sobota, 14 czerwca 2025



Iran użył znacznie mniej amunicji w odpowiedzi na Izrael niż pierwotnie planowano, ponieważ IDF zniszczyło i uszkodziło wyrzutnie rakiet i silosy, których Iran planował użyć do odwetu przeciwko Izraelowi. Jest to zgodne z obserwacją CTP-ISW, że osłabienie zdolności odwetowych Iranu było jednym z celów początkowych ataków izraelskich 12 czerwca. Dwóch członków IRGC rozmawiających z New York Times stwierdziło, że Iran pierwotnie planował wystrzelić 1000 rakiet balistycznych w kierunku Izraela w odpowiedzi na izraelskie ataki na Iran. Jednak Iran wystrzelił tylko około 200 rakiet balistycznych w kierunku Izraela w sześciu falach ataków. Członkowie IRGC stwierdzili, że izraelskie ataki na irańskie bazy rakietowe „uniemożliwiły szybkie przenoszenie rakiet z magazynów i umieszczanie ich na wyrzutniach”. Zdjęcia satelitarne pokazują, że IDF uszkodziło bazy rakietowe Amand i Southwest Tabriz. Baza rakietowa Amand, która znajduje się na północ od Tabriz, podobno przechowuje rakiety balistyczne średniego zasięgu Ghadr. Iran wcześniej użył pocisków Ghadr podczas ataków na Izrael w kwietniu i październiku 2024 r. Według doniesień baza rakietowa Southwest Tabriz Missile Base przechowuje pociski wariantu Shahab. Siły Obronne Izraela osobno potwierdziły, że zaatakowały 2. taktyczną bazę lotniczą Artesh Air Force w Tebrizie. Siły Obronne Izraela poinformowały, że zniszczyły bazę lotniczą Tabriz Artesh. Baza lotnicza Artesh przechowywała według doniesień pociski ziemia-powietrze SA-6 Gainful, co sugeruje, że Izrael zniszczył bazę, aby Artesh nie mógł bronić baz rakietowych w pobliżu bazy przed izraelskimi atakami. Baza rakietowa Amand Missile Base znajduje się około 11 mil od 2. taktycznej bazy lotniczej Artesh Air Force.

Zdjęcia satelitarne pokazują również, że izraelskie ataki uszkodziły podziemną bazę rakietową Bakhtaran (Panj Pelleh) w Kermanszah i bazę IRGC Ghadir w Teheranie. Podziemna baza rakietowa Bakhtaran (Panj Pelleh) podobno przechowuje rakiety balistyczne Qiam-1 i Fateh-110. Ekspert ds. rozprzestrzeniania rakiet stwierdził, że baza Ghadir może być powiązana z integracją rakiet Kheibar Shekan i Fattah. Iran wcześniej użył rakiet Kheybar Shekan podczas ataków na Izrael w kwietniu i październiku 2024 r.

Iran przeprowadził sześć fal ataków rakietowych na Izrael z terytorium Iranu od czasu pierwszych ataków izraelskich 12 czerwca. Iran wystrzelił również co najmniej dwie fale jednokierunkowych dronów atakujących na Izrael. Większość uderzeń irańskich rakiet balistycznych lub izraelskich przechwytujących miała miejsce w dystrykcie Tel Awiwu. Co najmniej 10 przechwytujących, odłamków lub pocisków balistycznych uderzyło w obszar Tel Awiwu, powodując uszkodzenia wysokich budynków, ponad 60 obrażeń i jedną śmierć. Uderzenie rakiety balistycznej na południe od Tel Awiwu w Rishon le-Zion zabiło dwóch izraelskich cywilów, zraniło 20 i uszkodziło domy. IDF poinformowało, że izraelska obrona przeciwlotnicza nie przechwyciła co najmniej 10 z 200 rakiet balistycznych, które były na trajektorii uderzenia w obszary zamieszkane. CTP-ISW nie zaobserwowało żadnych uderzeń dronów w momencie pisania tego tekstu. Siły Obronne Izraela oświadczyły 14 czerwca, że ​​ataki irańskie nie naruszyły „zdolności i ciągłości funkcjonalnej” baz sił zbrojnych Izraela. Irańskie media państwowe mają motywację do wyolbrzymiania sukcesu ataku i mogą rozpowszechniać wprowadzające w błąd informacje, w tym twierdzenia, że ​​w wyniku ataków rakietowych zginęli wysoko postawieni członkowie izraelskiej struktury dowodzenia wojskowego lub uderzyli w ważne obiekty wojskowe w Tel Awiwie. CTP-ISW nie zaobserwowało dowodów potwierdzających te twierdzenia.

understandingwar.org


Warto przy tym podkreślić, że założenie Izraela, że Iran chce dokonać nuklearnego ataku na Izrael jest błędne. Dla Islamskiej Republiki, gdyby posiadała ona kilkanaście ładunków nuklearnych, byłoby to samobójstwo, gdyż odwet w postaci międzynarodowej koalicji mającej na celu obalenie reżimu byłby oczywisty i nie spotkałby się z oporem ze strony żadnego państwa, łącznie z Rosją czy Chinami. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że Islamska Republika wykazuje się daleko idącym instynktem samozachowawczym, na którym przez długi czas oparta była taktyka tzw. „strategicznej cierpliwości”. Pokazuje to więc, że działania Izraela są irracjonalne z punktu widzenia jego własnego bezpieczeństwa. Torpedowanie porozumienia nuklearnego doprowadziło do tego, że Iran jest państwem progowym, a dążenie do konfrontacji militarnej z Iranem prowadzi do antagonizowania arabskich państw regionu i utraty sojuszników, a także narażania swoich obiektów na całym świecie na potencjalne działania asymetryczne ze strony Iranu. Ponadto zwiększa ona, a nie zmniejsza, prawdopodobieństwo podjęcia przez Iran decyzji o weponizacji programu nuklearnego tj. przejścia do fazy uzyskania bomb nuklearnych (Chamenei może wobec nowych okoliczności zmienić swoją fatwę uznającą broń masowego rażenia za haram, czyli zakazaną przez islam).

Inną kwestią, którą również należy brać pod uwagę, jest jednak korzyść osobista Netanjahu z tego ataku. Na tym etapie decyzja ta powoduje przekierowanie uwagi izraelskiej opinii publicznej. Rosnące niezadowolenie z rządów Netanjahu i sposobu prowadzenia przez niego wojny w Gazie zostanie stłumione przez jednoczące wsparcie dla działań wymierzonych w Iran. Jeśli dojdzie do eskalacji to, póki trwać będzie wojna z Iranem to Netanjahu nie będą też groziły nowe wybory. A choć Izrael deklaruje, że operacja Wschodzący Lew ma potrwać 2 tygodnie, to warto pamiętać, że również wojna w Libanie miała być krótka. 

(...)

Atak Izraela był ciosem dla USA i Trumpa osobiście. Przede wszystkim był kolejnym aktem „machania psem przez ogon”. Netanjahu nieustannie robił to za Bidena, ale wówczas wykorzystywał to, że trwała kampania wyborcza i mógł liczyć na wsparcie Republikanów. Teraz nie może liczyć na analogiczne wsparcie Demokratów przeciwko Trumpowi i dlatego amerykański prezydent, teoretycznie, ma wszystkie karty. Izrael nie jest bowiem w stanie prowadzić swoich wojen bez wsparcia USA, a głowa Netanjahu mogłaby łatwo spaść pod naciskiem Trumpa. Tymczasem Netanjahu zdecydował się na storpedowanie planów Trumpa wobec Izraela i postawienie USA przed faktami dokonanymi. To również cios wizerunkowy, który Trump postanowił złagodzić twierdząc, że został uprzedzony o ataku. Tyle, że stoi to w sprzeczności z deklaracjami, że USA nie mają nic wspólnego z atakiem i chcą dalej negocjować. Można oczywiście spekulować, że jest to gra w „dobrego i złego policjanta” ale byłoby to prawdopodobne, gdyby izraelskie uderzenie było jednorazowe i nastąpiłaby po nim gotowość do eskalacji. A jest inaczej. Trump liczy przy tym na ziszczenie się racjonalnego scenariusza tj., że Iran zmiękczy swoje stanowisko i szybko zawrze porozumienie by uniknąć kolejnych ciosów i rozkwitnąć gospodarczo. Niestety jest to mało prawdopodobne.

Warto też wskazać, że ten rozwój sytuacji pokazuje absurdalność kalkulacji Trumpa, że Rosja skłoni Iran do uległości. Z drugiej strony jest to też dowód na prawdziwe intencje Rosji wobec Iranu. Gdyby bowiem Rosja chciała Iranowi pomóc to dawno zgodziłaby się na sprzedaż Iranowi S-400 i SU-35 o co Iran od lat zabiega. Wówczas Iran nie znalazłby się w takiej sytuacji jak dziś i miałby znacznie większe zdolności obrony powietrznej. To jasno pokazuje też, że Rosja jest beneficjentką eskalacji. Po pierwsze wyłączenie Iranu z rynku węglowodorów i wzrost cen ropy służy zdolnościom Rosji do odbudowy własnego potencjału niezbędnego do wojny w Ukrainie. Po drugie, ewentualna wojna regionalna całkowicie odciągnie uwagę USA od Ukrainy i flanki wschodniej. Niewielką stratą dla Rosji będzie w tym kontekście kwestia dostaw dronów z Iranu, gdyż uzyskała ona własne zdolności ich produkcji. Zresztą, gdyby się Rosja o to martwiła to by dała Iranowi S400.

defence24.pl


Amerykański prezydent Donald Trump obchodzi w sobotę 79. urodziny. 

(...)

Departament Stanu USA dziękował prezydentowi za "uczynienie Ameryki ponownie wielką", a minister ds. zasobów wewnętrznych Doug Burgum za przewodzenie "najbardziej historycznej administracji" i wprowadzenie "złotego wieku Ameryki".

PAP