środa, 10 grudnia 2025



W rosyjski Nowy Rok wysoki i elegancki brytyjski ambasador sir George Buchanan udał się na spotkanie z carem. Jego Cesarska Mość najwyraźniej domyślał się, co Buchanan zamierzał powiedzieć. Zamiast, jak to miał w zwyczaju, zaprosić go do swojego gabinetu, gdzie mogliby na spokojnie usiąść i zapalić, przyjął go na stojąco w sali audiencyjnej.

Sir George podkreślił na wstępie, że król Jerzy V i rząd brytyjski są bardzo zaniepokojeni sytuacją w Rosji. Następnie zapytał, czy może mówić szczerze. „Słucham” – rzucił krótko car. Buchanan zaiste był szczery. Mówił o chaotycznym prowadzeniu wojny, skutkującym ogromem ofiar. Nalegał, by na czele rządu stanął polityk z Dumy, a nie nominat cara. Jedyną szansą na przetrwanie reżimu miało być „przełamanie bariery, która dzieli Waszą Cesarską Wysokość od narodu, i odzyskanie jego zaufania”. Słysząc to, monarcha zesztywniał. „Mówi pan, ambasadorze, że muszę zdobyć zaufanie swojego narodu. Czyż to nie do moich poddanych należy zdobycie mojego zaufania?” Buchanan w sposób niezwykle taktowny poruszył nawet kwestię wrogich agentów i germanofilów w najbliższym otoczeniu carycy. Stwierdził, że jego obowiązkiem jest „ostrzec Waszą Cesarską Wysokość przed otchłanią, która rozciąga się przed Waszą Wysokością”. W pewnym momencie Buchanan zauważył, że drzwi do prywatnych apartamentów są uchylone. Odniósł wrażenie, że caryca słyszała każde słowo.

W owe mroźne styczniowe dni w Piotrogrodzie tańce pod wulkanem trwały w najlepsze. Następnego wieczoru w eleganckiej restauracji Maurice Paléologue zobaczył przy sąsiednim stoliku znaną rozwódkę w otoczeniu nie mniej niż trzech młodych oficerów Pułku Kawalergardów. Dopiero co została zwolniona z aresztu, do którego trafiła jako podejrzana o współudział w zabójstwie Rasputina. Kiedy policja poprosiła ją o klucz do biurka, odpowiedziała, że w środku znajdą tylko listy miłosne. „Co wieczór, a raczej co noc – zanotował w swoim dzienniku francuski ambasador – zabawa do białego rana: teatr, balet, kolacja, Cyganie, tango, szampan”.

Podczas gdy bogate elity oddawały się w stolicy przyjemnościom, jakby wojna nie istniała, brak chleba powodował niepokoje w biedniejszych dzielnicach Piotrogrodu. „Zaczęły się ustawiać kolejki – zanotował kadet marynarki wojennej. – Jeśli kolejka liczyła około dziesięciu osób, a piekarz nie otworzył sklepu, zaczynały latać cegły, słychać było dźwięk tłuczonego szkła. Patrole kozackie, pojawiające się dla zachowania pozorów, tylko się z tego śmiały”. 

W Rosji nie brakowało wtedy zboża. Problemem był i tak już przeciążony system kolejowy, który z początkiem roku zmagał się z trzaskającym mrozem i obfitymi opadami śniegu. Około 57 tysięcy wagonów utknęło na stacjach lub w zaspach, a wiele parowozów dosłownie zamarzło. Ceny żywności i opału rosły znacznie szybciej niż płace. Mimo to rok 1917 rozpoczął się od mniejszej liczby strajków niż rok poprzedni. Generał major Konstantin Głobaczow, szef ochrany, twierdził, że reżim miał szczęście, że strajki nie były skoordynowane. „Nigdy nie mieliśmy do czynienia ze strajkiem generalnym” – napisał. Ale to była tylko kwestia czasu.

Antony Beevor - Rosja


ISW w dalszym ciągu ocenia, że rosyjska kampania mająca na celu militarne zajęcie reszty obwodu donieckiego, w tym silnie ufortyfikowanego pasa twierdzy Ukrainy, prawdopodobnie zajmie co najmniej dwa do trzech lat, będzie stanowić poważne wyzwanie i zakończy się trudnymi i kosztownymi bitwami, które Federacja Rosyjska może nie być w stanie utrzymać. Wysiłki Rosji w zakresie wojny poznawczej mają na celu nakłonienie Ukrainy i Zachodu do oddania Rosji tego silnie bronionego terytorium bez walki, co pozwoli Rosji uniknąć spędzania znacznych ilości czasu i zasobów na próbach zajęcia go na polu bitwy. Oddanie obwodu donieckiego Rosji w szczególności postawiłoby Rosji warunki do wznowienia agresji na Ukrainę z korzystniejszych stanowisk w wybranym przez nią momencie, zwłaszcza że Putin i inni urzędnicy Kremla w dalszym ciągu wskazują, że ich długoterminowy cel strategiczny, jakim jest kontrolowanie wszystkich Ukraina – nie tylko jej południowe i wschodnie regiony – pozostają niezmienione.

ISW zaobserwowało dowody pozwalające ocenić, że od 1 stycznia 2025 r. siły rosyjskie zajęły około 4669 kilometrów kwadratowych. Dane ukraińskiego Sztabu Generalnego wskazują, że siły rosyjskie poniosły w tym czasie łącznie 391 270 ofiar – czyli około 83 ofiar na kilometr kwadratowy. (...) Zdominowane przez drony pole bitwy pozbawia siły rosyjskie możliwości prowadzenia wojny manewrowej na skalę niezbędną do szybkiego postępu na poziomie operacyjnym, który przywraca manewr na polu bitwy. Obrona Ukrainy oparta na dronach ma pewne słabe punkty (np. czynniki pogodowe), które siły rosyjskie zdołały wykorzystać do poczynienia taktycznie znaczących postępów, ale ogólnie rzecz biorąc, obrona dronów pozbawiła siły rosyjskie możliwości używania pojazdów opancerzonych i wykonywania manewrów zmechanizowanych, a także zmusiła siły rosyjskie do wykonywania wyniszczających misji piechoty. Jest mało prawdopodobne, aby równowaga ta uległa szybkiej zmianie, z wyjątkiem nagłych zmian w podstawowych technologiach i koncepcjach operacyjnych leżących u podstaw obecnej wojny na Ukrainie.

(...)

Wydaje się, że główny rosyjski system rekrutacji do generowania sił, który wykorzystuje wysokie zachęty finansowe w celu przyciągnięcia personelu, osiąga malejące zyski i negatywnie wpływa na rosyjską gospodarkę. ISW oceniło wcześniej, że spowalniające wysiłki rekrutacyjne Rosji prawdopodobnie nie będą w stanie w nieskończoność zastąpić wskaźnika ofiar w Rosji bez mobilizacji rezerwy obowiązkowej.

Putin najprawdopodobniej przygotowuje się do próby zrównoważenia niemal wyczerpanej się przez Rosję ochotniczej rekrutacji w 2026 r. poprzez mobilizację elementów rosyjskiej rezerwy strategicznej w celu podtrzymania działań bojowych na Ukrainie. Jest jednak mało prawdopodobne, aby Kreml podjął w tym czasie pojedynczą mobilizację na dużą skalę i najprawdopodobniej będzie stale rekrutował rezerwistów. 

understandingwar.org


Od dawna światowe wydatki zbrojeniowe nie rosły w tak szybkim tempie. W zeszłym roku wzrosły o 9,4 proc. i przekroczyły wartość 2,7 bln dol. – podaje Sztokholmski Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI). To najwyższa roczna zwyżka od 1988 r. Dla porównania: dynamika globalnego PKB w 2024 r. była trzy razy niższa. Oznacza to, że udział wydatków wojskowych w PKB świata wzrósł do 2,5 proc., co daje sumę 334 dol. w przeliczeniu na mieszkańca globu.

W 2024 roku najwięcej na zbrojenia przeznaczyły Stany Zjednoczone – aż 37 proc. całkowitego światowego wolumenu nakładów na ten cel, podczas gdy na Chiny przypadło 12 proc., a na Rosję – 5,5 proc. Udziały Niemiec i Indii wyniosły odpowiednio 3,3 proc. i 3,2 proc. Wydatki amerykańskie stanowiły dwie trzecie sumy całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wśród członków NATO najmniej w stosunku do swojego PKB wydawał Luksemburg (1 proc.), a najwięcej przeznaczała Polska (4,2 proc.). Dla porównania: w 2024 r. wydatki wojskowe Rosji osiągnęły blisko 150 mld dol. (7,1 proc. PKB). Największy ciężar militarny w stosunku do swojego PKB – 34 proc. – dźwigała jednak Ukraina. Drugie miejsce pod tym względem zajął Izrael, który na wojsko przeznaczał 8,6 proc. wartości swojego dochodu narodowego.

Za lidera światowego eksportu broni należy uznać USA, z udziałem 43 proc. w ostatnich pięciu latach. Potentatem była też Francja (9,6 proc.). Tymczasem eksport broni przez Rosję spadł drastycznie, bo niemal o połowę, w latach 2021–2024, a jej udział w światowych dostawach zmniejszył się do 7,8 proc. To skutek agresji na Ukrainę oraz międzynarodowych sankcji. Według danych platformy Statista największe udziały w światowym imporcie broni w latach 2020–2024 miały Ukraina (8,8 proc.), Indie (8,3 proc.), Arabia Saudyjska i Katar (po 6,8 proc.) oraz Pakistan (4,6 proc.).

Wydatki wojskowe na świecie w najbliższych latach będą nadal szybko rosły. Przyczynią się do tego większe nakłady w państwach NATO dążących do osiągnięcia w tym względzie poziomu 5 proc. PKB. Na pierwszy plan wysuwają się działania Niemiec. Zdjęcie tzw. hamulca budżetowego umożliwia im przeznaczanie większych środków na cele wojskowe. Plan finansowy zatwierdzony w tym roku przez rząd zakłada prawie podwojenie wydatków na Bundeswehrę do 2029 r. – z 86 mld obecnie do 162 mld euro w perspektywie pięciu lat. Brane pod uwagę jest podwojenie liczby dywizji zmechanizowanych do czterech i sformowanie armii rezerwowej. Wysoką dynamikę inwestycji zbrojeniowych zamierzają też utrzymać Chiny. W tym roku ich wzrost sięgający 7,2 proc. będzie wyższy od zeszłorocznego (7 proc.) i wyprzedzi dynamikę PKB Państwa Środka, prognozowaną na poziomie 4,6 proc.

(...)

Beneficjentami nowego światowego wyścigu zbrojeń są i będą przede wszystkim producenci broni. Według SIPRI przychody ze sprzedaży uzbrojenia i usług wojskowych uzyskane przez 100 największych światowych firm z tej branży w 2023 r. wyniosły 632 mld dol. Choć brak jeszcze pełnych danych, można domniemywać, że w ubiegłym roku suma ta była jeszcze wyższa. Potwierdzają to liczby ujawnione przez Departament Stanu USA. Wynika z nich, że amerykańscy producenci broni i dostawcy sprzętu wojskowego odnotowali w 2024 r. bezprecedensowy wzrost sprzedaży broni i usług wojskowych: całkowite przychody ze sprzedaży broni poszły w górę o 29 proc. rok do roku, co oznacza, że zeszły rok był jednym z najbardziej dochodowych w historii.

Spośród 100 światowych gigantów w dziedzinie produkcji broni aż 41 pochodzi z USA, a 27 z Europy – bez Rosji, którą na liście TOP 100 reprezentują dwa podmioty: Rostec (9) i United Shipbuilding Corp. (34). W 2023 r. Polska Grupa Zbrojeniowa zajmowała 73. pozycję pod względem osiąganych przychodów, z Chin natomiast pochodziło 9 firm. Pięciu największych na świecie dostawców broni wywodzi się z USA: Lockheed Martin, RTX (Raytheon), Northrop Grumman, Boeing i General Dynamics. Całkowite przychody (nie tylko z produkcji samego uzbrojenia) trzech pierwszych podmiotów wyniosły w zeszłym roku odpowiednio 71 mld, 80,7 mld i 41 mld dol. Są to producenci samolotów, czołgów, wyrzutni rakiet i systemów obrony. Największym europejskim sprzedawcą broni jest brytyjski BAE Systems, zajmujący szóstą pozycję na świecie, z przychodami o wartości 33 mld dol. w zeszłym roku. Firma produkuje wozy bojowe, amunicję, działa morskie i systemy walki elektronicznej.

(...)

Jeszcze kilka lat temu broń kupowało się przeważnie w związku z prowadzeniem lokalnych wojen, ze zwalczaniem rebelii czy z wymianą sprzętu, a nie – jak obecnie – na potrzeby pełnoskalowej, wielowymiarowej wojny lub w celu przygotowania się na jej ewentualność. Stąd dzisiejsze priorytety w zamówieniach uzbrojenia obejmują przede wszystkim:
  • samoloty wojskowe – bojowe i transportowe (w 2024 r. wartość rynku wyniosła 40,3 mld dol., z prognozą 76 mld dol. w 2034 r.);
  • systemy artyleryjskie (wartość w 2024 r. – ponad 10 mld dol.);
  • amunicję (wartość w 2024 r. – 25,8 mld dol.);
  • czołgi i pojazdy opancerzone (wartość w 2024 r. – 20 mld dol., prognoza na 2034 r. – ponad 36 mld dol.);
  • systemy i pociski przeciwlotnicze (w 2023 r. – 47 mld dol., prognoza na 2033 r. – 72 mld dol.);
  • środki odporności i militarne cyberbezpieczeństwo (wartość w 2024 r. – blisko 32 mld dol., prognoza na 2034 r. – 52 mld dol.).
(...)

W sektorze sprzętu i materiałów o zastosowaniu wojskowym występuje szereg wąskich gardeł. Należą do nich słabe punkty w łańcuchach dostaw, zwłaszcza w dostępie do kluczowych materiałów i komponentów. Analiza NATO wskazuje na 12 takich kluczowych surowców, do których należą między innymi beryl, kobalt, gal, german, lit, magnez i pierwiastki ziem rzadkich. Część z nich jest niedostępna w państwach natowskich w wystarczającej ilości, a producenci sprzętu konkurują o nie z firmami z sektora cywilnego. Ich znaczenie rośnie, szczególnie w segmencie produkcji lotniczej, gdzie kluczowym wymogiem staje się redukcja masy pojazdów i poprawa ich efektywności paliwowej z myślą o zwiększaniu zasięgów. Rozwój produkcji utrudniają też skomplikowane procesy zamówień, długotrwała certyfikacja dostawców, niewystarczające środki na inwestycje, a także pogłębiające się braki kadrowe w obszarze STEM (nauki ścisłe, inżynieria, technologia, matematyka).

obserwatorfinansowy.pl


Pomimo stosunkowo niewielkiego udziału w zatrudnieniu przemysł wytwórczy odgrywa kluczową rolę w badaniach ekonomicznych i kształtowaniu polityki gospodarczej. Powodów jest wiele. Przemysł wytwórczy osiąga niewspółmiernie wysokie wyniki w dziedzinie innowacji w porównaniu ze swoją wielkością – odpowiada on za około dwie trzecie amerykańskich patentów i wydatków na badania i rozwój (...). Każdy zakład produkcyjny zapewnia wiele lokalnych miejsc pracy poza sektorem wytwórczym – lokalny efekt mnożnikowy branży wytwórczej jest ogromny (...). Tradycyjnie sektor wytwórczy stanowi źródło „dobrych miejsc pracy” dla osób bez wyższego wykształcenia (...). Ponadto, ma on znaczny udział w spowolnieniu łącznej produktywności (...). Częściowo w reakcji na te czynniki decydenci polityczni tradycyjnie i w coraz większym stopniu koncentrują się na zwiększaniu skali i produktywności tego sektora (...).

Pomimo wysokich wskaźników mierzonej innowacyjności i uwagi decydentów politycznych, produktywność amerykańskiego przemysłu wytwórczego przez ostatnie półtorej dekady pozostawała w stagnacji. O ile łączna produktywność czynników produkcji (TFP) w latach 2009–2023 rosła o 0,8 proc. rocznie w całym sektorze prywatnym, to w sektorze wytwórczym dynamika produktywności była ujemna, zmniejszając się o 0,1 proc. rocznie. Kontrastuje to z wcześniejszymi dekadami, gdy wydajność pracy i TFP rosły znacznie szybciej w sektorze wytwórczym niż w innych sektorach.

obserwatorfinansowy.pl