Teza, że lewa półkula kontroluje mowę, może okazać się nieprecyzyjna: dokładniej rzecz biorąc, lewa półkula odpowiada za interpretację wzorców i może kontrolować mowę tylko w takim stopniu, w jakim mowa odnosi się do interpretacji wzorców. Kolejna różnica między półkulami polega na tym, że prawa część mózgu zajmuje się tym, co nowe. Zwykle widzi gestalt (ogół sytuacji albo las) w trybie równoległym, podczas gdy lewa część mózgu skupia się na drzewach w trybie szeregowym.
(...)
Dlaczego tak trudno jest powstrzymać się od interpretacji? Przede wszystkim dlatego, że, jak przekonaliśmy się z historii o włoskim profesorze, nasz mózg działa w dużej mierze poza naszą świadomością. W gruncie rzeczy za interpretowanie odpowiadają te same mechanizmy, które rządzą innymi automatycznymi czynnościami pozostającymi poza naszą kontrolą, na przykład oddychaniem.
Z jakiego powodu nieteoretyzowanie wymaga znacznie większego nakładu energii niż teoretyzowanie? Po pierwsze, ze względu na hermetyczny charakter tej czynności. Jak już mówiłem, teoretyzowanie odbywa się w dużej mierze poza obrębem naszej świadomości: jeśli nie wiecie, że wyciągacie wnioski z obserwowanych faktów, jak możecie się przed tym powstrzymać? Jedynym wyjściem jest nieustannie mieć się na baczności. A jeśli musicie nieustannie mieć się na baczności, to czy nie wywołuje to w was zmęczenia? Spróbujcie sami, wystarczy jedno popołudnie.
Teoria o interpretującej roli lewej półkuli to nie wszystko – psychologia dostarcza też innych dowodów na naszą wrodzoną skłonność do poszukiwania wzorców dzięki rosnącej wiedzy o znaczeniu neuroprzekaźników, czyli związków chemicznych, które mają przenosić sygnały między różnymi częściami mózgu. Wygląda na to, że postrzeganie wzorców wzmaga się wraz ze stężeniem dopaminy w mózgu. Dopamina reguluje również nasz nastrój i zaopatruje wewnętrzny system nagród w mózgu (nikogo nie zdziwi, że u osób praworęcznych występuje w wyższym stężeniu w lewej części mózgu). Wyższe stężenie dopaminy wydaje się obniżać sceptycyzm i zwiększać skłonność do poszukiwania wzorców; taką reakcję wywołuje zastrzyk lewodopy, aminokwasu używanego w terapii choroby Parkinsona. Pacjent staje się podatny na różnego rodzaju oszustwa, takie jak astrologia, przesądy, ekonomia czy wróżenie z kart tarota.
W chwili, gdy piszę te słowa, pewien pacjent chce pozwać swojego lekarza na ponad 200 tysięcy dolarów – sumę, którą rzekomo przegrał w kasynie. Pacjent twierdzi, że środki, którymi leczono go na parkinsona, obudziły w nim niepohamowaną skłonność do hazardu. Okazało się, że to jeden ze skutków ubocznych lewodopy: niewielka, choć znacząca mniejszość leczonych nią pacjentów staje się nałogowymi hazardzistami. Oddają się hazardowi, ponieważ wydaje im się, że dostrzegają w przypadkowych liczbach wyraźne, powtarzalne wzorce, co ukazuje związek między wiedzą a przypadkowością. Płynie stąd również wniosek, że niektóre aspekty tego, co nazywamy wiedzą (a co ja nazywam narracją), stanowią w rzeczywistości przykrą dolegliwość.
Istnieje jeszcze inna, głębsza przyczyna naszego upodobania do narracji, która nie ma związku z psychologią. Wiąże się z wpływem porządku na przechowywanie i wyszukiwanie informacji w każdym systemie i warto ją w tym miejscu wyjaśnić ze względu na zasadnicze moim zdaniem problemy teorii prawdopodobieństwa i informacji.
Pierwszy problem polega na tym, że zdobywanie informacji dużo kosztuje.
Drugi, że dużo kosztuje także przechowywanie informacji – podobnie zresztą jak utrzymywanie nieruchomości w Nowym Jorku. Im bardziej uporządkowana i mniej przypadkowa jest seria słów i symboli, im więcej dostrzegamy w niej wzorców i spójnej narracji, tym łatwiej ją zapamiętać albo spisać, żeby kiedyś mogły ją przeczytać wasze wnuki.
Wreszcie, dużo kosztuje także przetwarzanie i wyszukiwanie informacji.
Sto miliardów (dotąd policzonych) komórek mózgowych tworzy ogromny strych, więc nasze trudności prawdopodobnie nie wynikają z braku miejsca, tylko z problemów z katalogowaniem danych. Wasza pamięć świadoma albo robocza, która pozwala wam czytać te słowa i rozumieć ich znaczenie, jest znacznie mniejsza od owego strychu. Zwróćcie uwagę, że wasza pamięć robocza ma problem z zapamiętaniem numeru telefonu składającego się z ponad siedmiu cyfr. Posłużmy się nieco inną metaforą: wyobraźcie sobie, że wasza świadomość to jedno z biurek w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych: niezależnie od tego, ile książek znajduje się w bibliotece, ile książek można w niej znaleźć, rozmiar waszego biurka narzuca wam pewne ograniczenia.
Kompresja danych jest podstawą świadomego myślenia.
(...)
My, przedstawiciele ludzkiej odmiany ssaków z rzędu naczelnych, odczuwamy głód reguł, ponieważ musimy zredukować wielowymiarowość rozmaitych spraw, żeby pomieścić je w naszych głowach. A właściwie, żeby wcisnąć je do naszych głów. Im bardziej przypadkowa informacja, tym więcej ma wymiarów i tym trudniej ją streścić. Im bardziej streszczacie informacje, tym większy nadajecie im porządek, zmniejszając ich przypadkowość. Zatem ten sam impuls, który każe nam upraszczać informacje, sprawia, że świat wydaje się nam mniej przypadkowy, niż jest w rzeczywistości.
A Czarny Łabędź jest tym, co pomijamy w swoich uproszczeniach.
Nasze przedsięwzięcia artystyczne i naukowe wynikają z potrzeby ograniczania wielowymiarowości i narzucania informacjom pewnego porządku. Pomyślcie o otaczającym was świecie, o miliardach najdrobniejszych szczegółów, które się na niego składają. Spróbujcie go opisać, a złapiecie się na tym, że macie ochotę osnuć swoją opowieść wokół konkretnego wątku. Taką funkcję pełnią powieści, opowiadania, mity i bajki: chronią nas przed złożonością świata i przed jego przypadkowością. Mity nadają pewien porządek bezładowi ludzkiej percepcji i postrzeganemu „chaosowi ludzkiego doświadczenia”.
Rzeczywiście, wielu poważnym zaburzeniom psychicznym towarzyszy poczucie utraty kontroli nad własnym otoczeniem. Chory nie potrafi „odnaleźć w nim żadnego sensu”.
(...)
Nasze tendencje do dostrzegania w świecie – a właściwie do narzucania światu – narracji i przyczynowości są symptomami tej samej choroby: redukcji wielowymiarowości. Co więcej, narracyjność, podobnie jak przyczynowość, ma wymiar chronologiczny. Posługuje się perspektywą upływu czasu i tak jak przyczynowość sprawia, że czas płynie w jednym kierunku.
Ale w kwestii wektora czasu pamięć może wprowadzać w błąd. Narracyjność miewa ogromny wpływ na nasze wspomnienia: po pierwsze, łatwiej nam zapamiętać te fakty z naszej przeszłości, które pasują do pewnej narracji, a po drugie, zwykle ignorujemy te zdarzenia, które w naszej ocenie nie odgrywają w narracji roli przyczynowej. Weźcie pod uwagę, że wspominamy przeszłość, wiedząc, co stało się potem. Rozwiązując problem, nie jesteśmy w stanie pominąć informacji a posteriori. Seria zdarzeń, którą pamiętamy, została zrekonstruowana w taki sposób, żeby z perspektywy czasu wydawała się znacznie łatwiejsza do wyjaśnienia, niż była – lub jest – w rzeczywistości.
W powszechnym przekonaniu pamięć przypomina urządzenie rejestrujące w rodzaju dyskietki komputerowej. Tymczasem w rzeczywistości pamięć nie jest statyczna, tylko dynamiczna – jak papier, na którym nieustannie zapisywane są nowe teksty (albo nowe wersje tego samego tekstu) – a to wszystko dzięki potędze informacji a posteriori. (XIX-wieczny paryski poeta Charles Baudelaire wykazał się niezwykłą intuicją, porównując naszą pamięć do palimpsestu, pergaminu, z którego można wytrzeć stary tekst, żeby zastąpić go nowym). Pamięć to raczej egotyczna machina dokonująca dynamicznych rewizji przyszłości: pamiętacie, jak ostatnio pamiętaliście dane zdarzenie, i nie zdając sobie z tego sprawy, za każdym razem zmieniacie rzekomo zapamiętaną historię.
Zatem dopasowujemy wspomnienia do [później zdefiniowanych] związków przyczynowych, mimowolnie i nieświadomie je przy tym korygując. Wciąż opowiadamy minione zdarzenia na nowo z perspektywy, która wydaje się nadawać im sens i logikę po fakcie.
Wspomnienie powstaje dzięki wzmocnieniu połączeń nerwowych, które jest wynikiem wzmożonej aktywności w danej części mózgu – to proces tak zwanej rewerberacji: im większa aktywność mózgu, tym intensywniejsze będzie dane wspomnienie. Chociaż sądzimy, że pamięć jest stała, niezmienna i logicznie uporządkowana, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Silniej odciśnie się w naszej pamięci to, co będzie miało dla nas sens w świetle zdobytych później informacji. Niektóre ze wspomnień wymyślamy, co stanowi problem w sądownictwie – badania wykazały, że pod wpływem teorii sychologicznych wielu ludzi uroiło sobie, iż byli molestowani seksualnie w dzieciństwie.
Nassim Nicholas Taleb - Czarny łabędź