wtorek, 1 sierpnia 2023


Zawieszona 17 lipca przez Rosję Czarnomorska Inicjatywa Zbożowa (Black Sea Grain Initiative) przyczyniła się do realizacji inicjatywy Zboże z Ukrainy (Grain from Ukraine), w ramach której Ukraina dostarczyła według ONZ setki tysięcy ton zboża do głodujących krajów Afryki i Azji (250 tys. ton do Etiopii i Jemenu, 130 tys. do Afganistanu, ponad 50 tys. ton do Somalii). W zamian rosyjski przywódca obiecał dostarczyć w ciągu najbliższych miesięcy po 25-50 tys. ton zboża do państw utrzymujących dobre stosunki z Rosją: Burkina Faso, Zimbabwe, Mali, Somalii, Republiki Środkowoafrykańskiej i Erytrei.

W piątek spotkał się z nim prezydent RPA Cyril Ramaphosa, który otwarcie powiedział, że Afryka nie potrzebuje jałmużny Rosji dla wybranych państw, ale możliwości handlu z Ukrainą.

– Mówił pan o zbożu. Zaproponowaliśmy realizację Inicjatywy Zbożowej Morza Czarnego, mówiliśmy o potrzebie otwarcia Morza Czarnego, powiedzieliśmy, że chcielibyśmy, aby Morze Czarne było otwarte na światowe rynki. I nie przyjechaliśmy tu prosić o jakieś „dary” dla kontynentu afrykańskiego. Oczywiście rozumiemy, że wielkodusznie zdecydowaliście się bezpłatnie dostarczać zboże niektórym krajom afrykańskim, które borykają się z pewnymi trudnościami. Traktujemy to z wielkim szacunkiem, zauważamy to. Jednak nie to jest naszym głównym celem tutaj, nie jest to naszym głównym zadaniem, osiągnięcie pewnych dostaw tego rodzaju – powiedział prezydent Republiki Południowej Afryki.

Prezydent RPA podkreślił, że afrykańscy liderzy chcieliby usłyszeć reakcję Putina na ich propozycje.

Podczas sobotniej konferencji prasowej Władimir Putin odniósł się do afrykańskich postulatów. Między innymi stwierdził, że zawieszenie ognia nie jest w tym momencie możliwe. 

– Ukraińskie wojska nacierają, są w ataku. Realizują zakrojoną na szeroką skalę ofensywę strategiczną. Jak można apelować do nas o zawieszenie ognia? Nie możemy przecież wstrzymać ogień, gdy na nas nacierają – powiedział. 

Zaraz potem rosyjski przywódca zapewnił, że przeciwnik został na Ukrainie “wszędzie zatrzymany i odrzucony”.

Według niego “Rosja nigdy nie odmawiała rozmów pokojowych”, jednak władze Ukrainy “uchwaliły dekret, który zabrania prowadzenia negocjacji”. Nie dodał, że zakaz dotyczy rozmów z nim samym, a nie Rosją jako taką. 

Putin poruszył też najważniejszy temat Szczytu Rosja – Afryka: kwestię eksportu zboża z Ukrainy drogą morską do państw trzeciego świata. 17 lipca Rosja nie przedłużyła wynegocjowanego w ubiegłym roku porozumienia zbożowego, które zakładało eksport żywności z Ukrainy pod kontrolą ONZ.

– Gdy ogłosiliśmy, że wychodzimy z umowy zbożowej, ceny na światowym rynku trochę wzrosły, odrobinę. To oznacza, że nasze firmy więcej zarobią, czyli zbierzemy większe podatki. A skoro zbierzemy większe podatki, to podzielimy się częścią naszego dochodu z najbiedniejszymi państwami i dostarczymy im pewną ilość żywności bezpłatnie – powiedział Putin, dodając, że “nie będzie to sobie na szkodę”.

Gospodarz Kremla zauważył też, że w portach państw bałtyckich przetrzymywane są rosyjskie nawozy mineralne, zatrzymane tam w ramach sankcji za inwazję na Ukrainę. 

– Jesteśmy gotowi oddać je bezpłatnie państwom, które ich potrzebują. Ale nie pozwalają nam na to – pożalił się. 

Winą za światowy wzrost cen żywności obarczył z kolei nie napaść Rosji na sąsiada, ale to, że “Zachód zaczął jak odkurzacz skupować żywność na świecie podczas pandemii i ceny wzrosły”. 

Według niego plan pokojowy wobec Ukrainy i umowa zbożowa nie są ze sobą związane. Podkreślił, że Rosja będzie mogła wrócić do umowy zbożowej dopiero, gdy jej żądania zostaną zrealizowane.

belsat.eu

Niemiecko-rosyjska wojna dyplomatyczna nabiera tempa. Kilka tygodni temu Niemcy opuścić musiała 50-osobowa grupa rosyjskich dyplomatów zajmujących się szpiegostwem. Rosja wydaliła więc z początkiem maja kilkudziesięciu niemieckich dyplomatów. Ograniczono też do 350 osób liczbę wszystkich pracujących w Rosji niemieckich funkcjonariuszy, w tym nauczycieli oraz pracowników organizacji pozarządowych. Decyzja obowiązuje od czwartku. Na to Berlin odpowiedział zamknięciem czterech z pięciu rosyjskich konsulatów w RFN, co ma nastąpić do końca tego roku. Trwa oczekiwanie na odpowiedź Moskwy.

– To nie my zaczęliśmy. Niemcy prowadzą politykę wrogą wobec Rosji – oświadczyła Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ.

W Berlinie nikt nie ma złudzeń, że eskalacja dyplomatycznych ciosów ze strony Rosji jest widocznym przejawem postępującego rozczarowania Moskwy z narastającej pomocy militarnej okazywanej Ukrainie przez Berlin.

Minęły już czasy, gdy Niemcy w zachowawczy sposób traktowały prośby Kijowa o broń w pierwszych miesiącach wojny. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Niemcy rozkręcają się powoli, ale trudno im zarzucić brak konsekwencji.

Wartość zaprezentowanego z okazji niedawnej wizyty prezydenta Zełenskiego w Berlinie pakietu pomocy sięga 2,7 mld euro w tym roku. W perspektywie kilku najbliższych lat mowa jest o 11 mld euro. Lista dostaw obejmuje nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej IRIS-T SLM, z których dwa już dostarczono. Jest to broń niebędąca nawet jeszcze na uzbrojeniu Bundeswehry. Do tego 30 dalszych leopardów starszej generacji, 18 155-mm haubic kołowych, 15 zestawów przeciwlotniczych gepard, setka wozów bojowych, amunicja i wiele innych sprzętów.

– Tym samym Niemcy konkurują z Wielką Brytanią o pierwsze miejsce wśród krajów europejskich dostarczających najwięcej broni do Ukrainy. Momentem przełomowym była trudna decyzja niemieckiego rządu w sprawie przekazania leopardów. Od tego momentu wszystko jest prostsze – mówi „Rzeczpospolitej” Rafael Loss z European Council on Foreign Relations (ECFR). Nie wyklucza, że Berlin zgodzi się także na wysłanie Ukrainie pocisków manewrujących Taurus będących odpowiednikami brytyjskich Storm Shadow przekazanych już na ukraiński front. Jednak pociski Taurus mają zasięg nawet 500 km i są precyzyjną bronią, groźną szczególnie dla zaplecza rosyjskiej armii okupacyjnej.

– Rosja jest prawdopodobnie zaskoczona taką determinacją Niemiec. Można założyć, że w okresie poprzedzającym wojnę i na jej początku liczono na to, że Niemcy będą słabym ogniwem na Zachodzie, które może osłabić reakcję UE i NATO. Tymczasem zaangażowanie Berlina na rzecz Ukrainy nie tylko nie maleje, ale rośnie. To, że Niemcy zwiększyły dostawy broni na Ukrainę, jest przede wszystkim konsekwencją nowej oceny sytuacji geopolitycznej będącej znów konsekwencją reorientacji polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, a nie wyrazem skruchy za popełnione w przeszłości błędy – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Kai-Olaf Lang, ekspert berlińskiej fundacji Wissenschaft und Politik.

Słabą pociechą dla Moskwy mogą być pojawiające się w niemieckich mediach artykuły wzywające do rozliczenia Niemiec za politykę wobec Rosji, gdyż zachęciła Kreml do agresji. Nie mają one jednak wpływu na decyzje rządu.

rp.pl