piątek, 5 września 2025



Opracowując budżet na 2025 r., ministerstwo finansów liczyło na radykalne zmniejszenie deficytu, który w ciągu trzech lat wojny osiągnął 10 bln rubli (445 mld zł). Oczekiwano, że wydatki przekroczą dochody tylko o 1,17 bln rubli (52 mld zł), czyli 0,5 proc. PKB. Jednak spadające ceny ropy naftowej i gwałtowne spowolnienie gospodarcze pokrzyżowały te optymistyczne plany.

Do końca lipca w federalnej kasie powstała "dziura" w wysokości 4,9 bln rubli (217 mld zł) — 4,4 razy więcej niż rok wcześniej, a co piąty rubel wydany przez rząd pozostał bez pokrycia z dochodów podatkowych.

Latem wprowadzono poprawki do ustawy budżetowej, które obniżyły plan dochodów z ropy i gazu o prawie 20 proc. i zwiększyły deficyt do 1,7 proc. PKB, czyli 3,8 bln rubli (169 mld zł). Jednak nawet ta prognoza najprawdopodobniej nie zostanie zrealizowana — poinformowało na początku tygodnia agencję Interfax źródło bliskie rządowi.

onet.pl


Branża odzieżowa jest jedną z najbardziej zanieczyszczających, zaraz po przemyśle wydobywczym, czyli takim ciężkim przemyśle, co wiąże się z dużymi emisjami gazów cieplarnianych, ale też z dużą chłonnością, jeśli chodzi o wodę, emisje i zużywanie chemikaliów. Jest to też branża, która generuje ogromne ilości odpadów. Dlatego jak pomyślimy sobie o szybkiej modzie, jako o takiej, w której dominuje zasada kupuj szybko i szybko pozbywaj się tego, co kupiłeś, żeby mieć miejsce na nowe ubrania, to mamy przepis na bardzo negatywny dla środowiska model biznesu. - dr Agata Rudnicka, UŁ.

„Szybka moda drastycznie zwiększyła światowe zużycie energii. W rzeczywistości odpowiada ona za 2 proc. całkowitego światowego zużycia energii. Ten wzrost zużycia jest wynikiem szybkich cykli produkcyjnych, zwiększonej produkcji i energochłonnych procesów produkcyjnych” – przekazał w komentarzu dla E24 Todd Leahy z międzynarodowego ośrodka analitycznego IEEFA. Takie kraje jak Chiny, Bangladesz, Indie, Wietnam, Pakistan i Kambodża to światowe centra produkcji tekstyliów, gdzie wysokie zapotrzebowanie na energię jest często zaspokajane przez elektrownie węglowe. Do tego dochodzą kwestie tkanin syntetycznych, barwników i procesów wykończeniowych.

Z kolei kraje zalewane odpadami tekstylnymi to w przeważającej mierze kraje o niższym PKB. Wśród nich przodują Ghana, Kenia i Maroko, które rozwinęły przemysł zajmujący się utylizacją odpadów poprzez spalanie – dodał Leahy.

A skąd się bierze wielka potrzeba utylizacji odzieży, w tym nieużywanej? Właśnie z szybkości. Jak przekazała Zofia Piwowarek, współzałożycielka INTU Circularity, wykładowczyni Uniwersytetu Łazarskiego na kierunku Prawo i Biznes w Modzie, w przeszłości pracująca dla ONZ przy projektach związanych ze zrównoważoną modą, obecnie sklepy są przepełnione towarem. W jednym sklepie znajduje się kilka, a nawet kilkaset tysięcy ubrań „i tak naprawdę w przeciągu dwóch tygodni taka firma jest w stanie całkowicie wymienić cały sklep”. „Obok produktów, które stoją miesiącami, mamy nieustanny zalew nowych trendów i marketingową presję, by kupować więcej. Efekt? Przy tak szerokim asortymencie zawsze coś zostaje w tyle” – wyjaśniła Piwowarek.

„Ten system się nie sprawdza. Nie ma dość ludzi, by to kupić. Produkujemy odzież, która nigdy nie zostanie włożona. Zbyt wiele ubrań zabija ubrania” – oświadczył dramatycznie w 2016 r. francuski projektant mody haute-couture Jean-Paul Gaultier.

Unia Europejska pozbywa się rocznie 5,6 mln ton odzieży i tekstyliów. Na całym świecie wyrzucamy ich aż 2,1 mld ton. Autorka słynnego reportażu „Modopolis” Dana Thomas określiła trafnie to zjawisko „modową bulimią”.

Moda, a w szczególności moda szybka (fast fashion), w dużej mierze opiera się na materiałach syntetycznych, takich jak poliester. Z prognozowanym udziałem w rynku przekraczającym 188 miliardów dolarów do 2027 roku, produkcja tekstyliów stanowi 2 proc. światowego zapotrzebowania na ropę naftową. Oznacza to, że firmy naftowe postrzegają tkaniny jako sposób na kontynuację, a nawet zwiększenie, produkcji. - Todd Leahy, IEEFA.

energetyka24.com


Kreml ogłosił, że od czerwca tego roku Rosja zdobyła około 2346 km kw ukraińskiego terytorium oraz przejęła kontrolę nad 130 miejscowościami. W te dane nie uwierzyli nawet rosyjscy milblogerzy powiązani z reżimem skrytykowali Ministerstwo Obrony oraz generała Walerija Gierasimowa za zawyżanie wyników, twierdząc, że rzeczywiste postępy są znacznie mniejsze. Według nich Rosja nie zdobyła nawet 1 tys. km kw. terytorium podczas lata. I taki wynik potwierdzają dane geolokalizacyjne, które zbierają analitycy. Zarówno rosyjscy, jak i zachodni, powiązani choćby z Instytutem Studiów nad Wojną.

Oznacza to, że rosyjska wielka letnia ofensywa okazała się niewypałem. Według dostępnych informacji, przed letnią ofensywą w Donbasie w 2025 roku Rosja skoncentrowała około 700 tys. żołnierzy. Mimo dużej koncentracji sił ofensywa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Rosyjskie jednostki napotkały silny opór, co spowodowało znaczne straty w ludziach i sprzęcie.

Wysokim kosztem padł jedynie Czasiw Jar, którego zdobycie zajęło Rosjanom ponad 600 dni, a średnie tempo natarcia w tym czasie wynosiło 14 metrów dziennie. A jeśli do tego dodamy, że ich zdobycie kosztowało Rosjan życie ok. 7-8 tys. żołnierzy, to już całkowicie dobrze nie świadczy o rosyjskich dowódcach. Przy czym Czasiw Jar to nie jest jakaś wielka metropolia, aby walczyć o nią przez niemal dwa lata. Przed wojną liczyła ok. 12 tys. mieszkańców. Czyli wielkości Brzegu Dolnego, Aleksandrowa Kujawskiego, czy Koluszek. Same działania w tym rejonie toczyły się na odcinku szerokości 20 km, co przy froncie liczącym 1,5 tys. km stanowi zaledwie 1,3 proc. całości.

Rosjanom nie udało się zdobyć ani Pokrowska, który był głównym celem ofensywy, ani Welikiej Nowosiłki. Nie udało się także dotrzeć do granicy obwodu dniepropietrowskiego, co miało być symbolicznym znakiem "wyzwolenia" Donbasu. Nie doszło także do przełamania frontu, choć rosyjska propaganda bardzo by tego chciała. Rosyjskie media w zasadzie już przestały informować o sytuacji pod Dobropilem.

Wyłom, który w dalszej perspektywie pozwoliłby im obejść Myrnohrad począwszy od 25 sierpnia jest powoli likwidowany. Odzyskali m.in. Nowe Szachowe, Zapowidne oraz Kuczeriw Jar, leżące na południowy-wschód od miasta. Wszystkie miejscowości mają spore znaczenie operacyjne, ponieważ zabezpieczają drogę prowadzącą w głąb miasta oraz blokują Rosjanom poszerzenie klina w kierunku północnym. Te trzy miejscowości były kluczowe, ponieważ stanowiły oparcie dla rosyjskiej flanki i umożliwiały im rozwinięcie ataku na zachód.

Ukraińskie działania były prowadzone w sposób zdecydowanie bardziej elastyczny niż rosyjskie natarcie. Zamiast frontalnych ataków dużymi formacjami pancerno-zmechanizowanymi, które w obecnych warunkach kończą się zwykle stratami, Ukraina zastosowała taktykę podgryzania odciętych rosyjskich punktów oporu. Polegały one na krótkotrwałym, ale skoordynowanym użyciu oddziałów piechoty wspartej dronami szturmowymi i artylerią lufową.

Każdy kontratak poprzedzało intensywne rozpoznanie powietrzne, które wyłapywało rosyjskie pozycje, w tym ukryte transportery opancerzone i stanowiska artylerii u podstawy wyłomu. Dopiero po ich zneutralizowaniu ogniem artylerii samobieżnej do akcji wchodziły oddziały szturmowe.

Według doniesień Armyinform, w działaniach tych brały udział pododdziały jedenastu samodzielnych brygad i 1. Korpusu Azow, które są regularnie rotowane. Jednak choć Ukraińcy likwidują rosyjskie pozycje, to tych oddziałów zabrakło na innych odcinkach frontu, co komplikuje choćby sytuację na kierunku Konstatniniwki. Zmiana kierunku Rosyjskie ugrupowania, w tym elementy 36. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, która prowadzi natarcie, koncentrują wysiłki na oskrzydleniu od południowego wschodu. Ich celem jest przede wszystkim przejęcie kontroli nad szlakami zaopatrzeniowymi, co przełoży się na destabilizację linii obrony. Według raportów ISW oraz Armyinform oddziały rosyjskie działają tu w dwu lub trzyosobowych grupach, często wspieranych przez artylerię dalekiego zasięgu i drony FPV.

Od północnego wschodu nacisk Rosjan jest bardziej zorganizowany i systematyczny. Wykorzystują tu główne drogi prowadzące w kierunku Konstantyniwki, próbując oskrzydlić ukraińskie pozycje przy użyciu zmotoryzowanych grup bojowych, czasem wspartych pojazdami gąsienicowymi i ogniem artyleryjskim.

Ukraińskie dowództwo utrzymuje tu linię obrony, wykorzystując naturalne przeszkody terenowe, pozycje ufortyfikowane oraz wspomagając działania piechoty i jednostek lekkiej artylerii i bezzałogowcami. W ostatnich tygodniach Ukraińcy przeprowadzali także ograniczone kontrataki na flanki rosyjskich ugrupowań, co zmuszało ich do zwinięcia pozycji.

Na kierunku Konstantyniwki sytuacja jest wciąż dynamiczna. Rosjanie wykazują zdolność do przeprowadzania lokalnych manewrów i zdobywania niektórych pozycji, ale nie odnotowano dotąd znaczącego przełamania linii obrony Ukrainy ani opanowania samego miasta. Ukraińska armia pozostaje zdolna do odpierania kolejnych ataków dzięki skutecznej koordynacji bezzałogowców uderzeniowych, artylerii i systemów rozpoznania.

Długoterminowo kierunek Konstantyniwki pozostaje newralgiczny. Ewentualne przełamanie ukraińskiej obrony w tym rejonie mogłoby umożliwić Rosjanom dalsze manewry w kierunku północno zachodnim i stanowić zagrożenie dla integralności całego sektora Pokrowska i Myrnohradu. Ukraińskie siły, aby utrzymać pozycję, będą musiały stale rotować jednostki, co jest dość mocno skomplikowane przez brak sił. Pokrowsk-Myrnohrad Myrnohrad znajduje się pod coraz większym naciskiem ze wschodu i północnego wschodu. Rosjanie próbują wykorzystać fakt, że ukraińska obrona opiera się tu na stosunkowo wąskim pasie terenów zurbanizowanych oraz dawnych kopalniach, które trudno utrzymać przy ciągłym ostrzale artyleryjskim.

Głównym celem przeciwnika jest zmuszenie Ukraińców do odwrotu w kierunku Konstantyniwki, co pozwoliłoby Rosjanom połączyć natarcie z południa i północy. Jeżeli Rosjanie zdołają połączyć natarcie z obu kierunków, miasto może znaleźć się w półokrążeniu. To zmusi Ukraińców do wycofania znacznych sił w kierunku Konstantyniwki. To będzie oznaczało, że w zasadzie los Pokrowska będzie niemal przesądzony. Dlatego też Ukraińcy bronią pozycji niemal za wszelką cenę. Rosjanom dopiero po ponad tygodniu udało się zlikwidować ukraiński wyłom pod Nowoekonomicznym, choć ci nie mieli zamiaru go rozszerzać, a wprost Armyinform poinformował, że wypad miał na celu jedynie odrzucenie jednego ze skrzydeł rosyjskiego uderzenia. Co też się udało.

Wejście w rosyjskie pozycje spowodowało, że Rosjanie zatrzymali swoje operacje i przerzucili w rejon wyłomu większe grupy piechoty. Ukraińcy wykorzystali ten czas, aby umocnić pozycje polowe na tym odcinku, których Rosjanie nadal nie są w stanie pokonać. 

onet.pl\Newsweek