środa, 12 maja 2021


Jeden z tych celebrytów, posługujący się pseudonimem Big Logo i znany głównie z filmików przedstawiających go jedzącego w luksusowych restauracjach, przeprosił za publikację „bezmyślnych” nagrań z apartamentów prezydenckich w drogich hotelach – podał hongkoński dziennik „South China Morning Post”.

Inny internauta skrytykowany przez państwowe media, Xiaoyu, dzielił się z użytkownikami swoimi doświadczeniami z luksusowego centrum opieki poporodowej w Szanghaju, które kosztuje 2 mln juanów (1,1 mln zł) za miesiąc. Xiaoyu przeprosił za „przesadnie rozrywkowy” i "wprowadzający w błąd" styl filmiku, który skrytykowały chińskie media.

(...)

W ubiegłym tygodniu oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua zwróciła uwagę na rosnącą popularnością nagrań przedstawiających rozrzutny styl życia bogatych celebrytów internetowych. Oskarżyła ich o „ślepe dążenie do klików i korzyści oraz lekceważenie odpowiedzialności społecznej”.

Xinhua podała przy tym przykłady influencerów, którzy chwalili się płaceniem 10 tys. juanów (5,5 tys. zł) za strzyżenie, 350 tys. juanów (29,3 tys. zł) za łóżko i 400 tys. juanów (221,6 tys. zł) za garnitur. „Zaprzeczają oni powszechnym wartościom gorliwości, gospodarności i ciężkiej pracy” – oceniła.

„Tego rodzaju treści zaważą w długim okresie na wartościach i postawach widzów względem bogactwa, wywierając niekorzystny wpływ, który nie powinien być przeoczony” – skonstatowała chińska agencja.

Po tych komentarzach państwowej agencji platforma Douyin zaczęła wyświetlać użytkownikom poszukującym nagrań Big Logo i Xiaoyu apel o "racjonalną konsumpcję" i "zdrowe podejście" do wydawania pieniędzy. Obaj twórcy usunęli skrytykowane przez Xinhua filmiki.

bankier.pl

Robert Czulda: - Czy mógłby Pan przedstawić francuski obszar oddziaływania w tym regionie?

Barthélémy Courmont, starszy badacz w IRIS i kierownik Programu Azja-Pacyfik, profesor Wydziału Historii Uniwersytetu Katolickiego w Lille: Częścią Republiki Francuskiej jest Polinezja Francuska, a także Nowa Kaledonia, gdzie w 2018 roku, a następnie w 2020 roku odbyły się niepodległościowe referenda. Obszar pozostał jednak częścią Francji. Mamy również dwie małe wyspy na południowym Pacyfiku – Wallis i Futuna. Dość wymienić francuską wyspę Reunion niedaleko wybrzeży Madagaskaru. To również Majotta, która znajduje się pomiędzy Madagaskarem a wschodnią Afryką. Majotta również głosowała nad własną niepodległością, ale ostatecznie wybrano pozostanie częścią Francji. Teraz ma status departamentu. Na tym obszarze mieszka około 1,5 miliona osób – to więcej francuskich obywateli niż w niejednym departamencie Francji metropolitalnej. Kontrola na tymi obszarami tworzy podstawę strategii na obszarze Indo-Pacyfiku.

Tym samym widać, że francuskie terytorium rozciąga się od wschodnich wybrzeży Afryki do Polinezji – to gigantyczny obszar, idealnie odzwierciedlający koncepcję Indo-Pacyfiku. Nie można zapominać o aspekcie historycznym, przede wszystkim czasach francuskich kolonii w regionie. Wietnam, Laos i Kambodża pozostawały przez długi czas pod kontrolą Paryża, co skutkowało francuskim zaangażowaniem w wojny w latach 1946-1954. Francja po dziś dzień utrzymuje ważne związki nie tylko polityczne i strategiczne, ale również językowe i kulturowe. Najwyraźniejszym przykładem jest Kambodża, w której język francuski nadal jest wykorzystywany. Znaczenie francuskiego w kambodżańskiej kulturze oczywiście maleje, ale wpływ nadal można dostrzec. Czynnik ten stanowi kolejny element zwiększający francuskie zainteresowanie regionem.

(...)

- Jak Francja podchodzi do coraz wyraźniejszej rywalizacji Chin i Stanów Zjednoczonych?

Oficjalnie Francja nie stoi po żadnej ze stron i deklaruje neutralność, a wyjaśnieniem obecności w regionie jest chęć ochrony swych interesów. Niemniej jednak celem Paryża jest utrzymywanie swobody nawigacji, w tym na Morzu Południowochińskim, co sprawia, że Francja nie jest może rywalem, ale znajduje się w opozycji do Chin i ich działań. Nie oznacza to, że Francja jednoznacznie staje po stronie Stanów Zjednoczonych. Paryż, przynajmniej dotychczas, odrzucał możliwość dołączenia do współpracy w ramach QUAD (Stany Zjednoczone, Indie, Australia, Japonia), ale oczywiście jest zaangażowany w regionalne problemy. Przykładem niech będzie spór Wietnamu z Chinami. Wietnam współpracuje z Francją, bowiem wietnamski rząd swoje stanowisko opiera na dokumentach przygotowanych jeszcze przez Francuzów w czasach kolonialnych. Innymi słowy, Francja jest oficjalnie neutralna, ale w praktyce jest zaangażowana.

(...)

- Jak politycy w Paryżu podchodzą do ekspansjonistycznych działań Chin? 

Chińskie działania odbierane są jako gigantyczne wyzwanie. Pogląd Francji nie różni się zbytnio od oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej, która zwraca uwagę na ryzyko związane z tak zwaną „systemową rywalizacją”. W tym kontekście należy pamiętać, że Francja ma bardzo dobre relacje z Chinami, dużo lepsze niż Pekin ze Stanami Zjednoczonymi. Paryż uznał ChRL już w 1964 roku. Od tego czasu zbudowano silne relacje bilateralne, oparte nie tylko na współpracy gospodarczej, ale również kulturalnej i dyplomatycznej. Francja postrzega Chiny jako kluczowego partnera, choć jednocześnie widzi związane z tym państwem wyzwania dla bezpieczeństwa w regionie. Dotyczy to również rosnących obaw co do narastającej chińskiej obecności na południowym Pacyfiku. Paryż w coraz większym stopniu zastanawia się jak zabezpieczyć Nową Kaledonię przez chińskim apetytem.

(...)

- Czy wszystkie grupy polityczne we Francji prezentują podobne stanowisko względem Chin?

We francuskiej polityce generalnie istnieje zgoda co do istnienia chińskiego wyzwania. Nie dostrzegam żadnej politycznej grupy, która we Francji miałaby w tej sprawie odmienne zdanie, choć oczywiście istnieją różnice co do tego, jak na to wyzwanie reagować. Nie ma jednak obozów „jastrzębi” i “gołębi”, które kłóciłyby się w sprawie Chin. Widać jednak, że Chiny próbują zbudować sobie we Francji polityczne wpływy. To powód do zaniepokojenia. Pekin ma wpływ na francuską politykę, choć na poziomie lokalnym, a nie centralnym. Chiny oddziałują także na byłych oficjeli. Warto wspomnieć taką osobę jak Jean-Pierre Raffarin, premier Francji w czasie rządów prezydenta Jacquesa Chiraqa. Raffarin jest bliskim przyjacielem Chin, dokąd często jest zapraszany. Prowadzi również fundację, której celem jest wzmacnianie francusko-chińskiego partnerstwa. Nie twierdzę, że Raffarin prowadzi działania w imieniu Chin, ale jest jednym z narzędzi chińskiego wpływu we Francji.

defence24.pl