piątek, 4 marca 2022


- Rosjanom ewidentnie się nie udaje. Główną przyczyną jest kompletna porażka w ocenie przeciwnika: władzy ukraińskiej, jej sprawności, determinacji ludności i sił zbrojnych. Drugą jest niskie morale rosyjskich żołnierzy. Trzecia: Rosjanie nie przewidzieli reakcji Zachodu. Wybrali strategię, którą przećwiczyli w Czechosłowacji, czyli wejścia za darmochę. Tam wystarczyło wystraszyć Czechosłowację, by osiągnąć swoje cele - mówił w TOK FM prof. Bolesław Balcerowicz, generał w stanie spoczynku i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

W jego ocenie Rosjanie mieli nadzieję na powtórzenie "wojny błyskawicznej" przećwiczonej już na Krymie w 2014 roku. - Tam było zwycięstwo, ale ono jest niebezpieczne, bo ma to do siebie, że zwycięzca chce powtarzać metody, które raz sprawdził. Tutaj to zawiodło - ocenił.

Jak dodał, Władimir Putin musi teraz zmienić swoją strategię i wejść w drugą fazę wojny. - Rosjanie mają jeden atut: są agresorem rozjuszonym niepowodzeniem. A taki może logicznie wyciągać wnioski ze swoich niepowodzeń. Wydaje mi się, że ta opcja będzie miała miejsce - stwierdził.

Prowadzący audycję w TOK FM Cezary Łasiczka zauważył, że Władimir Putin ma na Zachodzie opinię nieprzewidywalnego szaleńca, otoczonego garstką pochlebców, który nie wie, co tak naprawdę wokół niego się dzieje. Czy taki wizerunek Putina osłabia go, czy wzmacnia? - Atutem człowieka nieobliczalnego jest to, że jest nieobliczalny - odpowiedział gen. Balcerowicz, tłumacząc, że Putin może zrobić więcej, niż racjonalni przywódcy, by osiągnąć swoje cele.

- Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Putin nigdy się nie podda. Jego podstawowym scenariuszem jest opanowanie całej Ukrainy. To da się zrobić – ocenił ekspert.

Jak wyjaśniał, Rosja "wpuściła" do Ukrainy ok. 100 tys. żołnierzy, jednak cała armia Władimira Putina liczy 800-900 tys. - Więc zasoby Rosji są prawie nieprzebrane w stosunku do tych, które posiada Ukraina. Tam została użyta tylko część sił rosyjskich, Władimir Putin może wprowadzić nowe. Mówi się, że ma przestarzałe uzbrojenie, ale ono jest porównywalne do tego, jakie ma Ukraina - powiedział. 

Ekspert przyznał, że zaangażowanie tak dużych sił w Ukrainie, spowoduje "odsłonięcie" Rosji. - Ale to jest dla niej niegroźne, bo Rosji nie zagraża żadna agresja. Nawet ze strony Chin - mówił.

Zastrzegł jednak, że nawet jeśli Putinowi uda się zająć terytorium Ukrainy, to będzie musiał też złamać "wolę oporu" jej obywateli. - I tu dochodzi szalenie ważny czynnik: czas. Która strona więcej go ma? Ukraina, Rosja, Zachód? To działanie na wyczerpanie, a w ten sposób Amerykanie przegrali w Afganistanie. Afgańczycy mówili do nich: "Wy macie wszystko, a my mamy czas". Jak będzie w tym przypadku, zobaczymy – zakończył gość Cezarego Łasiczki.

tokfm.pl

Trzy największe hollywoodzkie wytwórnie filmowe – Warner Bros., Walt Disney Company i Sony Pictures Entertainment – zdecydowały o wycofaniu pokazów swoich filmów w Rosji. Na filmy tych producentów przypadało ok. 80% przychodów rosyjskiej branży kinowej. Jedne z największych sieci handlowych – IKEA i Jysk – postanowiły zamknąć swoje sklepy w Rosji. Brytyjski koncern OneWeb, realizujący projekt szerokopasmowego Internetu satelitarnego (konkurencyjnego wobec Starlinku Elona Muska), wstrzymał wystrzeliwanie kolejnych Sputników z dzierżawionego przez Rosję kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Koncern VW Group, producent samochodów marki Škoda i Volkswagen, zawiesił produkcję w Rosji. Poinformował również o planach wstrzymania eksportu części, podzespołów i samochodów do Federacji Rosyjskiej. Taką samą decyzję podjął też japoński koncern Toyota. To jedna z najpopularniejszych marek w Rosji – rocznie produkuje w zakładach w Petersburgu, które zatrudniają 2 tys. osób, ok. 80 tys. aut. Ze względu na niedobór komponentów do zawieszenia produkcji zmuszony był także największy rosyjski producent samochodów marki Łada – koncern AwtoWAZ.

(...)

Rośnie liczba przedstawicieli rosyjskiego biznesu wzywających do pokoju na Ukrainie. Łukoil, drugi co do wielkości (prywatny) koncern naftowy w Rosji, opublikował na swojej stronie internetowej apel o pokój i wyraził poparcie dla rozwiązania konfliktu z Ukrainą środkami dyplomatycznymi. Podobnie jak w innych przypadkach nie został jednak nazwany agresor ani potępione jego działania. Kolejny wpis dotyczący konsekwencji sankcji dla Rosji zamieścił na swoim kanale w komunikatorze Telegram oligarcha Oleg Deripaska. W jego ocenie obecny kryzys gospodarczy będzie znacznie głębszy niż ten, jaki Rosja przeżyła w 1998 r. Szaleństwem nazwał przeciąganie rozmów. Przypomniał, że Ukraina od dawna jest potęgą atomową, a na jej terytorium oprócz zamkniętej elektrowni atomowej w Czarnobylu znajduje się jeszcze 15 bloków jądrowych i trzy magazyny zużytego paliwa. Jeśli zostaną one uszkodzone, kataklizmem dotknięta zostanie europejska część Rosji, Ukraina i Europa.

3 marca w ciągu dnia kurs dolara wobec rubla wzrósł do 116 rubli, na koniec dnia spadł – do 110 rubli. 4 marca rano wynosił ok. 105 rubli. Ceny ropy utrzymują tendencję zwyżkową. 3 marca ropa Brent w kontraktach typu futures wyceniana była na 119 dolarów za baryłkę, co jest wartością najwyższą od lutego 2013 r. Na wysokim poziomie utrzymują się także ceny gazu w Europie. 3 marca w niektórych porach dnia na giełdach europejskich przekraczały one 2200 dolarów za 1000 m3.

osw.waw.pl

Ósmego dnia walk Siły Zbrojne Ukrainy przeprowadziły przeciwuderzenie w kierunku Kijowa, wykorzystując do niego odwody (najprawdopodobniej w sile dwóch brygad) stacjonujące dotychczas w zachodniej części kraju i zabezpieczające granicę z Białorusią od strony Wołynia. Zgrupowanie wyparło rosyjskie pododdziały rozpoznawcze i doszło do linii drogi Sarny–Kijów (w rejonach m. Poliśke w obwodzie żytomierskim i Kuchary w obwodzie kijowskim), nie przełamało jednak pozycji obronnych. Największym sukcesem pozostaje odbicie dzień wcześniej Makarowa. Rosjanie mają powstrzymywać ukraińskie natarcie siłami dwóch batalionowych grup taktycznych (BGT).

Większość sił rosyjskich (do 15 BGT) ześrodkowanych w obwodach żytomierskim i kijowskim (kierunek poleski) kontynuuje operację oskrzydlenia Kijowa po prawej stronie Dniepru, prowadząc działania w pasie: Kozarowicze–Wyszogród–Fastów–Obuchów. Nacierające w celu poszerzenia pierścienia okrążenia jednostki rosyjskie osiągnęły Byszów (walki mają się toczyć od tej miejscowości do graniczącej z Kijowem m. Horenicze) i Ukrajinkę. Obrońcy Kijowa po wielogodzinnych walkach wyparli Rosjan z podkijowskich miejscowości Bucza i Worzel (trwa bój o Hostomel), dzięki czemu umożliwili rozpoczęcie ewakuacji ludności z najbardziej zagrożonych rejonów na północny zachód od Kijowa. Pierścień okrążenia zacieśniany jest także na lewym brzegu Dniepru (kierunek siewierski), gdzie siłami 14 BGT Rosjanie prowadzą działania w pasie: Oster–Zazymie–Berezań–Wiszeńky, a główne natarcie skierowane jest na Browary. Po obu stronach Dniepru wojska rosyjskie rozwinęły się w odległości do 50 km od centrum Kijowa.

Na kierunku wschodnim (słobodzkim) siły rosyjskie kontynuują ofensywę siłami do 16 BGT. Zgrupowanie północne operuje z rejonu m. Zinków (w obwodzie połtawskim, 60 km od Mirhorodu), z kolei południowe – z rejonu m. Hadiacz (w obwodzie charkowskim, na południe od Krasnohradu). Główne rosyjskie natarcie prowadzone jest na Nowomoskowsk, leżący na północny wschód od miasta Dniepr. Rosjanie porzucili część dotychczas zajmowanych pozycji w okolicach Charkowa, który ma być blokowany już tylko od północy, po raz pierwszy od wielu dni nie był też bombardowany w godzinach nocnych. Na kierunku pomocniczym na południe od Charkowa wojska rosyjskie zajęły Bałakliję. Podobnie jak na kierunku siewierskim, na kierunku słobodzkim w głębi obszaru operacji rosyjskiej pozostaje wiele miast obleganych i zniszczonych, lecz niezajętych ani przez wojska rosyjskie, ani przez przechodzące do działań nieregularnych ocalałe pododdziały ukraińskie. Po raz pierwszy do początku operacji obronę ukraińską przełamały siły tzw. separatystów wzmocnione jednostkami rosyjskiej 8. Armii Ogólnowojskowej, których pododdziały mają rozwijać powodzenie na kierunkach m. Nowoajdar i Wołnowacha (w obwodzie donieckim osiągnęły m. Nowoołeksandriwka, a łuhańskim – Starobielsk).

Na kierunku taurydzkim po raz pierwszy od rozpoczęcia uderzenia na Ukrainę nie nastąpiły znaczące przesunięcia wojsk. Zgrupowanie wschodnie kontynuuje działania oskrzydlające Zaporoże, a częścią sił wzmacnia oblężenie Mariupola. Minionej nocy pododdział rosyjski, blokujący dotychczas Enerhodar, przejął kontrolę nad Zaporoską Elektrownią Atomową. Obiekt został ostrzelany, w efekcie czego na terenie budynków elektrowni wybuchły pożary (dość sprawnie ugaszone), ale niebezpieczeństwo promieniowania nie występuje. Zgrupowanie zachodnie oblega Mikołajów (ostatniej nocy obrońcy mieli zniszczyć bazę sprzętową na zajętym przez Rosjan lotnisku), a także kontynuuje działania ofensywne z rejonu Wozniesieńska. Połączone zgrupowanie Marynarki Wojennej FR na Morzu Czarnym ma przygotowywać się do przeprowadzenia operacji desantowej w rejonie m. Zatoka i Czarnomorsk, na południowy zachód od Odessy. Rosyjskie lotnictwo miało przystąpić do niszczenia ukraińskich stanowisk ogniowych (głównie obrony przeciwlotniczej) w tym rejonie. Ukraińcy dokonali samozatopienia w Odessie jedynej dużej jednostki bojowej i zarazem okrętu flagowego Marynarki Wojennej Ukrainy – fregaty „Hetman Sahajdaczny”.

Rosyjskie zgrupowanie uderzeniowe wprowadziło do walki większość jednostek drugorzutowych. Na Ukrainie ma się znajdować 111 ze 117 batalionowych grup taktycznych Sił Zbrojnych FR, których obecność wokół granic Ukrainy (w tym na Białorusi) i na terytoriach okupowanych odnotowano przed 24 lutego. Rosja miała też wyczerpać zgromadzony pierwotnie do operacji zapas rakiet Kalibr. Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały z kolei o dostarczeniu na Białoruś nowych rakiet do systemów Iskander. Według ukraińskiego Sztabu Generalnego w Rosji rozpoczęto przygotowania do przerzutu dodatkowych sił i środków z Południowego i Wschodniego Okręgów Wojskowych. USA przedstawiły szczegółową informację o wykorzystaniu przez Rosję rakiet balistycznych i skrzydlatych. Z łącznej liczby 480 wystrzelonych rakiet ponad 160 odpalono z terytorium Rosji, 70 z Białorusi, a 10 z akwenu Morza Czarnego. Aż 230 rakiet wojska rosyjskie miały odpalić z wyrzutni wprowadzonych na terytorium Ukrainy.

4 marca minister obrony Ołeksij Reznikow wydał oświadczenie podsumowujące 196 godzin obrony, w którym – poza przekazaniem informacji o sukcesach armii ukraińskiej, rosyjskich zbrodniach, stratach i demoralizacji w szeregach agresora – odniósł się do sytuacji w rejonach walk. Uznał za konieczne opuszczenie dotychczasowych linii obrony („musieliśmy manewrować, by ratować armię”) i przyznał, że wojsko ukraińskie ponosi znaczne koszty trwających walk, a przed nim nadal trudny okres.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy przekazał szacunkowe dane o stratach armii rosyjskiej. Od początku agresji miały one wynieść: 9166 żołnierzy, 251 czołgów, 939 wozów opancerzonych, 105 systemów artyleryjskich, 50 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 18 systemów przeciwlotniczych, 18 samolotów, 37 śmigłowców, 404 pojazdy samochodowe, 60 cystern z paliwem. /Dane częściowo nierealistyczne, podobnie doniesienia Rosjan - red./

Ukraińskie instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo (SBU, MSW) intensywnie działają na rzecz neutralizacji rosyjskich grup dywersyjnych bądź agentury rosyjskiego wywiadu wojskowego. Wyraźnie wzrosła liczba przypadków zatrzymywania osób koordynujących ogień rakietowy czy artyleryjski prowadzony przez wojska FR. Z inicjatywy ukraińskiego resortu obrony, w ramach walki psychologicznej, powstała strona internetowa russoldat.info. Zamieszczane są na niej dane osobowe rosyjskich żołnierzy biorących udział w inwazji na Ukrainę. To kolejna inicjatywa mająca dotrzeć do społeczeństwa rosyjskiego i poszerzać jego wiedzę o prawdziwym obrazie wojny.

Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa 3 marca Władimir Putin stwierdził, że operacja na Ukrainie „idzie zgodnie z planem”, pochwalił bohaterstwo rosyjskich żołnierzy, powtórzył kłamstwo o ukraińskich „neonazistach znęcających się nad jeńcami”. Obiecał wsparcie finansowe rodzinom poległych i rannym oraz uznał, że społeczeństwo ukraińskie jest w znacznej części „otumanione nazistowską propagandą”. Stwierdził ponadto, że na Ukrainie obcy najemnicy używają cywilów i „tysięcy cudzoziemców” jako żywych tarcz. Powtórzył też, że siły rosyjskie „walczą o Rosję”, o „demilitaryzację i denazyfikację Ukrainy”, aby „żadna anty-Rosja nam nie zagrażała – dotyczy to również zagrożenia bronią jądrową”. Putin obiecał wypłaty po 7,4 mln rubli (około 69 tys. dolarów wg kursu z 4 marca) dla rodzin żołnierzy poległych na Ukrainie i po 5 mln (ok. 47 tys. dolarów) dodatkowych świadczeń, a także wsparcie finansowe (rekompensaty, renty) dla rannych i inwalidów wojennych.

3 marca odbyła się druga tura rozmów ukraińsko-rosyjskich na Białorusi. Strona rosyjska nie skorygowała swojego stanowiska co do dalszego kontynuowania ofensywy na Ukrainie, w tym jej „demilitaryzacji i denazyfikacji”. Strona ukraińska po zakończeniu spotkania potwierdziła osiągnięcie zgody ws. stworzenia korytarzy humanitarnych dla ewakuacji ludności cywilnej z miejsc najbardziej zaciekłych walk (resorty obrony obu państw mają ustalić szczegóły). Zapowiedziano, że kolejna runda rozmów odbędzie się na początku przyszłego tygodnia na Białorusi. Ukraina zwróciła się o organizację korytarzy humanitarnych z okrążonych miast do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.

Prezydent Zełenski ponownie wezwał świat do natychmiastowej reakcji, zmuszenia Rosjan do zaprzestania działań wojennych, zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą i przekazania samolotów bojowych przez kraje NATO. Jednocześnie zaapelował do Putina o rozmowę w celu przerwania wojny. Rada Najwyższa przegłosowała ustawę przewidującą nacjonalizację rosyjskich nieruchomości i przejmowanie rachunków bankowych, papierów wartościowych oraz majątków przedsiębiorstw i obywateli Rosji.

Według danych Straży Granicznej RP 3 marca granicę z Polską przekroczyło 99,2 tys. osób, łącznie od początku inwazji – 624,5 tys. osób. Koleje Ukraińskie w dalszym ciągu ewakuują mieszkańców: większość pociągów kursuje ze Lwowa w kierunku Polski – do Przemyśla, Chełma i Hrubieszowa, z kolei z Czopu jadą w kierunku Węgier. Wieczorem 4 marca ma ruszyć pociąg ewakuacyjny relacji Kijów–Warszawa. Komisja Europejska uchwaliła dyrektywę dającą uchodźcom z Ukrainy prawo do przebywania i podejmowania pracy w Unii Europejskiej przez okres do trzech lat oraz pomocy socjalnej, medycznej i uzyskania środków utrzymania do jednego roku. Również USA zapowiedziały złagodzenie przepisów deportacyjnych i pozwoleń na pracę dla obywateli Ukrainy.

Transmisja telewizyjna na Ukrainie notuje okresowe zakłócenia, tymczasowo paraliżowane są też niektóre portale internetowe z uwagi na ataki hakerskie. W zajętym przez Rosjan Chersoniu transmisja ukraińskiej TV została całkowicie wyłączona i zastąpiona rosyjską. W tym mieście agresorzy planują organizację separatystycznego wiecu, który w opinii Kijowa może zostać wykorzystany do ogłoszenia tzw. Chersońskiej Republiki Ludowej. Może to doprowadzić do starć z miejscową ludnością. W kraju nie ustają protesty ludności przeciwko agresji rosyjskiej – 3 marca w miasteczku Prymorśk w obw. zaporoskim na ulice wyszło 2–3 tys. mieszkańców, którzy wyparli z miasta oddziały rosyjskie.

osw.waw.pl

- The Times podał kilka dni temu, że w Kijowie znajduje się aż 400 dywersantów z Grupy Wagnera. Sądzisz, że to możliwe?

Zbigniew Parafianowicz: Informacje o tym, że wagnerowcy są w mieście to prawda. Nie sądzę jednak, że w takiej liczbie. Nie da się bez śladu wprowadzić 600 czy nawet 400 żołnierzy tego batalionu lub innej prywatnej formacji wojskowej Putina. W Kijowie też panuje przekonanie, że jest to niemożliwe.

- W jaki sposób można było zainstalować ich w mieście?

Na pewno wagnerowców nie wprowadzono do miasta miesiąc temu. Raczej odbyło się to tak, jak w Donbasie przed 2014 rokiem. Lidera rosyjskich separatystów, Igora Biezlera, głównego dowódcę walk o Gorłówkę i jednego z najbrutalniejszych komendantów, Rosjanie osadzili w tym mieście wiele lat przed separatyzmem. W Gorłówce prowadził firmę pogrzebową. Sprzedając trumny, można było łatwo ukryć i zalegendować fakt dostarczania broni czy amunicji. W ogromnych skrzyniach, w samochodach z zaciemnionymi szybami możliwe było przewożenie różne rzeczy. W Kijowie musiało być podobnie. Dywersanci długi czas gromadzili broń w mieście i teraz próbują robić z niej użytek. Ukraińcom udaje się jakoś nad tym panować, bo w mieście jak do tej pory nie doszło do spektakularnego zamachu wywołanego przez wagnerowców. Wiadomo, że jeśli wpadną w ręce ukraińskiej obrony miasta, to nie ma wobec nich litości, sprawy załatwiane są od razu. Kilka dni temu, ok. 300 m od Besarabki, ukraińskie siły zniszczyły samochód osobowy, w którym było kilku dywersantów. Wszyscy zostali zabici w walce na krótkim dystansie. Byłem w okolicy, słyszałem odgłosy walki, rano oglądałem zgliszcza samochodu.

- Możesz wyjaśnić, co widać zdjęciu głównym?

Obrońcy centrum złapali dywersanta. Wszystko dzieje się na ulicy Wołodymyrskiej, w okolicy stacji metra Zołoti Worota, niedaleko siedziby Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Był podobnie jak Ukraińcy umundurowany, ale jak widać na zdjęciu, udało się go rozpoznać. Przejazd w bagażniku prawdopodobnie będzie ostatnim. By minimalizować ryzyko podszywania się Rosjan pod Ukraińców, wydano rozkaz, że komunikacja odbywa się jedynie po ukraińsku. Prosta reguła, którą niby można łatwo ominąć, ale Rosjanie nie są aż tak dobrzy w posługiwaniu się biegle ukraińskim. Jest wiele słów mocno się różniących się w obu językach. Kluczowe „broń” - to po ukraińsku zbroya (зброя ), a po rosyjsku oruzhiy (оружие). Brzmią jednak nieco inaczej. Temu też służy cały system oznaczeń, które stosują Ukraińcy żeby utrudnić mistyfikację Rosjan.

- Dywersanci to m.in. wagnerowcy. Co to jest za grupa?

Grupa Wagnera to jedna z prywatnych armii. Takie grupy mocno obniżają koszty prowadzenia różnych działań nieregularnych za granicą. To jeden z powodów ich wykorzystywania. Ale nie jedyny. Specjaliści, doradcy Putina, myśleli o powołaniu takiej grupy już po Pomarańczowej rewolucji. To co się wydarzyło w 2004 roku było dla Putina szokiem. Jego plan był prosty: miał wygrać, władzę miał przejąć Janukowycz, wszystko miało iść jak po maśle. Tymczasem okazało się, że Putin utracił wiele wpływów w Kijowie, a władzę objął Juszczenko. Otoczenie prezydenta zaczęło się więc zastanawiać. Skoro wydarzyło się coś takiego jak Pomarańczowa rewolucja, co nas zaskoczyło, zróbmy coś, co zaskoczy Ukraińców. Wymyślono, że np. na Krymie albo w rejonach mocno prorosyjskich w Donbasie, powstaną prorosyjskie NGO-sy i wokół nich stworzy się prywatne formacje wojskowe. Z założenia miały być one niepowiązanym wprost, ale jednak ramieniem zbrojnym, które miało ochronić „rosyjską wiosnę” wywołaną sztucznie przez Rosjan. Taką grupą do pewnego stopnia są właśnie wagnerowcy. Mówię „do pewnego stopnia”, bo oni pełnią też na świecie inne role, czysto wojskowe. Walczą choćby w Syrii o dostęp do złóż surowców, w Afryce Subsaharyjskiej, w Sahelu, Republice Środkowej Afryki, Mali czy w Burkina Faso podobnie. Aż w 24 krajach Afryki odnotowano działalność wagnerowców. Ich pobyt w Afryce określa się mianem „Projekt kontynent”, co nawet poprzez nazwę sugeruje kolonialne konotacje.

- To oni ochraniają też watażków?

Tak. Prezydenta RŚA de facto utrzymują przy władzy. Rosjanie zapewniali też wsparcie wojskowe Assimiemu Goicie, który dokonał zamachu stanu w Mali. Armia Wagnera stworzona została przez Specnaz GRU (instytucja wywiadu wojskowego) z pomocą jego byłych pracowników. Jednym z pierwszych żołnierzy i najbardziej wyrazistym dowódcą jest płk Specnazu GRU Dmitrij Utkin. Zasada działania jest prosta: to taki outsourcing pewnych usług byłych pracowników wojska, byłych pracowników struktur siłowych, pod dowództwem byłych oficerów wywiadu wojskowego, takich jak właśnie Utkin, mający doświadczenie w wojskach spadochronowych. Ich celem jest organizować operacje pod obcą flagą albo operacje dywersyjne, czyli takie jakie są teraz prowadzone w Kijowie. Odbywa się to niskim kosztem, bo nikt się o takich ludzi nie upomni, nikt nie ma pretensji, że czasem wracają w trumnach.

- Więc nie jest prawdą, że ich rodziny dostają wysokie odszkodowania?

Absolutnie nie. Od czasów Syrii wiadomo, że taki szeregowy żołnierz prywatnej armii w Syrii nie mógł liczyć nawet na ubezpieczenie. Oficer wyższy rangą, taki jak np. Marat Gabidulin, autor książki o wagnerowcach , która zresztą nadal się nie ukazała, bo cofnięto ją z druku na polecenie Jewgienija Prigożyna, takie wsparcie mógł uzyskać.

- Prigożyn, czyli „kucharz” Putina?

Tak, „kucharz” Putina, który zbił fortunę dzięki prezydentowi, a dziś jest głównym sponsorem wagnerowców. Kiedy Gabidulin został ranny w bitwie pod Palmyrą, otrzymał leczenie w jednym ze szpitali, należących właśnie do Prigożyna, który jest właścicielem dwóch klinik: w Petersburgu i w Moskwie. W Petersburgu działa też firma ubezpieczeniowa, która wyższym rangą oficerom wagnerowców opłaca ubezpieczenie, ale nie jest to regułą. Właściwie zasada ta dotyczy tylko wierchuszki. Zresztą pamiętajmy, że nawet rodziny żołnierzy regularnych sił zbrojnych nie dostają odszkodowania za ich śmierć.

- A czy wagnerowcy dobrze zarabiają?

Tacy jak Utkin dobrze, ale szeregowi żołnierze czy dowódcy niższej rangi nie.

- To dlaczego tam idą?

Często są to byli kryminaliści, byli wojskowi, których jedynym sensem życia jest funkcjonowanie w klimacie wojenno-mużykowskim.

gazetaprawna.pl

Trwa drugi tydzień wojny w Ukrainie. Jej twarzą i bohaterem stał się ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. Na początku tygodnia brytyjskie media informowały o grupie 400 najemników z grupy Wagnera, których celem miało być zabójstwo prezydenta Ukrainy oraz innych członków rządu. 

W ciągu minionego tygodnia planowano co najmniej trzy zamachy na Wołodymyra Zełenskiego - podaje "The Times". Portal pisze, że do zabójstwa prezydenta Ukrainy wyznaczono dwie grupy - najemników z Kremla wspieranych przez grupę Wagnera oraz czeczeńskie siły specjalne. 

Wagnerowcy ponieśli porażkę i zaskoczyło ich, jak dobrze poinformowani byli Ukraińcy na temat ataku. Informator bliski grupie najemników przyznał, że było to wręcz dziwne.

Zamach, który mieli przeprowadzić Czeczeni udaremniono na obrzeżach Kijowa w sobotę. Ukraińskie służby bezpieczeństwa potwierdziły, że wyeliminowano oddział czeczeńskich zabójców. 

Ataki zdołano udaremnić dzięki ostrzeżeniom rosyjskich agentów. Informacje przekazali Ukrainie członkowie rosyjskich sił bezpieczeństwa, którzy są niezadowoleni z wojny i byli przeciwni inwazji. 

Ołeksij Daniłow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, potwierdził, że Ukraińcy dostali sygnał od Federalnych Służba Bezpieczeństwa Rosji, która nie chce brać udziału "w tej krwawej wojnie".

Dzięki temu elitarna grupa Ramzana Kadyrowa, która przybyła wyeliminować naszego prezydenta, została zniszczona - powiedział Daniłow.

gazeta.pl