środa, 13 sierpnia 2025



Drodzy Państwo,

Biorąc pod uwagę obecną sytuację na froncie, chciałbym przedstawić kilka kluczowych obserwacji, które wpływają na to, co obecnie widzimy.

W lipcu odbyłem mój dziewiąty wyjazd studyjny na Ukrainę. Poniżej przedstawiam syntetyczny obraz sytuacji po obu stronach konfliktu.

Od 2024 roku Ukraina skutecznie niwelowała rosyjską przewagę w artylerii i sile żywej dzięki intensywnej produkcji dronów. W międzyczasie, po chwilowych sukcesach związanych z mobilizacją, przyszła jednak rzeczywistość. Skala dezercji i strat spowodowała, że armia ukraińska – zwłaszcza komponent piechoty – zaczęła się kurczyć (o czym kilka tygodni temu mówił Taras Chmut).

Równolegle Rosjanie nie tylko uzupełniali straty, ale zwiększali liczebność swoich sił na Ukrainie. Obie strony znalazły się więc na zupełnie odmiennych trajektoriach.

Najbardziej niepokojącą zmianą w porównaniu z 2024 rokiem, a nawet lutym bieżącego roku, jest pojawienie się na froncie pododdziałów „Rubikona” – Rosyjskiego Centrum Zaawansowanych Systemów Bezzałogowych. Jednostka ta szkoli wykwalifikowanych instruktorów i operatorów dronów, których działania są wyjątkowo skoordynowane i systematyczne. Każdy pododdział ma przypisany własny sektor (dotyczy to także brygad i pułków ogólnowojskowych), w którym drony prowadzą ciągłe oddziaływanie. Uderzają nie tylko w ukraińskich żołnierzy, ale też przechwytują ukraińskie drony – zarówno uderzeniowe, jak i logistyczne. Sama ich masowa obecność powoduje, że ukraińska artyleria i bezzałogowce często nie mogą operować.

O ile wcześniej ukraińska obrona w dużej mierze opierała się na dronach, o tyle obecnie to rozwiązanie przestaje być skuteczne. „Rubikon” zmienił charakter działań na froncie – rosyjskie uderzenia stały się bardziej precyzyjne, skoordynowane i nastawione na systematyczne osłabianie ukraińskich zdolności bojowych. W efekcie coraz trudniej jest Ukraińcom prowadzić działania obronne, a front w wielu miejscach staje się dla nich strefą ciągłego i stałego zagrożenia.

Jeśli ten trend się utrzyma, to nawet lokalne ukraińskie kontrataki będą wymagały ogromnych nakładów środków i będą obarczone wysokim ryzykiem strat. Przewaga w wojnie bezzałogowej może również umożliwić Rosjanom stopniowe (a potem szybsze) wymuszanie wycofań i przesunięć ukraińskich pozycji bez konieczności przeprowadzania klasycznych, kosztownych w ludziach szturmów. Zamiast tego, prym będą wiodły szybkie działania rajdowe. 

W średnim terminie nie spodziewamy się istotnej poprawy sytuacji. Ukraińcy z pewnością będą dążyć do częściowego przywrócenia równowagi, zwłaszcza w sferze działań dronowych, jednak nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile czasu to zajmie.

x.com/konrad_muzyka


W ostatnich 72 godzinach w rejonach przełamań frontu  rejon Pokrowska LBZ pojawiła się nowa, wyjątkowo skuteczna taktyka rosyjskich pododdziałów lekkiej piechoty. Małe, zwykle dwuosobowe zespoły nocą przemieszczają się w głąb pozycji Sił Zbrojnych Ukrainy, korzystając z peleryn termoizolacyjnych schładzanych przed ruchem, co znacząco redukuje ich sygnaturę IR i utrudnia wykrycie przez UAV z kamerami termowizyjnymi. Ruch odbywa się w trybie step-by-step: dowódca, często korzystając z drona obserwacyjnego, wydaje szczegółowe instrukcje, a w razie zagrożenia grupa kładzie się na ziemi i kryje pod peleryną. W terenie otwartym ujawniają się tylko na krótko, w lasach i osadach praktycznie znikają z obserwacji. Wyruszają bez ciężkiego ekwipunku, by zwiększyć mobilność, a po dotarciu do punktów głębokiej infiltracji czatują w zasadzce, atakując żołnierzy i posterunki SZUA. Jeńców zazwyczaj się nie bierze, a cywilów napotkanych na trasie eliminuje, aby zapobiec ujawnieniu pozycji i tras przemarszu. Logistykę zapewniają drony transportowe dostarczające ograniczoną ilość prowiantu i nowe baterie do radiostacji, co minimalizuje ryzyko wykrycia dużych konwojów. Aby ograniczyć sygnaturę akustyczną, stosuje się systemy PBS (tłumiki broni strzeleckiej), a taktyka ruchu jest zsynchronizowana z warunkami pogodowymi, które sprzyjają maskowaniu termicznemu. Metoda działa, bo po okresie, w którym drony rozpoznawcze i uderzeniowe paraliżowały klasyczne manewry piechoty, Rosjanie przeszli do mikrooperacji, które wykorzystują słabe punkty obrony: brak głębi, niedostatek grup szybkiego reagowania, opóźnienia w centralnym dowodzeniu i niewystarczający nocny monitoring w terenie zurbanizowanym i leśnym. Słabości tej taktyki to trudności z utrzymaniem zaopatrzenia w głębi, ryzyko odcięcia od sił głównych i zależność od specyficznych warunków terenowych.

Odpowiedzią powinno być odtworzenie drugiej i trzeciej linii obrony, rozmieszczenie mobilnych QRF z pojazdami opancerzonymi, całodobowy monitoring UAV, radarami i czujnikami sejsmicznymi, a także prowadzenie symetrycznych operacji infiltracyjnych, ale z lepszym planowaniem, integracją z rozpoznaniem i precyzyjnym wykorzystaniem pogody. Jeśli adaptacja nie nastąpi szybko, FR może uzyskać trwałą przewagę w sektorach wyłomu.

Ta wojna po raz kolejny pokazuje, że zwycięża nie ten, kto ma więcej sprzętu, lecz ten, kto szybciej zmienia sposób jego użycia.

x.com/DarmolinskiT