Władysław Jacenko, Gazeta.pl: Dlaczego Putin nie przyjechał na rozmowy do Turcji?
Ihor Rejterowycz: Bo to, według niego, nie jest sprawa godna cara. Uważa, że jeśli już ma gdziekolwiek jechać, to tylko po to, by spotkać się z Trumpem i ewentualnie sfinalizować zakończenie wojny. Skoro Rosja nie zamierza tego zrobić - albo nie potrafi osiągnąć tego na własnych warunkach - to nie widział sensu w podróży. Dochodzi do tego jeszcze kwestia obsesji na punkcie bezpieczeństwa i wiele innych czynników, które mogły mieć znaczenie.
Z drugiej strony, to nie oznacza, że jutro nie poleci do innego kraju, żeby znów spróbować spotkać się z Trumpem. Taka możliwość nadal istnieje i może zostać wykorzystana. Ale ogólnie rzecz biorąc, to dość przewidywalny ruch ze strony Putina. Skoro jego celem jest obecnie jedynie imitacja tak zwanych negocjacji, to nic dziwnego, że działa właśnie w taki sposób - demonstracyjnie wysyłając delegację w zupełnie nieadekwatnym składzie. To wyraźny sygnał, że traktuje to jako kontynuację rozmów z 2022 roku. Choć sytuacja od tamtej pory diametralnie się zmieniła - i to zdecydowanie nie na korzyść Rosji, mimo że im może się wydawać inaczej. Wówczas rosyjskie wojska stały pod Kijowem, dziś są znacznie dalej. Dużo dalej.
gazeta.pl