czwartek, 12 stycznia 2023


Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) ogłosiło 11 stycznia, że szef Sztabu Generalnego Armii gen. Walerij Gierasimow przejmie stanowisko dowódcy teatru działań w ramach gruntownej przebudowy rosyjskiej struktury dowodzenia na wojnę na Ukrainie. Rosyjskie MON oficjalnie ogłosiło Gierasimowa dowódcą Połączonego Zgrupowania Sił i wyznaczyło trzech zastępców pod dowództwem Gierasimowa: poprzedni dowódca teatru działań na Ukrainie, od 8 października do 11 stycznia, generał armii Siergiej Surowikin, głównodowodzący sił powietrznych; Generał Armii Oleg Saliukow, Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych; oraz generał pułkownik Aleksiej Kim, zastępca szefa rosyjskiego Sztabu Generalnego. Surowikin służył jako dowódca Sił Powietrzno-Kosmicznych od października 2017 r. i dowodził „Południową” grupą sił na Ukrainie od czerwca do października 2022 r., zanim został mianowany generalnym dowódcą teatru działań. Salukow pełnił funkcję głównodowodzącego rosyjskich wojsk lądowych od 2014 r.

Publiczne ogłoszenie tej restrukturyzacji przez rosyjskie Ministerstwo Obrony określiło zmianę jako konieczną zarówno do poprawy rosyjskiego dowodzenia i kontroli, jak i do zintensyfikowania rosyjskich operacji na Ukrainie. W oficjalnym odczytaniu mianowania MON czytamy, że zmiany te zostały dokonane w związku „z rozszerzeniem skali zadań rozwiązywanych w ramach realizacji [specjalnej operacji wojskowej], koniecznością zorganizowania ściślejszego współdziałania służb i rodzajów Sił Zbrojnych, a także podniesienie jakości wszelkiego rodzaju wsparcia oraz skuteczności dowodzenia i kontroli”. Oficjalnie ogłoszone, wskazują, że Kreml zamierza mianować Gierasimowa jako istotną zmianę – zarówno w faktycznym prowadzeniu wojny, jak i w kształtowaniu roli rosyjskiego MON. (...)

Mianowanie Gierasimowa na dowódcę teatru prawdopodobnie przyspieszy dwa wysiłki Kremla: próbę poprawy rosyjskiego dowodzenia i kontroli dla decydującego wysiłku wojskowego w 2023 r. oraz polityczny ruch mający na celu wzmocnienie rosyjskiego Ministerstwa Obrony przeciwko wyzwaniom ze strony rosyjskich blogerów i siłowików, takich jak finansista Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, którzy skrytykowali prowadzenie wojny przez Kreml.

Nominacja Gierasimowa ma na celu wsparcie zamierzonego zdecydowanego rosyjskiego wysiłku wojskowego w 2023 r., prawdopodobnie wznowienia rosyjskich operacji ofensywnych. Putin wielokrotnie demonstrował, że źle rozumie możliwości sił rosyjskich i nie porzucił swoich maksymalistycznych celów wojennych na Ukrainie. Putin mógł mianować Gierasimowa, najwyższego rangą oficera w rosyjskiej armii, na następcę szeregu dowódców teatrów działań w celu nadzorowania dużej ofensywy, którą Putin – prawdopodobnie błędnie – uważa, siły rosyjskie mogą przeprowadzić w 2023 r. ISW wcześniej oceniało, że siły rosyjskie zdają się przygotowywać się do zdecydowanego wysiłku zbrojnego, być może w obwodzie ługańskim. ISW przewidział również najniebezpieczniejszy przebieg działań (MDCOA) nowej rosyjskiej inwazji z Białorusi na północną Ukrainę, chociaż pozostaje to najgorszy scenariusz w obrębie stożka prognozy. Trwające wysiłki rosyjskie w zakresie generowania sił mają prawdopodobnie na celu wsparcie jakiejś formy dalszych operacji ofensywnych, a Gierasimow, który zatwierdził i nie odrzucił katastrofalnego rosyjskiego planu wojennego z lutego 2022 r., raczej nie zacznie teraz stawiać oporu Putinowi. Putin może alternatywnie (lub dodatkowo) dostrzegać groźbę dalszych ukraińskich działań kontrofensywnych w 2023 roku i postawić na Gierasimowa w celu wzmocnienia sił rosyjskich przed tymi prawdopodobnymi atakami.

Wyniesienie Gierasimowa i rosyjskiego MON nad Surowikina, faworyta Prigożyna i frakcji siłowików - jest wysoce prawdopodobne, że była to po części decyzja polityczna mająca na celu przywrócenie prymatu rosyjskiego MON w wewnętrznej rosyjskiej walce o władzę. Rosyjskie MON i frakcja siłowików, często publicznie reprezentowana przez finansistę Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna, przez cały 2022 r. spierali się o prowadzenie przez Rosję wojny na Ukrainie. Od końca 2022 roku Prigożyn coraz bardziej krytykuje prowadzenie wojny przez rosyjskie MON. Igor Girkin, były dowódca rosyjskich bojowników w Donbasie i prominentny bloger, mocno sugerował, że poprze usunięcie prezydenta Rosji Władimira Putina z urzędu w swojej najbardziej bezpośredniej krytyce wobec Putina z 10 stycznia. Surowikin, poprzedni dowódca teatru na Ukrainie, był ulubieńcem opinii publicznej Prigożyna, a ukraiński wywiad donosił, że Surowikin jest rywalem rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu. Nie jest jasne, dlaczego Putin pośrednio zdegradował Surowikina na korzyść Gierasimowa, w przeciwieństwie do poprzednio zastąpionych rosyjskich dowódców teatru działań, których obwiniano o niepowodzenia na polu bitwy. Awans Gierasimowa jest prawdopodobnie po części politycznym posunięciem mającym na celu osłabienie wpływów zasadniczo anty-MONowskich siłowików i sygnał dla Prigożyna i innych aktorów do ograniczenia krytyki MON.

Wyniesienie Gierasimowa przez Putina i mocno krytykowane rosyjskie Ministerstwo Obrony może skłonić siłowików jak Prigożyn, aby dalej dzielić rosyjską przestrzeń informacyjną i sprzeciwiać się prowadzeniu wojny przez Kreml. Prigożyn nieustannie promuje Grupę Wagnera kosztem reputacji rosyjskiego MON i może podwoić swoje krzykliwe reklamy w rosyjskich mediach społecznościowych i powiązanych z państwem placówkach, aby potwierdzić wyższość swoich sił. Centralizacyjne wysiłki Gierasimowa mogą dodatkowo napotkać opór ze strony Prigożyna i innych aktorów pragnących zachować swoje prywatne udziały w wojnie na Ukrainie. Prigożyn mógł wiedzieć o decyzji Putina o ponownym mianowaniu dowódców i próbował uprzedzić tę wiadomość, wzmacniając informacje o wysiłkach Wagnera w celu zajęcia Soledaru w ciągu ostatnich kilku dni, aby odnieść zwycięstwo. (...)

Jest mało prawdopodobne, aby Gierasimow szybko ożywił i zreformował sposób prowadzenia przez Rosję wojny na Ukrainie, aby osiągnąć maksymalistyczne cele Putina. Gierasimow podpisał się pod fundamentalnie błędnymi początkowymi planami inwazji Putina przed 24 lutego i w dużej mierze zniknął w zapomnieniu po upadku wadliwych początkowych założeń planowania Rosji. Gierasimow raczej nie spełni nierealistycznych oczekiwań Putina co do jego wyników. (...) Gierasimow prawdopodobnie będzie przewodniczył zdezorganizowanej strukturze dowodzenia, nękanej endemicznymi, uporczywymi i samonapędzającymi się niepowodzeniami, które w dużej mierze uruchomił w swojej początkowej roli przed inwazją na Ukrainę.

Niezdolność rosyjskiej bazy przemysłowej do zaradzenia niedoborom amunicji utrudni rosyjskim siłom prowadzenie operacji ofensywnych we wschodniej Ukrainie w 2023 r.  Amerykańscy i ukraińscy urzędnicy powiedzieli CNN 10 stycznia, że dzienna stopa ostrzału artyleryjskiego Rosji spadła w niektórych obszarach o 75%, co jest historycznie niskim poziomem od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na pełną skalę 24 lutego 2022 r. Urzędnicy ci zauważyli, że siły rosyjskie mogą racjonować pociski artyleryjskie w wyniku kurczących się zapasów lub mogą ponownie oceniać swoją taktykę. Rzecznik Wschodniej Grupy Sił Ukrainy Serhij Czerewaty stwierdził, że siły rosyjskie wcześniej wyczerpały swoje rezerwy pocisków artyleryjskich kal. 122 mm i 152 mm oraz inne rezerwy latem 2022 r., zakładając, że nadmierny ostrzał artyleryjski doprowadzi do szybszych rezultatów. Cherevaty zauważył, że siły rosyjskie muszą teraz przenosić dodatkowe pociski z tylnych terenów w Rosji i kupować dodatkową amunicję z innych krajów, aby przeciwdziałać takim niedoborom, co skutkuje zmniejszoną szybkostrzelnością.

Źródła rosyjskie coraz częściej przyznają również, że rosyjskie niedobory amunicji i zaopatrzenia zdecydowanie utrudniają postęp rosyjskich sił zbrojnych. Wybitny rosyjski bloger (i członek grupy roboczej ds. mobilizacji prezydenta Rosji Władimira Putina) stwierdził w federalnym programie telewizyjnym, że rosyjskie wysiłki w zakresie generowania sił, takie jak mobilizacja, nie są wystarczające, zauważając, że sukces Rosji na linii frontu zależy od jej gospodarki i przemysłu wojskowo-przemysłowego złożony. ISW wcześniej oceniało, że kremlowskie kampanie generowania sił raczej nie wpłyną w decydujący sposób na przebieg wojny, jeśli Rosja nie rozwiąże swoich fundamentalnych problemów związanych z zaopatrzeniem jej działań wojennych na Ukrainie.

Siły rosyjskie nie zdobyły jeszcze w pełni Soledaru pomimo niedawnych rosyjskich postępów, a ewentualne zdobycie Soledaru raczej nie umożliwi siłom rosyjskim schwytania Bachmutu. (...) Rosyjskie twierdzenia o rosyjskich postępach w Soledarze nadal wywołują dyskusję wśród rosyjskich źródeł na temat prawdopodobieństwa zdobycia Bakhmuta przez siły rosyjskie. Niektóre rosyjskie źródła zaczęły dyskutować o nieprawdopodobnym upadku obecnej ukraińskiej linii frontu i wycofaniu się Ukrainy aż do Słowiańsk i Kramatorsk. Rosyjska dyskusja o rychłym zdobyciu Bachmutu i upadku ukraińskich linii obronnych jest oderwana od obecnej rzeczywistości operacyjnej w tym rejonie, gdzie siły rosyjskie są dalekie od odcięcia ukraińskich naziemnych linii komunikacyjnych (GLOC) potrzebnych do okrążenia Bakhmutu.

Prezydent Rosji Władimir Putin podobno udzielił tajnych i zapobiegawczych ułaskawień rosyjskim skazańcom walczącym z Grupą Wagnera na Ukrainie, potencjalnie jeszcze bardziej wzmacniając Wagnera do bezkarnego działania na teatrze działań wojennych. Członkini Rosyjskiej Rady Praw Człowieka Ewa Merkaczewa powiedziała w rozmowie z RIA Novosti 9 stycznia, że więźniowie zrekrutowani przez Grupę Wagnera do walki na Ukrainie otrzymają ułaskawienie, zanim zostaną zwolnieni z kolonii karnych w celu rozmieszczenia. Zgodnie z rosyjskim kodeksem karnym i art. 89 rosyjskiej konstytucji tylko prezydent Rosji może udzielić ułaskawienia. Merkaczewa stwierdziła, że prezydencki dekret o ułaskawieniu skazanych, którzy brali udział w walkach na Ukrainie, zawiera informacje, które zgodnie z obowiązującym rosyjskim ustawodawstwem stanowią tajemnicę państwową. Prigożyn wcześniej ogłosił ułaskawienie pierwszej grupy powracających z Grupy Wagnera 5 stycznia, a ISW zauważyło wówczas, że Prigożyn nie ma prawnego upoważnienia na mocy rosyjskiego prawa konstytucyjnego lub karnego do samodzielnego udzielania takich ułaskawień. (...)

Prewencyjne ułaskawienia przez prezydenta prawdopodobnie jeszcze bardziej napędzają rekrutację Grupy Wagnera w koloniach karnych i umożliwiają bojownikom Wagnera działanie z dużym stopniem bezkarności na Ukrainie. Obietnica prawnego ułaskawienia za działalność przestępczą prawdopodobnie zachęca skazanych do podpisywania umów z Grupą Wagnera, wiedząc, że jeśli przeżyją operacje na Ukrainie, zostaną zwolnieni z powrotem do rosyjskiego społeczeństwa z czystymi kartotekami. ISW zauważyło wcześniej, że bojownicy Grupy Wagnera rekrutowani z więzień są wysyłani na linię frontu na Ukrainie głównie jako zużywalna siła i często wykazują niewiarygodnie luźną dyscyplinę na teatrze działań. (...) Gwarancja prawna Putina, carte blanche dla bojowników Wagnera, prawdopodobnie pozwoli Prigożynowi wykorzystać obietnicę ułaskawienia do kierowania wysiłkami rekrutacyjnymi, tym samym użyczając więcej nieprzeszkolonego i nieprofesjonalnego personelu jako siły niszczącej, która często dopuszcza się okrucieństw.

understandingwar.org

Początkowo posiedzenie rządu Federacji Rosyjskiej, w którym uczestniczył Władimir Putin, przebiegało spokojnie. Prezydent Rosji wywoływał po kolei poszczególnych ministrów, a ci relacjonowali, które polecenia Putina zrealizowali, a nad którymi jeszcze pracują. Putinowi szczególnie nie spodobały się słowa wicepremiera Denisa Manturowa, który pokrętnie tłumaczył opóźnienia w swoich projektach. 

Zadaniem Denisa Manturowa miało być przyspieszenie produkcji sprzętu lotniczego. Wicepremier tłumaczył, że z uwagi na możliwości produkcyjne, a przede wszystkim dostępność silników do samolotów, sprawa ta nie została jeszcze całkowicie załatwiona. Manturow zapewnił jednak, że "dokłada wszelkich starań" by przyspieszyć produkcję. Dla Putina jednak starania i próby nie są wystarczające, ponieważ nie widzi żadnego efektu pracy polityka. 

Putin wstawił się też za przedsiębiorcami, którzy według niego nie rozumieją zamiarów Ministerstwa Obrony. Prezydent Rosji chce, by jasno powiedziano im, że muszą zatrudnić kolejnych ludzi i zwiększyć moce produkcyjne. By to zrobić jednak, muszą wiedzieć, ile sprzętu zamówi od nich resort obrony. Mnaturow bronił się, że liczba zamówień na 2023 rok została już wszędzie potwierdzona. 

- Ponadto, jak wspominałem, przedsiębiorstwa zaciągnęły kredyty. Mowa tu przede wszystkim o śmigłowcach. Mamy więc rozpisane wszystkie moce produkcyjne zarówno na rok bieżący, jak i przyszły - bronił się rosyjski wicepremier. To stanowisko jeszcze bardziej zdenerwowało Putina. 

- Dopóki nie mają umów, nie wiedzą co i w jaki sposób będą robić. Proszę o przyspieszenie tej pracy. Przedsiębiorstwa nie mają kontraktów na 2023 rok. Denisie, przygotowałeś projekt, ale nie ma umów. Mówię ci. Skończmy już spotkanie. O czym mamy tu z tobą rozmawiać? Wiem, że w przedsiębiorstwach nie ma umów, mówili mi to dyrektorzy. Dlaczego udajesz głupca? Kiedy będą kontrakty? - mówił mocno podirytowany prezydent Rosji. 

Putin następnie zażądał, by Manturow rozwiązał tę kwestię w ciągu miesiąca. Ten jednak tylko przekonywał, że "postara się" zrobić wszystko, co w jego mocy. Starania najwyraźniej także nie spodobały się Putinowi, który wymaga w tej sprawie działań. - Nie, nie staraj się dawać z siebie wszystkiego, ale zrób to w ciągu miesiąca - powiedział rozzłoszczony Putin.

gazeta.pl

Następstwa ukraińskiego ataku HIMARS na rosyjską bazę w Makiejewce w obwodzie donieckim 31 grudnia nadal obniżają rosyjskie morale. Ukraińska Główna Dyrekcja Wywiadu (GUR) udostępniła przechwycone 10 stycznia nagranie rosyjskiego żołnierza, który twierdzi, że siły rosyjskie straciły ponad 600 żołnierzy w ataku na Makiejewkę, zamiast deklarowanej przez rosyjskie Ministerstwo Obrony liczby 63 zgonów. Żołnierz stwierdził, że władze rosyjskie celowo minimalizowały liczbę zabitych Rosjan w obawie, że liczba ta może wywołać zamieszki. Rosyjska cywilna grupa Rada Matek i Żon opublikowała apel kobiety, która twierdziła, że nie była w stanie skontaktować się ze swoimi trzema zmobilizowanymi synami, którzy podobno służyli w Makiejewce w Doniecku podczas ukraińskiego uderzenia HIMARS. (...) Pułkownik Alexander Vdovin, oficer poboru do wojska w Samarze, odmówił ujawnienia listy, twierdząc, że zagraniczne agencje wywiadowcze mogą z niej skorzystać. Uderzenie w Makijewkę wywołało niezadowolenie w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej i wywołało dalsze obwinianie rosyjskiego dowództwa wojskowego za słabe wyszkolenie, rozproszenie i dyscyplinę personelu, jak wcześniej informowała ISW.

W rosyjskiej przestrzeni informacyjnej pojawiła się 11 stycznia wiadomość o rosyjskim zmobilizowanym żołnierzu Aleksandrze Leszkowie, skazanym na pięć i pół roku kolonii karnej za konfrontację z dowódcą, podsycając dalszą dyskusję na temat odpowiedzialności rosyjskiego dowództwa za  wadliwe szkolenie i problemy personalne. Źródła rosyjskie ponownie rozesłały listopadowe nagranie, na którym Leszkow konfrontuje się ze swoim dowódcą z powodu złego wyszkolenia i awarii sprzętu po tym, jak 11 stycznia pojawiła się wiadomość, że Garnizonowy Sąd Wojskowy Odincowo oskarżył i skazał Leszkowa. Jeden z wybitnych rosyjskich blogerów  odpowiedział na wiadomość o skazaniu, stwierdzając, że żołnierzy nie należy obwiniać za problemy spowodowane brakiem kompetencji ich dowódców i nadmiarem bezczynności. (...) Milblogger doszedł do wniosku, że Leszkow nie jest wrogiem państwa za krytykę swojego dowódcy i że znacznie gorzej byłoby ignorować to, co się dzieje i patrzeć, jak nic się nie zmienia. Inny wybitny rosyjski bloger stwierdził, że państwo rosyjskie popełniło zbrodnie przeciwko rosyjskim żołnierzom, w tym niepłacenie im żołdu i "wysyłanie poborowych na front bez odpowiedniego przeszkolenia lub wyposażenia". (...)  Rosyjski bloger milowy i członek Rosyjskiej Komisji Praw Człowieka Aleksander „Sasza” Kots wezwał również do ścigania władz rosyjskich i biurokratów wojskowych, którzy skrzywdzili zmobilizowany personel, wydając airsoftowe kamizelki „kuloodporne”, nie szkolili ich do walki, którzy nie zapobiegli Makijewce, i którzy chwalili się zdolnościami wywiadowczymi, których nie było.

Prezydent Władimir Putin omówił środki dalszej integracji terytoriów okupowanych z Federacją Rosyjską na wideospotkaniu z Gabinetem Ministrów Rosji 11 stycznia. Putin omówił problemy pojawiające się na terytoriach okupowanych i podkreślił, że Rosja musi promować inwestycje i wspierać lokalny biznes na terenach okupowanych, a także angażować terytoria okupowane w narodowe projekty państwowe. Putin twierdził, że cywile na terytoriach okupowanych muszą w pełni zrozumieć wartość przystąpienia do Federacji Rosyjskiej i że ich życie zmieni się na lepsze, przyznając, że obecnie życie na terytoriach okupowanych jest trudne.

11 stycznia rosyjscy urzędnicy dyskutowali o środkach mających na celu dalszą integrację terytoriów okupowanych z rosyjskim systemem pomocy społecznej. 11 stycznia rosyjska wicepremier Tatiana Golikowa omówiła pomoc społeczną dla terytoriów okupowanych. Golikowa oświadczyła, że ​​rosyjski Fundusz Społeczny pracuje nad dokonaniem niezbędnych płatności dla mieszkańców na terenach okupowanych po tym, jak władze okupacyjne wprowadziły 1 stycznia rosyjską płacę minimalną na terenach okupowanych. Golikova stwierdziła również, że fundusz płac dla pracowników państwowych na terytoriach okupowanych wzrósł od 1 stycznia o 20 proc. Golikova oświadczyła, że ​​kobiety w ciąży i rodziny z dziećmi otrzymają jednorazowy zasiłek bez zaświadczeń o dochodach, a mieszkańcy okupowanych terytoriów otrzymają kapitał macierzyński i rodzinny - jest to metoda wsparcia rosyjskiego państwa dla rodzin z więcej niż jednym dzieckiem, sugerująca, że ​​rosyjscy urzędnicy starają się zachęcić obywateli terytoriów okupowanych do zwiększenia liczby ludności. Szef Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) Leonid Pasecznik ogłosił 11 stycznia, że ​​po formalnym przystąpieniu ŁRL do Federacji Rosyjskiej Rosja odnowiła 100 szkół, 20 szpitali i 500 km dróg. Pasecznik zapowiedział wprowadzenie kapitału macierzyńskiego w obwodzie ługańskim 11 stycznia i stwierdził, że rosyjscy urzędnicy przykładają dużą wagę do dzieci na terenach okupowanych.  (...)

(...)

Rosyjskie władze okupacyjne nadal stosują środki przymusu w celu konsolidacji kontroli gospodarczej nad okupowanymi terytoriami. Szef administracji okupacyjnej Chersoniu Władimir Saldo oświadczył 11 stycznia, że ​​rosyjska Federalna Służba Podatkowa grozi zakazaniem przedsiębiorcom z obwodu chersońskiego prowadzenia działalności gospodarczej, jeśli nie zgłoszą swoich przedsiębiorstw do rosyjskiej ewidencji podatkowej. Siły rosyjskie i władze okupacyjne intensyfikują działania zmierzające do wykrycia ewentualnej działalności partyzanckiej na terenach okupowanych. Ukraiński Sztab Generalny poinformował 11 stycznia, że ​​siły rosyjskie eskalują działania mające na celu wzmocnienie kontroli reżimu w obwodzie chersońskim i regularnie sprawdzają telefony komórkowe i inną własność mieszkańców.

understandingwar.org

Patrząc na Rosję łatwo zapomnieć, że to nie jest normalne państwo w naszym rozumieniu tego słowa. (...) Rosja to państwo, w którym władzę dzierżą ludzie ze styku świata służb bezpieczeństwa i mafii. Standardowe dla swoich światów metody rywalizacji o władzę i wpływy przenieśli na poziom państwowy. Państwo nie stanowi wartości samej w sobie, ale jest łupem, o który nieustannie trzeba walczyć. Niekoniecznie mając na uwadze jego dobrostan, czy los obywateli.

Patrząc przez taki pryzmat, łatwiej zrozumieć to, co się obecnie dzieje wokół wojska i Grupy Wagnera. - Prigożin to żaden rywal Putina. Nawet nie koncesjonowana opozycja wewnętrzna, ale po prostu narzędzie. Bat na wojsko i generałów - mówi Kuczyński. W systemie władzy Rosji zagrożeniem dla Putina nie jest głos obywateli. Jest głos tych, którzy mają realną siłę. Któż ma największą brutalną siłę w państwie? Wojsko. Co się dzieje z wojskiem w dobie wojny i intensywnej militaryzacji? Jego siła, znaczenie i wpływy rosną. Może i na froncie idzie mu znacznie gorzej, niż się spodziewano, ale to nie zmienia faktu, że wewnętrznie dysponuje wielką siłą, funduszami i są od niego zależne miliony ludzi. Trzymanie wojska w ryzach było bólem głowy już dla carów, a potem pierwszych sekretarzy. Teraz jest dla Putina.

(...)

Do dzisiaj wzajemna wrogość Prigożyna i wojska tylko wzrosła. Adekwatnie do wzrostu roli Grupy Wagnera w wojnie. Z jakąś elitarną formacją najemniczą to już od dawna nie ma nic wspólnego. Teraz to trudna do sklasyfikowania organizacja paramilitarna, rekrutująca masowo zwykłych ochotników, jak i więźniów, dysponująca własną ciężką bronią, a nawet lotnictwem. Jej liczebność jest szacowana na 30-40 tysięcy ludzi. Walczy niemal wyłącznie w rejonie Bachmutu, od miesięcy nie mogąc zdobyć miasta. Jak twierdzi wiązany z FSB kanał OCZK-OGPU (jedna z nazw radzieckich służb bezpieczeństwa) na Telegramie, właśnie z tego powodu Prigożyn nakazał nadzwyczajne rzucenie wszystkiego, co tylko się dało do szturmu na pobliski Sołedar. Zdobycie tego mniej ważnego miasta ma dać mu kartę przetargową w rozgrywkach na Kremlu o nowe środki dla swojej organizacji, mocno wyczerpanej walkami o Bachmut.

Na froncie krajowym Prigożyn jest uznawany za sojusznika Ramzana Kadyrowa, putinowskiego rzeźnika i namiestnika Czeczenii. Człowieka, który jednoznacznie określa się człowiekiem Putina i systematycznie atakuje rosyjskie wojsko za nieudolność. - Obaj nie istnieją bez Putina - mówi Kuczyński. Ich głównymi rywalami jest duet ministra obrony Siergieja Szojgu i Szefa Sztabu Generalnego Walerija Gierasimowa oraz szerzej rosyjska generalicja. Prigożyn i Kadyrow nie szczędzą im krytyki i to często obelżywej. Obaj regularnie zrzucają winę za wszelkie niepowodzenia frontowe na generalicję i Szojgu. Ci wprost nie odpowiadają, ale jest ewidentne, że nie śpią. Świadczą o tym ostatnie ruchy kadrowe.

(...)

Ten konflikt będzie tylko narastał, co jest czymś pozytywnym dla Ukraińców. Nie ma to jak konflikty i wewnętrzne walki w obozie wroga. - Nie należy jednak traktować Prigożyna jako kogoś, kto będzie rzucał wyzwanie Putinowi i próbował sięgnąć po władzę. To jest człowiek, który wszystko traktuje wyłącznie biznesowo. Nie ma żadnej ideologii i wizji, tylko budowanie wizerunku i wpływów - opisuje Kuczyński. Dodaje, że Prigożyn ma za dużo potężnych wrogów, aby móc zaistnieć samodzielnie. - Nie lubi go choćby FSB, pomimo współpracy przy tworzeniu Grupy Wagnera. Nie podoba się im jego przestępcza przeszłość i masowe werbowanie więźniów. Dodatkowo FSB jest na noże z Kadyrowem - tłumaczy. Prigożyn ma też potężnego przeciwnika w postaci niechętnego mu pierwszego zastępcy szefa kremlowskiej administracji, Siergieja Kirijenki. Wielce wpływowej persony, określanej jako jednego z potencjalnych następców Putina. - To nie jest tak, że dzięki swojej aktywności frontowej Prigożyn nagle zyskał jakieś ogromne wpływy na Kremlu i może zawalczyć o najwyższą władzę. Moim zdaniem to, co on teraz robi, to buduje sobie pozycję, która pozwoli mu przetrwać ewentualny upadek Putina i zachować wpływy, albo wręcz głowę - stwierdza Kuczyński.

gazeta.pl

W Naddniestrzu, na obszarze około 200 km długości i do 30 km szerokości, do dziś stacjonuje prawie 2 tys. rosyjskich żołnierzy. Na północy, w pobliżu wsi Cobasna, znajduje się jeden z największych składów broni w Europie; przechowuje się tu około 20 tys. ton amunicji i sprzętu ze starych rosyjskich zapasów. Chociaż Rosja oficjalnie zobowiązała się w 1999 r. do wycofania stąd wojsk i broni w ciągu kilku lat, nigdy nie dotrzymała tej obietnicy.

Przez ponad 30 lat Naddniestrze było "czarną dziurą" w Europie, jak mówi raport Parlamentu Europejskiego z 2002 r. Gospodarczo region utrzymywał się na powierzchni dzięki pieniężnym transferom z Moskwy, a także przemytowi, handlowi ludźmi i praniu pieniędzy. Swój wkład wniosła również Ukraina: Po 1992 r. ukraińskie i rosyjskie elity gospodarcze stworzyły wokół Naddniestrza łańcuch przemytniczy, który gospodarczo wzmocnił ten region i uniemożliwił mołdawskim władzom ekonomiczną kontrolę nad separatystycznym regionem. Stopniowo jednak także skorumpowane mołdawskie elity zaangażowały się w brudne interesy.

Przez ponad trzy dekady gospodarka Naddniestrza była zależna od nielegalnego przepływu towarów do i z Odessy oraz innych portów Morza Czarnego. System ten powstał już w latach 90., gdy pierwszy "prezydent" samozwańczej separatystycznej republiki Naddniestrza, Igor Smirnow, został przyjęty z wielką pompą przez ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę. Zapewne nie bez powodu: zięć Kuczmy podobno był właścicielem jednej z największych firm stalowych w Naddniestrzu. Przez lata także inni politycy w Kijowie byli kuszeni możliwością robienia "interesów" z separatystami z Tyraspola za plecami Kiszyniowa.

Po latach Kijów przyznaje, że ma wobec Mołdawii moralny dług za tolerowanie przez dziesięciolecia "czarnej dziury" Naddniestrza, a nawet czerpanie z niej zysków. Prorządowa prasa w Kijowie sugeruje, że ewentualna klęska Rosji w wojnie z Ukrainą powinna oznaczać również likwidację prorosyjskiego Naddniestrza. Po wielu latach przymykania oczu przez władze Ukrainy i Mołdawii na nielegalne praktyki Naddniestrza i czerpania korzyści przez przedstawicieli obu państw, rosyjska wojna przeciwko Ukrainie zmieniła wszystko, jak pisze ukraiński dziennikarz Siergiej Sidorenko w gazecie "Europejska Prawda". Uważa, że Ukraina zdawała sobie sprawę, że Naddniestrze stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Rozpoczęcie wojny 24 lutego 2022 r. skłoniło władze ukraińskie do uszczelnienia czołgami naddniestrzańskiego odcinka granicy mołdawsko-ukraińskiej. To zahamowało przemyt, a separatystyczny reżim w Tyraspolu niemal histerycznie skarży się na "blokadę gospodarczą" i wzywa Rosję do ratowania Naddniestrza. Na razie bezskutecznie; wizja separatystów, którzy liczyli na szybkie zajęcie Ukrainy przez Rosjan i aneksję Naddniestrza, nie ziściła się z powodu oporu ukraińskiej armii.

Republika Mołdawii solidaryzuje się z Ukrainą w tej wojnie, pomaga ukraińskim uchodźcom i jest głęboko przekonana, że w ten sposób znalazła się po właściwej stronie historii. Władze państwowe w Kiszyniowie są jednak zdania, że konflikt naddniestrzański należy rozwiązać wyłącznie metodami pokojowymi, tak by szkody nie poniosły proeuropejskie dążenia Mołdawii. Prezydent Mołdawii Maia Sandu oświadczyła, że Mołdawia musi zostać członkiem UE do końca tej dekady.

"Krwawa agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę wzmocniła u Mołdawian chęć uniknięcia wojny za wszelką cenę. To najprostsza odpowiedź na rozpowszechniony w Ukrainie pomysł, że siły ukraińskie powinny pomóc Mołdawii pozbyć się separatyzmu i Rosjan w Naddniestrzu. Nie ma okoliczności, w których Kiszyniów zgodziłby się na działania sił ukraińskich na swoim terytorium" – pisze Sidorenko, dodając, że Kijów to zrozumiał.

Rząd w Kiszyniowie ustalił rekordowy budżet na obronę na rok 2023. Poczynione zostaną szerokie inwestycje w zabezpieczenie przestrzeni powietrznej. Ponadto Mołdawia otrzyma z Niemiec transportery opancerzone Piranha.

Mimo to jednak mołdawskie kierownictwo nie tylko chce uniknąć konfrontacji militarnej z Naddniestrzem, ale obecnie unika nawet scenariusza nacisku ekonomicznego na separatystyczny reżim w Tyraspolu. "Wszyscy jesteśmy w tej samej łodzi. Nie powinniśmy nią kolebać" – mówił niedawno mołdawski wicepremier ds. reintegracji Oleg Serebrian.

Powodem jest uzależnienie Mołdawii od dostaw energii elektrycznej z elektrowni Cuciurgan, która znajduje się w Naddniestrzu. Ta z kolei jest zasilana rosyjskim gazem, który dostarczany jest z Kiszyniowa do Tyraspola. To, co wygląda jak absurdalna rzeczywistość, czyli jakby Mołdawia wspierała i finansowała separatyzm, jest jednak koniecznością; bez prądu z Cuciurganu w kraju zapanowałaby ciemność.

onet.pl/Deutsche Welle