niedziela, 26 lutego 2023


Zespół irlandzko-brytyjskich naukowców wziął pod lupę smartfony trzech popularnych chińskich marek: OnePlus, Xiaomi i Realme w celu przeanalizowania ich zabezpieczeń oraz tego, jak pozyskują i przetwarzają dane. Swoje odkrycia opublikowali w internetowym archiwum preprintów arXiv.

Badacze do celów naukowych zakupili bezpośrednio z chińskiego rynku trzy modele smartfonów: Xiaomi Redmi Note 11, Oppo Realme Q3 Pro i OnePlus 9R. Wszystkie trzy urządzenia operowały na wydaniu Androida przeznaczonym na chiński rynek.

Naukowcy utworzyli swego rodzaju "tunel sieciowy", który umożliwiał im bezpośrednie połączenie z kampusu uniwersyteckiego z serwerami w Szanghaju. Dzięki czemu lokalizacja wszystkich telefonów użytych w badaniu była wykrywana jako Chiny. Ponadto wszystkie urządzenia były używane w języku chińskim tak, aby odtworzyć warunki, w jakich z telefonu korzysta przeciętna osoba na terenie Chińskiej Republiki Ludowej. Badacze byli także w posiadaniu chińskich kart SIM.

Analiza ruchu sieciowego wykazała, że oprócz typowych informacji pozyskiwanych przez wiele aplikacji, chińskie smartfony w czasie rzeczywistym przekazują dane o geolokalizacji, sieci Wi-Fi, z którą połączony jest telefon, a także listę zainstalowanych aplikacji, historię ich używania, numer telefonu, historię połączeń, historię wiadomości. Przekazywanie danych o geolokalizacji trwało nawet wtedy, gdy badacze po przywróceniu telefonu do ustawień fabrycznych nie włączyli w urządzeniu funkcji geolokalizacyjnych. Z kolei przekazywanie informacji o karcie SIM trwało nawet gdy ta była wyłączona. Ponadto Redmi Note 11 przekazywał także informacje pozyskane z domyślnie zainstalowanych w telefonie aplikacji: Dyktafonu, Notatnika czy Ustawień.

Wszystkie te dane są przekazywane bez pytania użytkownika o wcześniejszą zgodę oraz bez możliwości wycofania uprawnień aplikacji.

Gdzie przesyłane są informacje? Badacze zidentyfikowali, że dane pozyskiwane przez oprogramowanie telefonu przesyłane są do sześciu różnych serwerów, rozlokowanych na terenie całych Chin. Analiza plików wykazała, że oprócz producentów poszczególnych smartfonów, dane pozyskiwali także chińscy operatorzy - China Unciom i China Mobile oraz Baidu, często zwane chińskim Google.

Dla porównania badacze zakupili także te same modele Realme i Redmi z globalnej dystrybucji. Choć telefony pozyskiwały dane, odbywało się to na znacznie mniejszą skalę i dotyczyło jedynie niewielkiej ilości danych, numerów IMEI i IMSI, kodu MCC, informacji o aplikacjach i sieci Wi-Fi. Redmi dane przesyłał do serwerów Xiaomi w Singapurze, z kolei Realme do serwerów Oppo w Paryżu.

spidersweb.pl

8 lutego prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan wprowadził trzymiesięczny stan wyjątkowy w prowincjach dotkniętych dwukrotnym trzęsieniem ziemi o magnitudzie 7,7 w skali Richtera, które miało miejsce dwa dni wcześniej. Wstrząsy objęły południowo-środkową część kraju oraz północno-zachodnią Syrię. Ucierpiało łącznie 10 tureckich prowincji, w których mieszka ok. 13,5 mln osób, w tym liczne skupiska uchodźców syryjskich. Do najbardziej poszkodowanych zalicza się Hatay, Kahramanmaraş, Adiyaman i Gaziantep oraz kontrolowane przez Turcję obszary północnej Syrii. Zgodnie z oficjalnymi danymi na 8 lutego ponad 9 tys. osób zginęło, a 52,9 tys. zostało rannych. Zniszczeniu uległo przeszło 6,4 tys. budynków. Według ekspertów wstępna suma zniszczeń wynosi pomiędzy 35 a 50 mld dolarów, a region, gdzie doszło do katastrofy, odpowiada za 10% PKB kraju.

Zniszczenia infrastruktury mieszkalnej i komunikacyjnej dotyczą wszystkich miast leżących w rejonie trzęsienia ziemi. Pozostają one odcięte od dostaw gazu i – w dużej mierze – elektryczności. Pełnej lub znacznej destrukcji uległy zarówno nowo oddane, jak i stare budynki mieszkalne, szkoły, szpitale, fabryki, autostrady, drogi i mosty. Do najpoważniejszych uszkodzeń można zaliczyć te, które dotknęły główną autostradę łączącą Adanę z Gaziantepem, co utrudnia dostarczanie pomocy. Zniszczony został również pas startowy na najważniejszym w regionie lotnisku w mieście Hatay. W porcie w Iskenderun – jednym z większych w prowincji Hatay – wybuchł pożar, którego do tej pory nie ugaszono. Wskutek podwyższenia się poziomu wód do miasta wdziera się morze. Zniszczeniu uległa też nitka gazowa rurociągu Kahramanmaraş–Gaziantep, co pozbawiło całą prowincję Hatay gazu. W ramach podjętych środków ostrożności Turcja wstrzymała dopływ ropy naftowej (ropociąg Baku–Tbilisi–Ceyhan) do terminalu eksportowego Ceyhan, odpowiedzialnego za 1% światowych dostaw tego surowca (choć tu uszkodzeń nie odnotowano).

W akcji ratowniczej bierze udział 96 tys. osób z krajowego personelu poszukiwawczo-ratowniczego i pomocniczego oraz ok. 9 tys. żołnierzy Tureckich Sił Zbrojnych. Wsparcia w postaci sprzętu, ludzi i pomocy humanitarnej udziela Ankarze ok. 70 państw. W czołówce znajdują się traktowane łącznie kraje UE i NATO. Najliczniejszą ekipę ratunkową wysłał Azerbejdżan, wyróżniają się pod tym względem także Rosja, Korea Południowa i Chiny. Za działania i ich koordynację odpowiada podległa ministrowi spraw wewnętrznych agencja zarządzania kryzysowego AFAD.

Komentarz

Ostatnie trzęsienie ziemi to najpotężniejszy kataklizm, jaki spotkał Turcję od co najmniej 1939 r., skutkujący największą katastrofą humanitarną w jej współczesnej historii. Akcję ratunkową – prowadzoną na niespotykaną dotąd skalę – utrudniają warunki atmosferyczne (m.in. niskie temperatury), zniszczenia infrastruktury komunikacyjnej oraz niewystarczająca liczba ekip i niedostateczna ilość sprzętu. Lokalnie daje się odczuć dotkliwe problemy z aprowizacją. Dokładne oszacowanie zarówno strat w ludziach i infrastrukturze, jak i konsekwencji gospodarczych i społecznych dla całego regionu nie jest obecnie możliwe. Trudno też ocenić, jak kataklizm wpłynie na miejscową półtoramilionową społeczność uchodźców syryjskich. Otwarta pozostaje również kwestia współzależności obszarów dotkniętych katastrofą po stronie tureckiej i syryjskiej. Północno-zachodnia Syria, kontrolowana wojskowo przez Ankarę, jest gospodarczo i politycznie zintegrowana z Turcją i stanowi potencjalne zaplecze dla masowych migracji do tego kraju.

Choć tureckiej akcji ratunkowej towarzyszy lokalna krytyka poszczególnych działań i zaniechań, to na obecnym etapie nie ma ona charakteru powszechnego. Ekipy podległe AFAD i Tureckie Siły Zbrojne w pełni angażują się w niesienie pomocy na terenach, gdzie doszło do kataklizmu, lecz skala zniszczeń stanowi wyzwanie bez precedensu. Ankarę wspomaga napływające z całego świata wsparcie w postaci personelu ratowniczego i medycznego, sukcesywnie wysyłanego do regionów najbardziej dotkniętych wstrząsami. Intensywna pomoc z zagranicy co najmniej doraźnie złagodziła zaostrzającą się w ostatnich miesiącach retorykę polityczną i medialną Turcji w odniesieniu do m.in. państw zachodnich.

Do trzęsienia ziemi doszło u progu burzliwej kampanii przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi zaplanowanymi na 14 maja, w silnie spolaryzowanym społeczeństwie i przy wyrównanym poparciu dla ekipy rządzącej oraz opozycji. Obszary dotknięte klęską żywiołową, skupiające jedną szóstą populacji kraju, to tradycyjne zaplecze AKP. Aktualnie konflikt polityczny – wzmocniony przez okres przedwyborczy – wyciszono. Opozycja akcentuje solidarność narodową w obliczu tragedii i pozostaje ostrożna w ocenianiu postępowania władz. Wydarzenie zapewne zdominuje trwającą już nieformalną kampanię, ale nie można przesądzać o jego wpływie na poparcie dla poszczególnych partii. Dla rządzących to szansa na skonsolidowanie narodu i pokazanie efektywności państwa, a w przyszłości – najprawdopodobniej – na prezentację projektów odbudowy i programów socjalnych dla poszkodowanych (co ułatwi im przewaga w sferze medialnej). Zarazem jednak rozmiar katastrofy, długotrwałe skutki zniszczeń i oczywiste niedostatki akcji ratunkowej będą grać na niekorzyść władz. Kataklizm stanie się zapewne okazją do rozliczeń, m.in. krytykowanej od lat polityki budowlanej. Sektor ten stanowi filar zaplecza biznesowego partii Erdogana. Trzęsienie ziemi pozostaje też wyzwaniem dla opozycji, nadal mocno zróżnicowanej i pozbawionej przywództwa.

osw.waw.pl