czwartek, 2 maja 2024


W pierwszym kwartale całkowity wolumen dochodów z ropy i gazu federalnego skarbu państwa osiągnął ponad 3 bln rubli (129 mld zł) i prawie podwoił poziom z ubiegłego roku (1,6 bln rubli, czyli ok. 68 mld zł). Jest to jednak w pełni wyjaśnione przez podatki od wydobycia ropy: przychody z podatku od odpraw naftowych wzrosły o 98 proc.

Tymczasem dochody z eksportu gazu zbliżyły się do poziomu najniższego w ciągu sześciu lat dostępnych statystyk ministerstwa finansów. Rosyjski skarb państwa otrzymał porównywalne kwoty — średnio nieco ponad 100 mld rubli (4 mld zł) na kwartał — tylko podczas pandemii w 2020 r., kiedy ceny gazu w Europie spadły do najniższych poziomów, a magazyny były przepełnione z powodu braku popytu.

Odcinając dostawy do większości krajów europejskich, Gazprom stracił swój największy rynek, z którym budował więzi przez dziesięciolecia. W ubiegłym roku jego eksport wyniósł zaledwie 69 mld m sześc. i był najniższy od 1985 r. W porównaniu z 2022 (100,9 mld m sześc.), który był już najgorszym rokiem w historii firmy, ilość gazu pompowanego za granicę spadła o kolejną jedną trzecią. W porównaniu z wynikami sprzed wojny (185 mld m sześc. w 2021 r.) eksport Gazpromu wzrósł trzykrotnie.

Dostawy do Europy spadły do 28 mld m sześc. — poziomu z drugiej połowy lat 70. ubiegłego wieku. A produkcja Gazpromu, która wyniosła zaledwie 404 mld m sześc., była najniższa w ciągu 34 lat istnienia firmy.

Według raportów Gazpromu w ubiegłym roku przychody koncernu spadły o jedną trzecią, zysk operacyjny o 80 proc., a jego podstawowa działalność — produkcja i sprzedaż gazu — stała się nierentowna. Przyniosło to firmie straty w wysokości 291 mld rubli (12 mld zł).

onet.pl


W Hermannsburgu (Dolna Saksonia) podpalono letni dom Armina Pappergera, szefa największej niemieckiej firmy zbrojeniowej Rheinmetall.

Do podpalenia przyznali się lewicowi ekstremiści. Nazwali firmę  Rheinmetall „jednym z beneficjentów tzw. punktu zwrotnego”. Tym terminem (Zeitenwende) niemiecki kanclerz Olaf Scholz nazywa wojnę na Ukrainie. Swoje działania ekstremiści  tłumaczą faktem, że niemiecka firma wzbogaca się kosztem konfliktu na Ukrainie.

„W nocy z 28 na 29 kwietnia 2024 r. zainstalowaliśmy urządzenie zapalające w letnim domu Armina Pappergera” – Bild cytuje oświadczenie radykałów opublikowane na platformie Indymedia.

Radykałowie uważają, że Rheinmetall celowo i sukcesywnie gromadzi „różne stare typy czołgów” i innego rodzaju uzbrojenia, które „można teraz sprzedać Ukrainie wraz z amunicją” zyskując na tym ogromne korzyści materialne. Zatem, jak piszą w oświadczeniu, „Rheinmetall planuje, produkuje i zabija nie tylko na skalę narodową”.

Radykałowie zażądali także uwolnienia z więzienia byłej członkini grupy terrorystycznej Frakcja Czerwonej Armii (RAF) Daniele Klette. (...)

rp.pl/Bild

Rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości domaga się uznania za „organizację ekstremistyczną” Antyrosyjski Ruch Separatystyczny. Nikt o nim nie słyszał ani w Rosji, ani poza nią, nikt też nie widział śladów jego działalności.

Ale resort twierdzi, że to „międzynarodowy (!) ruch społeczny, który zajmuje się niszczeniem wielonarodowościowej jedności i terytorialnej integralności Rosji”.

Podobnie było jesienią ubiegłego roku z nieistniejącym „Międzynarodowym Ruchem Społecznym LGBT”, który nagle wykryły rosyjskie władze czy „Międzynarodowym Młodzieżowym Ruchem Kolumbajn” (od nazwy szkoły Columbine w amerykańskim stanie Kolorado, gdzie w 1999 roku doszło do jednej z największych szkolnych, masowych strzelanin – zginęło w niej 15 osób).

Moskwa uważa, że istnieje międzynarodowa organizacja „Kolumbajn”, która organizuje przemoc z użyciem broni w rosyjskich szkołach. Żaden z rosyjskich urzędników nigdy w życiu nie przyzna, że procesy społeczne – choćby z użyciem przemocy – powstają spontanicznie. Według Kremla, za każdym działaniem społecznym ktoś stoi, „pociąga za sznurki” i „wyjmuje kasztany z ognia cudzymi rękoma”.

Rosfinmonitoring, federalna agencja zajmująca się formalnie wyłącznie zwalczaniem prania brudnych pieniędzy wpisała na listę „organizacji ekstremistycznych i terrorystycznych” ruch „Ja/My Siergiej Furgał”. Takie hasło na plakietkach, nalepkach, transparentach (oraz hashtag w sieciach społecznościowych) umieszczali demonstranci w Chabarowsku nad Amurem, protestujący prawie codziennie przez rok (2019-20) przeciw aresztowaniu gubernatora Siergieja Furgała, który wygrał wybory ale został aresztowany na rozkaz Kremla.

Nikt nie widział jednak takiej organizacji (ani nad Amurem, ani w całej Rosji), protest był spontanicznie organizowany przez mieszkańców Chabarowska za pomocą internetu. Mimo to rosyjska prokuratura twierdzi, że „Ja/My Siergiej Furgał” „dążyła do zmiany władzy przemocą”, a w tym celu „rozpowszechniała wezwania do działalności ekstremistycznej i terrorystycznej, organizowani masowych rozruchów, dokonywania zamachów na przedstawicieli władz”.

- Można uznać za ekstremistyczną organizację całą określoną grupę (lub grupy) różnych aktywistów społecznych, czy ludzi których łączy jakiś wspólny cel. Jeśli nadal będą uczestniczyli w jakichś akcjach, łatwo ogłosić że są ekstremistami czy terrorystami – sądzi jeden rosyjskich prawników Maksim Oleniczew.

- W ten sposób następuję kryminalizacja jakiegokolwiek społecznego protestu – dodaje.

Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego teraz rosyjskie władze nagle zaczęły się publicznie obnosić ze swoim uwielbieniem dla teorii konspiracyjnych i czemu ma służyć prześladowanie nieistniejących organizacji.

Zwrócono jednak już uwagę, że „taki model działania okazał się bardzo efektywny”. Jesienią 2023 roku ogłoszono, że nieistniejący „Międzynarodowy Ruch Społeczny LGBT” jest „terrorystyczny i ekstremistyczny”. W ciągu pół roku zlikwidowano społeczną aktywność różnorodnych grup nieheteroseksualnych w Rosji: ich grupy samopomocowe, własne kluby i bary czy kancelarie prawne udzielające wsparcia.

(...)

Najnowszy wymysł Kremla („Antyrosyjski Ruch Separatystyczny”) pozostaje jednak zagadką: kogo i za co zamierzają rosyjskie władze sądzić pod zarzutem przynależności do niego.

- Prześladowani mogą być ludzie nie uznający przynależności do Rosji okupowanych terenów Ukrainy: Krymu, obwodów ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego czy chersońskiego – zastanawia się w rozmowie z niezależną „Nową Gazetą – Europa” prawniczka Anastasia Burakowa.

Od razu też dodaje, że ponieważ według tworzących prawo „Rosja nigdzie się nie kończy” dlatego „powodem dla prześladowań mogą być dowolne publikacje czy wypowiedzi, niezależnie od obywatelstwa ich autorów, miejsca ich zamieszkania czy używanego języka”.

Ale obecnie nikomu nie jest do żartów. – Zagrożone są wszelkie ruchy narodowe w republikach narodowościowych (w Rosji jest 27 regionów stworzonych na bazie narodowej: republik czy obwodów-red.), zrzeszenia Nieńców, Baszkirów, Tatarów i innych narodów mieszkających w Rosji. (…) Jakiekolwiek wypowiedzi o żyjących w Rosji narodach i narodowościach i ich historii, jeśli nie spodobają się urzędnikom, mogą zostać uznane za „ekstremistyczne” – mówi Burakowa.

 Ale nie jest wykluczone, że teraz będą w Rosji karać nawet za użycie słów „okupowane” czy „anektowane” terytoria w stosunku do części Ukrainy zajętej przez rosyjską armię.

rp.pl

Siły rosyjskie pogłębiły i poszerzyły wyłom w ugrupowaniu ukraińskim w rejonie Oczeretynego (obrońcy utrzymują się na wschodnich obrzeżach), zajmując leżące na południe od niego Sołowjowe i Nowobachmutiwkę. Opanowały także Nowokałynowe (6 km na wschód od Oczeretynego), tworząc pomiędzy oboma miastami „worek”, w którym znajdują się pozostałe w tym rejonie siły ukraińskie. Najbliższy punkt oparcia obrońców stanowi Archanhelśke, leżące w obniżeniu na północ od wymienionych miejscowości. W rejonie Oczeretynego Rosjanie mają trzykrotną przewagę liczebną – 10 tys. żołnierzy vs. 3 tys. obrońców. Nominalnie Ukraińcy wciąż dysponują zgrupowaniem silniejszym, liczącym siedem brygad (w pełni ukompletowane liczyłyby ok. 30 tys. żołnierzy), wobec jednej dywizji i dwóch brygad rosyjskich (20–25 tys. żołnierzy), niemniej każda z ukraińskich brygad jest zdolna wystawić najwyżej jeden batalion. Oznacza to, że Rosjanie kierują do walki około połowy zgrupowania (uwzględniając jego nominalną liczebność), natomiast Ukraińcy ok. 10% stanu wyjściowego, co wskazuje na skrajne wyczerpanie obrońców.

W Krasnohoriwce Rosjanie opanowali większość rejonu przemysłowego na południu miasta, a walki przeniosły się do jego centrum. Również na północno-wschodnich obrzeżach udało im się przełamać obronę, co grozi Ukraińcom uderzeniem na miasto z nowego kierunku, a na zachód od Awdijiwki wyparły obrońców z wsi Semeniwka i Berdyczi, umacniając się tym samym na zachodnim brzegu rzeki Durna.

Po wielotygodniowej przerwie zaktywizowało się zgrupowanie agresora na pograniczu obwodów charkowskiego i ługańskiego. Na południowy wschód od Kupiańska siły ukraińskie zostały wyparte z części pozycji, z kolei na południowy zachód od Swatowego Rosjanie mieli osiągnąć obrzeża Makijiwki nad rzeką Żerebeć. Na południe od Orichiwa w obwodzie zaporoskim jednostki rosyjskie miały wyprzeć obrońców z Robotynego, którego zajęcie w sierpniu 2023 r. stanowiło kulminacyjny moment ukraińskiej ofensywy, nadal jednak trwają walki na jego północnych obrzeżach. Nie przyniosły natomiast rezultatu dalsze rosyjskie ataki w rejonie Czasiw Jaru, do którego Ukraińcy skierowali kolejne wzmocnienia.

Mimo widocznych postępów na froncie nie widać oznak, aby Rosjanie budowali zgrupowanie ofensywne mające przekuć sukces taktyczny w operacyjny. W dalszym ciągu ich głównym celem pozostaje maksymalne rozproszenie i wyczerpanie obrońców, a postępy terenowe są tego rezultatem. Doniesienia z rejonu Oczeretynego wskazują, że przynajmniej część jednostek ukraińskich została zdekompletowana w stopniu wykluczającym ich użycie zgodnie z nominalnym stanem osobowym. Kwestią otwartą pozostaje, na ile jest to spowodowane wykruszaniem się personelu i niemożliwością jego uzupełnienia, a na ile niedoborem amunicji i wyposażenia. Dodatkowy problem stanowi niedostatek ufortyfikowanych pozycji obronnych. Przykład Czasiw Jaru potwierdza, że do skutecznego powstrzymywania agresora niezbędne są zarówno rotacja i wzmacnianie walczących wojsk, jak i wcześniej przygotowane linie obrony. W rejonach, w których dowództwo ukraińskie nie wykazało dostatecznej determinacji w kwestii zorganizowania obrony i nie dysponuje odpowiednimi rezerwami, postępy rosyjskie są zdecydowanie szybsze niż w poprzednich miesiącach.

osw.waw.pl