środa, 8 maja 2024


W ub.r. Gazprom odnotował stratę netto w wysokości 629 mld rubli (6,9 mld dol.), odnotował 27-proc. spadek przychodów i zmniejszenie o połowę EBITDA. Działalność gazowa firmy, która zarządza największymi rezerwami gazu na świecie, stała się nierentowna.

Tracąc rynki zbytu w Europie Gazprom stracił swój główny rynek zbytu. Pod koniec roku Gazprom wyeksportował tylko 69 mld m sześc. gazu, co jest najniższym wolumenem od 1985 r. W porównaniu do 2022 r. ilość gazu eksportowanego za granicę spadła o kolejną jedną trzecią, a w porównaniu do poziomu sprzed wojny — spadła trzykrotnie. Dostawy do Europy spadły do 28 mld m sześc., czyli poziomu z drugiej połowy lat 70. XX w. Cała produkcja Gazpromu w 2023 r. wyniosła zaledwie 404 mld m sześc., co jest najniższym wynikiem w ciągu 34 lat istnienia firmy.

onet.pl

W obwodzie donieckim siły rosyjskie wyparły resztki obrońców z obrzeży Oczeretynego i zajęły leżące na północny wschód od tego miasta Archanhelśke. Poszerzyły także kontrolowany obszar na północny zachód i południe od Oczeretynego, jednakże tempo ich natarcia spadło z powodu ściągnięcia do rejonu walk ukraińskich rezerw. Kolejne postępy agresor poczynił w centrum Krasnohoriwki oraz na zachód od Marjinki, wkraczając do centralnej części sąsiadującej z nią Heorhijiwki, a także na południe od Marjinki. Po wielodniowych walkach Rosjanie zajęli masyw leśny na południe od Czasiw Jaru i umocnili się na wschodnim brzegu kanału Doniec–Donbas. Mimo ponawianych szturmów nadal nie udało im się wedrzeć w głąb Mikrorejonu Kanał. Kijów ocenia liczebność zgrupowania atakującego Czasiw Jar na 20–25 tys. żołnierzy.

Po wznowionym w poprzednim tygodniu szturmie wojska agresora wyparły obrońców z Kotlariwki i Kysliwki na południowy wschód od Kupiańska. Walki o te miejscowości trwały z przerwami od jesieni ub.r. Stanowiły one lokalny bastion ukraiński pomiędzy linią kolejową i trasą P07, prowadzącą z Charkowa przez Kupiańsk do granicy FR. Kolejne kierunki działań, zwłaszcza uderzenie na leżącą na północ od wymienionych miejscowości Iwaniwkę, wskazują, że Rosjanie nie zamierzają wykorzystać powodzenia w celu wyprowadzenia natarcia bezpośrednio w kierunku Kupiańska i skupiają się na likwidacji kolejnych lokalnych punktów ukraińskiego oporu. Po wznowieniu walk na południe od Wełykiej Nowosiłki siły agresora wkroczyły do ostatniej miejscowości w tym rejonie odzyskanej przez Ukraińców w ramach letniej ofensywy 2023 r. – Urożajne. Rosjanom udało się zająć jej południową część i tereny na wschód od niej. Obrońcy nie dopuszczają do przejęcia przez siły rosyjskie pełnej kontroli nad wsią Robotyne na południe od Orichiwa, utrzymując się na jej północnych i wschodnich obrzeżach.

(...)

Rosjanie zintensyfikowali ataki na cele w przygranicznych obwodach charkowskim i sumskim, systematycznie niszcząc infrastrukturę energetyczną, kolejową i magazyny. Od 1 do 6 maja Charków codziennie był atakowany rakietami, dronami kamikadze i kierowanymi bombami lotniczymi, przy czym 4 maja agresor uderzył w miasto pięciokrotnie. Jednym z głównych celów w obwodzie charkowskim był także węzłowy Czuhujew (3 maja uderzono w dworzec kolejowy). 6 maja zmasowany atak „szahedów” na infrastrukturę energetyczną doprowadził do odcięcia od dostaw prądu części obwodu sumskiego (zniszczono m.in. podstację wysokiego napięcia), którego najważniejsze instytucje musiały przejść na zasilanie awaryjne. Łącznie w obwodzie, który tuż przed wojną liczył nieco ponad 1 mln mieszkańców (brak publicznych informacji, ilu pozostało), od sieci odłączono 400 tys. abonentów. 4 maja drony kamikadze uszkodziły także podstację wysokiego napięcia w rejonie pawłohradzkim obwodu dniepropetrowskiego, a dzień później pociski rakietowe 300 mm – elektrociepłownię koło Słowiańska.

1 maja dwukrotnie zaatakowana została Odessa, a rezultatem wieczornego uderzenia był jeden z największych od początku wojny pożarów. Najprawdopodobniej doszło do trafienia magazynów amunicji (według części źródeł ukraińskich składowano w nich pociski manewrujące Storm Shadow) oraz sztabu Dowództwa Operacyjnego „Południe”. Miasto zaatakowano ponownie 4 maja. Rosyjskie rakiety uderzyły również w rejonach krzyworoskim (2 maja), kropywnyckim (3 maja) i połtawskim (5 maja). Łącznie od wieczora 30 kwietnia do rana 7 maja agresor miał wykorzystać 30 rakiet (głównie z systemów S-300 i Iskander), z których obrońcy zadeklarowali zestrzelenie dwóch–trzech. W przeprowadzonych w dniach 4–6 maja atakach „szahedów” Rosjanie mieli z kolei użyć 50 dronów, z których według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych w cel miały trafić zaledwie dwa (mniejszą skuteczność deklarowały lokalne administracje wojskowe).

6 maja Ministerstwo Obrony FR poinformowało o rozpoczęciu przygotowań do ćwiczeń „niestrategicznych sił jądrowych” w celu zwiększenia ich gotowości do realizacji zadań bojowych. Przedsięwzięcie przewiduje przećwiczenie przygotowania i użycia taktycznej broni jądrowej (TBJ). Mają w nim wziąć udział „rakietowe związki taktyczne” (brygady rakietowe wyposażone w systemy Iskander) Południowego Okręgu Wojskowego przy wsparciu lotnictwa i Marynarki Wojennej FR. Ćwiczenia mają stanowić odpowiedź na „prowokacyjne wypowiedzi i groźby pod adresem Rosji ze strony wybranych urzędników zachodnich”. Ukraiński wywiad wojskowy stwierdził, że szantaż atomowy jest stałą praktyką stosowaną przez reżim Putina i że nie zaobserwował niczego nowego poza oddziaływaniem informacyjnym.

W odróżnieniu od ćwiczeń strategicznych sił jądrowych – organizowanych w Rosji pod kryptonimem „Grom”, po raz ostatni w 2022 r. – przedsięwzięcia szkoleniowe w zakresie wykorzystania TBJ nie były przez Moskwę nagłaśniane. Sporadycznie pojawiały się przecieki medialne, w których sugerowano wykorzystanie TBJ w scenariuszach innych ćwiczeń (np. Zapad-2017).

O ile ćwiczenia rzeczywiście się odbędą, kwestią otwartą pozostaje, czy – zgodnie z sugestią rosyjskiego resortu obrony – dojdzie do faktycznego wyprowadzenia taktycznych głowic jądrowych z magazynów i ich rozmieszczenia we wskazanych jednostkach Południowego Okręgu Wojskowego, za którego administracyjną część Rosja uznaje okupowane terytorium Ukrainy (systemy mogące przenosić TBJ rozmieszczone są na Krymie). Realizacja tego typu przedsięwzięć w rejonach bezpośrednio zagrożonych ukraińskimi atakami, zwłaszcza w sytuacji scedowania odpowiedzialności za głowice jądrowe na stosunkowo niski poziom (dowództwo armii lub korpusu Wojsk Lądowych FR), mogłaby skutkować ich trafieniem pod ostrzał z trudnymi do określenia konsekwencjami. W tym kontekście zapowiedź ćwiczeń należy traktować jako kolejną, skierowaną pod adresem Zachodu, groźbę eskalacji konfliktu i element wojny psychologicznej.

(...)

W pierwszych dniach maja ukraińskie drony kamikadze po raz kolejny uderzyły w infrastrukturę paliwową i energetyczną na terytorium Rosji. 1 maja zaatakowano obiekty w Riazaniu, Rostowie nad Donem i Woroneżu. Jedynym potwierdzonym skutkiem ataku był pożar na terenie rafinerii w Riazaniu. Następnego dnia atak miał miejsce w pięciu rosyjskich regionach. Do uszkodzenia sieci energetycznej doszło w obwodach kurskim i orłowskim. W Kraju Krasnodarskim drony miały zostać zneutralizowane w rejonie rafinerii Afipskiej, natomiast w obwodach rostowskim i smoleńskim – przed osiągnięciem celu. 6 maja ukraińskie bezzałogowce nawodne zaatakowały Czornomorskie na Półwyspie Tarchankuckim w zachodniej części Krymu. Część z nich uderzyła w zagrodę bonową, co umożliwiło przedostanie się jednego drona, który zatopił stojący przy pirsie kuter patrolowy. Źródła rosyjskie informują o spodziewanym dużym uderzeniu ukraińskim – najprawdopodobniej na Krym – przy okazji obchodów Dnia Zwycięstwa 9 maja.

osw.waw.pl

Eksperci podkreślają, że gospodarka Rosji, pomimo sankcji i izolacji międzynarodowej, wykazuje zdolność do adaptacji, głównie poprzez przekierowanie handlu i zwiększenie produkcji przemysłowej związanej z działaniami wojennymi. Jednak długoterminowe perspektywy rosyjskiej gospodarki pozostają niepewne, z uwagi na trwającą stagnację, rosnącą inflację oraz spadek konkurencyjności na arenie międzynarodowej.

Tomasz Mądry w osobnym artykule analizuje skuteczność zachodnich restrykcji. W tym wypadku Rosja wykazała zdolność do adaptacji i przeorganizowania swoich kanałów handlowych, utrzymując poziom importu na równi z rokiem 2021. Mimo wprowadzenia ograniczeń, które miały osłabić rosyjską gospodarkę przez izolację od handlu z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują na 12-procentowy wzrost importu rosyjskiego w ujęciu rocznym, osiągając wartość około 285 miliardów USD.

Jak zauważa autor analizy, rosyjska reakcja na sankcje objawia się przede wszystkim przeniesieniem handlu z Europy do Azji, gdzie głównymi partnerami stają się Chiny, Turcja i Kazachstan. Import z Chin osiągnął rekordową wartość prawie 30 miliardów USD w II kwartale 2023 roku, co stanowi prawie podwojenie w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku. Eksport z Turcji i Kazachstanu do Rosji wzrósł odpowiednio o 150 proc. i 200 proc., co podkreśla zmianę w kierunkach handlowych Rosji i stanowi dowód na efektywność strategii omijania sankcji.

PIE podkreśla też, że Rosja wykorzystuje również innowacyjne metody omijania sankcji handlowych, w tym reeksport przez kraje trzecie. Firmy z Europy i Stanów Zjednoczonych eksportują swoje produkty do krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, takich jak Kirgistan, Armenia i Kazachstan, skąd towary te trafiają do Rosji. To zjawisko znacząco zwiększyło średni miesięczny eksport do Kirgistanu, z Polski wzrastając nawet o 1800 proc., z Niemiec o 1200 proc., a z Rosji o 870 proc. pod koniec 2023 roku.

money.pl

"To pierwszy taki przypadek od początku wojny. NATO w sposób bardzo poufny i bez oficjalnych komunikatów ustaliło co najmniej dwie czerwone linie, po których mogłaby nastąpić bezpośrednia interwencja w konflikt na Ukrainie" - pisze "La Repubblica". Według włoskiej gazety interwencja NATO mogłaby nastąpić w dwóch przypadkach: jeśli do wojny w rosyjsko-ukraińskiej włączy się Białoruś lub jeśli Rosja zaatakuje któryś z krajów bałtyckich (Estonię, Litwę lub Łotwę), Polskę albo Mołdawię. "Sojusz nie byłby skłonny tolerować takiej agresji" - podkreśla "La Repubblica".

Co ważne, w tej chwili NATO nie ma planów operacyjnych, które przewidywałyby wysłanie żołnierzy do Ukrainy. Jednak "La Repubblica" donosi o 100 tys. wojskowych, którzy są gotowi interweniować, jeśli Kreml włączy do wojny kraje trzecie. "Politycy z głębokim zaniepokojeniem śledzą rozwój rosyjskiej ofensywy w Donbasie. Hipoteza o militarnym upadku wojsk Zełenskiego nie jest już wykluczona. Dlatego tak ważne jest, aby zachodni przywódcy przesłali Władimirowi Putinowi jasny sygnał: co innego wniknąć w głąb terytoriów wschodnich, a co innego zdobyć stolicę lub zaangażować w wojnę państwa trzecie. Innymi słowy: Ukraina nie może przegrać, a Sojusz Atlantycki jest gotowy do bezpośredniej interwencji, aby uniknąć upadku Kijowa" - informuje włoska gazeta.

Ewentualna reakcja Zachodu przebiegałaby jednak stopniowo. W pierwszej kolejności zmobilizowane zostałyby siły powietrzne, natomiast wojska lądowe stanowiłyby jedynie ostateczność w przypadku możliwej eskalacji - donosi "La Repubblica".

gazeta.pl

Przedstawiciele wywiadów uważają, że Federacja Rosyjska zintensyfikowała przygotowywanie ukrytych eksplozji, podpaleń i zniszczeń infrastruktury na terytorium Europy - bezpośrednio i poprzez podstawione osoby.

Z ocen agencji wywiadowczych trzech europejskich krajów, z którymi zapoznał się "Financial Times", wynika, że istnieją przesłanki wskazujące na przygotowanie bardziej agresywnych i skoordynowanych działań dywersyjnych. Aby zwiększyć czujność, funkcjonariusze wywiadu coraz częściej zgłaszają zagrożenie.

- powiedział w zeszłym miesiącu szef niemieckiego Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Thomas Haldenwang. Przedstawiciel rządu jednego z europejskich państw powiedział, że informacje o rosyjskim sabotażu przekazują też służby bezpieczeństwa NATO.

W piątek norweska służba bezpieczeństwa policji (PST) ujawniła, że agenci rosyjskiego wywiadu pracowali w zachodniej części kraju. Ich zdaniem Kreml może przygotowywać sabotaż przeciwko obiektom infrastruktury krytycznej. W Niemczech zatrzymano ostatnio dwóch obywateli pochodzenia rosyjskiego podejrzanych o szukanie celów dla sabotażu przeciwko niemieckiemu wsparciu dla Ukrainy.

W Wielkiej Brytanii pod koniec kwietnia dwóch mężczyzn oskarżono o wzniecenie pożaru w magazynie z pomocą dla Ukrainy. Brytyjscy prokuratorzy twierdzą, że mężczyźni pracowali dla rosyjskiego rządu. W Szwecji natomiast służby bezpieczeństwa badają wykolejenia pociągów. Podejrzewa się, że mogło dojść do sabotażu. 

gazeta.pl