sobota, 28 września 2024



Co przed rozmową z Zełenskim powiedział Trump: - To zaszczyt spotkać się z prezydentem Ukrainy, sporo przeszedł, prawie nikt w historii nie przeszedł tyle, co on - stwierdził były prezydent USA, kandydat w tegorocznych wyborach. - W pewnym momencie ta wojna musi się skończyć. On przeszedł przez piekło, jego kraj przeszedł przez piekło - podkreślał.

Jak o celu spotkania wypowiedział się Zełenski: - Jest sporo wyzwań w Ukrainie i w Stanach Zjednoczonych, o których chciałbym z panem porozmawiać. Myślę, że oboje uważamy, że wojna w Ukrainie musi być zatrzymana i Putin nie może wygrać. Ukraińcy muszą przetrwać. Chciałbym przedyskutować z panem plan na zwycięstwo - zaznaczył ukraiński polityk. - To ważne, by podzielić się planem, krokami na to, jak można wesprzeć Ukrainę. Musimy to zdecydować teraz, bo w listopadzie Amerykanie wybiorą prezydenta. (...) Postanowiłem się spotkać z obojgiem kandydatów - podkreślił.

Były prezydent Donald Trump wspomniał o Władimirze Putinie. - Mamy bardzo dobre relacje [z Zełenskim - red.], mam również bardzo dobre relacje z prezydentem Putinem. Myślę, że rozwiążemy to bardzo szybko - powiedział. - Mam nadzieję, że nasze relacje są jednak lepsze - zareagował Zełenski żartobliwie. - Do tanga trzeba dwojga. Dzisiaj będzie dobre spotkanie. Sam fakt, że spotykamy się, jest bardzo dobrym znakiem. (...) Jeżeli wygramy, to jeszcze na długo przed 20 stycznia, kiedy obejmę prezydenturę, będziemy mogli opracować rozwiązanie, które będzie dobre dla obu stron - zapowiedział Donald Trump.

gazeta.pl


Hassan Nasrallah nie żyje: "Hassan Nasrallah, sekretarz generalny Hezbollahu, dołączył do swoich wielkich, nieśmiertelnych towarzyszy-męczenników, którym przewodził przez około 30 lat" - przekazał Hezbollah w sobotnim oświadczeniu. Wcześniej Siły Obronne Izraela podały na portalu X, że "Hassan Nasrallah nie będzie już mógł terroryzować świata". 64-letni libański polityk był przywódcą Hezbollahu od 1992 r. Został liderem organizacji po tym, jak jej poprzedni lider Abbas al-Musawi zginął w izraelskim ataku helikopterowym. 

(...)

W piątek Izrael przeprowadził atak na Bejrut, którego celem był właśnie m.in. przywódca Hezbollahu. Ze wstępnych doniesień medialnych wynikało, że polityk nie zginął, później jednak pojawiły się informacje, że z przywódcą Hezbollahu nie można było się skontaktować. W piątkowym ataku zginęło co najmniej sześć osób, 91 zostało rannych. Izrael kontynuował też naloty w nocy z piątku na sobotę. Izraelskie siły przekazały również w sobotę, że zginęli m.in. Muhammad Ali Ismail (dowódca jednostki rakietowej Hezbollahu w południowym Libanie) oraz jego zastępca Hussein Ahmad Ismail.

gazeta.pl/IAR


Co wydarzyło się w ONZ? Netanjahu mówił, że nie planował wizyty w siedzibie ONZ, ale zdecydował się na przyjazd, by sprostować "kłamstwa i oszczerstwa", które jego zdaniem padały podczas obrad organizacji. - A prawda jest taka: Izrael szuka pokoju. Izrael pragnie pokoju. Izrael zaprowadzał pokój i zaprowadzi go ponownie. Ale mierzymy się z okrutnymi wrogami, którzy chcą naszego unicestwienia i musimy się przed nimi bronić - mówił. Jeszcze zanim Netanjahu rozpoczął przemówienie sala w znacznej mierze opustoszała, delegacje demonstracyjnie wychodziły z obrad. Owacje zgotowała mu natomiast zasiadająca na galerii izraelska grupa z żoną premiera na czele.

Netanjahu o Strefie Gazy: Polityk przekonywał, że Izrael jest "niesłusznie oskarżany o ludobójstwo, kiedy broni się przed wrogami, którzy chcą dokonać ludobójstwa" Izraelczyków. Powtarzał również tezy ze swojego wywiadu dla "Time" o tym, że żadna armia świata nie robiła tyle, co armia Izraela, by ograniczyć liczbę cywilnych ofiar. - Nie szczędzimy wysiłków w tym szlachetnym dążeniu - mówił. Tymczasem dotychczas Izrael zabił ok. 41,5 tysiąca Palestyńczyków w Strefie Gazy (ok. 12 tys. ofiar to dzieci), ok. 96 tys. osób zostało rannych.

Oskarżenia w stosunku do ONZ: Netanjahu oskarżał ONZ, że stała się "godna pogardy w oczach porządnych ludzi na całym świecie", "domem ciemności" i "bagnem antysemickiej żółci".

Premier Izraela o ataku na Liban: Netanjahu twierdził, że Izrael "został zmuszony, by się bronić" na siedmiu frontach. Przekonywał zebranych, że Hezbollah wystrzeliwuje rakiety ze szkół, szpitali i prywatnych domów. To właśnie z siedziby ONZ w Nowym Jorku Netanjahu autoryzował atak na Bejrut. Polityk przedstawił ponadto dwie mapy. "Błogosławieństwo" zakłada, że "Izrael i jego arabscy partnerzy stworzą most lądowy, łączący Azję z Europą". A "Przekleństwo" to "mapa terroru, który Iran stworzył i narzucił od Oceanu Indyjskiego do Morza Śródziemnego"

gazeta.pl


Kryterium zgody pasywnej (nie to nie – no means no) zastąpiła zgoda afirmatywna (tak to tak). Regulaminy większości uczelni definiują ją jako "zezwolenie wyrażone zdaniem lub gestem jednoznacznie twierdzącym przez partnera trzeźwego, przytomnego i świadomego sytuacji". Pierwsze "tak" to dopiero początek. "Spółkujący muszą osiągać obustronne porozumienie co do kolejnych etapów zbliżenia, zaś aprobata może zostać cofnięta przez jedną ze stron bez podania przyczyny w dowolnym momencie" – rozstrzyga standardowy uniwersytecki regulamin. Dotyczy on zarówno osób spółkujących spontanicznie, po raz pierwszy, jak i żyjących w stałym związku.

Jak ktoś nie chce zgłębiać przepisów, może ściągnąć apkę, która pozwala wyszczególnić oczekiwania, ustalić, czy partner jest trzeźwy za pomocą testu matematycznego, zadeklarować wiek, odhaczyć dopuszczalne pozycje oraz techniki, zrobić wspólne zdjęcie, elektronicznie parafować umowę o stosunku, zapisać bez możliwości późniejszego skasowania lub modyfikacji i przystąpić do rzeczy. Jednak, gdy dojdzie do pozwu o przemoc seksualną, aplikacje zaciemniają sprawę, bo partner ma przecież prawo rozmyślić się w trakcie zbliżenia. – Program rejestruje stan zaistniały przed nawiązaniem kontaktu fizycznego, tymczasem zgoda jest kryterium dynamicznym – tłumaczy adwokatka Sandra Park.

Dawniej licealiści przechodzili kursy bezpieczeństwa i higieny seksu. Zdobywali wiedzę o biologicznym mechanizmie kopulacji, oczekiwaniach płci przeciwnej, antykoncepcji, chorobach wenerycznych. Nakładali prezerwatywy na plastikowe penisy, słuchając tłumaczeń, że kalendarzyk czy stosunek przerywany nie dają pewności, lepsza pigułka. Teraz dowiadują się, że niechciana ciąża to pestka. Zbliżenie grozi głębokim rozczarowaniem, dezorientacją, żalem, bólem, wstydem, poczuciem winy, utratą szacunku do samego siebie, długotrwałym urazem psychicznym, stanami lękowymi, depresją. Nie lepiej odpalić pornosa? Przedstawiciele pokoleń Y i Z dużo dyskutują zatem o seksie na portalach społecznościowych, ale teoretycznie. Dwie dekady temu mężczyzn poszczących rok lub dłużej było trzy razy mniej niż dziś. 60 proc. pań i panów w wieku 18-34 lata nie ma stałego partnera. Zalecający abstynencję konserwatyści nie wpadli na myśl, że stopniowo staje się ona drugą naturą i odbiera chęć do zawierania małżeństw. Broniący kobiet przed wszelkimi formami molestowania liberałowie nie sądzili, że sporo mężczyzn okaże się cenić wygodę bardziej niż stosunek obwarowany uciążliwymi restrykcjami.

Kulturoznawca Roland Kelts pisze: "Młoda generacja odkryła, że seks wirtualny uwalnia od obowiązków, które niosą relacje nawiązywane w świecie realnym". Wedle sondażu produkującej erotyczne zabawki firmy Tenga masturbuje się 91 proc. panów i 78 proc. pań, zaś prym wiodą milenialsi ze średnią 88 proc. dla obu płci. Pogłębione badania wykazały, że najpierw traktują internetową pornografię jako namiastkę, z czasem odechciewa im się wypraw do realu. Zwłaszcza że w sieci mogą natychmiast zaspokoić każdą, najbardziej perwersyjną żądzę.

"Młodzi ludzie zostali okradzeni ze zmysłowości" – narzekała publicystka konserwatywnego "The Spectator" Joanna Williams. "Szkoła uczy, że pożądanie nieujęte w biurokratyczne karby jest groźne, spontaniczność grozi więzieniem, wzajemne zaufanie to mrzonka" – pisała. Wtóruje jej Heather Mac Donald z prawicowego think tanku Manhattan Institute: "Erotyka stanowi domenę irracjonalnych zachowań, niewypowiedzianych potrzeb, dwuznaczności. Właśnie niepewność, co będzie dalej, oznacza, że się kochasz, a nie myjesz zęby".

onet.pl


Bardziej powszechny pogląd jest taki, że drony rzeczywiście zrewolucjonizują działania wojenne — ale razem z artylerią, nie zastąpią jej. Artyleria może wystrzeliwać dwa lub trzy pociski na minutę przez całą godzinę; każdy z nich dostarcza 10 kg materiału wybuchowego o sile rażenia śmiertelnej w promieniu 50 m. Aby osiągnąć taki sam efekt przy użyciu FPV, trzeba byłoby użyć dziesiątek dronów — każdego z jego własnym pilotem.

Oprócz tego dron i operator muszą znajdować się w tzw. linii wzroku (czyli nie mogą zniknąć za horyzontem, bo przerwana zostanie łączność; to oczywiście zmniejsza ich realny zasięg — red.). O ile w bardziej płaskich częściach Ukrainy, tj. Chersoń i Zaporoże jest to mniejszy problem, o tyle w górzystych, jak Donieck, staje się już problematyczne. Dla artylerii nie ma to znaczenia. Co więcej, może ona również prowadzić ostrzał przy silnym wietrze lub ulewnym deszczu, a nawet w zimnie.

Achilles, ukraiński dowódca dronów w pobliżu Bachmutu, twierdzi, że jego drony FPV — kosztujące 300-500 dol. (ok. 1,2 tys. zł — ok. 2 tys. zł) za sztukę — zniszczyły rosyjski sprzęt wart miliony dolarów. Podkreśla jednak, że to nie tylko ich zasługa, uważając, że to połączona siła ognia artylerii i dronów ma potężną moc. FPV — podobnie jak konwencjonalne miny lub ogień z pojazdów opancerzonych — mogą zostać użyte do sparaliżowania pojazdu i zmuszenia załogi do opuszczenia go. Następnie artyleria uderza w pozycję i albo zabija żołnierzy, albo zmusza ich do schronienia się.

Jeśli żołnierze zdołają się ukryć, drony wracają do pracy. Wykwalifikowani piloci mogą kierować je do podziemnych schronów, do których artyleria nie jest w stanie dotrzeć. — Nawet jeśli wróg przeżyje eksplozję, nie będzie miał wystarczającej ilości powietrza do oddychania — mówi Achilles. — Zaczynają więc wychodzić. A gdy tylko to zrobią, uderzamy w nich moździerzem, artylerią lub pociskami odłamkowymi — dodaje.

onet.pl