czwartek, 11 lipca 2019


Nazywał się Roman Dmowski, nasz polski Frankenstein. W grudniu 1919 roku odrodzona Polska ma rok. W Londynie John Maynard Keynes pisze książkę o Europie po wielkiej wojnie. Nie wierzy, że nowej Polsce uda się przetrwać zbyt długo. „Polska to gospodarcza niemożliwość, w której jedyny przemysł to judzenie przeciw Żydom”.

John Maynard Keynes jest niesprawiedliwy, a oprócz tego nie ma racji: istniało wiele innych gałęzi gospodarki. Jednak Keynes spotkał Romana Dmowskiego i mógł odnieść wrażenie, że sensem wolnej Polski było, aby Polacy mogli poniewierać swoje mniejszości bez wtrącania się obcych. Keynes nie był w tym odosobniony. Brytyjski minister Robert Cecil uznał ataki Dmowskiego na Żydów za „odrażające” (repugnant). Pisarz Gilbert Keith Chesterton zapamiętał tylko jedną replikę z rozmów z polskim politykiem. „Żydzi zabili naszego Jezusa”. Brzmiało to, jakby Jezus był Polakiem. Czechosłowacki Edvard Beneš dziwił się, że reprezentant Polski nieomal chełpi się swoimi przesądami.

krytykapolityczna.pl

Można przyjąć, że przejście z rozwoju rolniczego (agrarnego) do rozwoju przemysłowego następuje wtedy, kiedy wielkość zatrudnienia w rolnictwie spada poniżej 50 proc. ogółu pracujących. Z przejściem z gospodarki przemysłowej do gospodarki postindustrialnej (nazywanej niekiedy gospodarką usług, gospodarką dualną) mamy zaś do czynienia wtedy, kiedy zatrudnienie w usługach przekracza 50 proc.

W Stanach Zjednoczonych (odkąd w XIX wieku USA wyprzedziły Wielką Brytanie pod względem rozwoju gospodarczego, stały się krajem odniesienia, do którego inni się porównują – przyjmijmy i my taką perspektywę) przejście do społeczeństwa industrialnego nastąpiło ok. 1885 roku, natomiast do społeczeństwa postindustrialnego – ok. 1955 roku. Te dwie daty, 1885 i 1955, można uznać za lata referencyjne, które pozwalają często dostrzec, jak duże jest opóźnienie w rozwoju gospodarczym danego kraju wobec USA.

Kiedy przyglądamy się statystykom rynku pracy w Polsce, możemy stwierdzić, że zatrudnienie w rolnictwie spadło poniżej 50 proc. ok. 1955 roku, natomiast zatrudnienie w usługach osiągnęło poziom 50 proc. ok. 1998 roku. Na podstawie tych danych możemy zatem oszacować, że w drugiej połowie lat pięćdziesiątych XX wieku opóźnienie w rozwoju gospodarczym naszego kraju wobec Stanów Zjednoczonych wynosiło ok. 70 lat, natomiast pod koniec XX wieku zmniejszyło się do ok. 45 lat.

(...)

Tuż po uzyskaniu niepodległości, w 1921 roku, w Polsce w rolnictwie pracowało 64 proc. ogółu zatrudnionych. Taki wskaźnik w rolnictwie osiągnięty został w USA ok. 1845 roku. Możemy zatem powiedzieć, że na początku lat dwudziestych XX wieku opóźnienie rozwoju gospodarczego Polski wobec Stanów Zjednoczonych wynosiło ok. 75 lat. Natomiast w usługach w 1921 roku w Polsce pracowało 19 proc. ogółu zatrudnionych. W USA wskaźnik taki osiągnięty został ok. 1850 roku, opóźnienie rozwojowe Polski to zatem ok. 70 lat.

Na tej podstawie opóźnienie rozwojowe Polski wobec USA w 1921 roku, wkrótce po odzyskaniu niepodległości, możemy określić na ok. 70 – 75 lat.

Stosując podobne szacunki możemy stwierdzić, że w 1938 roku, przy zatrudnieniu w rolnictwie w Polsce wynoszącym 59 proc. (w USA taki poziom osiągnięto ok. 1853 roku), opóźnienie rozwojowe naszego kraju wynosiło ok. 85 lat. Przy zatrudnieniu w usługach w Polsce wynoszącym w tym samym roku 18 proc. (w USA taką wartość osiągnięto ok. 1840 roku), opóźnienie naszego kraju to ok. 95 lat.

Opóźnienie w rozwoju gospodarczym Polski wobec USA pod koniec dwudziestolecia międzywojennego możemy zatem szacować na 85-95 lat.

(...)

Przyjrzyjmy się teraz, jak sprawy się miały w 1990 roku, w czasie upadku PRL i rozpoczęcia polskiej transformacji. W rolnictwie zatrudnienie w Polsce wynosiło 28 proc., w USA było tak ok. 1925 roku, opóźnienie rozwojowe naszego kraju to zatem mniej więcej 63 lata. W usługach zatrudnienie w Polsce wynosiło w tym samym czasie 36 proc., w USA było tak ok. 1922 roku, opóźnienie zatem to ok. 66 lat.

Z danych wynika zatem, że przez 40 lat gospodarki komunistycznej w Polsce dokonany został jednak wyraźny postęp. Opóźnienie w rozwoju gospodarczym zostało zredukowane do ok. 65 lat (czyli o ok. 30 lat). Wiele złego działo się w Polsce Ludowej, jednakże jeśli chodzi o zmiany strukturalne w gospodarce, to postęp był wyraźny. Osobną kwestią, wymagającą dłuższej dyskusji, jest jak wielkim kosztem społecznym (widocznym głównie w bardzo niskim poziomie życia) zostało to osiągnięte.

Przeanalizujmy teraz okres transformacji w Polsce. Po 20 latach przemian, w 2010 roku, w rolnictwie zatrudnienie w Polsce wynosiło 16 proc. W USA 16 proc. zatrudnienia w rolnictwie osiągnięto ok. 1952 roku, opóźnienie rozwojowe naszego kraju to zatem ok. 58 lat. W tym samym czasie w usługach zatrudnienie w Polsce wynosiło 57 proc. W USA 57 proc. zatrudnienia w usługach osiągnięto ok. 1968 r., opóźnienie to zatem mniej więcej 42 lata.

W pierwszych 20 latach polskiej transformacji opóźnienie rozwojowe Polski wobec Stanów Zjednoczonych zredukowane zostało więc o ok. 15 lat (z ok. 65 lat do ok. 50 lat).

obserwatorfinansowy.pl