– OZE produkują z prawie zerowa ceną zmienną i w każdym dobrze zorganizowanym systemie energetycznym korzystna jest jak największa produkcja z tych źródeł – a wówczas efektem jest zmniejszanie cen hurtowych – a więc finalnie naszych rachunków. Ograniczenie produkcji OZE jest oczywistą stratą (dla wszystkich – stwierdza ekspert.
Taryfy dynamiczne mają na celu związanie aktualnych cen hurtowych energii elektrycznej z cenami oferowanymi klientom końcowym. Dzięki temu możliwe jest bezpośrednie odzwierciedlenie zmian na rynku hurtowym w cenach dla ostatecznych odbiorców. Z uwagi na rosnącą ilość energii ze źródeł odnawialnych, w niektórych momentach doby może wystąpić nadmiar produkcji, prowadzący do spadku cen na rynku hurtowym. W rezultacie ceny detaliczne mogą być również niższe, co może zachęcić zarówno przemysł, jak i indywidualnych odbiorców do zwiększenia zużycia energii w okresach, gdy jest ona tańsza.
– Oczywiście wymaga to przestawienia sposobu produkcji (przemysł) – aczkolwiek nadwyżka energii z PV może już dziś dawać interesujące ceny w ciągu słonecznych dni a dla klientów indywidualnych – pojawienia się urządzeń domowych które automatycznie dostosują się zmiany poboru zgodnie z optymalizacją kosztów. Wcześniej czy później wpływanie to także na atrakcyjność szerokiego stosowania wszelkiego typu magazynów energii – stwierdza Świrski.
W polskim sektorze energetycznym obecnie panują warunki, które stanowią wyzwanie dla wprowadzenia dynamicznych taryf. Zdominowany przez kilku głównych graczy i obciążony nadmierną regulacją rynek nie sprzyja innowacjom w tym zakresie.
– Taryfy dynamiczne maja rację bytu dla bardzo dobrze rozwiniętego rynku energii i dobrej konkurencji. W warunkach polskich rynek energii jest całkowicie zdruzgotany regulacjami ostatnich kilku lat (mrożenie, regulowanie i subsydiowanie cen) i przy organizacji rynku z dominująca rolą zaledwie kilku koncernów – trudno oczekiwać interesujących taryf dynamicznych. Nowa regulacja przedłużająca system „mrożenia cen” na drugą połowę 2024 generalnie jest sprzeczna z reguła wolnego rynku i pisząc ironicznie – Polska będzie chyba pierwszym w świecie połączeniem stosowania zaawansowanych taryf dynamicznych z systemem stałych – „mrożonych” cen. Dlatego tez przynajmniej tym roku oczekiwania ze taryfy dynamiczne zmienią cokolwiek należy odłożyć na później – stwierdza ekspert.
– Na szybko można oczywiście wprowadzać pewne modyfikacje rynku bilansującego i zmieniać systemy płatności ze OZE (w kierunku ujemnych cen) ale pierwszoplanowe zadanie dla polskiego systemu energetycznego to szybkie inwestycje w magazyny energii i same sieci oraz odbudowa wolnego rynku – a więc zniesienie systemów „mrożenia cen” – dodaje.
Jak to wygląda w kwestii redukcji OZE, czy będą one trwały cały czas w tym roku? Jak powinniśmy na to patrzeć?
– Niestety na realny efekt będziemy czekać i redukcje OZE będą trwały cały czas w 2024 (widać to w pierwszym tygodniu maja). Konieczne jest zrozumienie ze system energetyczny przyszłości będzie jednak inny niż cały czas się zakładało i że będziemy poszukiwać nie energii „w podstawie” (jak mówi się przy promowaniu energetyki jądrowej) ale „energii elastycznej” – ze źródeł które mogą być uruchamiane bardzo szybko i na krótkie okresy czasu w ciągu doby. Warto popatrzeć zwłaszcza na rolę magazynów energii które np. w koncepcjach przyszłego systemu energetycznego Kalifornii maja pełnić pierwszoplanową rolę (we współpracy z OZE) – powiedział Świrski.
biznesalert.pl

