poniedziałek, 10 listopada 2025



Warto pamiętać, że obraz Rosji jako niemożliwej do zgłębienia tajemnicy oraz towarzyszące mu mity i fobie to w dużej mierze efekt celowych działań tamtejszego aparatu służb specjalnych od czasu jego uformowania się w XIX wieku.

Już wówczas carskie służby zajęły się aktywnym kreowaniem pożądanego wizerunku kraju poza jego granicami. Doświadczenia te zostały następnie przejęte przez służby ZSRS, a później FR. Strategia ta to element informacyjnych operacji wpływu i sterowania refleksyjnego – instrumentów wojny z Zachodem. Proceder romantyzacji i mitologizacji zataczał jednak szersze kręgi, a duży udział mieli w nim pisarze, poeci i intelektualiści.

Jedną z najbardziej rozpowszechnionych „skrzydlatych fraz” o Rosji tworzą wersy napisane w 1866 r. przez Fiodora Tiutczewa, poetę, publicystę i cenzora: „Umysłem Rosji nie obejmiesz/ I miarą zwykłą jej nie zmierzysz/ Postać szczególną ona ma/ W Rosję można tylko wierzyć”. Przypomina ona dość niefortunną konstatację Winstona Churchilla po zawarciu paktu Ribbentrop–Mołotow, iż „Rosja to zagadka owinięta w tajemnicę, ukryta w enigmie”, stąd prognozowanie jej posunięć jest skrajnie trudne. Choć, jak stwierdził premier, „być może” klucz do ich interpretacji stanowi interes narodowy – czego nie można uznać za szczególnie przenikliwą diagnozę.

Credo Tiutczewa do dziś rezonuje w społeczeństwie rosyjskim, powtarzane śmiertelnie poważnie przez tych, którzy pragną wierzyć w wyjątkowość swojej ojczyzny i jej szczególne, duchowe posłannictwo… a z gorzką ironią przez innych, dostrzegających absurdy i patologie opresyjnego systemu władzy. Tiutczewa cytują też niekiedy pół żartem, pół serio zachodni analitycy, borykający się z opisywaniem rosyjskiej rzeczywistości, nierzadko wymykającej się dostępnym im narzędziom i terminologii.

Kontrapunktem dla tej mieszanki filozofowania, fascynacji i bezradności jest rozpowszechniona w Polsce „mądrość ludowa” – a, jak wiadomo, u nas na Rosji i piłce nożnej zna się każdy. Domyślne założenie, utrwalone przez stulecia opresji i potwierdzone przez pełnoskalową agresję na Ukrainę w 2022 r., brzmi: po Rosji można się spodziewać wszystkiego najgorszego, a Rosjanie to… [źli ludzie – rozpowszechnione określenie jest bardziej dosadne]. Szach-mat dla zastępów analityków próbujących latami przeniknąć niuanse polityki Kremla („I na co wam te wszystkie rozkminy, jeśli my i tak wiemy swoje”). Intuicyjny pesymizm i niechęć to jednak wciąż nieoptymalny sposób analizowania rzeczywistości.

W ostatnich dekadach koszty niewiedzy i pomyłek w badaniach nad Rosją systematycznie rosły. W XXI wieku ponownie stała się ona wyzwaniem, a następnie bezpośrednim zagrożeniem dla porządku i prawa międzynarodowego. Jest otwarcie wroga wobec Polski, Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mimo obfitości materiałów (dotyczących przede wszystkim tamtejszej polityki zagranicznej, a w mniejszym stopniu – wewnętrznej), w kwestiach kluczowych dla formułowania zachodniego podejścia do FR nadal widać niedostateczne pojmowanie mechanizmów, według których działa ten kraj, oraz motywacji władz i społeczeństwa.

Punktem wyjścia badań powinno być uświadomienie sobie głównych błędów, mitów i stereotypów utrudniających analizę, tym bardziej że – jak już wspomniano – stanowią one oręż w walce z zachodnimi demokracjami. Warto wymienić chociażby:
  • przenoszenie na Rosję pojęć i schematów znanych z systemów demokratycznych;
  • (...)
  • nadmierna racjonalizacja lub – odwrotnie – odmawianie racjonalności myśleniu oraz działaniom Kremla i obywateli FR;
  • jednoczesne przecenianie i niedocenianie zagrożeń związanych z Rosją, z czego wynika nadmierny pesymizm lub przesadny optymizm co do scenariuszy rozwoju sytuacji („jest zbyt późno, żeby czemukolwiek zaradzić” albo „nic złego się nie stanie, więc nie ma sensu podejmować działań zaradczych”);
  • zastępowanie trzeźwej analizy zagrożeń swoistym zauroczeniem potęgą, skutecznością przywództwa politycznego czy „wielką kulturą rosyjską” i tym samym zapewnianie Moskwie alibi, które pozwala jej dalej prowadzić politykę imperialną;
  • przyjmowanie rosyjskocentrycznej (kolonialnej) narracji w analizie i polityce względem regionów sąsiadujących z FR. Mimo etniczno-narodowej i kulturowej różnorodności kolejnych imperiów rządzonych z Moskwy i Petersburga każdorazowo utożsamiano je z „Rosją”. Do dziś ma to  konsekwencje – wystarczy przyjrzeć się skutecznemu wykorzystywaniu przez reżim putinowski niemieckiego poczucia winy wobec Rosji z powodu agresji na ZSRS w 1941 r., mimo że od nazistowskiej okupacji najbardziej ucierpiała ludność Białorusi i Ukrainy;
  • niechęć do wyciągania wniosków z przeszłości, np. z porażek prób nawiązania konstruktywnego dialogu i współpracy z Rosją. Wciąż słychać wezwania, by powrócić do tego modelu, mimo że to właśnie on umożliwił napełnienie budżetu wojennego FR petrodolarami, pozwolił tamtejszym agentom spenetrować zachodnie kręgi polityczno-biznesowe i – ostatecznie – zachęcił Moskwę do wojny;
  • niedostrzeganie lub bagatelizowanie faktycznych długofalowych celów Kremla (do których należy destrukcja Zachodu rozumianego jako wspólnota wartości, interesów i instytucji);
  • lekceważenie demodernizacji, militaryzacji i faszyzacji Rosji jako zjawisk nieprzystających do zachodnich wyobrażeń o współczesności lub jako wyzwań zbyt przytłaczających z punktu widzenia formułowania bieżących polityk. Dotyczy to m.in. geopolitycznego rewanżyzmu, supremacjonizmu wywodzonego ze zwycięstwa ZSRS nad nazizmem, kultu wojny i śmierci na polu walki czy antyintelektualizmu.
Nieporozumienia i błędy interpretacyjne wynikają najczęściej z daleko idącej odmienności kultur politycznych i strategicznych FR i krajów Zachodu. Zarazem, w przeciwieństwie do choćby Chin, Rosji nie postrzega się jako rzeczywistości na tyle „egzotycznej”, by wymuszało to wystarczającą pokorę badawczą i ostrożność w wyciąganiu wniosków. Jest ona jednocześnie podobna do znanych nam państw i zupełnie inna. Wiele różnic „ilościowych” pomiędzy nią a Europą (jak skala i rola korupcji czy przemocy w systemie politycznym) prowadzi do radykalnych rozbieżności jakościowych. (...)

Do największych problemów w analizowaniu Rosji należy współistnienie dwóch zjawisk, które wprowadzają wiele zamieszania w formułowanie założeń badawczych. Z jednej strony wiedza i intuicja podpowiadają nam, że „Rosja się nie zmienia”. Potrafimy zidentyfikować naczelne cechy systemu, jak centralizacja zarządzania i samowola „samodzierżawnej” władzy, represje, zapóźnienie rozwojowe, olbrzymia korupcja i pogarda dla ludzkiego życia. Określały one relacje rządzący–społeczeństwo zarówno w XVIII stuleciu, jak i dziś. Z drugiej – ten „niezmienny” system nieustannie ewoluuje, zatem uchwycenie jego bieżącej specyfiki nie może się opierać na prostych analogiach z wcześniejszymi etapami. Dylemat ten podsumowuje fraza przypisywana Piotrowi Stołypinowi, premierowi Imperium Rosyjskiego w latach 1906–1911: „W Rosji w ciągu dziesięciu lat zmienia się wszystko, w ciągu dwustu lat nie zmienia się nic”.

Odrodzenie imperializmu w polityce zagranicznej Moskwy w XXI wieku i reaktywacja sowieckich wzorców ideologicznych rodzą pokusę porównywania putinowskiej Rosji do ZSRS. Skłania do tego m.in. rehabilitacja terroru państwowego i figury Stalina jako przywódcy, powrót do narracji znanych z ówczesnej propagandy historycznej czy reaktywacja sowieckich instytucji (przykładowo ruch pionierów znalazł swoją inkarnację w utworzonym w 2022 r. Ruchu Pierwszych, przywrócono funkcję politruków w organach administracji i na uczelniach). Te podobieństwa prowadzą do niebezpiecznego samouspokojenia: mimo napięć i konfliktów towarzyszących zimnej wojnie demokratyczny Zachód przez kilka dekad był w stanie współistnieć ze Związkiem Sowieckim – po co więc poważnie traktować ostrzeżenia przed agresywnymi planami Władimira Putina względem NATO docierającymi z państw wschodniej flanki Sojuszu? Porównania te nie pozwalają pojąć realnych celów międzynarodowych współczesnej Rosji.

Istnieje kilka przyczyn, dla których jest ona krajem o wiele bardziej niebezpiecznym, nieprzewidywalnym i niewiarygodnym niż poststalinowski ZSRS. Można wskazać kilka fundamentalnych różnic między doświadczeniem zimnej wojny a radzeniem sobie z Rosją Putina sprawiających, że w stosunkach z dzisiejszym Kremlem potrzeba zupełnie innego instrumentarium powstrzymywania i odstraszania.

(...)

Federacja Rosyjska wymyka się też prostym porównaniom z innymi systemami politycznymi funkcjonującymi obecnie i w przeszłości. To pokłosie jednoczesnego występowania kilku cech systemowych niespotykanego nigdzie indziej. Tłumaczy ono zawiłe uwarunkowania postępowania Kremla i postaw społecznych. Chodzi m.in. o status potęgi nuklearnej i prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, personalistyczny i neopatrymonialny charakter władzy (uznawanie kraju i zamieszkującej go ludności za własność lidera), dziedzictwo imperialne i totalitarne oraz świeżą pamięć rozpadu państwa (sowieckiego).

Jednocześnie Rosja jest niezwykle zróżnicowana geograficznie, gospodarczo, kulturowo i społecznie, co powinno stanowić przestrogę przed redukowaniem jej obrazu do Moskwy czy państwa etnicznych Rosjan.

Analiza polityki Kremla i postaw Rosjan wymaga zrozumienia specyficznego sposobu, w jaki działa tamtejszy aparat państwowy. Warto zwrócić uwagę na kilka elementów charakterystycznych dla tego modelu. Po pierwsze, instytucje państwowe i ich formalne kompetencje to zaledwie fasada, za którą kryją się faktyczne mechanizmy rządzenia. Część badaczy (m.in. zmarły w 2023 r. Gleb Pawłowski) opisuje wręcz Rosję nie w kategoriach „państwa”, lecz „systemu” (ros. sistiema). Formalne instytucje to przede wszystkim narzędzia eksploatacji ludności i terytorium przez pasożytnicze elity. Stosunki władzy opierają się na osobistych relacjach sieci klientów z patronami. U szczytu piramidy znajduje się lider – superpatron, który „wydzierżawia” swoim zausznikom kawałki majątku państwowego i niezbędne do zarządzania nimi kompetencje. Dzierżawa ta może zostać wypowiedziana przez przywódcę w dowolnym momencie. Granice pomiędzy finansami publicznymi i prywatnymi również uległy zatarciu (...).

Po drugie, patologie – takie jak korupcja, nepotyzm i przemoc – stały się normą, stanowią kościec systemu. Uchwycenie ich systemotwórczej roli pozwala lepiej pojąć logikę modelu władzy, w którym racjonalne kalkulacje ekonomiczne nieraz ustępują przed partykularnymi interesami konkretnych graczy, traktujących zasoby państwowe jako łup. Nadrzędny cel rządzących to nie maksymalizacja zysków gospodarczych czy poprawa bytu ludności, ale dożywotnie utrzymanie władzy (jej utrata w grze, gdzie „zwycięzca bierze wszystko”, grozi pozbawieniem nie tylko gromadzonego pieczołowicie majątku, lecz także życia). W wariancie maksymalistycznym chodzi natomiast o przekazanie władzy i fortuny dzieciom. Wszelkie metody osiągnięcia tego celu są dozwolone, a ich legitymizację mierzy się skutecznością, a nie zgodnością z prawem.

Zasady gry są często nieprzejrzyste dla zewnętrznych obserwatorów, ale na ogół czytelne dla uczestników – choć w imię dyscyplinowania elit Kreml potrafi arbitralnie i bez zapowiedzi owe reguły zmieniać, co w oczywisty sposób utrudnia formułowanie prognoz. Bazują one na nieformalnych poniatijach (niepisanych zasadach postępowania) i regule krugowoj poruki (podobnej do mechanizmu „ręka rękę myje” (...)). Prawo zostało całkowicie zinstrumentalizowane w rękach rządzących, a nieprzestrzeganie niewygodnych zobowiązań międzynarodowych – wyniesione do rangi normy konstytucyjnej. Nowelizacja ustawy zasadniczej z 2020 r. zakazała implementacji na terenie państwa decyzji, które organy międzynarodowe podjęły w oparciu o „sprzeczną z konstytucją FR” interpretację obowiązujących Rosję umów. Również nakazy sądów międzynarodowych, w tym arbitrażowych, nie będą przez nią wykonywane, jeśli stoją „w sprzeczności z podstawami publicznego porządku prawnego FR”. Trójpodział władzy od wielu lat jest w kraju fikcją, ponieważ parlament i wymiar sprawiedliwości stanowią funkcjonalną część władzy wykonawczej, a konkretnie – ośrodka prezydenckiego (rząd ma w tym modelu niewiele do powiedzenia – skupia się na bieżącym zarządzaniu państwem i dbaniu o funkcjonowanie gospodarki).

Z powyższych cech systemu wynika następna: znane na Zachodzie instytucje pełnią w Rosji funkcje najczęściej sprzeczne z naszymi intuicyjnymi wyobrażeniami o ich istocie. „Federacja” Rosyjska to de facto państwo unitarne, w którym zakres autonomii regionów sprowadzono w zasadzie do zera. Parlament nie jest miejscem debat i konkurencji, ale dobrze naoliwioną machiną legitymizowania opresyjnych pomysłów Kremla i służb. Organy wymiaru sprawiedliwości odgrywają rolę aparatu represji prześladującego „nieprawomyślnych” obywateli. Prowadzona przez władze tzw. walka z przestępczością ułatwia ich przedstawicielom czerpanie korzyści z działalności kryminalnej – jak w osławionym przypadku nieistniejącej już Federalnej Służby Kontroli Obrotu Narkotykami, zaangażowanej w… handel narkotykami, czy byłego prokuratora generalnego Jurija Czajki, powiązanego z bandą Capków – jedną z najkrwawszych grup przestępczych, przez lata terroryzującą część Kraju Krasnodarskiego.

Co istotne, system skutecznie pozbawiono bezpieczników przeciwdziałających samowoli Kremla: wszystkie duże niezależne media znalazły się na wymuszonej emigracji, opozycja polityczna w kraju została efektywnie uciszona lub zlikwidowana (w tym fizycznie), społeczeństwo zniechęcono do protestów represjami, inwigilacją i indoktrynacją, a legalne ugrupowania „opozycyjne” (partie parlamentarne) na wszelkie sposoby demonstrują lojalność wobec władzy. Jedynym suwerennym wyborcą jest człowiek zajmujący fotel prezydenta: regularnie fałszowane głosowania mają zaledwie zatwierdzać decyzje podjęte wcześniej na Kremlu. W tej sytuacji rywalizacja polityczna przetrwała jedynie w postaci biurokratycznej wojny podjazdowej pomiędzy grupami wpływu, a rekonstrukcja jej logiki przypomina mozolne układanie kawałków wybrakowanych puzzli.

Rosyjska rzeczywistość polityczna wymyka się tym samym tradycyjnemu językowi opisu. Utrudnia to docieranie z przekazem do odbiorców ukształtowanych przez zachodnią tradycję analityczną i naukową. Przemiany, jakim podlega w ostatnich latach kurs wewnętrzny Kremla, sprawiają, że używany wcześniej termin „autorytaryzm” przestał być użyteczny dla wyjaśniania tamtejszego modelu rządów. O wiele lepiej tłumaczy go pojęcie „neototalitaryzm”, stosowane od kilku lat w analizach Ośrodka Studiów Wschodnich. Wśród przekłamań terminologicznych warto również wymienić tzw. rosyjski „konserwatyzm” i „tradycyjne wartości”. Za tymi chwytliwymi hasłami, wciąż atrakcyjnymi dla licznych środowisk prawicowych na świecie, kryje się pogarda dla ludzkiego życia, wykorzystywanie Cerkwi i religii jako narzędzia opresyjnego państwa, prześladowanie wyznawców protestantyzmu i innych nieprawosławnych wyznań, gloryfikacja przemocy, terroru i wojny.

Udanym przykładem adaptacji słownika analitycznego do realiów FR jest natomiast pojęcie „partia władzy” (zamiast „partia rządząca”), pozwalające adekwatnie zdefiniować funkcje, jakie pełni w miejscowym systemie najważniejsza partia polityczna – Jedna Rosja. To przybudówka władzy wykonawczej, a nie autonomiczny byt polityczny. Wybory, które regularnie wygrywa dzięki masowym fałszerstwom, też nie umożliwiają jej „rządzenia”, gdyż nim zajmuje się wąska grupa skupiona wokół Putina.

(...)

Wbrew rozpowszechnionemu w Polsce przekonaniu Rosjanie nie mają szczególnego „autorytarnego DNA”, które sprawia, że autokracja to jedyny skuteczny sposób rządzenia nimi. To, co wielu postrzega jako ich niemal genetyczną odmienność od sąsiednich narodów, to raczej – wyglądająca na bezgraniczną – zdolność do adaptacji i podporządkowania się nawet najgorszym okolicznościom w imię świętego spokoju, pokonania dysonansu poznawczego, uniknięcia represji. To w gruncie rzeczy racjonalna postawa przystosowawcza (nie chodzi tu o jej usprawiedliwianie, ale o wyjaśnienie), wypracowana w ciągu stuleci i przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Obywateli systematycznie pozbawiano podmiotowości i poczucia sprawczości oraz karano za niezależne myślenie. Idea imperialna i duma z przynależenia do państwa budzącego na świecie strach wyrosły na jedyną dostępną formę podmiotowości i tożsamości zbiorowej. Wyuczona bezradność zwalnia przy tym mieszkańców we własnych oczach z odpowiedzialności za posunięcia reżimu, w tym zbrodnie wojenne. Będzie to niewątpliwie jeden z największych problemów w przyszłych relacjach Rosjan z ościennymi narodami – i ogromne wyzwanie zarówno dla analityków, jak i decydentów.

Jednocześnie w kraju zawsze znajdzie się mniejszość gotowa zaryzykować wszystko w imię przekonań: wziąć udział w ulicznym proteście, wesprzeć opozycję, głośno skrytykować wojnę, wyrazić solidarność z Ukrainą. Niekiedy to właśnie postawy tych grup dawały Rosji szansę na przemiany polityczne (jak za Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna). Gdzieś pośrodku znajdują się ci, którzy nadal próbują współtworzyć coraz ryzykowniejszą „apolityczną” demokrację lokalną – angażują się w działalność organizacji pozarządowych, starają się upowszechniać w miejscowych społecznościach idee samorządności, toczą boje z urzędnikami w obronie swoich praw.

(...)

Z jednej strony dekady aktywności Centrum Lewady pokazują, że deklarowane w sondażach nastroje podążają za oficjalną linią propagandową, co wskazywałoby na daleko idącą podatność Rosjan na „lepienie” ich przekonań przez rządzących i – potwierdzaną przez fakty – niską skłonność do antyreżimowych wystąpień nawet w reakcji na kontrowersyjne decyzje Kremla. Z drugiej – zdarzają się sytuacje, kiedy władze w widoczny sposób obawiają się reakcji społeczeństwa: masowe niezadowolenie z przymusowej mobilizacji we wrześniu 2022 r. skłoniło Kreml do wyboru innych strategii rekrutacyjnych, w tym formowania de facto wojska najemnego (podpisujący kontrakty z armią inkasują sumy niewyobrażalne dla przeciętnego mieszkańca rosyjskiej prowincji).

(...)

Reakcja Zachodu na pełnoskalową wojnę w Europie uświadomiła ekspertom, że najpoważniejszym wyzwaniem jest sformułowanie skutecznych odpowiedzi na działania FR wynikające z jej specyficznej kultury strategicznej. Zagadnienie to zasługuje tym samym na szersze omówienie.

Aktualny kształt owej kultury to konsekwencja kilku uwarunkowań.
  • Przywódca i jego najbliższe otoczenie podejmują kluczowe decyzje dotyczące bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej bez żadnej kontroli ze strony szerszej elity lub społeczeństwa. Przetrwanie reżimu utożsamia się z przetrwaniem państwa.
  • Suwerenność jest definiowana w kategoriach nie prawnych, lecz siły militarnej i ekspansji geopolitycznej. Ci, którzy narzucają swoją wolę siłą, cieszą się większą suwerennością niż inni. Umowy międzynarodowe uważa się za wiążące, o ile nie ograniczają „suwerenności”.
  • Rdzeń dyskursu na temat tożsamości narodowej stanowi silne, imperialne państwo. Po upadku ZSRS przywódcy nie zaproponowali zatomizowanemu społeczeństwu spójnej koncepcji postimperialnej tożsamości zbiorowej. Z kolei w czasach putinizmu alternatywne punkty odniesienia dla identyfikacji (idea nacjonalizmu obywatelskiego, etnonacjonalizmu czy tożsamości regionalnych) są systematycznie dławione.
  • Dominującą pozycję w systemie zajmują byli funkcjonariusze KGB, na czele z Putinem. Ich światopogląd i sposób postępowania ukształtowała konfrontacja z Zachodem w okresie zimnej wojny. Przenieśli oni na grunt polityki państwowej sposób myślenia, nawyki i metody działania właściwe środowisku „czekistów”.
  • Kulturę polityczną i strategiczną współkształtują wartości, normy i metody kryminalne. To skutek zrośnięcia się polityki z przestępczością zorganizowaną w latach 90. Duża grupa decydentów, w tym Putin, uczestniczyła wówczas w działalności mafijnej.
Na kulturę strategiczną w postaci manifestowanej współcześnie przez Kreml składają się więc zarazem element „długiego trwania” i specyfika putinizmu. Z jednej strony reżim kontynuuje tradycje carskiego imperializmu i sowietyzmu (te ostatnie błyskotliwie zdiagnozowane m.in. przez Włodzimierza Bączkowskiego i George’a Kennana w latach 30. i 40.), a z drugiej – stanowi pokłosie rozpadu ZSRS, ewolucji wewnątrzpolitycznej Rosji po 1991 r. oraz osobistych cech przedstawicieli grupy rządzącej.

W rezultacie kultura strategiczna FR zawiera się w poniższych punktach.
  • Wartości demokratyczne, przedstawiane jako tajna broń Zachodu przeciwko „cywilizacji rosyjskiej”, są uznawane za fundamentalne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Zagrożeniu temu należy przeciwdziałać wszelkimi środkami, w tym siłą militarną.
  • W „świętej wojnie” tzw. tradycyjnych wartości przeciwko „satanizmowi” Zachodu Rosja potrzebuje wysuniętej obrony i kordonu sanitarnego, aby zapobiec zarażeniu własnych obywateli szkodliwymi ideami. Instrumenty tej obrony przed dostrzeganymi zagrożeniami nie zostały apriorycznie ograniczone. Nie istnieją z góry ustalone zasady ani „czerwone linie”, których nie wolno przekraczać. Moskwa dąży również do zwalczania owych szkodliwych idei u źródeł – stąd próby wywierania wpływu na sytuację polityczną w państwach Zachodu w celu polaryzacji ich społeczeństw oraz podważenia ich zaufania do rządów i procedur demokratycznych.
  • Pozycję międzynarodową Rosji determinuje jej potencjał destrukcyjny. Nie mogąc jej zbudować dzięki rozwojowi gospodarczemu, innowacjom i miękkiej sile, rządzący za główny wyznacznik potęgi uważają arsenał nuklearny i zdolność do destabilizowania innych krajów.
  • W polityce międzynarodowej władze widzą w pierwszej kolejności sferę konfrontacji, nieustannej walki służb specjalnych i operacji specjalnych. W tej dziedzinie wykorzystuje się środki aktywne mające zniszczyć zdolności przeciwnika do stawiania oporu. Manipulacja, oszustwo i szantaż idą w parze z wysoką skłonnością do podejmowania ryzyka.
  • Rosja kieruje się logiką gry o sumie zerowej. Podejście to wyklucza negocjacje w rozumieniu zachodniej kultury politycznej, gdyż interesy przeciwnika z definicji nie są brane pod uwagę. Styl negocjacji Kremla przypomina postawę armii stawiającej warunki z pozycji siły. Nie należy mieć zatem złudzeń, że Moskwa jest skłonna współpracować z „wrogim” Zachodem w zakresie wspólnego zwalczania globalnych zagrożeń.
  • Model przywództwa w Rosji, podobnie jak w świecie przestępczym, bazuje na idei męskości hegemonicznej, odsyłającej do patriarchalnej  hierarchii i agresji. Zastraszanie, pogarda dla słabszych i gotowość do odwetu za rzeczywiste lub domniemane zniewagi służą manifestacji siły i brutalności, będących głównym źródłem legitymizacji. Pojednawczy język, wezwania do dialogu i kompromisu są postrzegane jako słabość, a słabość to zaproszenie do ataku.
  • Dyplomacja służy demonstrowaniu siły. Do jej instrumentarium na stałe weszły kłamstwo i teorie spiskowe, a polityka zagraniczna opiera się na wymuszeniach. Minister spraw zagranicznych ZSRS Andriej Gromyko doradzał swoim dyplomatom: „Żądajcie czegoś, co nigdy nie należało do was. Stawiajcie ultimatum. Nie szczędźcie gróźb; proponujcie negocjacje jako wyjście z sytuacji. Na Zachodzie zawsze znajdą się ludzie, którzy dadzą się na to nabrać. Nie ustępujcie ani na jotę w negocjacjach, ale wyciskajcie jak najwięcej. Oni się na to zgodzą. Możesz uważać się za dyplomatę, gdy uzyskasz połowę lub dwie trzecie tego, czego wcześniej nie miałeś”.
  • Myślenie plemienne wyklucza przestrzeganie reguł gry wobec adwersarzy. Zasady obowiązują tylko w obrębie własnej grupy, a zobowiązania wobec podmiotów zewnętrznych nie muszą być brane pod uwagę. Strona silniejsza ma prawo zapewnić sobie bezpieczeństwo kosztem suwerenności innych narodów, a nawet ich istnienia, w tym poprzez doktrynę agresji prewencyjnej.
  • Wojnę definiuje się o wiele szerzej niż na Zachodzie, a jej ważnym elementem jest komponent kognitywny („walce o umysły” służą informacyjne operacje wpływu i sterowanie refleksyjne). Jak wskazuje w książce "Zawładnąć umysłami i urządzić świat. Rosyjska strategia dywersji i dezinformacji" była dyrektorka i analityczka OSW Jolanta Darczewska, siłom zbrojnym przydzielono funkcje dalece wykraczające poza sferę obronną – m.in. ideologiczną, kulturotwórczą, światopoglądową. Nie ma też wyraźnej granicy między pokojem a wojną, zaś permanentny konflikt jest uważany za stan naturalny i pożądany. Świadoma względnej słabości swojej armii Rosja stara się używać jej dopiero po starannym przygotowaniu gruntu pod agresję za pomocą dywersji i propagandy. Nawet pozornie pokojowe obszary aktywności – sport, nauka czy biznes – służą jako kanały infiltracji terytorium wroga.
  • Koncepcja używania języka jako broni przeciwko wrogom wywodzi się z tradycji miejscowych służb specjalnych i propagandy państwowej. Oficjalne komunikaty Kremla czy Ministerstwa Obrony FR przypominają fragmenty powieści Orwella. Kłamstwa stały się atrybutem silnej władzy i wpisują się w głęboko zakorzenioną sowiecką tradycję podwójnego myślenia, bazującego na wierze w dwie przeciwstawne rzeczy jednocześnie. Komunikowanie rzeczywistych intencji za pomocą słów uznawane jest za obnażanie własnych słabości. Taki stan rzeczy wyklucza możliwość dojścia do porozumienia – z uwagi zarówno na świadome zafałszowywanie intencji przekazu, jak i na unicestwianie znaczeń.
(...)

Pierwszy rodzaj źródeł otwartych to kontrolowane przez Kreml tradycyjne media, przede wszystkim kanały telewizyjne, elektroniczne wydania gazet i portale internetowe. Ich aktywność sprowadza się do uprawiania agresywnej propagandy i dezinformacji, niemniej stałe analizowanie ich treści pozwala dowiedzieć się, jaki przekaz otrzymują od władz obywatele i aparat państwowy, a tym samym – jakie posunięcia mogą przygotowywać rządzący i jak w związku z nimi „urabiają” opinię publiczną. Czasem niespójności w narracji pomagają wytropić oznaki sporów i dylematów w kręgach decyzyjnych, które są rezultatem kłopotów w zarządzaniu nastrojami i formułowaniu polityk.

Coraz więcej trudności przynosi korzystanie z danych publikowanych przez Rosstat – odpowiednik GUS – i inne rosyjskie urzędy. Statystyki w różnych sferach są systematycznie fałszowane (co nierzadko maskuje się zmianami metodologii ich sporządzania, jak w przypadku liczenia PKB czy określenia poziomu ubóstwa) lub utajniane (jak straty agresora na froncie). W 2025 r. utajniono rekordowe 32% wydatków budżetowych. Niekiedy skala przekłamań bywa szokująca: według niezależnych demografów ogólnorosyjski spis ludności przeprowadzony w szczycie pandemii (2021 r.) prawdopodobnie zawyżył wielkość populacji o 3–4 mln (wyniki zostały najpewniej zmanipulowane na szczeblu regionów, gdyż oficjalna liczba mieszkańców podmiotów federacji wpływa na wysokość transferów finansowych z budżetu centralnego).

(...)

Bardzo wysoki poziom prezentują media niezależne. Prawie wszystkie większe redakcje znalazły się na wymuszonej cenzurą i represjami emigracji, lecz wciąż utrzymują rozbudowaną sieć korespondentów w Rosji. Wartość tych podmiotów polega na rzetelnym warsztacie, w tym fact-checkingu, pogłębionych analizach wydarzeń i procesów zachodzących w kraju, zasięganiu opinii czołowych specjalistów w dziedzinach polityki, gospodarki i spraw społecznych.

Nieocenione źródło informacji zbieranych „pod lupą” stanowią niezależne media lokalne i regionalne. Koncentrują się one na sprawach o niewielkim zasięgu, przez co interesują się nimi miejscowe społeczności. Jednocześnie są zmuszone, w przeciwieństwie do mediów na emigracji, do autocenzury i apolityczności. Zapewniają jednak analitykom wgląd w nastroje społeczne, napięcia i problemy, których może nie wyłapać radar większych redakcji, a które w jakiejś mierze oddziałują na dynamikę wydarzeń i posunięcia władz federalnych.

O prawdziwy ból głowy przyprawia natomiast praca z mediami społecznościowymi, wśród których – jeśli chodzi o pluralizm – prym wiedzie Telegram. Na platformie tej funkcjonują obok siebie kanały niezależne oraz te powiązane z władzami różnych szczebli i służbami specjalnymi. Obfitość wiadomości i plotek o rozmaitej wiarygodności, obliczonych na manipulowanie emocjami, wzmaga jednak ryzyko dezinformacji. Niezależni komentatorzy, blogerzy, dziennikarze i eksperci zamieszczają również sporo pożytecznych materiałów na YouTubie, gdzie prokremlowskiej propagandy jest – wskutek polityki sankcyjnej – zauważalnie mniej. W tym miejscu na podkreślenie zasługuje ogromna waga krytyki źródeł informacji: badanie ich pochodzenia, dysponentów, ich biografii, powiązań, motywów działania itp. Ta niepowtarzalna wiedza, stanowiąca produkt lat żmudnej pracy ze źródłami, stanowi naczelną różnicę pomiędzy zawodowymi analitykami a licznymi internetowymi komentatorami amatorami.

(...)

Liczne kontrowersje towarzyszą natomiast sondażom dotyczącym nastrojów społecznych. Mimo że Kreml zaostrza kurs wewnątrzpolityczny, w Rosji wciąż istnieją niezależne ośrodki badania opinii publicznej (m.in. Centrum Lewady), a ciekawe informacje da się pozyskać nawet z danych udostępnianych przez podmioty państwowe (FOM, WCIOM). Unaoczniają one pewne tendencje i przesunięcia w nastrojach, które mogą zarówno sygnalizować przemiany, jak i je generować. Jednocześnie pod adresem niezależnych socjologów padają zarzuty niewystarczającej reprezentatywności ich badań, autocenzury respondentów oraz silnego wpływu propagandy na deklarowane postawy. Już na długo przed falą represji związanych z pełnoskalową inwazją na Ukrainę znaczny odsetek Rosjan obawiał się wypowiadać w ankietach (w 2016 r. 26% stwierdziło, że boi się mówić, co myśli, a według połowy taki lęk cechuje większość obywateli).

Niewskazane są więc wiara w konkretne liczby i tworzenie na ich podstawie prognoz politycznych (żaden sondaż w FR nie umożliwił przewidzenia kryzysów, takich jak ten z lat 2011–2012 czy wspomniany bunt Prigożyna z 2023 r.).

(...)

Rosja jako kraj, społeczeństwo, swoista tożsamość, wreszcie: podmiot stosunków międzynarodowych nie jest enigmą. Jej „tajemniczość” to nie cecha organiczna, lecz skutek mozolnego dławienia przez władze obiegu informacji i rezultat maskirowki – ukrywania stanu rzeczy przed „wrogami” poprzez dezinformację, utajnianie danych, kłamstwa i zastraszanie potencjalnych informatorów. Na analityczne remedium na te bolączki składają się: czasochłonne gromadzenie wiadomości z dostępnych źródeł, tropienie powiązań między różnymi sferami funkcjonowania systemu oraz przyjęcie określonej optyki badawczej. W zajmowaniu się tak złożonym państwem nie ma dróg na skróty. Da się jednak wskazać kilka „wytrychów”, którymi warto się posługiwać, by ułatwić sobie to zadanie.

Po pierwsze, należy dokonywać permanentnej dekonstrukcji treści serwowanych przez źródła. Polega ona na dekodowaniu ich kontekstu, intencji, języka, logiki wywodu oraz na krytycznej refleksji nad własnymi wnioskami. To ważne szczególnie w odniesieniu do wypowiedzi przedstawicieli władz oraz analityków prezentujących tezy i postulaty korzystne dla Kremla. Pamiętajmy też o interpretowaniu tez i postulatów środowisk niezależnych lub antyreżimowych (warto m.in. zwracać uwagę na przekazy noszące znamiona kryptoimperializmu, które studzą nadzieje na potencjał reformatorski demokratów). Umiejętność czytania między wierszami to jeden z najważniejszych atutów badaczki.

Po drugie, w analizie trzeba uwzględniać zmienne proporcje stabilności i zmiany, chaosu i spójności. Mimo daleko posuniętej centralizacji władzy i dążeń Kremla do nadzorowania wszelkich aspektów życia państwa, rosyjski system nie jest tak spójny, jak może się wydawać, a szalejąca korupcja i biurokratyczny bałagan potrafią wykoleić ambitne projekty nawet w obszarze wojskowości (stąd m.in. dymisje w Ministerstwie Obrony FR wiosną 2024 r.). Jednocześnie ów system wciąż wykazuje się dużą odpornością na wstrząsy – choć odporności tej również nie powinno się przeceniać: rządzący są silni tylko tak długo, jak długo takimi widzą ich elity i naród.

Po trzecie, unikanie powierzchownych porównań pomiędzy Rosją a innymi systemami chroni przed uproszczeniami, fałszywym symetryzmem i łatwymi analogiami historycznymi, które zaciemniają obraz sytuacji, a przez to uniemożliwiają formułowanie skutecznych polityk wobec FR. Wreszcie – warto czytać współczesną rosyjską literaturę piękną autorstwa antyreżimowych pisarzy i poetów. 

(...)

Do języka analityki wszedł szereg rusycyzmów, które lepiej niż ich zagraniczne odpowiedniki oddają specyfikę rosyjskich realiów. Wśród tych pojęć na uwagę szczególnie zasługują następujące:
  • Basen (ros. бассейн) – nielegalny budżet grupy rządzącej, gromadzony dzięki różnorodnym schematom korupcyjnym (w tym haraczom płaconym przez oligarchów), wykorzystywany przez ścisłą elitę władzy we własnych interesach.
  • Błat (ros. блат) – znajomości wykorzystywane w celu zdobycia deficytowych dóbr albo innych korzyści.
  • Czarna kasa (ros. черный нал) – nielegalny budżet organizacji (organu administracji, firmy, partii politycznej etc.), na ogół przechowywany w postaci gotówkowej, wydatkowany w sposób nieoficjalny w interesie wąskiej grupy beneficjentów.
  • Kompromat (ros. компромат) – materiały wykorzystywane do dyskredytowania przeciwników politycznych czy biznesowych.
  • Krugowaja poruka (ros. круговая порука) – wzajemne gwarancje lojalności obowiązujące między członkami zamkniętej grupy, wymuszone wspólnym uwikłaniem w działania nielegalne bądź kompromitujące. W tym mechanizmie odpowiedzialność zbiorowa gwarantuje, że żaden z członków grupy nie wyda pozostałych.
  • Krysza, kryszowanie (ros. крыша, крышевание, dosł. „zapewnianie dachu”) – szeroko pojmowana protekcja oferowana podmiotom biznesowym w ich legalnej bądź nielegalnej działalności w zamian za regularnie płacony haracz lub udział w zyskach (mechanizm tzw. otkatu – zob. dalej).
  • Obszczak (ros. общак) – w żargonie kryminalnym wspólny budżet organizacji przestępczej; termin stosowany w odniesieniu do schematów korupcyjnych w rosyjskich instytucjach państwowych. Obszczak powstaje dzięki odprowadzaniu do „wspólnej kasy” części indywidualnie pozyskiwanych dochodów z korupcji. Są one następnie przeznaczane na finansowanie potrzeb grupy wynikających z jej nielegalnej działalności (np. wręczanie łapówek).
  • Otkat (ros. откат) – haracz lub udział w zyskach firmy przekazywane w zamian za uzyskaną korzyść (np. nielegalnie wygrany przetarg czy ochronę – zob. krysza).
  • Poniatija (ros. понятия) – popularny termin pochodzący z kryminalnego (i więziennego) kodeksu zachowania oznaczający niepisane zasady postępowania, pierwotnie znane jedynie wtajemniczonym, „swoim”. W rosyjskiej sferze polityczno-biurokratycznej mają one bezwzględny prymat nad prawem pisanym w zakresie zarządzania wybranymi sferami życia publicznego oraz regulowania stosunków zwierzchności i podporządkowania. Odsyłają do siły i patrymonialnych współzależności jako źródeł prawa.
  • Raspił (ros. распил) – różnorodne mechanizmy defraudowania pieniędzy z budżetu albo majątku firmy (prywatnej lub państwowej).
  • Rejderstwo (ros. рейдерство) – przejmowanie dochodowych firm przez podmioty prywatne lub państwowe (nierzadko we współpracy z grupami kryminalnymi) z wykorzystaniem organów ścigania, służb specjalnych, wymiaru sprawiedliwości i organów kontrolno-nadzorczych. Celem jest przejęcie, a następnie maksymalna eksploatacja przynoszących dochody przedsiębiorstw, w tym wyprowadzenie ich aktywów na prywatne konta, co często prowadzi do bankructwa.
  • Rekiet (ros. рекет) – zorganizowany system wymuszania haraczy przy użyciu przemocy (gróźb, szantażu, przemocy fizycznej, porwań), niekiedy w zamian za rzeczywistą bądź iluzoryczną kryszę.
  • Zasób administracyjny (ros. админресурс) – potencjał wpływu na kształt sfery publicznej, jakim – dzięki pieniądzom z budżetu, kompetencjom ustawowym, aparatowi przymusu czy wykorzystywaniu nieformalnych współzależności patronalno-klientelistycznych – dysponują instytucje państwowe i ich indywidualni przedstawiciele. Termin używany najczęściej w odniesieniu do manipulowania przez administrację państwową przebiegiem i rezultatami wyborów różnych szczebli.
Maria Domańska - Przereklamowana zagadka. Rosja jako wyzwanie analityczne - OSW


W ciągu pierwszych 10 miesięcy 2025 r. dochody z ropy naftowej i gazu wyniosły łącznie 7,5 bln rubli, w porównaniu do 9,5 bln rubli w analogicznym okresie ubiegłego roku – spadek o ponad 2 bln rubli, czyli o 21 proc.

Ta presja prawdopodobnie się nasili. Pod koniec października br. Departament Skarbu USA nałożył sankcje na koncerny naftowe Rosnieft i Łukoil. Chociaż początkowo istniały obawy, że nowe ograniczenia mogą zmniejszyć globalną podaż i spowodować wzrost cen, rynki w dużej mierze je zignorowały po niewielkim  początkowym wzroście cen.

Warren Patterson, dyrektor ds. strategii surowcowej w ING, uważa, że ​​brak wpływu na ceny ropy wskazuje, iż rynek nie spodziewa się znaczącego spadku podaży surowca.

Chociaż Rosji udało się przekierować znaczną część swojej ropy na dostawy „flotą cieni”, ubezpieczenia niezachodnie i systemy płatności inne niż dolarowe, nabywcy mogą nadal napotykać na rosnące ryzyko związane z przestrzeganiem przepisów z powodu ostatnich sankcji USA. Bridget Payne, dyrektor ds. prognozowania energetycznego w Oxford Economics, napisała:

– Wpływ prawdopodobnie będzie bardziej skierowany na ceny niż na dostępność, ponieważ Rosja będzie musiała oferować większe rabaty, aby zrekompensować nabywcom wyższe ryzyko prawne i logistyczne.

Payne uważa, że ​​dodatkowe koszty ubezpieczenia i finansowania stanowią premię za sankcje na rosyjską ropę. Dodała, że ​​premia ta zwiększy dyskonto na gatunki rosyjskie i zmniejszy dochody netto Moskwy.

belsat.eu


– Średnie tygodniowe straty Rosji rosną wraz ze zbliżaniem się końca roku kalendarzowego. Wzrost ten obserwowano we wszystkich czterech okresach jesienno-zimowych tej wojny. Zjawisko to zbiega się z dążeniem rosyjskiego rządu do osiągnięcia ważnych celów strategicznych – ocenił /analityk wojskowy i emerytowany generał armii australijskiej Mick Ryan - red./.

Według Ryana obecny wzrost strat rosyjskich jest bezpośrednio związany z dążeniem Putina do zdobycia Pokrowska za wszelką cenę i – na tej podstawie – przekonania Trumpa o słuszności narracji dotyczącej rzekomej niezwyciężoności Rosji.

Analityk uważa, że średnia liczba strat rosyjskich w listopadzie i grudniu będzie nadal rosła.

– Mimo to jedynym wnioskiem, jaki można wyciągnąć z tych danych, jest to, że Ukraina zabija wystarczająco wielu Rosjan, aby uniemożliwić Rosji wygranie tej wojny, ale nie na tyle, by zmienić kalkulację Putina. Dopóki nie nastąpi gwałtowny wzrost ogólnej liczby zabitych Rosjan i nie poprawi się stosunek liczby poległych Rosjan do strat po stronie ukraińskiej, trudno dostrzec jakiekolwiek dramatyczne zmiany w trajektorii tej wojny – stwierdził generał.

Ryan przytacza również dane opublikowane niedawno przez Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych: eliminacja jednego rosyjskiego żołnierza na froncie kosztuje Siły Obronne średnio 784 dolary, podczas gdy średni koszt zniszczenia jednostki sprzętu wojskowego wynosi 949 dolarów. Dane te odzwierciedlają jednak jedynie koszt zużytej broni, a nie wydatki towarzyszące, takie jak wynagrodzenia operatorów dronów.

– Każdy dolar zainwestowany w drony kosztuje wroga 101 dolarów strat w sprzęcie – podały Siły Systemów Bezzałogowych Ukrainy, publikując statystyki.

belsat.eu