Ruch Kontroli Wyborów. Organizacje, w których działa wiceszef Ordo Iuris Tymoteusz Zych, dostały ok. 2 mln zł. Kilkaset tysięcy poszło do organizatorów Marszu Niepodległości.
Zanim pod skrzydłami ministra kultury Piotra Glińskiego jesienią 2017 r. powstał NIW, Kaczmarczyk kierował Departamentem Społeczeństwa Obywatelskiego w Kancelarii Premiera, który także dzieli publiczne pieniądze między organizacje pozarządowe.
Tak się składa, że za kadencji Kaczmarczyka w Kancelarii Premiera życzliwie przy wypłacie traktowane były fundacje i stowarzyszenia prowadzone przez Pawła B. To przedsiębiorca z Białegostoku, twórca kilku organizacji pozarządowych. Według ustaleń Onetu, Paweł B. to znajomy Wojciecha Kaczmarczyka.
Latem 2017 r. Kancelaria Premiera przeprowadziła dwa konkursy finansowane z unijnych środków przeznaczonych na usprawnienie procesu stanowienia prawa. Dofinansowanie dostały podmioty, w których władzach zasiadał Paweł B. — Stowarzyszenie Europartner oraz Fundacja Biznes i Prawo. W sumie chodzi o blisko 5 mln zł w kilku postępowaniach.
Fundacja Biznes i Prawo złożyła wniosek o pieniądze w konkursie na podnoszenie kompetencji prawnych przedstawicieli organizacji pozarządowych „w zakresie niezbędnym do udziału w procesie stanowienia prawa”. Twierdziła, że do końca listopada 2020 r. przeszkoli przedstawicieli organizacji pozarządowych w województwach lubelskim, podlaskim oraz warmińsko-mazurskim.
Wniosek fundacji Pawła B. został oceniony negatywnie przez dwóch oceniających go ekspertów, którzy stwierdzili, że projekt nie spełnia minimalnych wymagań, aby otrzymać dofinansowanie.
W wyniku odwołania fundacji, jej projekt został ponownie skierowany do oceny. Ostatecznie ocena projektu Fundacji Biznes i Prawo została zmieniona przez Kaczmarczyka na pozytywną, co umożliwiło fundacji jego znajomego udział w konkursie.
W ramach konkursu projekt Fundacji Biznes i Prawo znowu został oceniony nisko w porównaniu z innymi projektami, więc dyr. Kaczmarczyk polecił uruchomić dodatkowe pieniądze, których regulamin konkursu wcześniej nie przewidywał. Jednym słowem: dosypane pieniądze zostały przeznaczone na dofinansowanie najgorzej ocenionych projektów.
Po dodatkowym zastrzyku finansowym projekt fundacji Pawła B. dostał blisko 2 mln zł.
Stowarzyszenie Europartner — inna organizacja Pawła B. — wystąpiła z kolei o pieniądze na trzy projekty dotyczące „szkoleń eksperckich dla przedstawicieli NGOs” czy też „monitorowania prawa”, warte w sumie niemal 3 mln zł.
Mechanizm był podobny. Gdy eksperci nisko ocenili jeden z wniosków Europartnera — wartości blisko 1,3 mln zł — stowarzyszenie się odwołało. Po odwołaniu komisja prowadzona przez departament Kaczmarczyka uznała, że eksperci się mylą i wniosek stowarzyszenia Pawła B. dostał dodatkowe punkty. Jednocześnie departament Kaczmarczyka zwiększył pulę pieniędzy w tym postępowaniu.
(...)
W tej opowieści znajomy rozdającego publiczne pieniądze dyrektora występuje jednak bez nazwiska, jedynie z inicjałem. Dzieje się tak dlatego, że w stosunku do wszystkich wniosków składanych przez podmioty podległe Pawłowi B. — to w sumie ponad 30 projektów — prowadzone jest śledztwo CBA i prokuratury. W piśmie do Kancelarii Premiera z listopada 2020 r. prokuratura pisze wprost, że podejrzewa, iż dofinansowanie zostało wyłudzone na podstawie nierzetelnych i poświadczających nieprawdę dokumentów.
„Jak wynikało z analizy rozmów zarejestrowanych w trakcie kontroli operacyjnej Paweł B. [w piśmie jest pełne nazwisko] oraz osoby z nim współpracujące, polecali swoim pracownikom i współpracownikom tworzenie fałszywych i poświadczających nieprawdę dokumentów w celu rozliczenia dofinansowania uzyskanego na realizację poszczególnych projektów. Ponadto, w przedmiotowej sprawie przesłuchano w charakterze świadka byłego pracownika (…) który w swoich zeznaniach wskazał na nieprawidłowości w pozyskiwaniu dofinansowań i ich rozliczaniu” — pisze prokuratura do Kancelarii Premiera, żądając wydania wszystkich dokumentów dotyczących dotacji dla organizacji Pawła B.
(...)
W listopadzie 2020 r. Paweł B. słyszy pierwsze zarzuty dotyczące przekrętów. Prokuratura opisuje to szczegółowo w piśmie do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej na początku stycznia br. Chodzi o zarzuty popełnienia trzech przestępstw — doprowadzenia Kancelarii Premiera oraz Ministerstwa Rodziny „do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości”, czyli o oszustwo. W sumie chodzi o ok. 3,7 mln zł, które rząd wyłożył na trzy projekty organizacji Pawła B., w których wykazywane miały być koszty, które „w rzeczywistości nie zostały poniesione”, zaś do rozliczeń przedkładane były „poświadczające nieprawdę dokumenty”.
Chodzi m.in. o fikcyjne wydatki na wynajem sal oraz fikcyjne zatrudnienie doradców zawodowych i psychologa, podczas gdy w rzeczywistości warsztaty nie były realizowane, zaś podpisy uczestników zostały sfałszowane, w dodatku wskazani w dokumentach trenerzy nie posiadali odpowiednich kompetencji. — Śledztwo pozostaje w toku, Paweł B. występuje w tym postępowaniu w charakterze podejrzanego — potwierdza prok. Łukasz Janyst z prowadzącej sprawę Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
onet.pl