Na wschodzie Ukrainy od wielu tygodni w centrum uwagi znajduje się sytuacja wokół Bachmutu. Wojska rosyjskie nie tylko szturmują samo miasto z trzech kierunków, ale próbują je zdobyć w „kleszcze” od północy i południa, załamując tym samym logistykę i zmuszając ukraiński garnizon do odwrotu. Jak na razie bezskutecznie, choć w ciągu ostatniego tygodnia rosyjskim siłom zbrojnym udało się zbliżyć do obu dróg na odległość mniejszą niż kilometr. Teraz poruszanie się po nich staje się bardzo ryzykowne.
Na północ od Bachmutu toczą się walki o drogę M03, łączącą miasto ze Słowiańskiem. Aby zdobyć nad nią kontrolę, nacierający Rosjanie muszą zająć od zachodu wieś Krasna Hora i przylegającą do niej wieś Paraskowijiwkę lub obejść je od północy. Wczoraj twórca Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn powiedział, że Krasna Hora znalazła się pod pełną kontrolą jego najemników, na dowód pokazując zdjęcia i wideo. Ponadto podkreślił, że miasteczko zostało zajęte wyłącznie siłami jego „prywatnej armii”, a Bachmut i okoliczne tereny „w promieniu 50 kilometrów” były szturmowane wyłącznie przez Wagnerowców. Dziś rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło informacje Prigożyna.
W efekcie Paraskowijiwka znalazła się w krytycznej sytuacji – Rosjanie skutecznie okrążyli wieś z trzech stron, wbijając klin między nią a Bachmutem. Dodatkowo ominęły wieś od północy i, według ukraińskiego projektu analitycznego DeepState, są już około pół kilometra od drogi M03. Między wysuniętymi jednostkami rosyjskimi a północną trasą zaopatrzeniową Bachmutu pozostają tylko dwa zalesione obszary.
Na południowy zachód od Bachmutu sytuacja ukraińskich obrońców jest bardziej optymistyczna. Tutaj wojska rosyjskie usiłują przebić się do drogi T 0504, która łączy Bachmut z Konstanynówką. Pozostaje do niej niecały kilometr, a walki toczą się na obrzeżach wsi Krasne koło Bachmutu. Ukraińskim wojskowym udało się jednak ustabilizować sytuację w tym miejscu: w ciągu ostatniego tygodnia linia frontu prawie się nie zmieniła.
W mieście toczą się walki uliczne. Według majora rezerwy Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksija Hetmana, Rosjanie usiłują wkroczyć do miasta od północy i południa, wcześniej odcinając jego obrońców od zaopatrzenia. Kluczowym celem dla nich jest droga do Konstanynówki, która jest obecnie wykorzystywana do logistyki i ewakuacji rannych. Jej utrata mogłaby zmusić ukraińskie dowództwo do wycofania wojsk z miasta.
– Sytuacja w Bachmucie i okolicach z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza. Wróg przeniósł swoją uwagę i większość swoich sił właśnie teraz na samo miasto. [Rosjanie] próbują przebić się do sektora prywatnego, do strefy przemysłowej. Bardzo ciężkie walki toczą się o każdy budynek, każdy metr – napisał 11 lutego na swoim kanale w Telegramie major SZU Maksym Żorin.
Ukraiński żołnierz o pseudonimie “Kijanin”, który walczy w Bachmucie, również opisywał trudną sytuację w mieście i na jego obrzeżach. Powiedział, że najtrudniejsza sytuacja była na północ od centrum miasta, gdzie Rosjanie próbowali przełamać obronę SZU dużymi siłami piechoty i ciągle wprowadzali do walki nowe rezerwy.
Pogarszającą się sytuację w Bachmucie obrazuje również fakt, że od dziś wszyscy dziennikarze i cywile przed wjazdem do miasta będą musieli uzyskać specjalne pozwolenie od wojskowej administracji obwodu donieckiego. Bez tego nie zostaną wpuszczeni. Decyzja ta wynika z zagrożenia, jakie stwarzają grupy dywersyjno-rozpoznawcze, które coraz częściej przenikają do miasta.
Z reguły na tym odcinku frontu Rosjanie preferują taktykę małych grup piechoty, które wsparte artylerią podchodzą do ukraińskich pozycji fala po fali i podejmują walkę. Mimo to ukraińskie siły zbrojne utrzymują swoje pozycje, a na niektórych odcinkach frontu (m.in. w okolicach Bachmutu), według dowódcy SZU gen. Walerija Załużnego, odzyskują nawet utracone wcześniej pozycje.
Na północ od Sołedaru, który został zdobyty w styczniu, rosyjska ofensywa na Siewiersk straciła impet i przez tydzień trwały walki na podejściach do wsi Rozdoliwka i Fedoriwka, około 10 km na południe od miasta.
W obwodzie ługańskim siły rosyjskie odsunęły linię frontu od Kreminnej, do której SZU zbliżyły się kilka tygodni temu na odległość zaledwie kilku kilometrów, a obecnie posuwają się w kierunku wyzwolonego wcześniej Łymanu. Miasto to nazywane jest „wschodnią bramą do Słowiańska”, a nacierające oddziały rosyjskie są obecnie oddzielone od Łymanu o około 15 kilometrów. Najcięższe walki toczą się na obrzeżach wsi Torśke i tartaku na granicy obwodów ługańskiego i donieckiego.
Walki na tym odcinku frontu toczą się w trudnych warunkach. Między Łymanem a Kreminną, gdzie obecnie toczą się główne walki, znajdują się lasy sosnowe. Obie strony aktywnie wykorzystują artylerię i pojazdy opancerzone, po czym pozycje wroga są atakowane przez piechotę. Rosjanie intensyfikowali w tym rejonie użycie lotnictwa frontowego. Zarówno rosyjskie siły zbrojne, jak i SZU ponoszą dotkliwe straty.
(...)
W ostatnim tygodniu nasiliły się również walki na całej linii frontu na północ od Kreminnej aż do granicy z Rosją. Jednostki rosyjskich sił zbrojnych próbują posuwać się w kierunku Kupiańska w obwodzie charkowskim. Od linii frontu do tego miasta jest teraz około 10 kilometrów.
Według ukraińskiego analityka wojskowego Kostiantyna Maszowca, Rosjanie usiłują przebić się do rzeki Oskoł w pobliżu wsi Hrianykiwka na północnym wschodzie obwodu charkowskiego.
– Oczywiste jest, że celem wojsk rosyjskich są dwie miejscowości na lewym brzegu rzeki Oskoł na kierunku kupiańskim, które nadal znajdują się pod kontrolą SZU – Hrianykiwka i Masyutiwka. Niewykluczone również, że wróg będzie próbował przejść do ofensywy na kierunku Kisłowka – Iwanówka i dalej na Stepną Nowosielankę, wzdłuż drogi R-07. W tym przypadku jego bezpośrednim celem jest osiągnięcie linii Petropawłowka-Kuriłówka, czyli najbliższych podejść do Kupiańska – mówi Maszowiec.
Według DeepState Rosjanie odnieśli „częściowy sukces” w Hrianykiwce pod koniec tygodnia. Pojawiają się też informacje, że SZU wycofały się ze wsi.
Wydarzenia pod Wuhłedarem w obwodzie donieckim rozwijają się tragicznie dla rosyjskiej armii. Walki na obrzeżach miasta wciąż trwają, a rosyjskie siły zbrojne tylko w ostatnich dniach straciły dziesiątki pojazdów opancerzonych. W mediach społecznościowych krążą filmy pokazujące zniszczone kolumny rosyjskich czołgów i transporterów opancerzonych. Według projektu analitycznego Oryx, który dokumentuje wszystkie potwierdzone wizualnie straty sprzętu po obu stronach, tylko w ciągu trzech dni (od 8 do 10 lutego) Rosjanie stracili 103 sztuki sprzętu wojskowego, w tym 36 czołgów – najwięcej w okolicach Wuhłedaru i Awdijiwki.
Wysokie straty można po części tłumaczyć specyfiką tego odcinka frontu: Wuhłedar to kilka bloków mieszkalnych stojących na wysokim terenie otoczonym polami. Aby przebić się do miasta, należy pokonać kilka kilometrów przez gęsto zaminowany otwarty teren. Prawie wszystkie rosyjskie ofiary są wynikiem ostrzału artyleryjskiego SZU i min lądowych. Ze swojej strony rosyjskie dowództwo dzień po dniu wysyła do szturmu nowe konwoje sprzętu, które zostają niemal całkowicie zniszczone.
Straty rosyjskie były tak znaczne, że niektóre głosy propagandy wyraziły nawet oburzenie z powodu decyzji dowództwa wojskowego odpowiedzialnego za ten sektor. Generałów krytykowali zwłaszcza separatysta Igor Girkin-Striełkow i kompania najemników powiązana z Grupą Wagnera.
Bezmyślne działania szturmowe spowodowały ciężkie ofiary nie tylko wśród sprzętu, ale także wśród kadr Sił Zbrojnych Rosji. Zwrócił na to uwagę brytyjski wywiad, oceniając, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni Rosja prawdopodobnie „poniosła najcięższe straty od pierwszego tygodnia inwazji na Ukrainę”.
– Doprowadziło do tego wiele różnych czynników, w tym brak wyszkolonych żołnierzy, koordynacji i zasobów na całym froncie, co było najbardziej widoczne w Bachmucie i Wuhłedarze – informował brytyjski wywiad.
Rosjanie próbują obecnie okrążyć Wuhłedar, atakując w kierunku północnym z miejscowości Pawlilwka i Mykilśke. Zdjęcia satelitarne wykonane pod koniec ubiegłego tygodnia pokazują, że najbardziej intensywne walki toczą się na wschód od miasta. Ukraińskie pozycje w rejonie sektora prywatnego nieustannie ostrzeliwują rosyjskie systemy ciężkich miotaczy ognia Sołncepiok.
Dla rosyjskich sił zbrojnych sytuacja na obrzeżach Awdijiwki jest również trudna. Tutaj Rosjanie również aktywnie atakowali w zeszłym tygodniu, ale bez powodzenia i z dużymi stratami. Tylko w jednej nieudanej próbie szturmu stracili osiem BWP i dwa czołgi. Linia frontu w tym rejonie przez długi czas pozostaje praktycznie niezmieniona.
belsat.eu