czwartek, 7 sierpnia 2025



Okoliczni mieszkańcy mogli zobaczyć Vance'a na wodzie w dniu jego urodzin 2 sierpnia. Z danych amerykańskich służb geologicznych wynika, że w początkach sierpnia nastąpił nagły wzrost poziomu wody w rzece i odpowiadający temu spadek poziomu wody w pobliskim jeziorze Caesar Creek.

Rzecznik Secret Service poinformował „The Independent”, że służby działały wspólnie z władzami Ohio ds. zasobów naturalnych i Korpusem Inżynieryjnym Armii USA, aby zapewnić, że ochrona wiceprezydenta będzie mogła „bezpiecznie działać przy odpowiednim poziomie wody podczas niedawnej wizyty”.

Rzecznik Korpusu Gene Pawlik powiedział dziennikowi „The Guardian”, że jego formacja otrzymała prośbę o „tymczasowe zwiększenie odpływu wody z jeziora Caesar Creek w celu zapewnienia bezpiecznej żeglugi personelowi Secret Service Stanów Zjednoczonych”.

- Ustalono, że te działania nie wpłyną negatywnie na poziom wody w dolnym i górnym biegu rzeki – dodał.

Sprawa spotkała się z krytyką. „To skandaliczne, że korpus inżynieryjny armii wydaje pieniądze podatników, żeby wiceprezydent mógł popływać kajakiem, podczas gdy cięcia budżetu amerykańskich parków narodowych poważnie wpłynęły na wakacje rodzinne innych” – skomentował w serwisie X prawnik Richard Painter, który pracował w administracji George’a W. Busha.

PAP


(...) Rosyjskie media państwowe i media prokremlowskie nagłośniły komentarze deputowanych rosyjskiej Dumy Państwowej, przedstawiając Witkowa jako racjonalnego aktora w negocjacjach amerykańsko-rosyjskich, a Trumpa jako irracjonalnego. Deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej Grigorij Karasin oświadczył 4 sierpnia, że ma nadzieję, iż rezultaty spotkania Witkowa z Putinem będą „konkretne, a nie emocjonalne, jak ostatnie oświadczenia Trumpa”, a rosyjskie media nagłośniły komentarz Karasina w relacji ze spotkania Witkowa z Trumpem 6 sierpnia. Pierwszy zastępca przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej Rosji Aleksiej Czepa twierdził 6 sierpnia, że Trump wysłał Witkoffa, aby „złagodził napięcia” po niedawno wydanych „ultimatum” Trumpa, że Rosja zakończy wojnę pod groźbą sankcji USA, i stwierdził, że to łagodzenie może negatywnie wpłynąć na wizerunek administracji Trumpa. Aleksandr „Sasza” Kots, rosyjski bloger militarny, który zasiada również w Radzie Praw Człowieka Kremla, oskarżył Trumpa o „rozdawanie” codziennych ultimatum i zasugerował, że Witkoff przyniesie Trumpowi propozycję, którą Trump „potraktuje jako małe zwycięstwo”. Kreml często próbował siać podziały między Ukrainą a jej sojusznikami, a także między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jako część szerszych wysiłków mających na celu odstraszenie od poparcia dla Ukrainy. Wydaje się, że Kreml stosuje podobne taktyki informacyjne przeciwko administracji Trumpa, aby podważyć trwające wysiłki USA mające na celu zmuszenie Putina do zaangażowania się w znaczące negocjacje w celu zakończenia wojny. Kreml prawdopodobnie będzie dążył do wymuszenia jednostronnych ustępstw ze strony Stanów Zjednoczonych w sprawie wojny, w tym do wspierania amerykańsko-rosyjskich porozumień gospodarczych na korzyść Rosji, bez stawiania przez Trumpa warunków wstępnych zawieszenia broni i negocjacji w sprawie trwałego pokoju.

(...) Pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Obrony Dumy Państwowej Aleksiej Żurawlew w wywiadzie dla rosyjskiego portalu NEWS.ru stwierdził, że Rosja nie zakończy wojny na Ukrainie, nawet gdyby „napełnianie zbiorników ropy naftowej było dwukrotnie droższe” i że rząd rosyjski utworzył w prognozach budżetowych na rok 2025 rezerwę, tak aby nawet 10-dolarowy spadek ceny za baryłkę ropy nie wpłynął na budżet państwa. Pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Energetyki Dumy Państwowej Walerij Sielezne stwierdził w wywiadzie dla rosyjskiego portalu OSN, że Rosja powinna wykorzystać niedobory gazu w Kazachstanie, Uzbekistanie, Kirgistanie i Tadżykistanie do zwiększenia rosyjskiego eksportu do Azji Środkowej, aby chronić rosyjską gospodarkę przed finansowym obciążeniem potencjalnych taryf wobec Rosji – w pewnym sensie w opozycji do twierdzenia Żurawlewa, że gospodarka Rosji jest odporna na zmiany w dochodach z ropy naftowej. Członek Komisji Bezpieczeństwa i Zwalczania Korupcji Dumy Państwowej Adalbi Szchagoszew oświadczył w wywiadzie dla kremlowskiej agencji informacyjnej TASS, że dalsze sankcje USA wobec Rosji nie wpłyną na przebieg wojny na Ukrainie, a nowe sankcje będą równoznaczne z wojną gospodarczą przeciwko Rosji i jej sojusznikom z BRICS.

understandingwar.org


Przed atakiem na Izrael, dokonanym jesienią 2023 r., przywódcy palestyńskiej organizacji terrorystycznej Hamas ukryli w tunelach w Strefie Gazy 700 mln dolarów w gotówce i setki milionów izraelskich szekli - poinformowała brytyjska stacja BBC, powołując się na rozmowę z wysoko postawionym członkiem Hamasu.

Dzięki zgromadzonym zapasom Hamas może wypłacać część pensji 30 tys. pracownikom organizacji za pośrednictwem dyskretnego systemu gotówkowego.

W poprzednich latach Hamas był finansowany z wysokich ceł importowych i podatków nakładanych na ludność Strefy Gazy. Pobierał również myto od towarów komercyjnych przemycanych tunelami i opłaty od sprzedawców. Otrzymywał także duże wsparcie finansowe od Kataru, natomiast Iran finansował bojowników Hamasu (Brygady Al-Kasama). Ponadto, wysoki rangą przedstawiciel Bractwa Muzułmańskiego, zdelegalizowanego w Egipcie, powiedział BBC, że około 10 proc. budżetu tej organizacji jest przeznaczane na Hamas.

Pensje dla członków Hamasu wypłacane są obecnie przy użyciu tajnego systemu gotówkowego. Izrael, który chce uniemożliwić organizacji sprawowanie władzy w Strefie Gazy, stara się zidentyfikować i zlikwidować kurierów ugrupowania, rozprowadzających pieniądze. Mechanizm przekazywania gotówki wygląda w następujący sposób - na telefon pracownika Hamasu dociera wiadomość zapraszająca do stawienia się w określonym miejscu, by "spotkać się z przyjacielem na herbatę"; następnie pojawia się tam ktoś, kto wręcza mu dyskretnie kopertę z pieniędzmi, po czym szybko znika.

Pracownik resortu religii Hamasu powiedział BBC, że odbieranie wynagrodzenia jest ryzykowne. - Za każdym razem, gdy idę odebrać wypłatę, żegnam się z żoną i dziećmi. Wiem, że mogę już nie wrócić - przyznał, dodając, że armia izraelska kilkukrotnie uderzała w miejsce, w którym kurier przekazywał pensje.

Jak powiadomiła BBC, wypłaty pokrywają zaledwie 20 proc. przedwojennych uposażeń, co powoduje rosnące niezadowolenie zwolenników organizacji.

Oprócz wypłat gotówkowych Hamas rozdawał swoim członkom i ich rodzinom paczki z żywnością. Wywołało to oburzenie opinii publicznej. Wielu mieszkańców Strefy Gazy oskarżyło Hamas o dystrybucję pomocy dla swoich, z wyłączeniem pozostałych członków społeczeństwa.

Izrael oskarżył Hamas o kradzież pomocy humanitarnej, która dotarła do Strefy Gazy podczas zawieszenia broni na początku tego roku. Organizacja zaprzeczała tym doniesieniom, ale źródła BBC w Strefie Gazy podały, że w tym czasie Hamas przyjął znaczną ilość pomocy.

Dziennikarz brytyjskiej stacji przytoczył wypowiedź wdowy, która przyznała, że kiedy zaczęło brakować żywności, jej dzieci płakały także dlatego, że "widziały, jak sąsiedzi związani z Hamasem dostają paczki z żywnością i worki mąki". "Czyż to nie oni są powodem naszego cierpienia? Dlaczego nie zapewnili sobie jedzenia, wody i lekarstw przed wyruszeniem na swoją przygodę 7 października?" - powiedziała kobieta w rozmowie z BBC.

PAP


Rosyjski przywódca Wladimir Putin i prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump spotkają się w najbliższych dniach - oświadczył w czwartek doradca Putina Jurij Uszakow.

"Na sugestię strony amerykańskiej uzgodniono co do zasady spotkanie w najbliższych dniach na najwyższym szczeblu, czyli prezydentów Władimira Putina i Donalda Trumpa" - oznajmił Uszakow w telewizji.

Według Uszakowa docelowy termin spotkania to przyszły tydzień, ale trudno powiedzieć, ile dni zajmą przygotowania do niego. Jak podkreślił, strony przystąpiły już do pracy nad szczegółami.

Doradca Putina oznajmił, że ustalono miejsce spotkania, ale zostanie ono ujawnione później.

Uszakow powiedział też, że wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff podczas środowej rozmowy z Putinem w Moskwie poruszył kwestię trójstronnego spotkania Putina, Trumpa i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, ale strona rosyjska pozostawiła to bez komentarza.

Trump ocenił w środę, że spotkanie jego wysłannika z Putinem było bardzo produktywne i przyniosło "wielkie postępy".

Później dziennik "New York Times" podał, że Trump planuje spotkać się z Putinem w przyszłym tygodniu. Następnie miałoby dojść do spotkania Trumpa, Putina i Zełenskiego - przekazały dwa źródła.

PAP


(...) Kiren Rijiju, indyjski minister ds. parlamentarnych i mniejszości, wydał oświadczenie przed wizytą w siedzibie Dalajlamy w północnoindyjskim mieście Dharamshala z okazji jego 90. urodzin: „Nikt nie ma prawa ingerować ani decydować, kto będzie następcą Jego Świątobliwości Dalajlamy”, powiedział Rijiju dziennikarzom cytowanym przez indyjskie media. „Tylko on lub jego instytucja ma prawo podjąć taką decyzję. Jego zwolennicy głęboko w to wierzą. Dla uczniów na całym świecie ważne jest, aby to on zdecydował o swojej sukcesji”.

W odpowiedzi na te uwagi chińskie ministerstwo spraw zagranicznych ostrzegło Indie przed ingerowaniem w sprawy wewnętrzne Chin kosztem stosunków dwustronnych, wzywając je do ostrożności w słowach i działaniach. „Mamy nadzieję, że strona indyjska w pełni zrozumie wysoce wrażliwą naturę kwestii związanych z Tybetem, uznając antychińską separatystyczną naturę XIV Dalajlamy” – powiedziała rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning. W wydanym później komunikacie ministerstwo spraw zagranicznych w New Delhi stwierdziło, że Indie  nie zajmują żadnego stanowiska ani nie wypowiada się w sprawach dotyczących przekonań i praktyk wiary i religii. Można przypuszczać, że to formułka pozwalająca New Delhi uznać w praktyce wolę Dalaj Lamy. Ponadto premier Indii Narendra Modi złożył życzenia urodzinowe Dalajlamie za pośrednictwem portalu X, opisując go jako „trwały symbol miłości, współczucia, cierpliwości i dyscypliny moralnej.” Chiny znowu zaprotestowały.

zawielkimmurem.net


Dwa tygodnie temu administracja Trumpa zniosła embargo na eksport oprogramowania do projektowania chipów komputerowych i zezwoliła firmie Nvidia na wznowienie sprzedaży kart H20 na rynku chińskim. Jensen Huang, dyrektor generalny Nvidia, ogłosił to z wielką pompą podczas wizyty w Pekinie na początku tego miesiąca, co znowu wywindowało kurs akcji spółki. Teraz może się okazać, że Pekin wcale nie chce produktów Nvidii.

Zniesienie zakazu ze strony Trumpa było ustępstwem, które w jego mniemaniu przybliży Pekin do podpisania „wielkiego dealu”, który będzie mógł w końcu przedstawić jako sukces. To parcie do sukcesu wykorzystali też ludzie z otoczenia prezydenta, będący rzecznikami interesów firm jak Nvidia, aby przekonać go do zniesienia embarga. Ich argumentacja miała brzmieć zgodnie ze znaną logiką, że jeżeli Chińczycy nie będą kupować kart H20 dla swoich centrów AI, to w końcu zaczną produkować własne, więc lepiej żeby byli uzależnieni od amerykańskich kart, niż robili własne. Ponieważ karty Nvidii są produkowane przez TSMC na Tajwanie, to stanowi to też element „krzemowej tarczy” – jeżeli amerykańska gospodarka będzie wciąż zależna od odlewni na Tajwanie a chińska już nie, to Pekin może być nawet zainteresowanych ich zniszczeniem i pchnie go to do inwazji.

To znany argument i błędny, o czym już pisałem. Teraz okazuje się, że może Pekin wcale nie jest zainteresowany powrotem kart Nvidii do Chin. Po pierwsze, karty H20 zostały stworzone na chiński rynek pod presją administracji Bidena i mają ograniczone możliwości, aby spowolnić rozwój chińskiej AI. Po drugie, Pekin dąży do samowystarczalności technologicznej i sytuacja odcięcia od kart Nvidii w sumie, jeżeli nawet niekorzystna krótkoterminowo, to w dłuższym okresie może pobudzić system, aby stworzyć krajowy erzac. Dlatego Pekin zaczyna piętrzyć problemy przed Nvidią.

Organy regulacyjne ds. cyberprzestrzeni wezwały w czwartek Nvidia w związku z obawami dotyczącymi bezpieczeństwa, że jej układy H20 mogą być śledzone i wyłączane zdalnie, poinformowała Chińska Administracja Cyberprzestrzeni na swojej stronie internetowej. Podczas spotkania chińscy urzędnicy zażądali od amerykańskiej firmy wyjaśnień dotyczących „ryzyka związanego z tylnymi drzwiami” w chipach H20, poinformowało biuro.

Również „Dziennik Ludowy” odpalił działa, pisząc w komentarzu zatytułowanym „Nvidia, jak mogę ci zaufać?”, że „zagraniczne firmy muszą przestrzegać chińskich przepisów i traktować bezpieczeństwo jako podstawowy warunek wstępny(…)” obecności na chińskim rynku.

Moim zdaniem Pekin ograniczy udział Nvidii w rynku, jak bardzo się da, aby utrzymać presję wobec rodzimego przemysłu, aby zaczął produkować chińskie odpowiednik jak najszybciej, ale cała zabawa posłuży również do wyciągnięcia od Nvidii dalszych danych i tajemnic, a od Trumpa kolejnych ustępstw.

zawielkimmurem.net


Premier Indii Narendra Modi przyjedzie 31 sierpnia do Chin na szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) - podała w środę agencja Reutera. Będzie to pierwsza wizyta tego polityka w Państwie Środka od intensyfikacji indyjsko-chińskich sporów granicznych w 2020 r.

Doroczny szczyt SzOW, międzynarodowej organizacji skupionej wokół Chin i Rosji, odbędzie się w dniach 31 sierpnia-1 września w Tiencinie. Gospodarzem szczytu jest przywódca ChRL Xi Jinping.

Oprócz Indii i Chin, do organizacji należą: Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Pakistan, Tadżykistan, Uzbekistan, Iran i Białoruś.

Będzie to pierwsza podróż Modiego do Chin po tym, gdy w 2020 r. doszło do zaostrzenia wieloletniego konfliktu granicznego między tymi dwoma mocarstwami. W czerwcu tego roku w dolinie rzeki Galwan w Ladakhu w bójce żołnierzy zginęło 20 Indusów i czterech Chińczyków. Ostatni raz indyjski premier odwiedził Chiny w 2018 r.

W ostatnich miesiącach między sąsiadami doszło jednak do pewnego odprężenia. W październiku ubiegłego roku Pekin i Delhi zawarły porozumienie w sprawie patrolowania granicy w Himalajach, które ma doprowadzić do uregulowania konfliktu. Również w październiku, na marginesie szczytu BRICS w rosyjskim Kazaniu, Xi i Modi przeprowadzili pierwszą oficjalną rozmowę od 2019 r.

W styczniu br. Indie i Chiny zgodziły się na wznowienie bezpośrednich połączeń lotniczych, zawieszonych w 2020 r. 

PAP


Prezydent USA Donald Trump w środę wprowadził dodatkowe 25 proc. cło na import towarów z Indii, ponieważ kraj ten kupuje rosyjską ropę. Indyjski resort dyplomacji oświadczył tego samego dnia, że taryfy te są "niesprawiedliwe, nieuzasadnione i nierozsądne".

Decyzja Trumpa, który podpisał rozporządzenie wprowadzające dodatkowe, 25-procentowe cło na import indyjskich dóbr, jest "skrajnie niefortunna" - ocenia Delhi.

Ministerstwo podkreśla w komunikacie, że Indie podejmą wszelkie konieczne kroki, służące obronie interesów państwa, którego decyzje dotyczące importu ropy podyktowane są względami rynkowymi oraz koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego populacji kraju liczącej 1,4 mld osób.

Reuters przypomina, że wraz z innymi taryfami nałożonymi przez Trumpa na Indie zapowiedziane w środę nowe cła sprawią, że niektóre indyjskie produkty będą oclone na poziomie 50 proc. Oczekuje się, że amerykańskie cła poważnie uderzą w niektóre sektory indyjskiej gospodarki i ograniczą eksport takich towarów jak tekstylia, kamienie szlachetne czy biżuteria.

Nowe cła mają wejść w życie po 21 dniach, tj. 27 sierpnia. Oznacza to, że od tego czasu niemal wszystkie towary importowane z Indii będą objęte 50 proc. stawką lub większą.

Administracja Trumpa przeprowadziła wcześniej pięć rund negocjacji handlowych z Indiami; rozmowy te jednak utknęły w martwym punkcie, ponieważ kwestią sporną, które nie udało się rozwiązać jest dostęp do indyjskiego rynku produktów rolnych.

Dekret Trumpa został opublikowany kilka godzin po zakończeniu spotkania wysłannika prezydenta Steve'a Witkoffa w Moskwie.

Trump wcześniej groził, że jeśli Rosja nie zgodzi się na "zakończenie zabijania", nałoży cła wtórne na państwa kupujące rosyjskie surowce energetyczne. Mimo że pierwotnie zapowiadał, że będą one wynosić 100 proc., w środę twierdził, że nie mówił o żadnych stawkach.

Od rozpoczęcia przez Rosję pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę Indie stały się jednym z największych importerów rosyjskiej ropy. Według agencji Reutera w 2025 roku zwiększyły import tego surowca o 1 proc. w porównaniu do 2024 roku i sprowadzają średnio 1,75 mln baryłek dziennie. Rosja stała się głównym źródłem surowca dla Indii, mimo że przed wojną przypadał na nią tylko ułamek dostaw do tego kraju.

PAP